mnie nie widać! yay!

środa, 4 marca 2020

Hearth's Warming Con –relacja

Przelot na konwent był obsługiwany przez linie lotnicze LOL 
W miniony weekend miał miejsce ostatni Hearth's Warming Con. Niestety, było to kolejne duże wydarzenie, które zakończyło swoje istnienie. Wprawdzie zapowiedziano na przyszły rok PonyCon Holland, jednak Hearth's Warming Conu więcej nie będzie. Był to dodatkowy motyw, by odwiedzić tę imprezę, a przy okazji – mieszkającego w Amsterdamie znajomego (pozdrowienia dla Artyoma!).

Wylot zaplanowaliśmy jeszcze na piątek, by na spokojnie – już na miejscu – przygotować się do konwentu. Podróż, mimo dobrego przebiegu, zaczęła się od awarii samolotu i bieganiny od bramki do bramki. Nasze kochane linie lotnicze jednak dosyć szybko ogarnęły samolot i z (tylko!) prawie dwugodzinnym opóźnieniem wylądowaliśmy w Amsterdamie.

Dnia następnego udaliśmy się na miejsce meeta: Haarlemmermeer Expo. Obiekt jest niestety na całkiem konkretnym zaplociu miasteczka i można się do niego dostać tylko jednym autobusem (choć trzeba oddać, że linia ta jest ekspresowa i jedzie naprawdę bardzo szybko)

Haarlem shake Expo xD

Widoczna na zdjęciu powyżej kolejka zniknęła bardzo szybko, a sama akredytacja szła błyskawicznie. Ot skan kodu z biletu i... nie ma identyfikatorów? Niestety (lub stety, zależy jak na to patrzeć) zamiast standardowych na praktycznie każdej kucykowej imprezie „identów”, każdy z uczestników dostawał papierową bransoletkę – identyczną z taką, jaką na np Galaconie oznacza się  pluszaki rejestrowane na Plushiecon. Na szczęście, materiał z którego były wykonane był nadzwyczaj wytrzymały – spokojnie przetrwał dwa dni i prysznic pomiędzy nimi (nieco za ciasno założyłem i nie mogłem zdjąć xD). Już od samego wejścia witały nas sklepiki – co tu dużo mówić,  jedna z głównych atrakcji tego wydarzenia. 


Kliknij by powiększyć

Sklepiki przyciągały już od samego początku, kusząc niemiłosiernie by uszczuplić zawartość swojego portfela. I tak też się stało w moim przypadku. Nie minęło nawet 15 minut imprezy a już byłem uboższy o 250 euro – za to bogatszy o popiersie Lenina Chrysalis. Cóż było jeszcze do kupienia? WSZYSTKO! Począwszy od – dosyć drogich – pluszaków (spójrzcie tylko na cenę tamtej wielkiej Pear Butter na zdjęciu powyżej), przez podusie (ogromny wybór!), koszulki, do drobiazgów jak przypinki, minipodusie, czy tzw piny.

Bardzo ciekawe pudełko:)
Atrakcje konwentu były dosyć standardowe w większości, co nie znaczy że było tam nudno. Karaoke było oblegane cały czas, podobnie jak wypełniony kulkami basenik, który zdawał się być jedną z najważniejszych atrakcji konwentu. Nawet Chrysalis nie potrafiła sobie odmówić wskoczenia do środka.

Z bardzo ciekawych pomysłów, które mi osobiście strasznie się spodobały, było Tea Party. Pomysł prosty – możesz usiąść i spokojnie napić się herbatki w miłej atmosferze. Całość prowadziła osoba, która własnoręcznie przygotowywała mieszankę do parzenia, oraz sama też doglądała całego procesu. Do wyboru były dwa rodzaje; Apple Family Secret i Rarity's Delight. Wybrałem oczywiście drugą; była świetna. Niby taki „panel” może wydawać się dziwny, ale – podobnie jak np Galacon, HWC było nastawione na integrację pomiędzy uczestnikami. I nie mogę powiedzieć, by to nie wyszło. Pogadać można było praktycznie z każdym. Bariera językowa? Zawsze znalazła się obok osoba, która pomogła coś przetłumaczyć (Wyszła tutaj dosyć śmieszna rzecz: Osoba próbowała wytłumaczyć mi i znajomemu kilka kwestii związanych z kupnem figurki Chrysalis, głównie kwestie połączenia jej w całość – sprzedawana była w kilku częściach by możliwy był bezpieczny transport. Nie mogąc za bardzo znaleźć słów w języku angielskim, poprosiła o pomoc osobę obok tłumacząc mu po rosyjsku, a dopiero on nam powtórzył po angielsku. Co tu zabawnego? Oboje ze znajomym znamy nieco rosyjskiego i zrozumieliśmy o co chodzi zanim powtórzono nam po angielsku:). Zagadać można było do każdego i z każdym zamienić choć kilka słów. 




Zdjęć ciąg dalszy. Kliknij by powiększyć obrazek.

Dzień pierwszy zamykał Plushiecon, nad którego organizacją czuwała osoba od „oryginalnego” galaconowego pluszakonu. Na tym konwencie zebrano łącznie 220 pluszaków, co jest całkiem niezłym wynikiem. Szkoda, że wybrany rodzaj transportu uniemożliwiał nam zabranie większej ilości maskotek (bagaż rejestrowany był za „zbyt” konkretną dopłatą). Całość robiła świetne wrażenie, a niektóre pluszaki to istne cudeńka.


 Pluszakon. Kliknij by powiększyć zdjęcia.

Drugiego dnia, kontynuowaliśmy wizytę w Haarlem Expo. Ponownie, odwiedziło się sklepiki (znalazłem w portfelu 2 euro i kupiłem Celestii kwiatka!), pochodziło po konwencie, pogadało z innymi uczestnikami. W międzyczasie zdobyłem autograf Claire Corlett, która użycza głosu Sweetie Belle. Czas mijał zdecydowanie zbyt szybko i nie wiedzieć kiedy, nadszedł czas na jedną z ostatnich atrakcji: Aukcję Charytatywną. Oczywiście, kwoty jakie tam padały momentalnie sprawiały, że jakiekolwiek przedmioty były poza naszym zasięgiem – co ciekawsze rzeczy licytowano za grubo ponad tysiąc euro. Z wartych wspomnienia fantów były: piękna figurka Twilight Sparkle, świetnie wykonany pluszak-maskotka Hearth's Warming Conu, czy też film kinowy MLP nagrany na... kasecie VHS! Na aukcji zebrano łącznie 7171,71 Euro – wliczając w tym 1,10 pln które zostawiliśmy na ołtarzyku ku pamięci ostatniego konwentu HWC. 


Początki ołtarzyku były skromne. Bilet komunikacji był jak najbardziej ważny, jakoś muszą dojechać na Kucykon xD

A tak wyglądało to miejsce na koniec konwentu:


Naciśnij „F” by zapłacić szacunek.

Na sam koniec konwentu obejrzeliśmy w sali kinowej pełnometrażowy film MLP. Muszę przyznać, że seans wywołał nieco emocji – nie tylko u mnie zresztą. Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy i po zakończeniu projekcji opuściliśmy po raz ostatni budynek Expo. 

Jak bym mógł podsumować to wydarzenie? Osobiście bawiłem się wyśmienicie. Atmosfera takich konwentów jest zwyczajnie wspaniała! Mnóstwo (między 300 a 400) osób podobnie „wkręconych” w MLP w jednym miejscu. Pewną wadą są niestety ceny w sklepikach, oraz sam koszt udania się na taką imprezę (już sama komunikacja w Amsterdamie i Haarlem potrafi zjeść sporą kwotę, nie wspominając o ewentualnym hotelu itp), jednak klimat samego wydarzenia nadrabia to z nawiązką. Wprawdzie więcej HWC nie będzie, ale zapowiedziano już PonyCon Holland na 2021 rok. Zawsze też jest (opisywany już na blogu zresztą) Galacon, na który też polecam się wybrać (póki jeszcze jest!)


Na zakończenie: kwiatek, który kupiłem Celestii:)


3 komentarze:

  1. Czyli to jednak nie koniec! Uff, trochę zmieni się organizacja (stąd pewnie nowa nazw), lecz atmosfera pewnie pozostanie ta sama :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za relację! Fachowe fanty, szkoda tylko, że pasowałoby kredyt przed meetem wziąć. Albo dwa ;)
    I w sumie, czemu właśnie popiersie Chrysalis? W sensie, widziałem w Niedzielnych i jest naprawdę spoko, ale... Celestia toleruje konkurencję? ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trofeum na pamiątkę łomotu jaki Celestia spuściła Chrysalis w bitwie na tulenie.
      Zresztą, Słoneczko dostało piękny kwiatek do wpięcia w grzywę, więc jest zadowolona.

      Usuń

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!