Freestyle rap, go! A może jednak nie rap?... Rozprawka?... Przyprawka?... No bo co innego można napisać o sieci sprzedającej kurczaki maczane w mieszance jedenastu czegoś tam, substancji, Zecora nawet nie wie jakich?
Dzień był cichy, spokojny, aż zbierało się na sen, gdy to zaczęła się do mnie dobijać Julunis. Zadyszana, jakby dzwoniła z środka biegu maratońskiego. Mówiła podekscytowanym głosem, co już mogło napędzać stracha. Okazało się, że całkiem słusznie.