mnie nie widać! yay!

wtorek, 9 listopada 2021

Prace Andley


Nie mam dla siebie żadnego usprawiedliwienia, dlaczego ten post powstawał tak długo, bo zanim siadłem do jego napisania minęło ponad pół roku. I co prawda dzięki temu przybyło prac, które mogę wstawić, ale tak naprawdę nie jest to wytłumaczeniem. Po prostu źle zarządzam swoim czasem i zawsze znajdowałem coś innego, by się tym zająć i znowu usprawiedliwić przed sobą, czemu znowu nie piszę. Wśród tych czynności znalazło się  nawet zrobienie refki fursony dla artystki, której prace zaraz przedstawię. Ale dość o mnie!

Andley jest super, to rzecz prosta do ogarnięcia.

Jej prace na pewno wyróżniają się na tle innych. Ma ciekawe spojrzenie na barwy, talent do tekstur i w nawet najprostszym obrazku tło jest niebanalne, a najczęściej skomplikowane i niemniej zwracające na siebie uwagę niż postać na pierwszym planie. I oczywiście jak na typową artystkę przystało, nadal twierdzi, że jest za mało, zbyt niewystarczająco czy brzydko. To dobrze, że chce się rozwijać. 

Ale co ja będę wam spoilerować! Sami zobaczcie!



Jakbym miał podsumować prace Andley, to zwróciłbym uwagę na piękne kolory. To zwłaszcza widać w tłach. Widziałem osoby, które rzucają gradient i koniec, ale u naszej artystki jest to dużo mniej leniwie. Przez to obrazki przyjmują taki nieco magiczny, zapadający w pamięć charakter.


Czy wszystko jest idealnie w tych pracach? Nie, widać elementy, które trzeba poprawić. Ale jak patrzę na to, co jest zrobione świetnie, to mi szczena opada i wiem, że niedługo każda rzecz będzie na równie wysokim poziomie. Szczególnie, że Andley nie idzie po najprostszej linii oporu. Wprowadza do swoich obrazków dynamikę i nietypowe ujęcia. Patrzcie tylko na ten księżyc i całe to nocne niebo! A czy zauważyliście, że w szybie po prawej widać odbicie budynków miasta? A przecież tam nic nie musiało być! Ale jednak Andley lubi umieszczać w swoich pracach detale, co świetnie podkreśla ich wartość.



Nawet prosty headshot nie jest u niej banalny. Zwróćcie też uwagę, że stara się o realistyczne cieniowanie. W zależności od materiału, od którego odibja się światło, blaski i cienie będą wyglądać zupełnie inaczej. I oto chodzi! Dzięki temu nadaje swoim rysunkom efektu 3D.



Wciąż się rozwija i umie krytycznie spojrzeć na swoje prace. Teraz już np. nie patrzy łaskawym okiem na wodę na tym arcie, bo nie wyszła tak, jakby chciała. Woda jest jednak ciężka do uwiecznienia, a znowu, Andley nie idzie na łatwiznę i nie lubi, jak tafla wody jest spokojna.



Oj, nie chciałbym rysować OCka z tak skomplikowanymi tatuażami. Dla Andley to jednak nie straszne. Fajnie też stara się oddać, jak wygląda moja fryzura o poranku.



Na tym arcie widać z kolei świetną pracę ze światłem i cieniem oraz całkiem udana próbę ukazania różnic między trawą, mchem, czy liściami na drzewie. Wszystko to wygląda inaczej i ma swoją charakterystyczną strukturę. A Flutterka oczywiście jest mega urocza!




To chyba jedna z najlepszych prac Andley w moim rankingu. Zawiera moje ulubione elementy z innych artów: ciekawą postać, krainę jak z jakiegoś mrocznego snu, a jednocześnie wypełnioną barwami i... te małe śmieszne iskierki! Całość robi świetne wrażenie, a ja mogę na to patrzeć i wyłapywać wciąż coś, czego wcześniej nie dostrzegłem.



Cienie, mroczność i zuuuooo. Ekhem, znaczy Luna nie jest zła, tylko niezrozumiana! Cieszę się, że ulubioną księżniczką Andley jest właśnie młodsza siostra Celesti, bo naturalnie dzięki temu tworzy z nią więcej artów!



Tutaj jedna ze świeższych prac Andley. Postępy widać jak na... kopytku. Postać wydaje mi się bardziej komiksowa (pewnie to zasługa konturów), ale nie odebrało to niczego stylowi Andley. Nadal jest kolorowo, magicznie, a cieniowanie robi niesamowite wrażenie! No i można zatopić się w spojrzeniu tego kuca i to bez koła ratunkowego!



Zostań na chwilę i posłuchaj... a nie, to nie ta gra.

Uwielbiam tę pracę! Ma klimacik. Jak na nią patrzę, to chcę wybrać się w góry i niczym pradawni poszukiwacze przygód rozpalić ognisko na szlaku, słuchając mrocznych opowieści naszego barda.



I kolejna OCka Andley. Czy mówiłem już, że ta artystka nie lubi prostych rozwiązań i łatwych desingów? Na wszelki wypadek zaznaczam to tutaj. Ale dzięki temu powstają takie cuda! 



I znowu świetna gra światłocieniem <3 



A na końcu znowu Luna! Tym razem moja ulubiona. Sam obrazek wykokszony na maksa (ktoś tak jeszcze mówi?) i cieszy oko nadnaturalnym światem. Wielkie kwiaty, tajemnicza mgiełka i wspaniała rewia barw.

Andley robi swoje i wciąż się rozwija. I wystarczy tylko, że będę bardziej obowiązkowy, a czuję, że niedługo będę mógł wstawić następną paczkę jej prac.

A że od niedawna mieszka bliżej mnie, to następnym razem położy nogi na moim biurku, przyłoży pistolet do głowy i każe wrzucać kolejnego posta w trybie natychmiastowym.


A jeśli chcecie zobaczyć więcej prac Andley (a bardzo do tego zachęcam), to zapraszam na jej Twittera, gdzie wstawia nie tylko kucowe prace, ale równie dobre!


2 komentarze:

  1. Rzuciłem moim okiem zwykłego śmiertelnikam, potem drugim i ich zdania są podzielone. Coś bliżej nieokreślonego mnie uwiera w kucykach, szczególnie ich pyskach. Wodzie też brakuje do ideału, jej „fałdy” trochę nie pasują do tego, co się dzieje na obrazku, ale rzeczywiście ciężko ją narysować, powiedzmy, realistycznie. Zgodzę się z Mere, że tła robią tu ogromną robotę i faktycznie potrafią odciągnąć uwagę od postaci w centrum. I jednocześnie część z nich nie zapadnie w pamięć. Lekko rozmyte kształty dają mi poczucie nie magii, a raczej wspomnienia (szczególnie obrazek nr 6), bo w nich także zapamiętujemy najczęściej jedynie ogół tego, co widzimy bez szczegółów otoczenia.

    Ostatecznie jest nieźle, a skoro chęci do rozwoju są (jeśli wierzyć Meremu, z nim to nigdy nic nie wiadomo :P), to podejrzewam, że prace w bliskiej przyszłości staną niedaleko ideału.

    OdpowiedzUsuń

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!