mnie nie widać! yay!

środa, 4 grudnia 2019

Figurka Twilight Sparkle od Kotobukiya

Podziękowania dla Pawła za udostępnienie figurki do recenzji.

Po niezwykle udanej figurce Pinkie Pie przyszedł czas na Twilight Sparkle. Wydana jako druga w kolejności jest dostępna już od pewnego czasu, jednakże dopiero teraz udało mi się dorwać w swoje kopytka jeden z egzemplarzy. Jak wyszło tym razem? Jak zwykle... Czyli fenomenlanie. Przejdźmy jednak do rzeczy. 

Twilight Sparkle jest kolejną figurką z serii Bishoujo Statue –  serii autorstwa Shunya Yamashity, w której to mamy postaci z różnych filmów, także My Little Pony. W tym roku wydana została Pinkie Pie, którą już recenzowałem na blogu (LINK), Twilight Sparkle (której recenzję właśnie czytacie xD), oraz planowana jest jeszcze Flutershy. W przyszłym roku mają zostać wypuszczone Rarity, Applejack i Rainbow Dash. Niestety, widoczne jest pewne opóźnienie i wszysko może zostać jeszcze przesunięte w czasie.

Ponownie, podstawowym „problemem” jest wysoka dosyć (choć w porównaniu do fandomowego rękodzieła to jest bardzo tanio) cena figurki: 120 dolarów plus przesyłka, plus ewentualny „dodatek” od Urzędu Celnego (łącznie można zapłacić nawet nieco ponad 500 złotych)

Na początek, pudełko. Podobnie jak w przypadku poprzedniej figurki, wieje nieco cepelią xD Opakowanie jest sporo większe niż to od Pinkie Pie. Całość sprawia jednak bardzo dobre wrażenie. Ponownie, aby cieszyć się w pełni przedmiotem należy figurkę z opakowania wyjąć – zabezpieczenia przed uszkodzeniem sprawiają, że mało co widać.



Porównanie wielkości pudełek:


Przejdźmy do głównej części tego wpisu, czyli samej figurki. Na początek kilka zdjęć:







Jak widać, figurka prezentuje się fenomenalnie. Poraża ilość szczegółów i detali, nawet takich głupotek jak zagniecenia na materiale. Podobnie jak w przypadku Pinkie Pie, próżno tu szukać jakichkolwiek szwów po formie, nadlewek, resztek kleju czy rozmazanej farby. Ludzka wersja Twilight wygląda jakby była wykonana z jednego kawałka, wszelkie łączenia są zwyczajnie niewidoczne, lub bardzo sprytnie ukryte (przy Pinkie Pie były to np we włosach). Kucyk ma już widoczne, osobne przednie kopytko (ale tylko jedno!) i skrzydła. I mimo iż dziewczyna jest tutaj główną postacią, a kucyk „tylko” małym dodatkiem, to „taboret” prezentuje się bardzo dobrze. jest też wykonany równie starannie co reszta figurki.

Podsumowując, druga z figurek z kucykowej seryjki jest warta swojej ceny. Poziomem wykonania mogą się z tym równać tylko najlepsi fandomowi rzemieślnicy, a produkt od Kotobykiya jest od nich kilka razy tańszy. Jeśli więc szukacie czegoś ekstra, a fandomowe wyroby są zwyczajnie za drogie,  wybór jest w zasadzie prosty:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!