Przejdź do głównej zawartości

Figurka Twilight Sparkle od Kotobukiya

Podziękowania dla Pawła za udostępnienie figurki do recenzji.

Po niezwykle udanej figurce Pinkie Pie przyszedł czas na Twilight Sparkle. Wydana jako druga w kolejności jest dostępna już od pewnego czasu, jednakże dopiero teraz udało mi się dorwać w swoje kopytka jeden z egzemplarzy. Jak wyszło tym razem? Jak zwykle... Czyli fenomenlanie. Przejdźmy jednak do rzeczy. 

Twilight Sparkle jest kolejną figurką z serii Bishoujo Statue –  serii autorstwa Shunya Yamashity, w której to mamy postaci z różnych filmów, także My Little Pony. W tym roku wydana została Pinkie Pie, którą już recenzowałem na blogu (LINK), Twilight Sparkle (której recenzję właśnie czytacie xD), oraz planowana jest jeszcze Flutershy. W przyszłym roku mają zostać wypuszczone Rarity, Applejack i Rainbow Dash. Niestety, widoczne jest pewne opóźnienie i wszysko może zostać jeszcze przesunięte w czasie.

Ponownie, podstawowym „problemem” jest wysoka dosyć (choć w porównaniu do fandomowego rękodzieła to jest bardzo tanio) cena figurki: 120 dolarów plus przesyłka, plus ewentualny „dodatek” od Urzędu Celnego (łącznie można zapłacić nawet nieco ponad 500 złotych)

Na początek, pudełko. Podobnie jak w przypadku poprzedniej figurki, wieje nieco cepelią xD Opakowanie jest sporo większe niż to od Pinkie Pie. Całość sprawia jednak bardzo dobre wrażenie. Ponownie, aby cieszyć się w pełni przedmiotem należy figurkę z opakowania wyjąć – zabezpieczenia przed uszkodzeniem sprawiają, że mało co widać.



Porównanie wielkości pudełek:


Przejdźmy do głównej części tego wpisu, czyli samej figurki. Na początek kilka zdjęć:







Jak widać, figurka prezentuje się fenomenalnie. Poraża ilość szczegółów i detali, nawet takich głupotek jak zagniecenia na materiale. Podobnie jak w przypadku Pinkie Pie, próżno tu szukać jakichkolwiek szwów po formie, nadlewek, resztek kleju czy rozmazanej farby. Ludzka wersja Twilight wygląda jakby była wykonana z jednego kawałka, wszelkie łączenia są zwyczajnie niewidoczne, lub bardzo sprytnie ukryte (przy Pinkie Pie były to np we włosach). Kucyk ma już widoczne, osobne przednie kopytko (ale tylko jedno!) i skrzydła. I mimo iż dziewczyna jest tutaj główną postacią, a kucyk „tylko” małym dodatkiem, to „taboret” prezentuje się bardzo dobrze. jest też wykonany równie starannie co reszta figurki.

Podsumowując, druga z figurek z kucykowej seryjki jest warta swojej ceny. Poziomem wykonania mogą się z tym równać tylko najlepsi fandomowi rzemieślnicy, a produkt od Kotobykiya jest od nich kilka razy tańszy. Jeśli więc szukacie czegoś ekstra, a fandomowe wyroby są zwyczajnie za drogie,  wybór jest w zasadzie prosty:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Głosowanie na shipping roku

Pora na coś, na co wszyscy czekali! No dobrze, może nie wszyscy, a raptem 1/10 i mając na myśli coś mam na myśli... shippingi! Zebrałem w tym poście wszystkie shippingi ze wszystkich Niedzielnych Aktualności z roku 2014. Waszym zadaniem będzie wybrać najlepszy! To tylko pierwsza część głosowania, w którym waszego faworyta będziecie wskazywać w komentarzach. Do drugiej tury przejdzie 10 najlepszych shippingów, na które zagłosujecie w ankiecie. *BUMP* Ostatni dzień na oddanie głosu!

Clopy - czyli rzecz o kucykowym porno

Mam waszą atencję? Doskonale! Proszę wziąć głęboki wdech i zapraszam do czytania:

Tłumaczenia komiksów od Kinkie Pie - Transformers "Magia Cybertronu" nr 4