Fanfik: Kresy

Autor: Hoffman

Opis: Wiele pokoleń po klęsce Pana Chaosu, setki lat po wygnaniu Nightmare Moon...

Znajdująca się pod rządami księżniczki Celestii Equestria nadal liże rany. Mimo wyciągniętych z historii wniosków i nowych perspektyw, Pani Słońca wciąż zmaga się z zalewającą jej włości przestępczością, zaś do wypływających z jej ust szczytnych deklaracji poddani podchodzą z dystansem.

W całym tym zamęcie, Celestia zupełnie zapomniała o ziemiach, które za czasów Discorda należały do Equestrii, zanim zostały przez niego spustoszone, lub same oderwały się od targanego szaleństwem kraju. Ale z drugiej strony, nikt nigdy nie upominał się o odnowienie starych granic. Zresztą, czy naprawdę potrzebne jej były kolejne troski?

Dzień za dniem, na ziemiach upadłej Ĉevalonii wciąż żyły kucyki. Ze świetności niegdyś bogatej prowincji zostało niewiele. Ostało się jedynie kilka miejscowości, dosyć słabo połączonych. Przez lata, zdeterminowani nieparzystokopytni robili wszystko, by zagwarantować swemu potomstwu lepszą rzeczywistość, lecz to było jak walka z wiatrakami.

Ta historia rozpoczyna się w Neighfordzie. Niebawem kolejne pokolenie spróbuje dostać się do lepszego świata, znaleźć swoje miejsce pośród innych. Ale gdzie i jak się to skończy?

Wierni swej małej ojczyźnie zawsze powiedzą, że ostatecznie i tak powrócą tam, skąd przybyli.


"O szyby deszcz dzwoni" 
[Oneshot] [Slice of Life] [Sad]

"Poznając nowy świat" 
[Oneshot] [Slice of Life]
część pierwsza
część druga


"Na głębokich wodach"
[Oneshot] [Slice of Life] [Violence]


"Altruistka" 
[Oneshot] [Slice of Life] [Sad]


"Piątek trzynastego" 
[Z] [Adventure] [Violence]

"Shhh! To sekret!" 
[Oneshot] [Slice of Life] [Dark]


"Tajemnica Białego Bazyliszka" 
[Oneshot] [Adventure] [Dark]


"Ołowiany Gleipnir" 
[Z] [Slice of Life] [Violence] [Romans]
Ołowiany Gleipnir cz. I


"Nikt nie jest doskonały" 
[Oneshot] [Slice of Life] [Violence]


"Samotny pegaz na rozdrożu"
 [Oneshot] [Slice of Life] [Romans]


"Spełnienie życzeń" ~ wersja 2020 
[Oneshot] [Slice of Life]


"Następny dzień po świętach" 
[Oneshot] [Slice of Life]


"Wiosna Ĉevalonii" 
[Slice of Life] [Sad] [Violence]

część pierwsza:

część druga:

"Za nieustającą walkę"
 [Z] [Slice of Life] [Sad] [Random]

Jest to remake rozszerzonej wersji opowiadania, które oryginalnie zostało napisane na pewien konkurs literacki.

"Żegnajcie, dawne dni"
[Oneshot] [Slice of Life] [Sad]


"Witajcie w Zebryce" 
[Z] [Adventure] [Violence] [Sad]


"Krzyk wolności" 
[Z] [Adventure] [Slice of Life] [Violence]


"Na południu bez zmian"
 [Z] [Slice of Life] [Adventure] [Violence]


"Okazja czyni królową" 
[Oneshot] [Adventure] [Violence]


"Zdążyć przed przeznaczeniem"
 [Z] [Slice of Life]


"W poszukiwaniu nadziei" 
[Oneshot] [Adventure] [Violence]

Aktualizacja:

"Diabelski plan" 
[Z] [Adventure] [Violence]


"Z najlepszymi życzeniami"
[Z] [Slice of Life]

Od autora: Po lepiej opisaną chronologię oraz mapę południa, zapraszam do wątku poświęconego serii na forum mlppolska. Prace graficzne związane z serią, już dostępne jak i wszystkie przyszłe, możecie znaleźć na moim DeviantArcie.

Komentarze

  1. Jeżeli ktoś chcę więcej kucykowej magii to zapraszam też do mnie:
    http://mylittleponyblog123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ĉevalonii? Czyżby nawiązanie do esperanta?

    ĉevalo - koń

    Dla ciekawskich: kucyk - poneo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe dlaczego? "[le] cheval" to po francusku koń. Po włosku - "cavallo" xd Równie dobrze inspiracja mogła nadejść z któregoś z pierwotnych języków :)

      Usuń
    2. @Skylen, zwróć uwagę na pisownię. Ĉevalonia jest napisana przez C z daszkiem (czyta się jak polskie Cz).

      Usuń
    3. Pomyślałam o tym samym, fakt, Ĉevalo to koń, więc byłoby to logiczne.

      Usuń
  3. Jak dotąd przeczytałam tylko dwa pierwsze opowiadania i powiem tyle, że są świetne. Przeczytam, także resztę i będę niecierpliwie czekać na kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejne opowiadanie, bedziemy czytac :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Woo, to to jeszcze żyje? Gratki

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdy przeczytałem „O szyby deszcz dzwoni”, pierwszą część „Kresów” byłem rozczarowany, chociaż był to fachowo napisany fanfik. Miało to miejsce jakieś dwa lata temu. Czytając „Poznając nowy świat”, drugą część „Kresów” obawiałem się, że skończy się tak samo. Jednak tym razem poczułem, że coś we mnie drgnęło.

    Akcja „Poznając nowy świat” ma miejsce po tym, jak Fenrir opuścił kucykowy „Meksyk”, czyli Chevalonię, zostawiając Gleipnira na pastwę Alberta, szefa miejscowości Neigford i zawodowego psychopaty.

    Historia podzielona jest na dwie części. Pierwsza przedstawia życie Gleipnira po wyjeździe Fenrira, a druga jego podróż do Equestrii, gdzie miał pobierać nauki w szkole dla jednorożców.

    Opowiadanie przypomina mi popularne w XIX wieku nowelki, przedstawiające życie na wsi tudzież w miastach. Przypomina mi też ono trochę twórczość Charlesa Dickensa, której nigdy nie czytałem, ale widziałem w telewizji. Mamy tutaj, zatem opowieść o chłopcu, w tym wypadku koniku, który próbuje zrealizować swoje marzenie.

    Muszę stwierdzić w tym momencie, dlaczego „O szyby deszcz dzwoni” nie przypadł mi tak bardzo do gustu, była „jednostronność” tego utworu, w przedstawieniu świata i postaci. W pierwszej części „Poznając nowy świat” odnosiłem wrażenie, że nic się nie zmieniło.

    Albert wyżywa się na Gleipnirze, którego los budzi litość. Jednak w „Poznając nowy świat” świat oraz postacie stają się bardziej zniuansowane. Nie dlatego, że się zmieniły, oj, nie. Po prostu pojawiła się nowa rzeczywistość, z którą można było skonfrontować tę, którą już znaliśmy.

    Nie będę tutaj dokładnie streszczał akcji. Nie jest to opowiadanie, które zawiera jakieś szczególnie zapadające w pamięć zwroty akcji. Prawdopodobnie, jeśli czytaliście „Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela” to poczujecie klimat opowieści po tym, jak Gleipnir opuścił Chevalonię. Chłopak nigdzie nie ma lekko i to nie dlatego, że należy do tej kategorii kucyków, które zawsze mają pecha. W Chevalonii, gdzie panuje bieda źrebaki wcześnie zaczynają pracować. Niestety Gleipnir nie miał tyle sił by pracować w kuźni. Jednak, ponieważ próbował to nie miał również sił, aby się uczyć. Chevalonia to po prostu kraj z czasów sprzed epoki przemysłowej, świat, gdzie tylko silni mogą wytrwać… Gleipnir nie był jednym z nich. Jednak właśnie to podpowiada, dlaczego Albert jest taki, a nie inny. Świat, gdzie przeżyją silniejsi wyhodował lokalnego autokratę i prawdę, pisząc, poczułem dla niego ostrożny szacunek.

    Niestety, w Equestrii, a konkretnie w Fillydelphii młodzian nie miał również łatwo. Jego wiedza z pracy w kuźni nie przydała mu się w szkole dla jednorożców. Wyszedł natomiast jego brak wiedzy. Przykładowo czyta on znacznie wolniej od swoich rówieśników. A pytania na teście do czwartej klasy uświadomiły mi, jakim „scamem” jest szkoła przyjaźni księżniczki Twilight!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pojawia się również nowy wróg: lekko (bardzo, bardzo lekko) zawoalowany rasizm, gdyż to, co nie przeszkadzało nikomu w rodzinnych stronach tutaj bardzo przeszkadza. W Chevalonii liczyło się, tylko czy możesz pracować, w Equestrii liczy się, żebyś też dochodził do wszystkiego o własnych siłach. Przy czym obie krainy mają swoje własne rasizmy: w Chevalonii nie lubi się klaczy pegaza, a w Equestrii jednorożców-mieszańców. Przy czym zastanawia mnie jedno, o czym autor chyba nie napisał: skąd uczniowie wiedzą, kim są rodzice Gleipnira? Tak czy inaczej, podoba mi się to zniuansowanie.

    Gleipnir przypomina mi postać wyjętą, wiem, że się powtarzam, z XIX wieku. Niszczony przez ojca chłopiec, którego wybawia z kłopotów ktoś z zagranicy (także społecznej). Na miejscu styka się jednak z kolejnymi uprzedzeniami. Wszystko to zaczyna kształtować jego charakter. Przy czym bardzo spodobały mi się reakcje bohatera, gdy zobaczył pytania na egzaminie. Były one dokładnie takie, jak moje, gdy nie znałem odpowiedzi.

    W ogóle bohater jest przedstawiony bardzo szczegółowo, test mu poświęcony jest szczelnie wypełniony informacjami o tym, co czuje, myśli, jak odbiera nowe miejsca, choćby tak banalne jak pociąg, czy jak smakuje nowe potrawy. Po tym wszystkim doszedłem do wniosku, że powinien być chyba jednak twardszy od swoich kolegów-jednorożców. Przecież te nigdy nie musiały żyć o czerstwym chlebie i jak wynika mają one dzianych rodziców, gdyż stać je na korepetycje, a bohaterowie mają za złe, że otrzymuje je za darmo.

    Postać Alberta z kolei nabrała niuansów. Albert jest psychopatą, ale biorąc pod uwagę warunki życia w Chevalonii tylko tak można tam osiągnąć sukces. Muszę przyznać, że ma to sens. Pozostałe postacie nie zwróciły mojej większej uwagi, ale są dobrze napisane.

    Fanfik jest napisany naprawdę dobrze, ładnie sformatowany, z nielicznymi literówkami. Owszem, dominują opisy, ale nie mam wrażenia, że dialogi są zaniedbywane. Całość dobrze się czyta.

    Podsumowując, gdy zaczynałem czytać „Poznając nowy świat” myślałem, że podzieli on los pierwszego opowiadania z serii, że uznam go za ambitne, pełne szczegółów, wiarygodne psychologicznie, ale nie porywające. Tym razem jednak byłem bardziej zaangażowany i z większą ochotą sięgnę po kolejne opowiadanie z serii.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!

Popularne posty