Coraz bliżej święta...
Wczoraj o jedzeniu dziś o przepisach. A raczej o jednym. Ważnym. Co najlepsze nie znajdziecie go w żadnej książce kucharskiej czy w internecie. Kaj więc jest ten przepis? Nigdzie. Bo tego przepisu nie ma. Chodzi oczywiście o przepis na święta.
Oczywiście można w większym bądź mniejszym stopniu planować święta, ale zawsze prędzej czy później nasze plany szlag trafi. Oczywiście, nie dotyczy to tylko Świąt Bożego Narodzenia. Ale ile razy goście przyszli za wcześnie, kot przewrócił choinkę lub Celestia wie co jeszcze. Osobiście mam pecha i już czwarty rok z rzędu na Wigilię będę chory. Przynajmniej wszystko na to wskazuje. Ale wracając do Świąt. Nawet w Equestrii nie wszystkie święta wypadają idealnie.
Najlepiej to widać w drugim epizodzie poświęconym świętom, gdy obchodzenie ich u rodziny Pie jest inne niż w wyobrażeniach rodziny Apple. Potem wywiązała się mała sprzeczka, ale na końcu wszyscy się pogodzili. Święta z książki, którą Twilight czyta Starlight też nie należały do udanych. Dla jasności: chodzi mi o minione święta. Mała Snowfall tak się cieszyła na ten dzień, wykazała się aktywnością chcąc udekorować szkolną salę lekcyjną. Ale przyszedł Snape i wszystko zniszczył. Całe jej wyobrażenie na temat świąt. Możliwe nawet, że resztę dzieciństwa Snowfall.
"Nie ma czegoś takiego jak przepis na Święta. To się dzieje samo" - tymi słowami Kot w Butach pocieszał Shreka podczas jego (ogra) pierwszych Świąt. Jak to jest u Was? Planujecie Święta czy idziecie na żywioł?
Najlepiej to widać w drugim epizodzie poświęconym świętom, gdy obchodzenie ich u rodziny Pie jest inne niż w wyobrażeniach rodziny Apple. Potem wywiązała się mała sprzeczka, ale na końcu wszyscy się pogodzili. Święta z książki, którą Twilight czyta Starlight też nie należały do udanych. Dla jasności: chodzi mi o minione święta. Mała Snowfall tak się cieszyła na ten dzień, wykazała się aktywnością chcąc udekorować szkolną salę lekcyjną. Ale przyszedł Snape i wszystko zniszczył. Całe jej wyobrażenie na temat świąt. Możliwe nawet, że resztę dzieciństwa Snowfall.
"Nie ma czegoś takiego jak przepis na Święta. To się dzieje samo" - tymi słowami Kot w Butach pocieszał Shreka podczas jego (ogra) pierwszych Świąt. Jak to jest u Was? Planujecie Święta czy idziecie na żywioł?


Pierwszy! Chyba...
OdpowiedzUsuńAle czy na pewno? Czy to wszysto nie jest tylko iluzją? Czy ten wszechświat istnieje naprawdę? Czy nasze życia i bycie pierwszym wogóle coś znaczy?...
UsuńNie no dobra już przestaje XD
Wszyscy w pewnych chwilach życia jesteśmy dekadentami...
UsuńU nas na świeta jest 50 osób #pensjonat , tutaj nie można nie zaplanować świąt XD
OdpowiedzUsuńMimo, że u mnie na Wigilii jest tylko pięć osób (nasza trójka plus dwie babcie, cała reszta rodziny jest zbyt daleko spokrewniona i każdy robi Wigilię we własnym zakresie), to i tak nigdy nic nie planujemy. Schemat potraw jest zawsze ten sam, zacząć o 18 i tak się nie uda, a choinkę ubieramy, gdy znajdzie się wolna chwila (jeszcze nigdy nie ubieraliśmy w Wigilię!). Chyba jedyną rzeczą, którą się planuje na poważnie to prezenty.
OdpowiedzUsuńOdhaczam.
OdpowiedzUsuń"Ale przyszedł Snape i wszystko zniszczył."
OdpowiedzUsuńZ jakiegoś powodu to zdanie mnie bardzo rozbawiło.