Podsumowanie końcówki sezonu VI w polskiej wersji językowej
I jak wrażenia?
Dubbing ostatnich sześciu odcinków sezonu szóstego My Little Pony: Przyjaźń to Magia za nami. Czas więc podzielić się wrażeniami. Co było na plus a co na minus?
Żeby tradycji tych postów stało się zadość i ja się wypowiem. A zatem: Dubbing wyszedł... znakomicie. Były co prawda wpadki, dialogiście i tłumacze znów dali popis, ale może po kolei.
Pierwszy w tej transzy był odcinek "Wizyta w Las Pegasus". W tym odcinku SDI nie zaliczyło żadnej wpadki. Głos Gladmane'a, czyli Robert Tondera, pasuje do postaci. Nadaje jej lekko inny charakter niż ma w oryginale, ale jestem z osób, które pochwala takie praktyki. Bracia Flim i Flam wypadli świetnie, jak to oni. Applejack i Fluttershy również, ale te dwie już dawno pozwoliły nam przyzwyczaić się do wysokiego poziomu z ich strony. Z resztą, czy któraś z polskich Mane6 brzmi obecnie słabo?
Następny był odcinek "Troszkę więcej magii". Przyznam, że od Starlightmeeta i panelu z Klaudią Kuchtyk nie mogłem się doczekać odcinków ze Starlight. Również tu odcinek bez większych zarzutów. Efekt kaca wyszedł nawet lepiej niż w oryginale. Słychać, że Polacy mają doświadczenie w tym temacie ;). Chociaż przyczepił bym się do "luzrelaxu" i Applejack, która po czarze Starlight poczuła się jak "przemielona przez wyciskarkę do soku z jabłek Super Cydr 2000". Tak został przetłumaczony Super Szybki Wyciskacz Soku 6000 w sezonie szóstym. Poza tym bez zarzutów.
"Kwestia punktu widzenia". Tutaj już trochę gorzej z tłumaczeniem. Odpoczynek od codziennych obowiązków został zamieniony na odpoczynek od Elementów, które od dawien dawna wiszą na Drzewie Harmonii. Na pochwałę zasługuje Applejack jako wilk morski. Monika Pikuła wypadła znakomicie. Potwór morski co prawda miał poprzestawiane litery w swej nazwie względem oryginału, przez co miast Bunyipa mamy "Bajnipa".
"Niewinne kłamstwa". Czyli kolejny odcinek, w którym Apple Bloom znów mówi swym pierwszym głosem, czyli Joanny Pach - Żbikowskiej. Pytanie na ile to zastępstwo a na ile powrót na stałe? Oprócz tego Filthy Rich otrzymał ten sam głos, którym przemawiał w "Legendzie Everfree". Cóż, o wiele lepiej słyszałbym w tej roli Pawła Szczesnego, ale ten głos nie jest zły. Lepszy niż ten z sezonu czwartego. Co na minus? Głos Spoiled Rich (czy raczej Milk) nie otrzymała głosu z pamiętnego, rocznicowego odcinka "Poszukiwacze zaginionych znaczków". Polski Big Mac mym zdaniem brzmiał lepiej niż oryginał.
"Szkoła Mistrzów". Czyli odcinek należący do Twilight i Rainbow. Głos Vapor Trail, mimo, że nie ochrypnięty tak jak oryginał, wielu przypadł do gustu. Głos Sky'a zresztą też. Jak jest ze mną? Cóż, głosy te nie są złe, jednak oryginalny głos Vapor przypominał mi animację "Olivier i spółka" z bardzo wczesnych lat mego dzieciństwa. Tutaj więc troszeczkę mi tej magii zabrakło. No i niekonsekwencja w tłumaczeniu. Pamiętacie zapewne, że w odcinku "Nowicjuszka Dash" wyraz "Crash" przetłumaczyli w zgodzie z epizodami robionymi przez MasterFilm, czyli "Kraksa". Tutaj SDi powróciła do swojego tłumaczenia. Chociaż trudno to nazwać tłumaczeniem, bo po prostu pozostawili ten zwrot nietknięty.
No i doszliśmy do finału. A co finał to lepszy. I nie mam tu na myśli fabuły. Od Rarity nie wiedzącej o istnieniu Alicornów, przez... Dobra, finał czwartego sezonu nie posiadał pamiętliwych wpadek. Od jedna literówka w imieniu antagonisty, popełniona raz. No, ale potem mieliśmy Stalowe Wilki (ang. Timberwolves) a teraz mamy... Smoko-kozła (org.draconequus). Ale po kolei. Sugar Belle otrzymała nowy głos. To plus powrót Julii Kołakowskiej do śpiewu pokazuje, że Beata Wyrąbkiewicz pożegnała się z kucykami (co cieszy nie tylko mnie). Obie zmiany głosów uważam za plus. Ale kolejna wada naszej wersji finału - Night Gilder, podmieniec i odcienek wcześniej Spitfire - wszystkie te postaci są dubbingowane przez Annę Sztejner. Zbyt duże natężenie w zbyt krótkim czasie. Oprócz tego przyczepię się do intonacji niektórych kwestii Starlight, które wyszły przez to średnio. Podmeińce zostali podmeińcami a Chrysalis wciąż ma swój głos (dziwne , gdyby tak nie było, gdyż jej VA jest aktualną reżyserką dubbingu)
Jak wypada dubbing całego sezonu? Było parę wpadek, błędnie przetłumaczonych wyrażeń, zmiana płci, problem z wymowami imion/nazw, ale te niedociągnięcia nikną w blasku powrotu Julii Kołakowskiej do śpiewu, świetnie wykonanych piosenek i rewelacyjnej grze aktorów, którzy uratowali mega słabe odcinki. A przynajmniej polepszyli ich jakość. Obecna transza otrzymuje ode mnie 9.0/10, natomiast dubbing całego sezonu 8.5/10. Mimo wszystko takie zwroty jak "smoko-kozioł" czy "Windigi" kują w uszy. Widać jednak, że od pierwszego Equestria Girls SDI zrobiło postęp. A jak wy oceniacie obecną transzę i/lub cały sezon z dubbingiem? Piszcze w komentarzach.
"Kwestia punktu widzenia". Tutaj już trochę gorzej z tłumaczeniem. Odpoczynek od codziennych obowiązków został zamieniony na odpoczynek od Elementów, które od dawien dawna wiszą na Drzewie Harmonii. Na pochwałę zasługuje Applejack jako wilk morski. Monika Pikuła wypadła znakomicie. Potwór morski co prawda miał poprzestawiane litery w swej nazwie względem oryginału, przez co miast Bunyipa mamy "Bajnipa".
"Niewinne kłamstwa". Czyli kolejny odcinek, w którym Apple Bloom znów mówi swym pierwszym głosem, czyli Joanny Pach - Żbikowskiej. Pytanie na ile to zastępstwo a na ile powrót na stałe? Oprócz tego Filthy Rich otrzymał ten sam głos, którym przemawiał w "Legendzie Everfree". Cóż, o wiele lepiej słyszałbym w tej roli Pawła Szczesnego, ale ten głos nie jest zły. Lepszy niż ten z sezonu czwartego. Co na minus? Głos Spoiled Rich (czy raczej Milk) nie otrzymała głosu z pamiętnego, rocznicowego odcinka "Poszukiwacze zaginionych znaczków". Polski Big Mac mym zdaniem brzmiał lepiej niż oryginał.
"Szkoła Mistrzów". Czyli odcinek należący do Twilight i Rainbow. Głos Vapor Trail, mimo, że nie ochrypnięty tak jak oryginał, wielu przypadł do gustu. Głos Sky'a zresztą też. Jak jest ze mną? Cóż, głosy te nie są złe, jednak oryginalny głos Vapor przypominał mi animację "Olivier i spółka" z bardzo wczesnych lat mego dzieciństwa. Tutaj więc troszeczkę mi tej magii zabrakło. No i niekonsekwencja w tłumaczeniu. Pamiętacie zapewne, że w odcinku "Nowicjuszka Dash" wyraz "Crash" przetłumaczyli w zgodzie z epizodami robionymi przez MasterFilm, czyli "Kraksa". Tutaj SDi powróciła do swojego tłumaczenia. Chociaż trudno to nazwać tłumaczeniem, bo po prostu pozostawili ten zwrot nietknięty.
No i doszliśmy do finału. A co finał to lepszy. I nie mam tu na myśli fabuły. Od Rarity nie wiedzącej o istnieniu Alicornów, przez... Dobra, finał czwartego sezonu nie posiadał pamiętliwych wpadek. Od jedna literówka w imieniu antagonisty, popełniona raz. No, ale potem mieliśmy Stalowe Wilki (ang. Timberwolves) a teraz mamy... Smoko-kozła (org.draconequus). Ale po kolei. Sugar Belle otrzymała nowy głos. To plus powrót Julii Kołakowskiej do śpiewu pokazuje, że Beata Wyrąbkiewicz pożegnała się z kucykami (co cieszy nie tylko mnie). Obie zmiany głosów uważam za plus. Ale kolejna wada naszej wersji finału - Night Gilder, podmieniec i odcienek wcześniej Spitfire - wszystkie te postaci są dubbingowane przez Annę Sztejner. Zbyt duże natężenie w zbyt krótkim czasie. Oprócz tego przyczepię się do intonacji niektórych kwestii Starlight, które wyszły przez to średnio. Podmeińce zostali podmeińcami a Chrysalis wciąż ma swój głos (dziwne , gdyby tak nie było, gdyż jej VA jest aktualną reżyserką dubbingu)
Jak wypada dubbing całego sezonu? Było parę wpadek, błędnie przetłumaczonych wyrażeń, zmiana płci, problem z wymowami imion/nazw, ale te niedociągnięcia nikną w blasku powrotu Julii Kołakowskiej do śpiewu, świetnie wykonanych piosenek i rewelacyjnej grze aktorów, którzy uratowali mega słabe odcinki. A przynajmniej polepszyli ich jakość. Obecna transza otrzymuje ode mnie 9.0/10, natomiast dubbing całego sezonu 8.5/10. Mimo wszystko takie zwroty jak "smoko-kozioł" czy "Windigi" kują w uszy. Widać jednak, że od pierwszego Equestria Girls SDI zrobiło postęp. A jak wy oceniacie obecną transzę i/lub cały sezon z dubbingiem? Piszcze w komentarzach.




No, studiu SDI nareszcie udało się opracować dobry dubbing do sezonu serialu „My Little Pony: Przyjaźń to magia”.
OdpowiedzUsuńNajwiększym plusem polskiej wersji sezonu jest Julia Kołakowska-Bytner śpiewająca jako Pinkie Pie. Wygląda na to, że Juliusz Kamil w końcu zdał sobie sprawę, że Beata Wyrąbkiewicz była totalną pomyłką.
Natomiast ja ostatecznie przekonałem się Anny Sochackiej jako Applejack w partiach wokalnych, dzięki piosence „The Seeds of the Past” z odcinka „Opowieść o serdeczności”. Wyszła ona zajebiście.
Ogólnie uważam ten odcinek za najlepiej zdubbingowany w sezonie, ogląda się go znacznie przyjemniej po polsku niż w oryginale.
Warto wspomnieć też o odcinku „Znaczków naszych wina”, który miał w Polsce swoją światową premierę. Wyszedł on bardzo dobrze i nie zawierał żadnych błędów, przez co uniknęliśmy wstydu na cały świat. Barbara Garstka świetnie spisała się jako Gabby, moim zdaniem lepiej niż oryginalna aktorka.
W dwóch odcinkach Apple Bloom przemówiła swoim stary głosem – Joanny Pach-Żbikowskiej. Dla mnie jest to obojętne, gdyż obie aktorki bardzo pasują do tej postaci i brzmią bardzo podobnie.
Jeżeli chodzi o wady polskiej wersji, to nie spodobało mi się nadmierne wykorzystywanie Łukasza Węgrzynowskiego, w tym sezonie wcielił się on w aż siedem postaci. Jak widać nepotyzm nie ominął polskiego dubbingu.
Bardzo nie spodobał mi się też nowy głos Garble'a. Nastoletni smok, a brzmi jak palacz w średnim wieku. Dodatkowo aktor nieudolnie starał się naśladować głos Mirosława Zbrojewicza.
Najgorzej zdubbingowanym odcinkiem jest moim zdaniem „Mecz koszballa” – słabe tłumaczenie nazwy „buckball”, źle wymawiane imię Braeburna oraz inaczej zagrany Snails. Dodatkowo moim zdaniem w tym odcinku oraz poprzednim trochę inaczej brzmiała Fluttershy, jakby aktorka była przeziębiona. Dobrze, że w ogóle reżyserka pozwoliła jej zagrać.
Oprócz tego zmiany w tłumaczeniu, na szczęście obecnie jest to problem na o wiele mniejsza skalę - Głównie przeszkadzało mi tylko Kryształowe Imperium zamiast Kryształowego Królestwa oraz wyliczanka Twilight i Cadance.
Podsumowując, jest to najlepiej zdubbingowany sezon przez SDI Media Polska. Prawdopodobnie studio odbiło się od dna, gdyż piątego sezonu z ich dubbingiem nie dało się oglądać, tak bardzo był zły.
Bez przesady, piąty sezon nie był zdubbingowany aż tak źle, że się nie dało oglądać. Cóż, nie powiem, że w poprzednim sezonie w wielu momentach dialogiści dali ciała, ale pod koniec 5 sezonu zaczęło się poprawiać. Natomiast obecny sezon jest zdecydowanie lepiej wykonany od poprzedniego (i jeszcze poprzedniego również), z tym mogę się zgodzić.
UsuńA jeśli chodzi o tego smoko-kozła cóż, wielu głowa Discorda kojarzyła się z głową kozła. Szczerze trochę szkoda, że już nawet w oryginale nie stosują u Chrysalis tego charakterystycznego pogłosu, co miała w "Ślubie w Canterlocie" (sam głos jednak ma świetny).
Z tego co pamiętam, Chrysalis nie ma już pogłosu, ponieważ… było ją trudniej podobno zrozumieć. Ja na pewno nie odczuwałem tego problemu w polskiej wersji (a 2 sezonu jeszcze nie oglądałem w oryginale na sam słuch, tylko z napisami), więc w sumie fajnie by było dodać coś takiego od siebie.
UsuńSmokokozioł mi się nawet podoba. Na pewno dużo łatwiej zapamiętać od draconequusa; idealna nazwa potoczna.
Generalnie myślę, że doszliśmy do całkiem niezłego standardu. Nie jest zupełnie bezbłędnie, ale nie przypominam sobie naprawdę poważnych błędów. Oby tak dalej (lub nawet i jeszcze lepiej). Przyznam, że tak częste pojawienie się Łukasza Węgrzynowskiego na papierze mnie niepokoi, ale na szczęście ten głos jeszcze nie zapadł mi w pamięć na tyle, aby mi to dokuczało. Bardziej w sumie przeszkadzała mi Anna Sztejner w roli poddmieńca: trzecia rola na przestrzeni dwóch odcinków.
> „Sugar Belle i Party Favor otrzymali nowe głosy (Party Favor mówi głosem Timbera z "Legendy Everfree")”.
OdpowiedzUsuńParty Favor zawsze mówił głosem Karola Osentowskiego.
Czyli jednak xD Miałem wątpliwości pisząc to zdanie, ale 5 sezonie brzmiał mnie Timberowo, więc wydało mi się, że to inny aktor. Cóż, Mea Culpa.
UsuńSzkoda że jeśli chodzi o piosenki to był najgorszy sezon. Mam nadzieję że wynika to z intensywnych prac Daniela Ingrama nad filmem.
OdpowiedzUsuń