Obiady Czwartkowe - Rezurekcja!
Empiryzm, czyli chaos poznany.
W niektórych starowyznaczych odłamach prawosławia, ziemia utożsamiana jest ze zbrodnią, jakiej dopuścił się Kain. Ziemia jest grzeszna, splugawiona niewyobrażalnym ludzkim cierpieniem i niezliczonymi grzechami. Wszystko od niej plugawieje, a jedyną ucieczką jest ruch.
Ci z was którzy uważali na historii, bądź mieli zdolnego katechetę, zapewne już wiedzą że kościół prawosławny wywodzi się z Imperium Bizantyjskiego, państwa na który ogromny wpływ miała filozofia grecka. Wśród ogromnej ilości nurtów, jaką owa filozofia reprezentowała, jeden z nich, a mianowicie empiryzm, szczególnie mnie zainteresował.
Ale zacznijmy od podstaw, otóż samo słowo empeiría w starogrece znaczy to samo co doświadczenie, pierwsze odczucie. Doktryna empiryzmu zakłada właśnie doświadczenie i zmysły jako jedyne prawdziwe źródło poznania. Wyklucza ona terminologie, osądy i jakiekolwiek inne idee, na rzecz odczucia wszystkiego osobiście. Później swą cegiełkę do empiryzmu dołożyli Locke, Kant, Bhagwan Shree Rajneesh i wielu innych, aż w końcu doktryna rozkwitła, a jej owoce widać dzisiaj. Chciałbym z samego początku podkreślić iż empiryzm nie jest religią bądź kultem, ani nie powinien stać na samym szczycie naszych duchowych priorytetów. Jest to jedynie sposób podejścia do niektórych spraw np:
Przyznam się wam, iż wielokrotnie złapałem się na tym, że po obejrzeniu negatywnej recenzji jakiegoś krytyka, szedłem na film od razu będąc przygotowanym na najwyżej średniej jakości widowisko, a otrzymywałem coś zupełnie innego. Nawet jeśli mi się ono podobało, w mojej głowie przez cały seans płonęły słowa wypowiedziane przez innego człowieka, które nakazywały mi szukać jak najwięcej wad, psując ogólne wrażenia. Wyżej wspomniany Locke podkreślał iż ludzki umysł powinien działać na zasadzie tabula rasa czyli niezapisanej tablicy, na której jakiekolwiek zapisy pokazują się dopiero na sam koniec.
W skrócie, osoba podążająca za doktryną nie będzie dłubać po encyklopediach i słownikach, tylko po prostu zrobi to, czego jeszcze wcześniej nie zrobiła, nie skłaniając się do żadnej opinii, zanim tego nie odczuje. To jest pierwsze założenie empiryzmu. Nadążacie? To świetnie, albowiem przed nami jeszcze połowa.
Druga przewodnia myśl empiryzmu, jest bardzo obszerna, rozmazana i wielokrotnie interpretowana, aczkolwiek wydaje mi się, iż najlepiej ujął ją Osho:“Jeśli nigdy nie piłeś, powiem ci pij, pij. Jeśli pijesz codziennie, powiem ci natychmiast przestań”. Może nie jest to dokładny cytat, albowiem sam go tłumaczyłem ale zawiera esencję zasady drugiej. Trzeba umiejętnie dzielić życie na rozdziały. Lawirować między nimi, nie dając się zamknąć w żadnym z nich. Trzeba unikać ciągłego pobytu na jednej ziemi, tak jak wspomniani na początku starowyznawcy. Przeszłość ma być ważna, wbrew temu co się mówi. Trzeba nauczyć się nią analizować i przetwarzać, aby każdy rozdział był następstwem, a nie kopią poprzednika. Empiryzm zakłada pochłanianie nowych doświadczeń w celu jak największego wzbogacenia doświadczenia, a co z tym idzie wiedzy. To że przeczytasz książkę o Litwie, nie znaczy że posiadłeś o niej niepodważalną wiedzę, albowiem zostało ci to przekazane przez kogoś pośrednio. Natomiast doświadczenie ośmiomiesięcznego pobytu w Kłajpedzie nada ci wiedzę czystą, zdobytą przez twoje zmysły
I tutaj moi drodzy, pojawiają się schody. Wedle starego arabskiego porzekadła: “Mędrcem jest ten, co nie wystawia się na pokusę” nie powinniśmy niepotrzebnie ryzykować. Jest to odurzająco logiczne, prawda? Główna krytyka empiryzmu polega właśnie na tym, iż ma on swą granicę z kakofonią, mimo tego iż jest jej antagonizmem. I znów słowa Nietzchego, "Gdy spoglądasz w otchłań, otchłań spogląda w ciebie" głośno dudnią mi w uszach.
Załóżmy dla przykładu iż ktoś niesiony myślą empirystyczno-poznawczą spróbuje twardych narkotyków, aby w ramach “czystej tablicy” wyrobić sobie zdanie o tym jak działają na człowieka, i czy są aż tak wyniszczajace jak mówią. Po udanym eksperymencie, spróbuje on zamknąć rozdział, lecz jego słabostki zmogą go w stronę uzależnienia. Ten ktoś słabnie i słabnie, aż w końcu substancja o której miał posiąść wiedzę, wyniszcza go finansowo, moralnie i fizycznie. Doktryna która namawia do ciągłej zmiany rozdziałów, pośrednio przyczyni się do zamknięcia go w jednym na zawsze. Istnieje pokusa. Istnieje druga strona medalu. I to właśnie dlatego, moi drodzy, starowyznawcy przemierzają świat. Nie chcą, aby zło ich dopadło, albowiem człowiek najwrażliwszy jest w stanie snu. Wtedy, gdy się nie rusza.
Pytanie, czy empiryzm jest dobrą formą poznania wciąż ma zbyt wiele zbyt różnorodnych odpowiedzi. Z jednej strony prawdziwa i nieskalna wiedza, możliwość odkrywania nowych doświadczeń, a z drugiej ryzyko i nieustanne próby swej siły woli, aby po prostu nie poddać się i rozłożyć się w miejscu gdzie ci akurat jest wygodnie, albo przynajmniej tak ci się wydaje. Są jego zwolennicy i jego przeciwnicy, a ciężko odmówić którejś ze stron oczywistych racji. A wy? Jakie jest zdanie przeciętnego przegrywa z FGE?
I tak to właśnie jest w tym kraju. Moi kochani, oto było moje przedstawienie empiryzmu, chętnych do burdy zapraszam do sekcji komentarzy!
Na Zachrystii: Winny! Tak, rozdzieram koszulę i kładę się na ziemi, albowiem winny jestem tego grzechu! Nie podobał mi się sposób prowadzenia Deyrasa, moim zdaniem trochę zbyt podobny do tego w Agorze. Dlatego też przemieniłem formułę Obiadów na właśnie taką, jaką przed chwilą mieliście przed oczami: Ja przedstawiam wam ideę, doktrynę, pomysł bądź problem i w jak najbardziej obiektywny (czasami będzie również i subiektywnie, lecz będę to otwarcie ogłaszał) ją wam prezentuję. Będę starał się unikać tematów osobistych i historyjek życiowych na rzecz mej nowej konwencji. Oczywiście to jest tylko pomysł, idea. To czy wam się podoba bądź nie, również możecie przekazać mi w komentarzach.


Dzięki Bogu. A myślałam, że moja ulubiona seria już nigdy nie wróci.
OdpowiedzUsuńObiady bez Ja Ty, to jak kajakowanie bez wioseł!
UsuńNiby się da, ale jakieś nieporęczne to i skutki mizerne...
UsuńBędzie burda?
OdpowiedzUsuń>pakuję apteczkę
- k, lets do this.
Gratuluję powrotu do krainy żyjących, choć bardziej niż zmartwychwstanie pasuje tu animacja ciała przez nekromantę :)
Jako przeciętny przegryw z tego biednego kraju odpowiem, że gdyby ktoś wymyślił idealny sposób na życie to nie musielibyśmy o tym teraz dyskutować. Sam nie mam wyrobionego zdania na temat "sposobu podejścia do niektórych spraw" ponieważ nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałem. Starałem się, zgodnie z tym co podpowiadał mi rozum, zachować równowagę pomiędzy emocjami a sumieniem. Acha, to się chyba nazywa "złoty środek" czy jakoś tak. No to w moim przypadku będzie to "chrześcijański złoty środek". A co do empiryzmu, w 1902 roku Theodor Mommsen dostał nagrodę nobla za dzieło "Historia Rzymu" chociaż zapewne nigdy nie miał okazji odwiedzić tego państwa. Nie zawsze potrzebujemy osobistego doświadczenia, żeby zbliżyć się do prawdy na pewien temat.
Widzisz, bez osobistego doświadczenia w przeszukiwaniu archiwów, manuskryptów, umiejętnego wyszukiwania danych, pisaniu, i narracji raczej by tej nagrody nie dostał. Zresztą nie opisywał on w nim co sądzi o Rzymie, a jedynie przekazał swą wiedzę :P. Nie stawiam się po żadnej ze stron, jednakże chcę przekazać wam tyle danych na temat tej doktryny ile tylko posiadam, i to w jak najlepszy sposób, bez niedomówień.
UsuńP.S: Wyślesz mi tą recenzję w weekend? Nie pospieszam, chcę tylko wiedzieć.
Miałem raczej na myśli to, że doceniono jego pracę nad pewnym tematem. Jeśli czytał listy rzymskich polityków, to poznawał Rzym pośrednio nie osobiście. Ale rzeczywiście, celna uwaga, jego wieloletnie doświadczenia z pracą z materiałem źródłowym pozwoliły mu odnieść sukces. Czyli chyba spotkaliśmy się pośrodku? :D
UsuńP.S: Myślę, że powinna być już na niedzielę.
Z mojego punktu widzenia, gdyby wszyscy ludzie byliby zwolennikami empiryzmu mogłoby to doprowadzić do zapanowania pokoju na świecie. Przecież jeżeli wszyscy by się poruszali w różnych tematach i osobiście ich doświadczali to mogliby obiektywnie oceniać działania innych ludzi, kultur czy religii (nie musząc ich wyznawać, chodzi tylko o zrozumienie i akceptację). Przez to świat zamiast być podzielonym jak w dzisiejszych czasach byłby równomiernie wymieszany jak kilka płynów. Taki sposób myślenia zmusił mnie do myślenia...
OdpowiedzUsuńJeżeli chodzi o samą serię, sposób przekazywania informacji mi odpowiada. Ja przychodzę tutaj zawsze po to, żeby dowiedzieć się czegoś i podyskutować w sposób kulturalny, a ta seria mi na to pozwala :)
Cieszy mnie to, że ostatnio na blogu wraca się do poważniejszych rozważań. Takie ciągłe śmieszkowanie jest na dłuższą metę męczące i odpychające. Zawsze to fajnie mieć jakąś odskocznię.
OdpowiedzUsuńA co do tematu... Trochę kiepsko, że nie mogę się zbytnio do twoich rozważań odnieść. Filozofia jest czymś, co właściwie od zawsze mnie odpychało i z różnym natężeniem posyłam "hejty" w jej kierunku. Głównie przez to, że widzę w niej skrzywioną wersję logiki. Żyję w przekonaniu, że nie warto się trzymać żadnej filozofii, aby nie ograniczała mnie przy podejmowaniu decyzji.
Wszystko to informacja. Im więcej pośredników, tym więcej zniekształceń.
OdpowiedzUsuń