Dwóch randomów ocenia OC: Alhena Falcon, Lunina


Nadszedł ten czas, pierwsza moja publikacja na blogu od dłuższego czasu. Jak zacząć? Odwieczny dylemat redaktorów. Wypadałoby się przedstawić, opowiedzieć coś o sobie. Nikt nie powinien się przechwalać, ale też nikt nie lubi mówić, czy słuchać o wadach. Więc zamiast mówić kim jestem, powiem wam kim nie jestem.

Nie jestem perfekcyjny w pisaniu postów na bloga, bo od tego mi daleko.
Nie jestem osobą którą mógłbym być, gdybym się bardziej postarał.
Nie jestem taki za jakiego część z was mnie uważa.
Nie jestem sam, bo od tego mam innych.
Jestem sobą.
A to jest mój post...




Imię: Alhena Falcon

Płeć: Klacz

Wiek: 16

Rasa: Jednorożec

CM: gwiazdozbiór bliźniąt
Mieć gwiazdozbiór na CM, otrzymywać ciągle pytania: a co to za dziwne kropki połączone kreskami?
Mi to wyglądało na jakieś wykreślanki dla dzieci...
Miejsce zamieszkania: wyspa Eden
Kolor magii: niebieski, opcjonalnie biały (w przypadku zaklęć świetlnych)
To chyba nie jest wtedy kolor magii, tylko po prostu światła? Znam się, bo spędziłem trzy lata w liceum towarzystwie jednorożców.

[Charakter]
Alhena jest wybuchową i gadatliwą introwertyczką. Na co dzień jest roztrzepana, lecz w się bardzo skupi to nic nie jest w stanie jej przeszkodzić. Bardzo niecierpliwa. Uważa, że łatwiej kogoś zlać, niż się z nim dogadywać.
Już ją lubię! Coś czuję, że rozrabiaka też ją lubi. :v Szczególnie, że obaj jesteśmy pacyfistami (patrz - jesteśmy za słabi, by wygrać w walce - nie zaprzeczaj roz).
Znajomy dresiarz w swoim czasie nauczył mnie jednej rzeczy: głowa nisko, bijemy łokciami, głowa nisko, bijemy łokciami….
Szydercza. Wszelkich polityków uznaje za pseudointelektualnych, nie uznaje ich władzy.
Anarchia! I pewnie na wybory też nie idzie!
*klacz ma mniej niż 18 lat*
Leniwa. Mimo niewielu zainteresowań, w każde bardzo się zagłębia. Poważna. Słabo radzi sobie w towarzystwie. Nie przepada za rozmowami, ale gdy spytać ją o coś co lubi może opowiadać o tym godzinami. Nie umie zaadaptować się do otoczenia. Uważa, że nie jest zżyta z rodziną i mimo, że zna każdego od małego wciąż nie im nie ufa.
Oszukiwali ją w sprawie Kucyka Mroza i Klaczy Zębuszki, więc należy im się.

[Ciekawostki]
- Gdy jako mała klaczka próbowała się zaśmiać, czy szeroko uśmiechnąć, było to tak straszne, że wszyscy przestraszyli się jej twarzy, a rodzina powiedziała jej, że może nie powinna tego robić do końca życia. Przez to też, jej emocje są bardzo słabo widoczne, jednak uśmiecha się lekko gdy jest wyjątkowo szczęśliwa.
Może ma po prostu jakieś dziury w zębach. Nie łatwiej byłoby pójść do dentysty?
- W pełni dogaduje się tylko z źrebakami. Nie lubi ich, aczkolwiek podziwia ich punkt widzenia i umie spędzić z nimi mnóstwo czasu na zwyczajnej rozmowie.
- Jej ulubioną potrawą są owoce morza.
- Nienawidzi słodyczy.
Podpisuję się pod dwoma powyższymi. Kuchnia śródziemnomorska jest rzeczywiście najlepsza.
Rozumiem kuchnię śródniemnomorską. Ale jak można nienawidzić słodyczy? Spójrz na roza, właśnie takie skutki ma nie jedzenie słodyczy.
- Jej ulubionym wykorzystaniem neonu, jest wizualizacja muzyczna.
K, pod tym też się podpisuję, głównie dlatego że poza tym, lampami i kabaretem za wiele innych zastosowań nie kojarzę, a w ogóle to żarówki zawsze mi się przepalały...
- Próbowała kiedyś gotować, ale w dniu, w którym chciała zrobić sobie owsiankę, a sąsiadka zadzwoniła po straż pożarną, bo widziała z okien kłęby czarnego dymu i bała się, że coś się u nich pali, dała sobie spokój.
I od tamtego czasu schudła 15 kilo...
A może przyzywała szatana, a sąsiadka wiedziała, o co biega?
- Nie związała się z nikim na tyle, by nazwać go przyjacielem.
- Jest synestetą, potrafi np. usłyszeć, lub widzieć w wyrazach kolory, lub słuchając muzyki czuć jej smak.
- Wokół kopyt klacz nosi złote bransolety, które zakończone są małymi skrzydełkami. Wykonał je dla niej jej brat, Ender, gdy jej życiowym marzeniem było wzbić się ponad chmury.
A podatek od darowizny zapłacony? W Polsce by coś takiego nie przeszło...
Chciał latać, a jedyne co zrobił to bransoletki. Normalnie historia mojego życia… tylko że ja nie zrobiłem bransoletek…



[Historia]
Alhena odkąd pamięta to w domu zawsze panował chaos. Nie łatwo było jej być jedyną klaczą w domu.
I know what you mean here…
Kurcze, a ja nie wiem… widocznie dlatego, że nie jestem dziewczyną.  ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jej mama pracowała na stałe poza domem, dostała świetną posadę na sąsiedniej wyspie i nie mogła odmówić. Bez drugiej klaczy przy boku było jej ciężko.
Wszyscy wiecie, o czym sobie tutaj pomyśleliśmy.
Mere się poprawia, wyłapuje aluzje tylko 2 zdania po mnie...
Solą na rany nie było jednak dzieciństwo bez matki, a bycie jedynym jednorożcem na wyspie. Wyspa Eden, leżąca na samym skraju świata,
Ale świat jest ponoć kulą :(
będąca wyspą najdalej wysuniętą na północny zachód, charakteryzowała się rozległymi, rajskimi sadami, zapierającymi dech w piersi, malowniczymi nizinami, łąkami oraz populacją wyłącznie kuców ziemskich. Inne rasy były tematem tabu, więc gdy znaleziono nowo narodzonego jednorożca na łodzi w porcie, w biedniejszej dzielnicy Edenu nikt nawet nie myślał o zaopiekowaniu się nim.
Ciekawe, że nazwa taka symboliczna, dobrze się kojarząca, ale i tak mają tam biedne dzielnice.
Władze również nie zadały sobie trudu, mówiono że chcą pozbyć się źrebięcia i żyć dalej, jak gdyby nigdy nic. Ostatecznie, jedna z nielicznych rodzin, które mają w sobie choć krztę empatii zabrała klacz do domu, ogrzała, dała jeść. Rodzina ta składała się z matki imieniem Felicia, ojca Falcon Fly, oraz pięciu synów: Endera, Heliosa, Mitosa, Arena i Crycrossa. Wszyscy starsi, wszyscy prężni i zawsze gotowi do pracy. Gdy pojawiła się mała, drobna klaczka, nikt zbytnio nie wiedział jak ją wychować. Pierwszy problem pojawił się po paru dniach.  
Jak ów klaczkę nazwać?
Dobrze, że nie zaczęli się zastanawiać dopiero po paru miesiącach...
Wszyscy zastanawiali się nad imieniem. Doszukiwali się znaczenia w jej umaszczeniu, oczach, czy zachowaniu, lecz gdy Felicia wspomniała o tej nocy w której ją znaleźli, gdy to gwiazdozbiór Bliźniąt świecił jak nigdy dotychczas, postanowiła nadać jej imię Alhena, jak trzecia najjaśniejsza z gwiazdozbioru gwiazda (znaczenie symboliczne - klacz miała dwie córki, jednak żadna nie przeżyła porodu). Reszta zgodziła się, lecz ojciec zażądał dodania jej drugiego imienia, Falcon jako oznaki siły i męstwa, mając nadzieję na wychowanie córki na stanowczą, silną i odważną klacz.
Skoro Falcon to imię ojca, to rozumiem że jest to imię męskie. Wyobrażacie sobie mieć na imię Alicja Marek? Ja nie bardzo.

Alhena zdobyła swój znaczek w wieku sześciu lat.
Wreszcie kucyk, który zdobył znaczek w stosunkowo młodym wieku.
Wydarzenie miało to miejsce kilka tygodni, po tym, jak Alhena nauczyła się czytać. Od razu pokochała książki.
Ale dosłownie 99% OCków kocha książki!
Mój kocha muzykę, programowanie i wkurzanie adminów FGE. To też takie typowe?
Czytała je w niewiarygodnych ilościach. Mniej więcej także w tym okresie napadały ją pewnego rodzaju przesilenia magiczne. Ogrom niezużytej magii gwałtownie znajdował ujście nie raz siejąc panikę nie tylko w domu, ale i w całej dzielnicy. Czasem to były niekontrolowane wybuchy, czasem lewitacja drzew, ławek, nawet całych budynków, a leku na to nie znaleziono. Alhena bardzo się tym przejęła, nie chcąc nikogo skrzywdzić, więc uciekła z domu i błąkała się po ulicach chcąc oddalić się od jej bliskich. Następnego dnia jej oczom ukazała się tabliczka: "Biblioteka". Jej brat, Helios nauczył ją tego słowa jakiś czas temu i dzięki zdobytym informacjom o tym budynku klacz postanowiła powoli wejść do środka.
Tyle informacji, łał, nazwa budynku, rzeczywiście niezbędne by do niego wejść
Drzwi były otwarte, a światło bijące ze świec zawieszonych nad sufitem dało efekt tajemniczości ale i komfortu.
Tajemniczość i komfort, aha.
Cała uwaga klaczki skierowała się jednak na ogrom regałów przed nią. Regałów pełnych ksiąg. Oczy Alheny zaczęły błyszczeć i ruszyła ku pierwszej lepszej półce, potem ku następnej i następnej, aż znalazła się w samym środku sali. Rozejrzała się mając nadzieję na znalezienie ciekawej pozycji. Jej wzrok przykuło słowo "Czary". Czary? Z tym słowem klaczka spotkała się pierwszy raz. Bez namysłu ruszyła ku alejce regałów wypełnionych niesamowicie zakurzonymi książkami. Było pewne, że żaden kucyk nie czytał tych pozycji, co jeszcze bardziej zwiększyło ciekawość jednorożca. Klacz wzięła pierwszą książkę z rogu. Opowiadała ona o podstawach magii, o najprostszych zaklęciach oraz pokrótce opowiadała o historii magii. Alhena nie mogła spuścić wzroku z księgi. Pierwszy raz w życiu czuła coś takiego. Czuła jakby była do tego stworzona, by używać tych zaklęć. Po zaznajomieniem się z całą treścią, klaczka postanowiła rzucić proste zaklęcie cieplne. Opis tego czaru nakazał skupić całą swoją moc na danym przedmiocie i spróbować go podgrzać, wywołać tyle ciepła, że przedmiot zapłonie. I udało się. Niebieska aura otoczyła róg Alheny i spowodowała, że knot w świeczce przed nią zapłonął. Klacz strasznie się podekscytowała, chciała więcej.
I tak spłonęła cała wyspa...
Następne zaklęcie dotyczyło rozświetlenia klejnotu, który był nawieszony na sznurku po zewnętrznej stronie księgi. Był on niebieski, w kształcie rombu, o niewielkich wymiarach. Klacz wyobraziła sobie światło, czyste, białe, rażące światło i wycelowała w klejnot. Tym razem jednak zdarzyło się coś niezwykłego. Zbyt duża ilość energii zaczęła wypływać z ciała klaczki i skumulowała się z rzucanym przez nią zaklęciem. Olbrzymie strugi jaskrawego, różnokolorowego światła zaczęły wydobywać się z jej rogu, otoczonego teraz przez białą aurę.
Ja sobie podkreślę tylko parę słów: zapłonie, podekscytowała, chciała więcej, wypływać, ciała, olbrzymie strugi, wydobywać się. Przepraszam was za niski poziom moich dzisiejszych komentarzy ;__;

Alhena mogła tylko stać i patrzeć, jak sala w której sie znajdowała rozbłysła kolorami tęczy. W jednej chwili obrazy przeszły przez jej umysł, a wstęgi światła uformowały się w pewien kształt, którego nigdy jeszcze nie widziała. Nie potrafiła jednak zatrzymać wycieku magii, głowa bolała ją niemiłosiernie i mogła tylko czekać. Gdy wreszcie po kilku minutach światło zgasło, a cała energia ją opuściła, zemdlała pośród książek słysząc w oddali stukot kopyt. Gdy obudziła się, leżała w swym łóżku. Chciała wstać, lecz głowa wciąż nie przestała boleć i nakazywała jej zostać na miejscu. Jej odgłosy usłyszał brat Crycross i wezwał mamę. Ona opowiedziała jednorożcowi co się stało i jak martwiła się o nią odkąd uciekła. Po otarciu wszystkich łez klacz wstała i chcąc zobaczyć stan w jakim się znajdowała odkryła, że na pustym jak dotąd boku znalazł się znaczek w formie, jak się dowiedziała od mamy, gwiazdozbioru bliźniąt.
Z jednej strony fajnie, bo ma znaczek związany ze swoim imieniem, ale nie widzę na razie większego związku z tą opowieścią.
Był to ten sam kształt, jaki widziała w bibliotece. Nie wiedząc jednak co to wszystko oznacza pozwoliła sobie pospać trochę dłużej, a myślom odpocząć po dość intensywnym wydarzeniu.

Minęły lata. Alhena znalazła się w wieku szkolnym, co oznaczało poznawanie sekretów świata, nowe doznania oraz zawarcie nowych przyjaźni. Jednak nie było zbyt kolorowo. Jednorożec niesamowicie się wyróżniał. Na każdej lekcji czuła na sobie wzrok każdego kucyka, nie umiała się skoncentrować. Mimo, iż była zdolną uczennicą, można by powiedzieć, ponadprzeciętną to jej stopnie się pogarszały. Gdy na rozmowie z wychowawczynią, której wzrok też czuła przez całe spotkanie, doszły do wniosku, że nie jest tam zbyt mile widziana, Alhena wraz z rodziną postanowili przejść na nauczanie domowe. Klaczka miała mieć jednak dostęp do szkolnej biblioteki, a, że z jej powodu nikt tam nie przebywał wykorzystała tę przewagę i spędzała w niej długie godziny czytając przeróżne tomiska.
Jak to skomentować? Chyba się nie da. Nowe doznania, nowe przyjaźnie, nauczanie domowe...
A to ponoć ja jestem ten mniej normalny. A staram się ignorować te podteksty...
Śmiejesz się z co drugiego zdania. :v
Cicho, daj mi sprawiać pozory poważnego redaktora >_<

W wieku 14 lat magia użytkowa, np. teleportacja, lewitacja, choć prosta, została jej zabroniona przez władze, uważające ją za przestępstwo, nieprzestrzeganie zasad panujących na wyspie. Najzwyczajniej bali się, że jej moc znów może wymknąć się spod kontroli. W sekrecie uczyła się jej, ale były to podstawowe zaklęcia i nie mogła ich zbytnio rozwijać. Magia świetlna jednak przychodziła Alhenie bez problemów. Umiejętność załamywania, rozszczepiania, czy rozpraszania światła, przy pomocy zaklęć wydawała się jej niezwykle ciekawa, więc zaczęła zagłębiać się w temacie. Wykorzystała strumień światła i dzięki połączeniu kilku czarów stworzyła neon, który spokojnie wylewał się z jej rogu zalewając, po chwili oświetlając całą bibliotekę. Po chwili klacz nauczyła się go kontrolować oraz zmieniać kolory. Kilka dni później Alhena zaczęła tworzyć barwne kompozycje. Tworzyła je wszędzie, na ulicach, budynkach, czy drzewach rozświetlając całą dzielnicę. Nie wszyscy byli temu przeciwni, ale starsi mieszkańce wnosili skargi i zażalenia.
Kolory i światła takie straszne!
Po kilku tygodniach władze zabroniły jej używania nie tylko magii neonu, lecz wszelkich czarów i przedmiotów magicznych. Ta się jednak się nie poddała. Gdy dowiedziała się, że źrebaki pokochały jej świetlne twory, zorganizowała w bibliotece tajne spotkania i codziennie pokazywała maluchom nowe sztuki. Klaczy tak bardzo spodobało się występowanie, że postanowiła się z tego utrzymywać w przyszłości.
Jakoś trzeba sobie radzić, nie?
Alhena ma aktualnie 16 lat. Podróż, daleko, daleko stąd, to jedyne o czym myśli. Już od roku pracuje w bibliotece i odkłada każdą możliwą monetę. Uzbierała już na wyjazd z wysp, przelot ogromnym poduszkowcem przez Elir, następnie przez Edonnę, Evisicie, Ert, by w końcu dolecieć do Ti, państwa będącego prawdziwym początkiem jej wyprawy. Wiele godzin spędziła czytając o tym państwie. Czytała o niesamowitej architekturze, różnorodnej faunie i florze, oraz niespotykanej kulturze. Sama myśl o tym powoduje u niej uśmiech na pyszczku.
Gdy nadchodzi dzień urodzin, klacz dokańcza swoją listę. Zaznaczyła na mapie wszystkie cele podróży, a, że mapa sięgała do granic państwa Ti niebyła ona duża. Każdy punkt podróży jednak opisany był niezwykle szczegółowo. Opłaty, noclegi, długość podróży i postoju. Alhena była pewna, że tak przedstawiony plan przekona ojca pokazując jej dojrzałość oraz gotowość do tak wielkiej wyprawy. Gdy wreszcie wyznała ogierowi co leży na jej sercu od wielu lat, Falcon Fly poprosił o kilka dni czasu na uzgodnienie tego z żoną. Ta jednak nie miała żadnych obiekcji.
To chyba nie była do niej szczególnie przywiązana?
To brzmi conajmniej jakby mu się oświadczała.
Wiedziała, że taki moment nadejdzie i była gotowa wypuścić córkę w świat. Ogier również się zgodził, lecz poprosił Alhenę o zostanie jeszcze chociaż rok, by przynajmniej zarobić więcej i spokojnie wyruszyć w podróż. Klacz zgodziła się i choć wiedziała, że mogłaby przekonać ojca na natychmiastową podróż w głębi serca nie chciała tak szybko opuszczać rodziny. Kilka dni później zaczęła pracować nad książką. Postanowiła udokumentować swe życie, zaczynając od wyruszenia z domu. Chciała pozostawić pamiątkę po sobie, mając nadzieję, że w przyszłości przyda się innym młodym kucykom, którzy tak jak ona chcą wyruszyć w świat. Zwłaszcza chciała się skupić na opisie, tzn. Equestrii. Jest to jej ostateczny cel wyprawy. W jednej z ksiąg przeczytała, że zamieszkują ją kuce ziemskie, ale i jednorożce oraz pegazy. Najbardziej zainteresowały ją mistyczne skrzydlate jednorożce, których moc może wznosić nawet Słońce, czy Księżyc. Alhena poczuła, że musi tam pojechać i być może odkryć jakie jest jej przeznaczenie.
Dobra, jak wytłumaczysz to, że słońce i księżyc w Equestrii są inne niż np. w Ti czy w Edenie?

I dziękuję, dalej mi się nie chcę rozpisywać.

No to mi się nie chce dalej czytać. A nie zaraz, przecież nic już nie ma! Argh! Tym razem ci się udało, ale następnym to ja cię wykiwam!

Podsumowanie:
Twój styl pisania jest ładny i...
… i bardzo sugestywny ...
… OCek jest ciekawy, historia, jaką zbudowałaś wokół niej może nie jest spektakularna, ale..
… ale sugestywna …
… ale przeniosłem się w tamte magiczne krainy i pragnienia samotnej klaczy
Dobra, prawdopodobnie gdybym tu nie był na skypie razem z Merem to połowa tych sugestii w ogóle nie została by znaleziona...
więc pewnie macie nas teraz za totalnych looserów :v Ale spójrzcie na to z drugiej strony
...PRZYNAJMNIEJ BYŁ FUN
I wcale nie za ten fun, daję OCkowi notę 9/10. Usprawiedliwiam to faktem, że...
że rozrabiaka jest najlepszym redaktorem.
Cóż mogę więcej dodać?
To, że nie łatwo było jej być jedyną klaczą w domu.

Komentarze

  1. Łał..... Napiszesz dalszy ciąg? Albo fanfika o podróży?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem grammar nazi i wiele faktów przemilczam, ale, na litość!
    "Jak ów klaczkę nazwać?"
    OWĄ! To się odmienia no!
    *wdech wydech, wraca do czytania*

    OdpowiedzUsuń
  3. I kolejna smętna historia... Ale być może z happy endem. Poczytałabym o niej więcej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Postać fajna i wiem co ona czuje :c Też Jestem jedyną dziewczyną przed 18 w rodzinie i jestem inna od reszty rodziny.
    Za to podobieństwo do mnie ocena w górę : 8/10

    OdpowiedzUsuń
  5. "Jedyny jednorożec na wyspie".

    Gdyby Mere do tej pory opublikował mojego OC, to bym krzyknął, że zerżnięte ode mnie, ale Mere jeszcze nie opublikował, więc nie mogę krzyknąć, że zerżnięte ode mnie. :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawne, bo twojego już oceniliśmy i też zwróciliśmy na to uwagę. :D

      Usuń
    2. No to czekam na możliwość przeczytania redaktorskich komentów. :D

      Usuń
  6. OC fajnie przemyślane, ciekawe, ale te komentarze~
    Ryłam przez całą historię ^^

    Anyway, przydałby się inny obrazek, nie czarno-biały, bo niektórym trudno sobie wyobrazić jej prawdziwe kolory.
    Minusem jest to, że nie zostało wyjaśnione, dlaczego została porzucona i jak znalazła się na wyspie (ta, wiem, znaleziona w łodzi).

    Ode mnie mocne 8,5/10

    OdpowiedzUsuń
  7. OC'ek jest fajny, jej historię przyjemnie się czyta.
    Ja osobiście nie lubię takich długch OC'ków. Pod koniec to staje się już nudne. Wolę jak są krótsze, ale ciekawe.
    Dam 8,5/10 - bo jednak czegoś mi brakowało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Redakcja zawsze "krzyczy", dlaczego tak krótko, a tym czasem większość bronies to ludzie, którzy mają też inne zainteresowania, a także obowiązki. Teraz należy sobie wyobrazić, co by było, gdyby co drugi dzień pojawiał się OC-ek na 20 stron?

      Fanfiki są dłuższe, ale one nie pojawiają się tu co drugi dzień.

      Poza tym, o czym tu tyle pisać? Przecież to jest tylko opis jednej postaci, a nie jakaś historia z udziałem OC-eka (fanfik).

      Usuń

Prześlij komentarz

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!

Popularne posty