mnie nie widać! yay!

piątek, 19 września 2014

Opowieść o Szklanej Kuli

[Adventure]  [Life]  [Sad]
Autor: Alberich
Oto opis fanfika, niżej kilka słów ode mnie: Po dość nieprzyjemnym wydarzeniu, Fluttershy dostaje w prezencie szklaną kulę z zatopioną w środku miniaturą Ponyville. Gdy losy jej przyjaciół zdają się toczyć starym torem, żółta klacz szuka odpowiedzi na dręczące ją wątpliwości... Tylko, czy taka odpowiedź w ogóle istnieje? A jeśli tak, jakie straszliwe prawdy musi kryć za sobą. Nadszedł czas, by zmierzyć się ze światem i samą sobą. Wszystko się zmieni... albo właśnie pozostanie takim samym. A szklane kule dziwnym trafem mają w sobie coś urzekającego.

Przedstawiam swoje najnowsze opowiadanie. Nie jest to fanfik typowo przygodowy, ani stuprocentowo serialowy, jednak wydaje mi się, że znajdą się tacy, którym przypadnie do gustu. Pokornie ostrzegam, że kilka poruszonych w nim tematów może być trudnych... ale raczej nie tak by odebrać komuś radość z lektury. Dziękuję za zainteresowanie i zapraszam serdecznie!


Od Kredke: Polecam każdemu zapoznać się z tym opowiadaniem. Oto Fluttershy, która szuka.. no właśnie... dręczące ją wątpliwości pchają do przodu i nakazują dalsze poszukiwania tego czegoś. Czy Fluttershy znajdzie to, czego szuka? I co wspólnego z tym ma tytułowa szklana kula? O tym przekonacie się przy lekturze. A jest co czytać. Opowiadanie ma świetny klimat. Mimo pozornej "ślamazarności" w fabule nic nie nudzi, wręcz przeciwnie, im dalej tym lepiej, aż do wyczekiwanego rozwiązania, z którego pierwsze wrażenie: Znowu to samo? Wiedziałem! zastąpi szybko kolejne: Genialne!. 

Alberich już nie raz pokazał że potrafi dobrze oddać serialowe bohaterki (wystarczy przypomnieć Poszukiwaczy Ścieżek i genialną kreację Rarity i Pinkie Pie). Fluttershy jest bardzo dobra. Żółta pegaz zachowuje się w typowy dla siebie sposób, a jednocześnie nie jest to przerysowane w żadną ze stron. Pozostałe postaci - choć zajmują w fanfiku niewiele miejsca, również i one pozostawiają bardzo dobre wrażenie, szczególnie Pinkie Pie.

Samo opowiadanie wciąga niesamowicie. Zacząłem czytać i skończyłem dopiero wraz z zakończeniem fanfika. Jest i odpowiednia wyważona dawka humoru, jest nad czym pomyśleć, jest coś co zasmuci czytelnika i jest coś co Was przestraszy. Poważnie. Pewne zwykłe pytanie (i poniekąd odpowiedź na nie) miało tutaj wręcz porażającą(i jak wspomniałem przerażającą) moc. Do tego niemal osiągnąłeś coś, co udało się ledwo dwóm osobom - dotychczas do łez doprowadził mnie tylko aTOM swym tłumaczeniem i finał Background Pony. A muszę przyznać, że byłeś bardzo blisko.

Interpretację zostawiam już Wam, tak samo jak ocenę postępowania Fluttershy. Niby każdy kij ma dwa końce, ale każde z nich może boleśnie ukłuć, prawda?

I wreszcie! Celestia jakiej ze świeczką szukać w fanfikach. Nawet jeżeli jest jej tak mało. Dla mnie to wielki plus.

Podsumowując. Opowiadanie wybitne i jak najbardziej warte przeczytania. Lektura porywa, wciąga i wypuszcza do końca. A po przeczytaniu... czuję jednak pewien niedosyt... tak dobra lektura i tak szybko koniec. I czy tylko ja chciałbym przeczytać o dalszych losach Fluttershy?

18 komentarzy:

  1. Super fanfic naprawdę polecam
    Ps. pierwsza

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzicie ten komentarz od pana Kredke na górze? Żadne zdanie nie jest w nim przesadzone. Alberich już nie raz udowodnił, że potrafi pisać świetne historie, a to kolejny dowód. Opowiadanie o Fluttershy powoli zatracającej się w... a psinco, nie powiym, sami przeczytajcie i rozkoszujcie się naprawdę pierwszorzędną fabułą.

    Powiem krótko - ja to chce widzieć jako animację. Jak audio play. Cholera, jako audiobooka chociaż czytanego przez jedną osobę, ten fik zasługuje na to, żeby przynajmniej komiks na jego podstawie zrobić!
    Ja. Chcę. Jeszcze. Raz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten opis jak najbardziej mnie zachęca do przeczytania tego wielce chwalonego fanfica.Tylko że nie mam czasu.Szkoda że nie wydają opowiadań kucykowych w formie książki.Wtedy to bym mogła je zawsze mieć przy sobie i czytać w autobusie albo w drodze do jakiegoś sklepu.Wiecie chyba sobie wydrukuję te stronice papieru,zszyję i będę sobie czytać.Oby tylko można je było wydrukować.
    Co do rysunku to bardzo mi się podoba.Kocham kiedy polscy artyści właśnie w taki sposób się ujawniają.Po prostu to kocham.Ogon tak jakoś mi się tylko nie podoba i ten mały pyszczek .Szklana kula jest szczegółowa( taka jakie lubię).Tylko ten stół i biała ściana...uh a już myślałam ze obrazek idealny.Ale nikt nie jest idealny.mimo wad obrazek mnie ujął dogłębnie.Bardzo dobra robota.
    Brohoof!Derp!Chipmunk!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak będę miała czas, to na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fanfik bardzo fajny. Czytało się naprawdę miło. ^>^ Aż chce się więcej...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu na stronie wciąż nie ma artykułu o tym, że dzisiaj o 19.50 będzie odcinek "Wiara czyni cuda"?

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze żadne, ŻADNE, naprawdę kompletnie żadne opowiadanie (a nawet książka) nie sprawiły, że nie byłam w stanie płynnie przeczytać tekstu, bo najzwyczajniej w świecie zaczęłam ryczeć. Owszem- zdarzało się, że płynęły mi łzy, ale tu z jednej strony nie mogłam czytać bo płakałam, a z drugiej nie mogłam beczeć bo musiałam czytać. Na dodatek jak zawsze odbywa się to bezdźwięcznie, to tu po prostu tak się nie dało. ("Tu" czyli w prologu konkretnie)
    No było... no łał, niesamowite po prostu.
    Gdy czytałam przełom 5 i 6 rozdziału byłam przekonana, że istnieje te trzecie rozwiązanie i coś mi mówiło, że najlogiczniejszym będzie wybór tamtego. Potem w trakcie czytania myślałam, że wybierze to pierwsze rozwiązane, chwile później, że to drugie, no a koniec końców się rozkleiłam (tak wiem - już o tym pisałam, ale wywołać u mnie coś takiego to na prawdę wyczyn).
    No ale nie jest tak, że podobało mi się tylko zakończenie. Przez cały czas trwania tej historii wciągałam się w nią coraz bardziej, ba - przyłapywałam się na tym, że moje myśli synchronizują się z tymi od bohaterki. Pokochałam ten wątek w pałacu, a szczególnie to co się działo już następnego dnia po wszystkim. No i tą koronę - zaraz po przeczytaniu jak wygląda wyrobiłam sobie konkretny obraz w głowie i nijak nie mogę go wyciągnąć. To wszystko wydawało się takie dziwne i wgl, że... no właściwie nie wiem nawet co napisać. W każdym razie jestem zachwycona. I to tak na prawdę bardzo bardzo Zachwycona.
    Naprawdę bardzo się cieszę, że zdecydowałam się to przeczytać (a przekonał mnie do tego obrazek tak szczerze mówiąc). Muszę też przyznać, że wszystkie fanficki, które przeczytałam (w tym Fallout [ni wierze, że to piszę, ale to prawda]) wymiękają przy tym, i to dość konkretnie. (No może nie tak autentycznie-poważnie-konkretnie, bo jakby nie patrzeć naprawdę je lubię, ale chyba rozumiesz)
    W każdym razie pełen szacunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za naprawdę miły, budujący i przede wszystkim dłuższy komentarz!

      Nie ma dla autora większej pochwały, niż fakt, że tekst zdołał kogoś doprowadzić do myślenia i do łez jednocześnie. Naprawdę polepszyłaś mi humor i pomogłaś mi jeszcze bardziej uwierzyć w to co robię. Dziękuję raz jeszcze i przesyłam wyrazy szacunku!

      Przede wszystkim porównanie do Fallouta jest ciut... kłopotliwe. Nawet nie ze względu na to, który fanfik jest lepszy (już sam fakt, że nie oceniam jednoznacznie, że Fallout, chyba świadczy o mojej nieco nadmiernej pewności siebie :D ), bardziej problemem jest to, że nie sposób porównać takiej formy z długim opowiadaniem przygodowym. Jedno i drugie ma swoje "zasady" i ocenia się je pod innym względem. Tak czy inaczej Twoja opinia bardzo mi pochlebia i czuję się naprawdę dumny.

      Dlatego życzę powodzenia, składam kolejne podziękowania i... do zobaczenia w przyszłości, może pod jakimś innym tekstem.

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  9. To uczucie gdy chesz napisać że opowiadanie jest genialne ale nie wiesz jak to ująć Spróbuję tak. Dla mnie to najlepszy fick jaki czytałem myślę że na pewno musi być przetłumaczony na angielski. Niestandardowo napisane opowiadanie powoduje że po przeczytaniu mam ochotę przemyśleć wybory Celesti i Fluttershy oraz zobaczyć co ja bym wybrał.

    OdpowiedzUsuń
  10. No cóż. Wczoraj zabrałam się za czytanie fika. Zresztą musiałam, w końcu w dziedzinie pisania fików Alberich jest moim ulubionym autorem, który plasuje na pierwszym miejscu i prawdopodobnie nic tego nie zmieni.
    Jak wczoraj zaczęłam, tak i skończyłam. Tekst pochłonęłam od razu, z krótką przerwą na pochłonięcie czegoś bardziej materialnego, to jest obiadu. Nie mogłam się od niego oderwać. Choć, muszę przyznać, z początku cała akcja płynie bardzo wolno, to po rozpoczęciu czytania nie sposób się oderwać. Już na start pojawiają się elementy, które niosą ze sobą takie pytania jak "co się dalej stanie?", "skąd te wątpliwości?", no i przede wszystkim "dlaczego?". Nie pozostaje nic innego, jak zagłębić się w lekturę i poznać odpowiedzi. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że i tak nie dowiemy się wszystkiego. I choć zżera mnie ciekawość, to jednak czuję się nasycona. Czytanie tego tekstu było pięknym przeżyciem, które chętnie usunęłabym z pamięci. Po to, aby móc przeżyć to od nowa.
    Ale po kolei.
    Kanoniczne postacie [szczególnie Fluttershy] są oddane w doskonały sposób, za co mogę jedynie wyrazić szczery podziw. W takich chwilach uświadamiam sobie, jak bardzo kuleją moje umiejętności pisarskie. Smutek i radość jednocześnie. Radość, bo mam możliwość przeczytania czegoś tak dobrze napisanego. Smutek, bo sama nie jestem w stanie tak napisać. Może i kiedyś dorównam moim mistrzom, ale to musi poczekać.
    Dobrze, wróćmy do tekstu. Jak już wspomniałam, jest napisany w mistrzowski sposób. Zajebiste, że tak ujmę. Opisy, dialogi, ciąg wydarzeń... to wszystko czyta się tak dobrze, można wręcz zatonąć w tym tekście. Wszystko miałam przed oczami przez cały czas. Rzadko kiedy tak mam, zwykle przelatują mi przez głowę obrazy. Tutaj zaś mogłam oglądać akcję niczym film. Świetna sprawa.
    Uczucia i emocje przelewające się przez opowiadanie... Boże, nie potrafię tego opisać. Choć Fluttershy nie jest moją ulubioną klaczą, choćby ze względu na jej charakter, to tym razem ogromnie się z nią zżyłam. Razem z nią przeżywałam te wydarzenia. Te wszystkie wątpliwości, strach i niedowierzanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Bałam się. Od samego początku. Ten fik wywarł na mnie jeszcze większe wrażenie niż "Zegary" (których czytanie późną nocą nie zdaje się być dobrym pomysłem).
      Tu nie ma typowego strachu wyjętego z horroru. Ten strach jest wywołany czymś zupełnie innym. Kolejna rzecz, której za cholerę nie umiem opisać. Ale spróbuję.
      Ten początkowy strach był spowodowany jej wątpliwościami. Bo, że tak powiem, wybiła się ze schematu. Szczerze powiedziawszy, to potrafiłam przewidzieć fabułę... a raczej przypuścić rzeczy, które uważam za cios w moje serce. Nie spodziewałam się, że Alberich tak bezkarnie odważy się przekroczyć granice, do których ja boję się podchodzić. To jest okrutne. Resztę dnia spędzić na samych przemyśleniach spowodowanych fanfikiem. Mną też zawładnęło niedowierzanie. "Nie wierzę, że on to zrobił". Jako iż związałam się z bohaterką, bolało podwójnie.
      Nie widzę jednak w tym nic złego. Wbrew pozorom, ja uwielbiam to uczucie grozy i strachu. Skąd się bierze? Może przez brakujące elementy schematu. Schematu, który kiedyś wydawał się niegroźny. A gdy próbuje się ten schemat ułożyć na nowo, lecz inaczej, pozostają jedynie rozwiązania wyrywające serce wraz z korzeniami. I choć myślisz, że autor nie odważy się napisać czegoś takiego... jesteś w ogromnym błędzie.
      Nie zapłakałam ani razu, choć moja dusza rzeczywiście znalazła się w takim stanie. Opłakanym. Nie płaczę podczas czytania, nigdy. Moim najwyższym uznaniem może być to, że utwór zmieni coś w moim życiu. I myślę, że tak się stanie.
      Zdarzało mi się wcześniej myśleć o rzeczach poruszonych w fiku. Teraz zatracę się chyba w samym rozmyślaniu i rozważaniu wątpliwości, które dostrzegłam. To niełatwe. Jest to jednak dla mnie lekcja i jednocześnie próba. Gdy ktoś wystawia mnie na ponowne przemyślenie sensu egzystencji i spojrzenie na to z zupełnie innej strony, skłaniam się wtedy do pewnych zmian. I teraz coś się zmieniło. Widzę dobrze, choć odtąd nieco inaczej. Mam nadzieję, że lepiej. Wywołanie u mnie takiego efektu graniczy z cudem, rzadko zmieniam swoje podejście do życia i trzymam się ściśle swych zasad.
      Alberichu, Tobie się udało. Gratuluję. Jestem Ci wdzięczna za to, że dane mi było przeczytać coś takiego. Coś, co mnie wzbogaciło, wywołało wachlarz emocji, a nawet uderzyło w sumienie. Nie straciłam czasu. Nauczyłam się czegoś nowego, dzięki lekturze czegoś pięknego. Stała się częścią mnie. Nigdy tego nie zapomnę. Cudowne.
      Obym od nadmiaru tych przemyśleń nie popadła w... obłęd.
      Jestem pełna podziwu i szacunku.
      Dziękuję.

      Usuń
    2. Kolejna poezja komentatorska. Dziękuję za poświęcony czas zarówno na lekturę, jak i napisanie tego, co czułaś.

      Napisałem w komentarzu wyżej, że największym zaszczytem, jaki może spotkać pisarza, jest dowiedzenie się, że jego tekst doprowadził kogoś to łez i ciężkich przemyśleń. A teraz przychodzisz... i mówisz mi, że moje opowiadanie być może coś zmieni w Twoim życiu... Brakuje mi słów, by wyrazić moją wdzięczność za te słowa. Kłaniam się nisko i dziękuję jeszcze raz.

      A usiąść i trochę się zastanowić jest dobrze, zwłaszcza po poczytaniu czegoś. Tutaj celowo zostawiłem pewne rzeczy nie do końca rozwiązane, przede wszystkim po to, by dać większą możliwość interpretacji i domysłów. Jak też widziałem u innych komentatorów, niektórzy zastanawiają się, jaką sami podjęliby decyzję. Jak mówiłem – zostawiam to Wam.

      Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam najmilej! A sprawienie komuś radości tekstem to dla mnie zaszczyt.


      PS: Taka niezwiązana z tekstem rzecz. Gdyby ktokolwiek chciał pogadać o pisaniu lub czymkolwiek innym, można mnie bez trudu dopaść w sobotę i niedzielę na MLK. Jestem dość niegroźny i otwarty na ludzi, dlatego chętnie porozmawiam z każdym. No i zapraszam serdecznie na moją prelekcję w sobotni wieczór, gdzie rzucę parę pisarskich sztuczek. Pozdrawiam raz jeszcze!

      Usuń
  11. Fanfic najlepszy z tych których czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo piękny fanfic, niesamowicie mnie wciągnął, jestem nim totalnie zachwycona i chcę więcej! Beczałam jak bóbr, szczerze myślałam że Fluttershy wybierze przyjaciół, bo mimo wszystko to bardzo ich lubiła ale jednak.. Szczerze, przykro i smutno mi się zrobiło, przez resztę dnia łaziłam zdołowana, jakby to moja przyjaciółka odeszła, a zarazem podekscytowana i z walącym sercem. Po prostu niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhm.. Za dużo "szczerze" wszystko popsuło :< A i dodam coś jeszcze, w pewnych momentach zaczęłam "mówić do bohaterek" Posłuchajcie Fluttershy! Dlaczego jej nie rozumiecie?! Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło żebym mówiła do bohatera, pierwszy raz się tak wczułam w lekturę :)

      Usuń

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!