Fanfik: Prosektorium
[Dark] [Comedy] [Mature] [Life]
Autor: Kamil "kami" Ś.
Od autora:
Opis: Perypetie kuca w wielkim mieście. Oraz praca w przerażającym prosektorium z przymrużeniem oka.
PRZESŁANKA:
Daw nie ma łatwego życia. Skończył mało prestiżowe studia i boryka się z problemem bezrobocia. Jedyną perspektywą wydaje się powrót do domu albo znalezienie pracy w wyuczonym zawodzie. Na szczęście, a może i nie, udaje mu się znaleźć pracę możliwe jak najbliższą karierze lekarza. Pracę w prosektorium. Czemu dyrektor szpitala odradzał mu ten zawód? Czy w pogoni za pieniądzem znajdzie się miejsce na uczucia?

Chciałbym znaleźć pracę w prosektorium :)
OdpowiedzUsuńPodobno łatwiejsze niż się wydaje - rotacja jest ponoć bardzo duża:)
UsuńZatrudnić się tam to nic trudnego. Wiem coś o tym... Ale utrzymać się to jest już...
UsuńJeżeli Herling - Grudziński w "Innym świecie" przyznaje, że życie w łagrach potrafiło "spowszednieć", to i pewnie do tego da się przyzwyczaić.
UsuńSam kiedyś chciałem być antropologiem i pracować przy sekcji zwłok, jednak po staniu się optymistą zmieniłem swoje zdanie i teraz moim celem jest chirurgia.
Co nie zmienia faktu, że nadal na liście moich marzeń jest uczestniczenie w autopsji.
Wy, przyszli lekarze, mnie przerażacie :v Mam u siebie w liceum masę takich... w końcu wiodący biolchem. Siedzą sobie dziewczyny (z jakiegoś powodu żywią większy entuzjazm) i zastanawiają się, jak można się nielegalnie wkręcić do trupków. Zgroza... ja nie byłbym w stanie myszy pokroić :|
UsuńChociaż pewnie i tak można się przyzwyczaić... jak do każdej ohydy.
Ze świeżymi sam nie wiem czy bym dał rade. Jednak jako archeolog nie raz już miałem do czynienia z ludzkimi kośćmi.
UsuńP.S. Antropolog z tego co wiem nie pracuje przy sekcjach zwłok i ma raczej bliżej do archeologii niż do medycyny.
Zależy jaki. Antropologia rozciąga się od kulturoznawstwa aż do badań porównawczych anatomii populacji. Wersja przyrodnicza wymaga umiejętności dokładnego zbadania trupka, zresztą tych archeologicznych też pewnie uczą. Trzeba w końcu móc takiego australopiteka poskładać do kupy :v ułożenie ciała na podstawie kości można zrozumieć głównie na podstawie anatomii. A skoro mają wykładowców i odpowiednie sale... (nie mówiąc o dostępie do żywych inaczej)
UsuńDlaczego miałbym się brzydzić tym, co i tak mam w sobie? Dla mnie chirurga jest szansą na to, żeby wreszcie zobaczyć "na żywo" to, o czym od dawna wałkujemy na biologii.
UsuńA antropologia... Jet idealnie to ujął. Istnieje takie coś, jak antropologia sądowa, która właśnie tym się zajmuje.
Fanifk nietypowy, tak jeśli chodzi o miejsce "akcji" jak i charakter. Ciężki, psychodeliczny klimat udało się autorowi osiągnąć bez epatowania "wnętrznościami", krwią i bezsensowną brutalnością. A że w prosektorium nie pracują normalne kucyki nie jest chyba dziwne:) Fanfik dla starszych czytelników, od razu też zaznaczę że nie wszystkim się spodoba - a to ze względu na dosyć czarny humor i bliskość dużej ilości zwłok i pokręconych kucy i poruszanych tematów które stanowią często swoiste "tabu" w naszej kulturze.
OdpowiedzUsuńStyl fanfika jak najbardziej do mnie przemawia - mimo ciężkiego klimatu całość czyta się bardzo dobrze - to naprawdę wciąga:) A już ekipa pracująca w tytułowym prosektorium uważam za jedną z lepszych części tego fanfika - tak poderpionych kucy dawno nie widziałem (tzn czytałem).
O ile autor nie skręci w stronę gore i absurdów brutalności (a z tego co wiem to nie:) mogę śmiało uznać ten fanfik za bardzo dobry i warty przeczytania.
Słyszałeś o zdaniach złożonych i przecinkach? Polecam.
OdpowiedzUsuńTaak... ciekawe...
Momentami można się przyczepić języka (rozmowa kwalifikacyjna powinna być chyba bardziej oficjalna, żadnych "pan sobie żartuje" czy "idioto". Chociaż, przy takim stanowisku...).
Scenę inicjacji czytało się bardzo przyjemnie, była po prostu ciekawa. Tak więc trochę gratek się należy.
Jak na razie zobaczymy, jak się rozwinie. Tylko, na miła Eris, poszukaj jakiegoś korektora! Tego nie da się czytać, nic z tym nie zrobiłem, bo mam inne zobowiązania.
Postaram się nad tym popracować. O zdaniach złożonych poczytam. Przecinki to niestety moja zmora ale i tak się do nich przyłożę. Korektor może rzeczywiście być rozwiązaniem.
OdpowiedzUsuńNie mniej dziękuję za krytykę. Bardzo motywująca do dalszego pisania xD Ze swojej strony mogę tylko zapewnić że kolejny rozdział już wkrótce. Mam nadzieję że dalej będzie się wam czytało równie dobrze jak teraz (a może nawet lepiej).
Dawno nie komentowałem/korektorowałem niczego. Huh.
OdpowiedzUsuńDżet.Wro ma rację. Popracuj nad stylistyką, bo topornie się czyta. Interpunkcja jest straszna, choć bywało gorzej - np. Orzeł Biały.
Mój pierwszy zgrzyt: ,,Dzień 0" WHAT?! Nie ma dnia zero, jest dzień pierwszy, jest noc przedpremierowa, są pierwiastki z dwóch, ale nie dzień zero. Nawet w biblii nie mówią ,,Bóg stworzył świat w dniu zero". Czas, w którym ,,odwalał swoją robotę" [Bóg] nie jest po prostu dniem złożonym z 24h.
Mój drugi zgrzyt: narracja. Sorry, ale to mnie dobiło. Jak ktoś, chcący pisać ficka na poważnie - albo i nie, kto wie, może nie rozumieć jaki wpływ na fabułę, rozwój postaci i odbiór ficka ma narracja.
Mój trzeci zgrzyt: kwiatki. Serio, gdybym prowadził kwiatki, niektóre z tych twoich tekstów wylądowałyby w nich. Przykład z rodzicami, którzy są jednorożcami, i głównym ziemniakiem. Ponownie doświadczyłem tego óczócia, kiedy ktoś mnie trafia tekstem między oczy, a ja się czuję, jakbym dostał patelnią w głowę.
Cytat:
Nawet nie chciał zastanawiać się dlaczego on jest kucem ziemi a jego rodzice są jednorogami. Jeszcze otrzymał by odpowiedź której nie chciałby usłyszeć, a tak żył w błogiej niewiedzy.
Koniec cytatu.
Czyli coś podejrzewa, ale jednak nie chce znać prawdy, bo jeszcze jego podejrzenia się sprawdzą? Ehm...
Czwarty zgrzyt: dialogi. Właściwie to nie jest zgrzyt, tylko norma, bo każdy nowy pisarz musi się tego wszystkiego nauczyć, ale mimo to...
Dobra, dzisiaj... I mean... teraz idę spać, a jutr... za kilka godzin dorobię następną część. I nie, nie chce mi się tego robić na jeden raz. >.<
Dobra, po kilku godzinach snu, kontynuuję mój komentarz.
UsuńBłędy interpunkcyjne:
Powtarzasz ,,aby" zbyt często, podczas gdy w wielu przypadkach można by zamienić to na gdy, żeby, że. Nie lubię, kiedy pisarz, nie opanowawszy wpierw podstaw (czyt. zasad interpunkcji, stylistyki itd.) zaczyna nadużywać archaizmów i innych ,,wysokich lotów" narzędzi pisarskich.
Brak przecinków, kiedy mówisz w dialogach do różnych osób.
I... wymiękłem. Fanfick jest nudny i nie podoba mi się. Jest zbyt banalny. Zagranie z dyrektorem, który nagle w trakcie rozmowy zostaje powiadomiony, że zwolniło się miejsce jest... no... żałosne.
4/10
Jeden z niezbyt udanych ficków, ale nie masakrycznych.
Na wstępie chciałbym powiedzieć: dzięki za korektę.
UsuńPracuje nad stylistyką i interpunkcją. Jednak nie uda mi się poprawić jej z dnia na dzień. To będzie wymagało ode mnie trochę więcej czasu. A rozpocząłem pisanie fanfika z dwóch powodów: 1 aby pokazać innym historię która siedzi w mojej głowie. 2 poprawić swoje umiejętności pisarskie.
Dzień 0. Nadałem temu rozdziałowi taką nazwę gdyż akcja dzieję się przed otrzymaniem przez Dawa pracy. Moim zdaniem zachowuje to matematyczną poprawność. Wprawdzie zero nie występuje nigdzie w naturze.
Narrację prowadzę właśnie w ten sposób. Nie zamierzam jej zmieniać oraz doskonale zdaję sobie sprawę z tego jak wpływa na postrzeganie postaci.
Tutaj zdobywasz punkt. Zgadzam się z tobą. Moje postacie są odrealnione. Niektóre kwiatki tego typu to po prostu moje poczucie humoru. Jak wiadomo nie każdemu przypadnie on do gustu. Tym bardziej dzięki za napisanie tego posta.
Na czwarty zgrzyt nie wiem co mam ci odpowiedzieć. Możliwe że kiedyś zrozumiem co miałeś na myśli...
Postaram się temu przyjrzeć i możliwie skutecznie je wyeliminować. Nad interpunkcją i stylistyką pracuję. Co do archaizmów i innych to używam takiego słownictwa na co dzień. Sam nie widzę w tym nic złego. Przecinki moja zmora.
Lubię szczęśliwe zbiegi okoliczności, oraz te mniej szczęśliwe również. Popychają akcję do przodu. Zagranie może i oklepane ale w moich oczach na miejscu.
Dzięki za opinię. Normalne życie bywa czasami banalne. Mam nadzieję że zajrzysz jeszcze do prosektorium i napiszesz znowu co ci leży na wątrobie. Mam nadzieję że czasu poświęconego na lekturę nie uznasz za zmarnowany. Krytyka zawsze mile widziana.
Czwarty zgrzyt to budowa dialogów, o której nie masz pojęcia. Nie jest to z mojej strony wyrzut w stylu ,,Powinieneś to umieć", bo każdy kiedyś zaczynał. Poczytaj o tym jak się tworzy dialogi.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńOpowiadanie ma dobre strony, ale równocześnie mnóstwo słabości.
OdpowiedzUsuńGłówny bohater jest dobrze skonstruowaną postacią. Sympatyczny, trochę nieśmiały, przyjemny w odbiorze i - co najważniejsze - nie jest overpowerem. Plus również za jego znaczek - bardzo dobry pomysł, by specjalnym talentem bohatera uczynić… spanie. Niby pierdółka, ale fajna. Czytelnik może skupić się na jego charakterze, a nie znaczku, który jest całkowicie nieistotny.
Pani Cake jest zabawną i ciepłą postacią drugoplanową. Z jednej strony przypomina kochaną babcię, a z drugiej - wścibską sąsiadkę. Duży plus. Wielu młodych twórców kompletnie zapomina o postaciach drugoplanowych, a to one nadają historii smaczku.
Oryginalne miejsce akcji, za co również plus.
Cudownie, że nie boisz się tekstu i języka. Masz bogate słownictwo, a twoje opisy są rozbudowane. Niektórzy konstruują opowiadania na zasadzie tytuł-opis pogody-dialog. U ciebie znalazło się miejsce na przemyślenia bohaterów, na ich wspomnienia, krótkie historie życia (np. gdy Daw zastanawia się nad tym, dlaczego jest kucykiem ziemnym, skoro jego rodzice są jednorożcami). Dialogi również nie są suche, starasz się je urozmaicać poprzez wplatanie opisu zachowania postaci. Bardzo ładnie.
Kolega nade mną wytknął jako błąd mieszanie narracji trzecioosobowej z pierwszoosobową. Technicznie rzecz biorąc da się to zrobić tak, żeby błędu nie było. U ciebie dostrzegam zamysł, aby myśli Dawa wplatać w narrację bez graficznego oddzielenia ich od reszty tekstu. Coś na kształt mowy pozornie zależnej, tylko trochę inaczej. Nie wiem, czy robisz to świadomie, ale myślę, że przynajmniej po części tak, gdyż w całym tekście jest wiele takich wstawek. Może widziałeś coś podobnego w jakiejś książce. Osobiście bardzo lubię ten zabieg i czasem też z niego korzystam (chociaż zdecydowanie wolę go w miniaturach), ale prawda jest taka, że u ciebie wyszło dość nieudolnie. Lepiej wyróżniaj myśli bohaterów za pomocą kursywy lub cudzysłowu.
Ot nic więcej z mojej strony nie mogę dodać. Nigdy nie podobało mi się w kucykach to że jeśli ktoś ma na swoim boku pięciolinię i klucz wiolinowy to będzie gwiazdą muzyki klasycznej. Przecież jego specjalnym talentem może być słuchanie muzyki...
UsuńTrzeba jeszcze wspomnieć że piecze wspaniałe ciasta xD
Dzięki. Postaram się utrzymać ten trend a nawet zadbać o to aby podniósł się trochę do góry.
Bardzo lubię kiedy autorzy książek które czytam stosują ten zabieg. Staram się tym samym też pisać w sposób jak najbardziej mi odpowiadający. Po prawdzie muszę się nad tym bardziej przyłożyć. Widać to chociażby z waszych postów w których mnie o tym informujecie. Swoją drogą nie cierpię kursywy w tekście, a nadużywanie "tego" niezbyt mi się podoba. Nie mniej postaram się tym zająć.
Błędy. Może nie rażące ortografy, ale na Boga, twoja interpunkcja leży, wije się w konwulsjach i skamle o korektora. W rozdziałach brakuje chyba pięćdziesięciu procent przecinków. Kolejny zarzut: źle konstruujesz zdania. Stawiasz kropkę w miejscu, w którym nie powinno jej być i przez to zdania są nie tylko króciutkie, ale przede wszystkim zbudowane bez sensu i pomyślunku. Przykłady (pisownia oryginalna):
OdpowiedzUsuń1. Odruch aby zasalutować to była naturalna reakcja w tej chwili. Jednak powstrzymał ją.
2. Daw stał pośrodku salonu zastanawiając się kto zabił i oskórował panią Cake. Gdyż ta osoba która użyła zwrotu ”spieprzyłeś” nie mogła być tą samą przemiłą, nigdy nie używającą niestosownych wyrażeń, starszą panią Cake.
3. Zapomniał spojrzeć na telefon poprzednią razom. A wiedział że przy ponownym włączeniu komórki może znowu zobaczyć coś gorszego.
Ten sam błąd popełniłeś nawet w opisie fika. Po co na siłę zrobiłeś z tego króciutkiego tekstu dwa zdania? Powinno być jedno, złożone. Opowiadanie to nie gazeta codzienna, tutaj za długie zdania nikt ci łba nie ukręci. Może po prostu nie zaczynaj zdań od spójników, przynajmniej dopóki nie nauczysz się, kiedy można, a kiedy nie.
Kolejna sprawa: tagi. Zobaczyłam "life", zobaczyłam "comedy", zobaczyłam tytuł: "Prosektorium" i byłam święcie przekonana, że otrzymam świetną obyczajówkę na temat świeżo upieczonego absolwenta medycyny, który musi zaaklimatyzować się w takim miejscu jak prosektorium. Myślałam, że dostanę w łeb czarnym humorem, który uwielbiam, i że będę się zwijać ze śmiechu. Miałam nadzieję, że kucyki pracujące w prosektorium będą popieprzone w sposób, w jaki mógłby być popieprzony ktoś, kto codziennie kroi trupy. Tymczasem dostałam co? SPOILER. Żywe trupy, jakieś bractwa, tajemne znaki, inicjacje, gasnące lampy i Bóg wie co. To ma być "life"? Fantastyka to jest, a nie żadne "life". Może nie powinnam napisać tego, co mam zamiar, bo to twój fik i pewnie masz jakąś konkretną koncepcję, ale dla mnie genialny pomysł został brutalnie zamordowany przez banalny i wyświechtany motyw. Jakieś sekty, zaklęcia, przeprowadzanie dusz, kiedy miejscem akcji jest prosektorium - no błagam. Wystarczyłaby fajna ekipa i to, co by się tam działo, mogłoby stać się materiałem na powieść, a nie opowiadanie. Humor na tyle specyficzny, żeby niektórzy poczuli się zniesmaczeni - z tym właśnie kojarzy mi się prosektorium, a nie z oklepanymi zombiakami. KONIEC SPOILERA.
Rady na przyszłość: CZYTAJ ROZDZIAŁ PRZED WYSŁANIEM. Najlepiej na głos. I nie od razu po napisaniu, tylko za dwa, trzy dni, jeśli potrzebujesz - za tydzień. To naprawdę pozwala na wyeliminowanie wielu błędów. Po drugie: zdania złożone są twoim przyjacielem. Po trzecie: korektor. Potrzebujesz go.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości, bo masz potencjał.
W liceum zdarzało mi się pisać do gazetki bibliotecznej, skąd czasem moje publikacje trafiały do "Nad Wartą". Z przecinkami i krótkimi zdaniami będę się musiał jakoś uporać.
UsuńNie ukrywam, że znaleźć w Prosektorium można zjawiska paranormalne. Chodzące trupy... raczej w niewielkich dawkach. Tajne bractwo... nie takie tajne. Magi i zaklęć (przynajmniej nie tych w ścisłym kucykowym znaczeniu) nie zaświadczysz, rytuały? Raczej nie.
Plan dalszego rozwoju historii posiadam. Fajna ekipa w pracy... Myślę że posiada taką.
Przykro mi z tego powodu, mam jednak nadzieję że będziesz czytać dalej i komentować kolejne rozdziały (zwłaszcza jeśli będą to krytyczne komentarze)
Czytam swoje rozdziały. Po napisaniu takiego zostawiam go minimalnie na 24h, czasami kilka dni i wtedy reedytuje.
Jak to się mówi prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie :D
Co do korektora to znalazłem sobie jednego utalentowane. Powinno już być lepiej pod względem interpunkcyjnym i stylistycznym, sam jednak nie odkładam nauki.
Dziękuję i zapraszam wkrótce po więcej.
Czekaj, czekaj, kto?
UsuńTa, też chciałbym wiedzieć, kim jest ten korektor. Ja tego nie przyjąłem, Dżet też, bo się pyta, Mordecz nie przyjmuje już zleceń i działa na własną rękę. Zostaje Kesseg (może), Decaded ALBO ktoś nowy. Stawiam na to ostatnie, a to oznacza wiele pięknych chwil, kiedy w nasze korektorskie grono włączy się jeszcze ktoś. Ach, łzy radości płyną po mej twarzy (:v). Czekam na nick.
UsuńZgadza się. Jest to osoba nowa, jego nick to Myszcz. Prawdopodobnie mogliście o nim nie słyszeć. Będzie to jego pierwszy wkład w fandom. Wyjątkowo dobrze obyty z zasadami poprawnej polszczyzny, oraz samym językiem. Współpracę z nim rozpoczynam od kolejnego rozdziału "dnia 2". W czasie wykona korektę do prologu i jedynki.
UsuńPS: To ja go wciągnąłem w MLP.
Kiedy kolejny rozdział ?!
OdpowiedzUsuńZaraz mi wnętrzności eksplodują ;_; !