Fanfik: Detrot (one - shot)
[Sad] [Life]
Autor: Nicolas Dominique
Opis: mocno odświeżona i poprawiona wersja mojego dawnego fica - Winnego (napisanego, wow, ponad półtora roku temu LINK).
A o czym traktuje historia? O mieście, które wybiło się na szczyt, by runąć z niego na samo dno dna. O klaczy, której przyszło w nim żyć i która z dnia na dzień traci nadzieję na lepsze jutro. Do czasu, gdy spotyka pewnego ogiera...

Umm, Nicolas. Gdyby nie wywiad wogóle nie wiedziałby, że piszesz ff.
OdpowiedzUsuńByć może też dlatego, że wcześniej zamieszczałem fiki jako Niklas po prostu ;p
UsuńA podobały się chociaż? xd
Dobrze napisany fanfik. Aż czuję się zachęcony do przeczytania "Pie Killer". Tym bardziej, że komentarze też są zachęcające.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że ci się spodoba xd
UsuńLubię miniatury. Miniatury są spoko.
OdpowiedzUsuńNa dobry początek przeczytałam pierwotną wersję fika i powiem ci, że odświeżenie dało naprawdę dużo. Na twoim przykładzie widać, jak wiele może zmienić się w twórczości przez rok czy półtora. Niektórzy stoją w miejscu, a tu proszę, jaki ładny progres.
Muszę zacząć od pierdoły, bo jak nie napiszę teraz, to zapomnę: tekst wygląda przepięknie. Czysto, schludnie, estetycznie. Od razu rzucają się w oczy półpauzy zamiast myślników, wcięcia, nawet przypisy. Staranność, która bije z tego opowiadania sprawia, że chce się czytać. Ci, którzy twierdzą, że ważna jest treść, nie forma, nigdy nie słyszeli, że "jak cię widzą, tak cię piszą". Super, że są twórcy, którym chce się przysiąść, aby tekst wyglądał ładnie (albo cierpliwie szukać korektora, który zrobiłby to za nich). Tego powinno się uczyć dzieci w szkołach.
Opisy. O matko, te opisy… brak mi słów. One są po prostu fenomenalne. Dwie pierwsze strony pochłonęłam jak kajzerkę z serem i okrutnie się zawiodłam, kiedy doszłam do trzech gwiazdek. Piszesz bardzo plastycznie. Niby nie było w tym wiele emocji (w końcu bohaterka czytała książkę, nie wiem, co to było, ale pewnie jakaś kronika), jednak czytało się to z wypiekami na twarzy. Opis miasta, jego początkowej glorii, a potem stopniowego upadku… Magia.
Jeśli już jesteśmy przy opisach: bardzo dobrze prowadzona akcja. Niedużo dialogów (przynajmniej w początkowej części, przed spotkaniem z Goldenem), które w tym opowiadaniu są absolutnie drugorzędne. Filarem tekstu jest to, co dzieje się wokół - twoje miasto żyje. Czuje się ten mroczny klimat, widzi brudne ulice, poprzewracane kosze, kloszardów, hordy pijanych podrostków zaczepiających dziewczyny. Jak czytałam fragment o tym, że klacze nie mogą swobodnie wychodzić wieczorem bez ryzyka gwałtu, skojarzyło mi się to z "Miastem grzechu" (filmem, nie komiksem; ogólnie nie moje klimaty, ale trzeba przyznać, że nastrój w tym dziele jest nieziemski i wprost wgniata w fotel). Super, że wplotłeś w akcję strażników, którzy teoretycznie powinni bronić praworządności, a tak naprawdę sami lubią sobie pofolgować. Takie to… ludzkie.
Motyw ucieczki z miasta upadku, którego uratować nie może nawet sama księżniczka… Dobrze poprowadzony, nie przegadany. Sama podróż opisana zdawkowo, bez większych emocji. Po prostu wzięła pieniądze, wykupiła się z niewoli, nabyła bilet i już jej nie ma. Nawet zasnęła w pociągu, chociaż teoretycznie powinna snuć rozważania na temat swojego życia. Doskonały zabieg. Pozostawia wyobraźni czytelnika furtkę i pokazuje, że to nie Mint była główną bohaterką. Ona pełniła tylko funkcję spowiednika.
Wreszcie Golden oraz nie występująca, ale równie ważna Lily. Generalnie te dwie postaci nie przypadły mi do gustu. W porównaniu do naturalistycznych, skrupulatnych i chirurgicznie precyzyjnych opisów wydają się niewiarygodni. Kompletnie nie rozumiem zachowania Lily. Dlaczego uciekła? Bo brat na nią nakrzyczał? Bez przesady. Może była wrażliwa, wrażliwsza od innych. Może brat ją zranił. Może ją zgnoił, może wykrzyczał wiele złych słów, ale to nie jest powód, by uciekać z domu i zostawiać wszystkich, których się kocha! Zrozumiałabym jeszcze, gdyby Golden naprawdę ją skrzywdził, uderzył, zaatakował, nawet w przypływie furii zaczął dusić, grozić nożem, cokolwiek. W końcu jest jednorożcem, rozwiązań jest wiele. Wówczas Lily miałaby prawo się przerazić. Mogłaby pomyśleć, że właściwie nie zna swojego brata. Że nikomu nie może już ufać. Takie zdarzenie faktycznie mogłoby "zmiażdżyć jej kruchą psychikę", ale nie kłótnia.
Ogólnie miniatura jest świetna i mogę powiedzieć, że fenomenalnie budujesz nastrój, o, mistrzu opisów.
Pozdrawiam serdecznie i życzę natchnienia.
Cóż mogę powiedzieć... Jest mi niezmiernie miło, że przeczytałaś fica, ale naprawdę cieszy mnie twój komentarz. Wiem, że nie każdemu chce się to robić, by chociaż dać znać autorowi, że jego praca jest doceniania (albo i krytykowana), ale takie długie wypowiedzi to już naprawdę jest rzadkość. I dziękuję ci za to.
UsuńA co do tej ostatniej kwestii... Przyjąłem do wiadomości i zmodyfikowałem opowieść Goldena tak, by dosadniej ukazać jego niczym nie uzasadnioną furię. Myślę, że chociaż Lily teraz wypadła wiarygodniej.
Cóż, zatem jeszcze raz ci dziękuję za przeczytanie i mam nadzieję, że poczytasz też moje kolejne dzieła, jak już się ukażą xd
Od razu lepiej. Ja bym jeszcze dodała w opowieści Goldena, że nigdy wcześniej czegoś podobnego nie zrobił i nawet nie wiedział, że jest zdolny do okrucieństwa, jakim jest bicie kobiety. To jeszcze bardziej uzasadniałoby reakcję siostry.
UsuńPiszesz coś nie-kucykowego? Chętnie przeczytałabym twoje dzieła, w których bohaterowie są z rodzaju Homo, niekoniecznie Equus.
Pozdrawiam serdecznie.
Nie bardzo.
UsuńWell.. na MLP Polska jest w sumie teraz konkurs, który obejmuje ludziów, a konkretnie biura konwersyjne... więc może coś napiszę ;p No ale to MLP tak czy siak. Jakoś na coś całkiem nie-kucowego nie mam weny.
A mi się nie podobał... (żart)
OdpowiedzUsuńA na poważnie już.
Żebym to ja takich fanfików więcej dostawał:) Opowiadanie bardzo dobre. Świetny opis umierającego miasta tylko potęguje klimat. Wszystko czyta się przyjemnie i szybko. Szkoda tylko że takie krótkie...
Gdyby ci się tak bardzo nie podobał, dałbyś temu wyraz w mailu ;p
UsuńA krótkie, cóż... jakoś lepiej mi pisać krótsze dzieła.
Dzięki zatem za opinie, Kredke.
A szkoda, szczególnie że piszesz świetnie. Po przeczytaniu tego opowiadania czułem dosyć spory niedosyt - Czytam, wkręcam się w klimat i... Jak to już koniec?
UsuńZachęcam do napisania jednak czegoś dłuższego, tym maleństwem tylko mi smaku narobiłeś. A głodny jestem i to bardzo (już pomijam ile mogę zjeść) :)
Tyle co Dolar? :P
UsuńMoja wena jest kapryśna i po prostu bardzo mnie "męczy" przy pisaniu czegoś dłuższego. W sumie, Pie Killer to chyba będzie mój najdłuższy fic, bo jeśli coś zrobię, będzie to miało z 5-6 rozdziałów.