OC: Gravity

Wygląda na ciekawego i miłego kucyka. I w przeciwieństwie do niektórych nie pobłądzi na ścieżkach życia (ma kompas jako cutie mark). Gravity hm... ciekawe czy jej osobowość mnie przyciągnie?
Autor: Stardust



Imię: Gravity
Płeć: Klacz
Rodzaj: Pegaz
Cutie mark: Kompas
Zajęcie: SAR (Służba Poszukiwawczo Ratownicza)

Charakter: Gravity jest otwarta i przyjacielska, zawsze skora do pomocy. Lubi wtykać nos w nie swoje sprawy. Uparta i zawzięta, ciężko ją zepchnąć z raz obranej ścieżki.
Uwielbia podróżować, poznawać nowe miejsca i twarze.
Ma świetny wzrok i znakomitą orientacja w terenie, w całej Equestrii niewielu jest nawigatorów tak dobrych jak ona (cutie mark). Choć nie jest tak szybka jak większość pegazów nadrabia to wysoką wytrzymałością, co pozwala jej na dłuższą pracę bez konieczności odpoczynku.

Historia: Urodziła się w nadmorskim mieście na południu Equestrii. Jej ojciec jest pegazem z Cloud City, matka natomiast kucykiem ziemnym, córką farmera. Gravity jest pegazem jak jej ojciec, jednak odziedziczyła sporo cech kucyków ziemnych, takich jak wytrzymałość czy siła. Dorastała nad morzem, często zapuszczając się z paczką przyjaciół daleko od lądu. W czasie jednej z takich wycieczek dopadła ich burza, wyczerpana i poturbowana grupka zdołała znaleźć samotną skałę i na niej przeczekać sztorm, który trwał całą noc. Przestraszone dzieci odnaleźli ratownicy, którzy zafascynowali Gravity do tego stopnia, że postanowiła zrobić wszystko, aby kiedyś zostać jedną z nich. Całkiem niedawno jej marzenie się spełniło, jako jedna z dwojga kucyków z naboru przeszła rygorystyczne testy i została przyjęta do służby.

--------------------

Podmuchy wiatru były coraz silniejsze, czarne chmury pokrywały już całe niebo, a na horyzoncie, gdy rozświetliła go błyskawica, wyraźnie dostrzec można było ścianę wody. Czwórka małych kucyków bezskutecznie walczyła z wiatrem próbując utrzymać się na kursie, jak im się wydawało prowadzącym w stronę lądu. Tym razem przesadzili, odlecieli za daleko, znów nie sprawdzili prognoz pogody i teraz będą musieli słono za to zapłacić. Przywódca grupy, najstarszy z czwórki, Red River, starał się jak mógł opanować ogarniającą go panikę, doskonale zdawał sobie sprawę, że to będzie ostatni krok do kompletnego złamania ducha u reszty grupy.
- Sugar, Sugar! Nie oddalaj się!
- Nie mogę, nie dam rady - żałośnie piszczała klaczka
- Dasz radę! - przekrzykując ryk fal i wiatru, druga klaczka próbowała podtrzymać na duchu koleżankę, sama choć najsilniejsza z grupy czuła, że długo już się w powietrzu nie utrzyma, a to znaczyło, że reszta jest naprawdę na granicy.
Kolejne silne uderzenie wiatru rozrzuciło trzymającą się do tej pory razem czwórkę na wszystkie strony.
- Musimy się utrzymać razem! Razem! Za wszelką cenę! - krzyczał Red River, próbując lecieć w kierunku przyjaciół. Ogromnym wysiłkiem udało mu się dopaść do dwóch koleżanek, jednak gdy spojrzał w kierunku, w którym rzuciło Fire Top'a nie zobaczył niczego.
- Gravity, Sugar, gdzie jest Top?!
- Tam... był. - odpowiedziała, a głos jej zaczął się łamać gdy spojrzała w kierunku, gdzie
spodziewała się zobaczyć kolegę. - Musimy go znaleźć!
- Ja już nie mogę - pisnęła Sugar i rzeczywiście wyraźnie widać było, że nie panuje już nad swoim lotem. Dwójka podleciała z obu jej boków, starając się pomóc przyjaciółce utrzymać w powietrzu. Byli już bardzo blisko powierzchni morza, zbyt blisko na te warunki, czuli słoną wodę opryskującą im twarze.
Nagle Gravity krzyknęła najgłośniej jak tylko mogła - TAM! SKAŁA!
- Gdzie, nic nie widzę?
- Jest, tam, na pewno, na pewno.
- Lećmy tam - błagalnym tonem powiedziała Sugar - lećmy.
- A Top?
- Nie damy rady go poszukać, na pewno miał szczęście i też trafił na kawałek lądu.
Ostatkiem sił trójka wylądowała, a raczej rozbiła się na sporej wielkości skale, która rzeczywiście była tam, gdzie wskazała Gravity. Udało się, co za szczęście. Byli potłuczeni, Sugar zrobiła sobie coś złego ze skrzydłem, Gravity bolała noga, ale żyli. Red River nie pozwolił im jednak długo leżeć na skale, musieli szybko znaleźć jakąś osłonę przed wiatrem i wodą inaczej zamarzną jak wuj Tailfish, gdy jego łódź rozbiła się zeszłego roku. Skała na szczęście była duża, więc po krótkich poszukiwaniach znaleźli całkiem sporą jaskinię, która z łatwością pomieściła całą trójkę dając im upragnione schronienie przed zimnym wiatrem. Wtulili się w siebie chcąc ogrzać swe zmarznięte ciała i powoli jedno po drugim zapadli w sen.
Gdy się obudzili burza wciąż trwała, choć znacznie osłabła. Wciąż było ciemno, wiało zbyt mocno by potłuczone kucyki mogły lecieć, zresztą Sugar i tak nigdzie się ruszyć nie mogła, skrzydło spuchło, więc prawdopodobnie było złamane. Musieli czekać.
W pewnej chwili usłyszeli dźwięk który nie mógł być naturalny, dziwny, przerywany dźwięk, jakże inny od ryku fal czy huku wiatru. Wiedzieli, co to jest, każdy kto wychował się nad morzem, go znał, oznaczał on ratunek. Red River wybiegł na płaski kawałek skały przed jaskinią gdzie się ukryli i zaczął z całej siły krzyczeć, sekundę później dołączyła do niego krzywiąc się z bólu przy każdym kroku Gravity. Dźwięk stał się głośniejszy i po chwili cała trójka zobaczyła jak przy skale z rozłożonymi skrzydłami, na pełnej prędkości przeleciały dwa dorosłe pegazy. Miały pomarańczowe kamizelki, gogle, na zadach umocowane silne światła oraz specjalne syreny na kamizelkach. Para wyraźnie ich zauważyła, oba zawróciły i sprawnie, mimo podmuchów wiatru wylądowały obok przyjaciół. Gravity stała oniemiała, wiedziała, że wśród ratowników służą najlepsi lotnicy, ale czegoś takiego jeszcze nie widziała, pegazy leciały, a potem lądowały jakby to wiał lekki zefirek. Fakt, wiało słabiej niż wcześniej, ale wciąż za mocno by ona czy ktokolwiek kogo znała utrzymał prosty lot, nie mówiąc o sprawnym lądowaniu. Byli niesamowici, jak jacyś bohaterowie z opowieści.
Jeden z pegazów zajął się od razu ranną Sugar, sprawnie nastawiając i usztywniając skrzydło, drugi rozpalił ogień, by wreszcie mogli się ogrzać. Okazało się, że skała znajdowała się całkiem blisko brzegu, Fire Top dał radę dolecieć, a raczej dowiało go do lądu i to on powiedział  mniej więcej, gdzie szukać. Gdy pogoda uspokoiła się bardziej, jeden z ratowników odleciał, aby sprowadzić łódź, która miała zabrać ich do miasta. W porcie czekali już przerażeni, ale ogromnie szczęśliwi rodzice całej trójki, dzieci natychmiast wtuliły się w grzywy rodziców, Sugar i Gravity płakały, Red śmiał się na cały głos.
Ta przygoda zmieniła ich wszystkich, bardziej lub mniej. Najmniej zmieniła chłopców, nigdy już nie zapomnieli o prognozach pogody, zawsze wylatując mieli ze sobą flarę, nie latali też tak daleko, ale gdy siniaki się zagoiły znów byli takimi samymi urwisami jak wcześniej. Sugar nigdy już nie wyleciała w morze, te przeżycia odcisnęły na niej zbyt silne piętno. Gravity natomiast tamtego pamiętnego dnia podjęła życiową decyzję, decyzję z której początkowo rodzina żartowała - dziecinne plany, sto razy zdąży je zmienić. Ale ona nie zmieni planów, poświęci się całkowicie realizacji tego marzenia, aby kiedyś zostać jedną z nich, aniołów które na skrzydłach wiatru niosą życie, dają nadzieję tym, którzy ją stracili. Kiedyś.

Komentarze

  1. To gdzie jest półpółnoc i całopołudnie?
    Albo Zachodnyzachód i wschodnywschód?


    PS:Kiedy chciałem zamieścić komentarz pokazało mi żebym wpisał "brali" ale co brali?

    OdpowiedzUsuń
  2. Yeach! Pierwsze OC, które jest hybrydą między-rasową! (tak, mam odchyły pod tym względem xD).

    Co do historii nie mam zastrzeżeń, bardzo przyjemnie się czytało, samej postać te posiada sporo wdzięku, tylko ten cutiemark... trochę "zbyt techniczny", nie lepszy były symbol "róży wiatrów", albo ośmio-kierunkowy symbol chaosu"? xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Hybryda???

    Co w niej hybrydowego?(nie czytam opowiadania bo mi sie nie chce)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Czarson jej rodzice to 2 gatunki kuców, ziemny i pegaz

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem skąd ta ekscytacja hybrydami xD
    Ale sam OC jest jak najbardziej w porządku.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!

Popularne posty