III Warszawski Ponymeet dla Nowych - podsumowanie


W zeszłą sobotę odbył się w Warszawie III Ponymeet dla nowych, o którym informowaliśmy jakiś czas temu. Wlocz, prezes Stowarzyszenia Warszawa Bronies chciałby podzielić się z Wami krótkim podsumowaniem tego wydarzenia:

Czas na podsumowanie III Warszawskiego Ponymeeta dla Nowych.

Dziękujemy za tak liczne przybycie. Było nas prawie 50 osób w tym wielu nowych Bronies i Pegasis! Oprócz Kręgu Przyjaźni odbyły się również liczne karcianki w tym MLP CCG, Gwint i Ciute Pox oraz prelekcja o historii Warszawskiego fandomu. Kalambury przerwał niestety deszcz, ale mamy nadzieje że uda się je dokończyć na następnym ponymeecie który odbędzie się najpewniej w maju lub czerwcu.

Chętnych na więcej ponymeetów zapraszamy do dołączenia do grupy "Warszawa Bronies", gdzie są ogłaszane sobotnie meety. A jeśli interesują was większe ponymeety organizowane przez Stowarzyszenie Warszawa Bronies w Warszawie i nie tylko to zapraszamy do lajkowania naszej strony na FB.

Jakie są plusy i minusy z dołączenia do Stowarzyszenia? Oto one:

Plusy:
  • Zniżka 50% lub 100% na ponymeety i konwenty organizowane przez nas, gdzie jest wymóg płacenia za wejściówki,
  • Możliwość aktywnego wspierania fandomu i jego rozwoju,
  • Udział w zgromadzeniach stowarzyszenia na których omawiany jest rozwój i wydatki stowarzyszenia,
  • Możliwość biernego i czynnego udziału w wyborach do komisji rewizyjnej i zarządu stowarzyszenia,
  • Możliwość poznania i współpracy z ludźmi z Warszawy i nie tylko.
  • Udział w oficjalnych delegacjach stowarzyszenia na ponymeety do innych miast.
  • Oprócz meetów dla nowych organizujemy też większe meety z prelekcjami, sklepikami, identyfikatorami itd. takie rzeczy wymagają już niestety pewnego wkładu finansowego.

Minusy:
  • Składki 10 zł miesięcznie,
  • Aby móc korzystać ze zniżek i odpustów trzeba mieć je opłacone bez zbytnich zaległości.

Komentarze

  1. Kurde pojechałbym sobie na jakiś ponymeet tylko po a) jak wytłumaczyć to rodzicom, a po b) nie słyszałem od dawna o żadnym ponymeecie w promieniu 120 kilometrów ;_; (odległość była by większa, ale jest Pony Congress)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tłumaczenie: jeśli kochają, zrozumieją. Jeśli nie wiedzą, że lubisz kuce powiedz szybko, póki mąką czas się oswoić. Jeśli wiedzą... Po prostu bądź szczery. Mogą Ci tylko nie ufać, a wtedy zaproponuj towarzystwo kuzynostwa czy nawet rodziców. Tylko się nie bój i otwórz się na propozycje.

      Usuń
    2. Też bym pojechał gdyby nie
      a) brak czasu, częsty, ale nie permanentny
      b) swoiste problemy ze znalezieniem sobie miejsca w miejscu gdzie jest za dużo osób(lub jak kto woli, wstyd czy strach przed ludźmi)
      c) mam dość słuchania moich kolegów(3 techbazy), jak bo się wydało to i tak mam przewalone.

      Jedyne co mnie przekona, to wypad tam z osobą na którą w pewien sposób będę "liczył"

      Usuń
    3. ad. c)
      Jak się wydało, to od tamtego czasu mam przewalone, teraz jedyne co widzą to nalot like z kucykami na FB, co można ukryć.
      Dlatego nie odzywam się na ich temat.

      Usuń
    4. Może się nie znam, ale skoro się wydało, to teoretycznie gorzej nie będzie.
      Więc po co się bloczyc? Fandom umiera od 6 lat, ale kiedyś w końcu dednie. Moim zdaniem, warto czasem olac, co mają do powiedzenia.
      Co do strachu przed ludźmi... jeśli nie jest to całkowita Fluttershypierwszosezonowatość, tylko zwykła nieśmiałość, to wystarczy pamiętać, ze przyjmą Cię tam z otwartymi kopytami.
      Ale może się nie znam.

      Usuń
    5. Powiem tak.
      Wpadłem kiedyś do pewnej ekipki bronych, było fajnie...do czasu.
      Najpierw jeden, grający przyjaciela okazał się po prostu rakiem i karaczanem.
      Przez niego opuściłem resztę.
      Sporo później ostatni broniak z tamtej ekipy opuścił nasz dorobek(graliśmy sporo w Warframe i sporo poświęciłem dla niego) tak po prostu mnie opuścił, bo "inny klan jest większy"
      Widocznie mam pecha do ludzi.

      Z innej paki, mam takie uczucie, które chyba wywołała u mnie szkoła, a raczej ludzie z którymi tam chodziłem.

      Załóżmy sytuację.
      Spokojna/nudna lekcja, siedzę sobie w jednym kącie, część anty-broniacka(ogólnie to nawet anty-ja, bo innych bronych nie ma) w drugim. Tam pada jakiś żart, kawał, suchar, cokolwiek z czego można się śmiać. We mnie od razu pojawia się tekst: "znowu...co znowu zrobiłem nie tak, co znowu we mnie was śmieszy"
      Nie ważne, że "ryją bekę" z czegoś innego, mam uczucie, że cisną bekę ze mnie, tak jak w podstawówce lub gimbazie tylko dlatego, że jestem taki jaki jestem, inny, czasem za bardzo widocznie...
      Macie tu przykład, wyżalam się publicznie, jak na jakieś uczucio....
      Jeśli komuś to przeszkadza to zróbcie z tym porządek. Zawsze można mnie dorwać gdzie indziej.

      Usuń
    6. Może Ty po prostu jesteś coś wart.
      Znajdź dużą grupę Bronies i się wkrec. Po drodze zdobądź internetowych znajomych.
      Najważniejsze jest, żeby mieć z kim pogadać, mieć kogoś na kim ci zależy i pamiętać, ze Fandom to nie brzydka łata, która się wydała tylko pasja, która oddziela Cię od reszty społeczeństwa. Znajdź dobre zajęcie jak rysowanie czy dobry Fanfik, nad którym będziesz myślał 24/7 i przede wszystkim znajdź normalne towarzystwo i chodź z podniesioną głową. Potem inni przestaną mieć znaczenie. Jak już tu wpadłeś, to czerp z tego przyjemność.

      Usuń
    7. Można być też jak ja - ustalić sobie za cel bycie tym "inszym". Jak już oglądać kuce to do tego czytać książki (o zgrozo jaki kujon!), filozofować (o zgrozo jaki idiota!), wtrącać się do rozmów krzycząc "ziemniak!" (o zgrozo wtf?!), a do tego mieć ciągle szeroki uśmiech (o zgrozo, nie bolą go mięśnie twarzy?). Działa - potwierdzone info.

      Usuń
    8. Do Magły - Whatever, chciałbym poznać jakiegoś bronego z mazur, dokładniej z okolic Mrągowa (polecam google maps)... Albo nie po prostu z mazur, ale by był, to można by było się jakoś spotkać :V. Mam tego niefarta i mieszkam w największym zadupiu w kraju, a nie na Sląsku/w Warszawie/wszędzie indziej choć nie wiem jak by było w podlaskim :v Co do rodziców, to ja uważam, że lepiej nie mówić niech sami się dowiedzą. Wyznania typu "mamo, tato jestem bronym i lubię kucyki" przypominają mi wychodzenie z szafy.

      Usuń
  2. Małga
    Gdybym był coś wart, to prawdopodobnie nie bawiłbym się w wylewanie żalów na forum publicznym(przynajmniej po części publicznym) bo nie było by takiej potrzeby.
    Żyję w środowisku dla którego rzeczy które były dla mnie wartością nie liczą się wcale. Co z tego, że narysuję ładnie kucyka(i tak tego nie zrobię, plastyk nie jestem) skoro zachwycą się tym anonimowe osoby, a nie te na którym mi zależy, z którymi widzę się codziennie, dla nich to będzie kolejna fanaberia Darka i tyle. W takich momentach wyrasta przede mną ściana "rzeczywistość" i nie widzę sensu w dalszej pracy. Nie mam żadnej przydatnej umiejętności w tych czasach. Co z tego, że ładnie ogarniam przedmioty zawodowe, skoro na studniach się liczy matura, a nie egzaminy teoretyczne czy praktyczne z kwalifikacji. Po praktykach zawodowych w 4 RWT(zdjęcie z pożegnania, ja to ostatni osobnik z kapturem: http://4rwt.wp.mil.pl/plik/image/2016/Pozegnanie_Basista__Dawidek___Praktykanci/prakt2d.jpg) miałem marzenie pójść na Wojskową Akademię Techniczną, ja jako osoba ogarniająca sieci lokalne, trochę centralę telefoniczną, myślę fajnie będzie, ale ciężko. Co się dowiaduję? Matura z matmy na 75% i możesz iść...tak, z matmy ledwo 2, bo nie chcę mi się, bo mam jej dość...kolejna ściana. Ktoś pewnie powie, że są osoby które także by chciały iść na WAT, ale nie mogą z gorszych, mniej błahych powodów, ja to wiem, tylko mój pech chce, żebym takiej osoby nie spotkał...
    Rzucając jeszcze randomowymi przykładami.
    - Gram w gry, albo spotykam osoby bez stażu w daną grę, wtedy jest: omg jaki nolajf; albo z dużo wyższym stażem: weź wyjdź bo grać nie umiesz
    - uczę się za sprawdzian, ledwo zaliczam, następnie przychodzi pajac na drugi termin i zalicza go lepiej...bo miał ściągi...bo miał więcej czasu...nikogo nie obchodzi, że ja np. mordowałem się 2 tygodnie wcześniej, On jest tym lepszym.
    Wracając na spokojniejsze wody, mogę sobie spróbować znaleźć grupę, myśleć o fanfiku który chciałbym napisać(swoją drogą coś tam kombinuję), ale wtedy znów pokazuje się ściana, każe iść do szkoły, ogarnąć sobie życie i znaleźć w tym jeszcze czas na myślenie o przyszłości. Teraz, jak nie dostanę się na WAT już nie widzę swojej przyszłości, będzie szara, bura i zwykła do potęgi entej. I kucyki tego nie zmienią, dzisiejszy świat na to nie pozwoli.

    szneqz
    Może i masz rację, ale widocznie tobie to przyszło łatwo, masz gdzieś "co ludzie powiedzą". Ja mam ten problem, że mnie obchodzi co powiedzą. Bo właśnie chcę na ich tle wyglądać mimo wszystko normalnie, mimo iż chcę być poza schematem.

    Danger Above
    Na pewno kogoś kiedyś znajdziesz. Gdybyś był z Wawy prawdopodobnie zagaiłbym rozmowę, bo wyszedłeś z inicjatywą, mniejszy problem dla mnie.

    Dobra, chyba przesadziłem z referatem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę państwa, oto przykład ludzi, jakich szuka państwo islamskie.

      Nie, to nie jest żart.

      Usuń
    2. Pielęgniarka, odiwań się.

      Usuń
    3. No co? Nadaje się idealnie.

      Usuń
    4. Domyślsiękto....proszę Cię, przypominasz mi pewnego osobnika któremu najchętniej wywaliłbym strzała w mordę za przeproszeniem. Wyjdź stąd po prostu póki masz czas.
      W ogóle, dzięki Małga. Jestem w szkole także mam ograniczoną możliwość pisania. W domu walne jakiś referat.

      Usuń
    5. "najchętniej wywaliłbym strzała w mordę"
      No właśnię mówię, że się nadajesz.

      Usuń
    6. Brak mi słów na Ciebie...

      Usuń
    7. Zaraz się pobiją D: Do Darka - Właśnie jedyny problem to miejsce zamieszkania, wszędzie daleko. Jedno miasto 20 tyś. i w promieniu 40 km same wsie.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Wydaje mi się że dobrze to wytłumaczyłeś. Mam kolegę z klasy (bronego) który też ma problemy ze zrozumieniem otaczających go ludzi, tylko że on jest bardzo... wyczulony na wszelkie odmienności, wkurza się często jak dziecko na sam fakt że ktoś lubi rzeczy których on nie lubi. Ostatnio też zaczał chodzić do psychologa, mam nadzieję że mu pomoże, ja sam robię jedyne co mogę i przebywam z nim, gadam w szkole, piszę na necie i mimo że mnie czasami irytuje jego zachowanie to mimo wszystko staram się mu pomóc, delikatnie też narzucać przyjętą przeze mnie filozofię "różnych gustów i guścików". Po ostatniej akcji w szkole (paru świrów klasowych się go zaczęło czepiać, a on nie mógł sobie odpuścić czy żartem przejść obok i poszedł w odwet, po kilku incydentach m.in. z grożeniem nożem przez świrów skończyło się u dyrektora) kolega dostał depresji, czasami po tych jego żalach udziela się i mi ona.
      Taka historia ode mnie, teraz planuję go wyciągnąć na jakiego meeta by go oswajać z ludźmi i by zdobył do nich jakiekolwiek zaufanie. Mam nadzieję że w wakacji się nam uda, bo też wszędzie daleko (kalisz, wlkp)

      Usuń
    3. Damn ciężki przypadek. Życzę powodzenia. Może masz daleko do większych miast (choć co ja bym dał mieć 100 km do Łodzi, czy Poznania), ale sam Kalisz jest niemały.

      Usuń
  4. Jednym komentarzem taką dyskusję wywołałem ;_;. Przepraszam na zapas, bo nie wiem co czy tu chłosta czy od razu nabijanie na pal.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zrobię zrzutę, bo mi wygodniej(i tak wszyscy co obserwują dostaną e-mail)

    The Ultimate Me
    Ponieważ i tak mam podgląd na posta którego wysłałeś, to odpowiem na niego także.
    U mnie było trochę odwrotnie, ja nie byłem kiedyś turbo burbo anty-ludzki, bardzo chętnie chciałem się spotykać z rówieśnikami z klasy, ale widocznie robiłem coś nie tak skoro z klasy ośmiu a potem 20 osób tak naprawdę nikt nie został, wszyscy odeszli jeszcze dalej zaraz po tym jak nie musieli mnie oglądać. Wcześniej też byłem dla nich powietrzem, gorzej, że nawet teraz czuję się czasem jak powietrze...
    Psycholog? Chodziłem, w drugiej klasie Gimby z powodu 3 prześladowców których miałem. Było to kilka sesji, ale te raczej nie pomogły. Stałem się w oczach wszystkich idiotą, jakimś słabiakiem co nie umie sobie radzić i sprzedawczykiem. Wymarzono po prostu pozycja w szkole, tym bardziej, że miałem jeszcze "układy" u nauczycieli i za to też miałem jakieś jazdy...
    Pokazanie innym tego innego świata...robię to inaczej, np. chcę wciągnąć moich chłopaków z klasy(tych dużo bardziej zaufanych) w jakąś grę którą gram(w ich gry gram czasem) to mają to gdzieś....żyję chyba w świecie gdzie gry pokroju NFSa się już nie liczą(a to one były kiedyś potęgą). Próbuję ich zapoznać z moją muzyką..."czego ty słuchasz...masz tu normalną muzykę i to wyłącz."
    Jeszcze to zdanie, twoje of coz: "wścieka jak ktoś się wygłupia i zabiera mu piłkę.- i on mu zabiera dalej bo ten się tak zachowuje."
    To w skrócie większość mnie, wiem, troszku wyrwane z kontekstu, ale to prawda. Jeśli ktoś będzie mnie wkurzał to w końcu zamkniemy to koło nienawiści i stanie się oczywista oczywistość, ktoś prawdopodobnie "wyleci za drzwi"...zwykle pada na mnie. Idealny przykład mam teraz...trochę długa historia także nie chcę się "chwalić", w maju będzie może "jej finał" (you had one job "my friend")

    kikosek
    Faktycznie, masz ciężkiego kolegę, ale on ma oparcie w tobie. Nie tylko to, że z nim gadasz czy coś, on jest wstanie zagadać o kucach i jesteś mu wstanie odpowiedzieć. Takiej sytuacji nigdy nie osiągnę z ludźmi z klasy czy rodziną, a Broniacy(kurde bele, jak zrobić z Brony liczbę mnogą i żeby brzmiała po ludzku?) to grupa skierowana na kucyki więc wiesz, że "Twój temat o kucach" przejdzie bez najmniejszych problemów, ale nie pogadasz z takim bronym o szkole, lekcjach, nauczycielach, temacie który spotyka cię na codzień, fakt, kucyki też możesz widzieć codziennie, ale to nie to samo, przynajmniej dla mnie.

    No i Danger Above
    Nie martw się, jedyną osobą co może tu mieć problem to Domyślsiękto...co chyba właśnie nastało.
    Good job someone.

    Ehh, tak sobie myśląc na tym wszystkim co tu wypisywałem, co wy pisaliście zauważyłem, że nie wspomniałem o pewnej rzeczy której także "nie lubię" ale chyba rozwiązuje cały ten bajzel.
    Sytuacja: zakupy w sklepie, męczę się przy kasie, byle szybko, byle krótko by jak najmniej zawadzać...OK...odwracamy sytuację, ja czekam przed kasą przez kimś, i czekam tak perfidnie, aż normalnie ciśnie mi się na gardło "rusz się człowieku!".
    Teraz pytanie, dlaczego? Chyba boję się właśnie takiego "mnie" za moimi plecami, pogoni, będzie krzyczał, bo nie umiem się ruszyć.
    Podstawiłem sobie to pod coś innego faktycznie, to chyba prawda. Czasem czuję, że nikt mnie nie kocha, ale czemu ma kochać, skoro ja nie umiem.

    Dobra, żeby nie zaśmiecać już komentarzy, to może wynieśmy się na Shoutboxa?
    Zostawiam link: http://www.freeshoutbox.net/MereJump

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że mam dużo problemów. Zaakceptowanie tego faktu jest pierwszym krokiem do ich rozwiazania. To się nazywa dorosłość.

      Usuń
    2. Ej twoja odpowiedź dla Ultimate Me przypomina mi mnie w podstawówce. W czwartej klasie było dobrze, w piątej już trochę pustawo, a w szóstej tylko modliłam się żeby moja klasa w gimnazjum była lepsza, bo miałam dość spędzania 8 godzin w budynku w którym wszyscy się ze mnie śmieją.

      (Jakim cudem zrobiliśmy z komentarzy na FGE linię wsparcia? )

      Usuń
    3. (Słuchaj, widocznie da się)

      Właśnie dlatego wybrałem szkołę w stolicy(50 km od mojej wiochy, jakieś 40 od szkół które wybrała "szlachta"), aby odczepić się od przeszłości. Ta mimo wszystko jakby wraca, ale robi to bardzo powoli, a jeszcze rok, matura i może studia(teraz wątpię) i "powtórka z rozrywki".
      Może kiedyś będzie lepiej.

      Usuń
    4. Dobrze, że masz/macie podgląd. Usunąłem bo mi się wstyd zrobiło jak zauważyłem, że przyrównuję cię tak naprawdę w sporej części do mnie i daję za dużo rad. + spanikowałem jak się okazało, że pojawiło się kilka postów zanim napisałem mój i nie wiedziałem na co odpowiedziałem moim referatem. Ale ulżyło mi jak zobaczyłem, że odpisaliście. Mój post nie był może taki zły. http://pastebin.com/iP7Ef5Bf Tak jak mówiłem mam problem z myśleniem o tym jak ktoś mnie ocenia ale skoro nie zostałem źle oceniony to się tak nie martwię. Mówiąc oficjalnie o tym co sam gdzieś sobie wymyśliłem- Jak się z czegoś zda sprawę- np z tego, że tak naprawdę nikt z ciebie nie ciśnie beki ani nikt cię nie popędza w supermarkecie to już nie ma nic więcej do rozumienia- teraz trzeba tylko uwierzyć w to jak jest na prawdę. Przekonać się, że to prawda. Starać się zrobić coś, co sprawia, że czujesz się dobrze. I psycholog to nie "doktór" który zbada i postawi diagnozę i powie co zrobić. Ja z moim gadam właśnie o takich rzeczach jak tutaj.

      Usuń
  6. A.... ja zacząłem chodzić do psychologa, jak zobaczyła jakie mam trudności z zaznaczeniem odpowiedzi na jakimś tam teście diagnostycznym na coś. Że maniakalnie nie umiem się zdecydować i boję się napisać byle czego w odpowiedzi jakby miał od tego zależeć cały świat. Ja na studia nie chcę iść. Mieszkam nie daleko małego lotniska-aeroklubu. Chciałbym tam pracować np. w barze lub coś może kiedyś zostałbym mechanikiem gdyby się dało. Gdyby mnie zatrudnili to nawet rzuciłbym szkolę w której jestem - technikum elektronik- totalne bezsensowne dno. Nie umiem nic z niej wynieść. Ta szkoła zabiera mi tylko czas i miejsce w życiu. Ja się do niedawna uczyłem na piątki i czwórki. W gimbazjum miałem średnią 5.0 (ho ho ho!) Ale nie wiem co dalej będę robił bo jest coraz gorzej. Ostatnio nie wyrabiam z nauką bo jest wszystkiego coraz więcej i coraz głupiej i więcej bezsensownego kucia tylko i wyłącznie dla ocen. Przy czym nauczyciele sami nie wiedzą czego uczą. A prawda jest taka, że nie mam żadnych hobby, nie umiem programować, nie znam się na niczym i jestem totalnie bezużyteczny zawodowo. W dodatku na elektronikę namówił mnie tata a mnie to ani trochę nie interesuje. Za to mój kolega który zlewa totalnie szkołę umie programować i pisze sobie nawet jakąś grę i to od zera. Inny który zlewa szkołę też programuje, gra na perkusji mówi- ja jak czuję, że nie chcę się uczyć to się nie uczę. A, i chcę po wszystkim mieszkać w busie. W te wakacje mam zamiar zapytać o pracę sezonową na tym lotnisku i chcę zacząć nagrywać na yt. Z uporem dążę aby się zaangażować w coś prawdziwego i rzeczywistego co ma sens. Będę czytał FOE i inne fanfiki. Brakuje mi słów po angielsku i pobrałem dodatek do przeglądarki który tłumaczy w okienku obok zaznaczony tekst. Nie wiem co zrobić ze szkołą.. na pewno jest jakieś zdrowe podejście... Fajnie się powypisywać publicznie. To krok w stronę mówienia w cztery oczy. Ale tylko krok. Mówienie jest trudniejsze. A szczególnie rozmawianie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Łał.

    Teraz już wiem skąd Dukaj czerpie inspiracje, że jego książki są takie gówniane.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zabieram się za referacik, mam sporo czasu teraz.
    W przypadku posta, stosuję zasadę: co było zobaczone, nie może zostać od zobaczone. Czasem się zastanawiam, czy aby na pewno dobrze robię rozpisując się tutaj, ale widzę, żadnego linczu nie ma.
    Więc przechodząc do sedna, ciężko zrozumieć "że tak naprawdę nikt z ciebie nie ciśnie beki ani nikt cię nie popędza w supermarkecie" et cetera, et cetera, boooo, to nie o to dokładnie chodziło. Bardziej mam lęk przed tym, że coś za przeproszeniem spieprzę, zachowam się jak jakiś idiota czy tym podobne. Oczywiście tak się nie dzieje, ale kiedy mam coś załatwiać sam dostaję niezłego stresa, a przed tłumem to już w ogóle, to wciąż we mnie siedzi i nie poradzę sobie z tym, a mam kurde bele 19 lat już.
    Psycholog...no dobra, gadasz sobie z nim, tylko co ja mam powiedzieć.
    a) Nie umiem rozmawiać z ludźmi na różne tematy, jest to ciężkie dla mnie, bo nie obchodzi mnie to lub tamto w tym momencie, to nie moje środowisko(napisałem tak ogólnie strasznie, bo nie mogę żadnego przykładu podpiąć). Zwykle póki nie znajdę punktu zaczepienia, to się nie odzywam, ale jeśli ktoś przypadkiem wskoczy na temat gier to ło matko i córko, ratuj się kto może, nie zatrzymam się póki ktoś nie wkurzy się i każe mi przestać...o tak, to jeden z moich problemów. Mój jedyny temat to gry, troszkę mniej sprzęt i programy.
    b) Nie widzę rozmowy o moich problemach z dorosłym, gdyby tak było, rodzice już dawno coś by zdziałali, ale oni o nich nie wiedzą...a kiedy zalałem moim bólem dupy(tak, moje problemy zaczęły być bólem dupy, może nie wszystkie, ale spora część) kolegę, to chyba przesadziłem i tamten się obraził...w sobotę znów go zobaczę(mieszka w Poznaniu, jak przy Wawie, a będziemy na imprezie wspólnego kolegi) i zobaczę czy będzie rzucał stołami(fakt faktem jak się obraził, to sam się "wylał" i został w takie sytuacji jak ja)
    Wybory i wybory...oh god, dlatego granie w Wiedźmina bez zaspoilerowania sobie całej fabuły przez czytanie poradnika nie wchodzi w grę. W życiu mam troszkę łatwiej, bo zrobię sobie "riserdż" albo wiem co mam zrobić. Ale czasem faktycznie, nie wiem co napisać, żeby później nie myśleć o tym: "znów wyszedłem na idiotę, dlatego nikt nie odpisuje".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do nauki, szkoły. Wkurza mnie status matury jaki ma teraz, że bez niej można w zadek się pocałować co jest bez sensu, czy mnie w pracy na stanowisko jakiegoś informatyka będą mnie pytać o stosunek Łęckiej do Wokulskiego(Lalka)!? Przez to jestem mimo wszystko na przegranej pozycji, co z tego, że lubię sieci lokalne, komputery, zarządzanie tym(pedantyczna robota dla pedantycznego w niektórych sprawach człowieka) skoro nie mogę się rozwijać, bo nie pamiętam kto napisał Chłopów? Jak liczy się funkcję trygonometryczną? Brzmi to jak absurd...ok, niektóre zagadnienia z matmy są potrzebne do języków programowania, ale ta nieodparta potrzeba(nauczycieli) pamiętania wszystkiego to jakaś masakra. No i przez to nie mam parcia na naukę, teraz 2 i 3 całkowicie mi starczają ze wszystkiego, ale z przedmiotów typowo komputerowych czy sieciowych staram się trzymać 3-4 a na pracowniach nawet 5(co ostatnio idzie bardzo fajnie). Uczę się tego co chcę, co mnie interesuje, a reszta...to cholerny wymóg na znaczący lub nieznaczący papier(wszystko zależy na co trafisz).
      Sam mam coraz większy zawał w szkole, kartkówka na sprawdzianie, bezsensowne definicje ważniejsze od praktycznego ich zastosowania...powoli mi się nie chce, marzę o wakacjach, zabrać się za swojego YouTube lepiej niż teraz, wymęczyć fanfik swój wkońcu, doczytać inne. Nazbierało się tyle, że do końca świata nie zdążę, co dopiero o tym co chciałbym mieć w grach czy Airsofcie(gram, może dlatego jeszcze nie utonąłem) i tutaj się pojawia potrzeba piniądza który nie bierze się z nikąd, tylko z cholernego papierka na którym widać jak dobrze pamiętasz co pisali polscy poeci...albo do czego służy delta...
      The Ultimate Me, znajdziesz kiedyś coś co lubisz. Mój kolega postanowił iść na fotografa(chyba? aż zapomniałem) kiedy był na pierwszym roku studiów na dyplomatę. Te co robi stara się skończyć, żeby mieć jakąś furtkę w razie co, a później zrobi co mu w duszy zagra.
      A publiczna rozmowa...jeśli napiszę coś głupiego, to nawet nie wiem kogo mam fizycznie unikać, żeby nie widzieć dziwnych spojrzeń więc czuję się bezpieczniej. Anonimowość mnie chyba otwiera, ale tylko ta internetowa(mimo iż macie moje imię, nazwisko a nawet zdjęcia jakbyście przegrzebali google(przez kanał YT na FB)). Też inna sprawa jak osobę znasz przynajmniej ze słyszenia i wiesz czego się spodziewać, tak poznałem ekipę z Poznania do której jutro jadę...
      Widocznie mam jakiś lepszy humor dziś.
      Ale z drugiej strony co dało mi takie pisanie? Bo raczej zawalam was bezsensownym tekstem bez składu i ładu myśląc, że kogoś to rusza...

      Usuń
    2. Może jeszcze wspomnę, dlaczego tak rusza mnie szkoła.
      Otóż szkoła mniej więcej = praca. Praca = pieniądze.
      Już od podstawówki zawsze byłem "niżej" bo nie miałem tego, tamtego. A kiedy w końcu to zdobyłem, to nagle jest nowe, lepsze i tak w kółko. Teraz uznałem, że koniec z tym i zacząłem szastać hajsem w umiarkowany sposób. Tylko nie obliczyłem, że jak wydam hajs na swoje "zabawki" to ktoś zwróci na to uwagę...i tak zakupem NFS 2016 w Edycji Specjalnej jarałem się tylko ja, repliką ASG na którą chcę wydać kolejne pieniądze też będę jarał się sam. Uznałem, że walić to, przez 10 lat inni się wywyższali sprzętem i teraz to ja będę się wywyższał. Więc staram się zapewnić sobie przyszłość...iiiiii wychodzę za przeproszeniem na jebanego materialistę.

      Usuń
    3. Wszystko zależy od tego jaki masz światopogląd i czy czasem w celu życia według niego nie łamiesz jego zasad (przykładowo chcesz być niezależnym pisarzem, ale żeby się wybić musisz pisać pierw to co chcą inni).
      W twoim przypadku chcesz być zauważony przez innych, ale wiesz, że i tak na to nie spojrzy, ponieważ nie będziesz jak "wszyscy" (bo ile osób bawi się w ASG ?). Czy nie lepiej zostać po części egoistą i nie zabrać się bezpośrednio za siebie zamiast patrzeć na ten wszechobecny chłam?
      Daliście się wciągnąć w wir tego idiotycznego świata zamiast stanąć z boku i pośmiać się z ludzi, którzy chcą coś mieć, dostają to i nagle chcą czegoś więcej w nieskończoność.
      Oczywiście nikt nie musi się ze mną zgadzać, ja jestem tylko trochę "inny" :D
      ~Człowiek_rozwiązujący_swoje_problemy_mózgiem

      Usuń
  9. Też mam, że jak ktoś nie odpisuje to się zastanawiam, czy powiedziałem coś nie tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok, nie usuwam, ale znów nie zauważyłem kolejnej odpowiedzi. Wkurza to.
      ------

      Usuń
    2. Ja bym się jarał ASG. Raczej działająca replika 1:1 broni jara bardziej niż need for speed.

      Usuń
    3. To znaczy... ja do końca nie kapuję jeżeli chodzi o kupowanie tylko aby zwrócić czyjąś uwagę. Ja jak coś kupuję to bo mi się podoba, ale jak się podoba komuś to zarąbiście.

      Usuń
    4. To tak nie działa... rzeczami nie da się zwrócić uwagi w żaden fajny sposób. Ja jakiś taki jestem, że zwracam uwagę, ciągle robię coś głupiego albo śmiesznego, ale jakoś tak, że wszystkich to bawi i jestem trochę błaznem ale nikt się ze mnie nigdy nie nabija i jestem normalnie szanowany. Jeżeli zbiera mi się na powiedzenie czegoś głupiego i zawstydzającego to robię z tego przedstawienie które każdego bawi i trochę mnie ośmiesza ale w nie taki sposób, że jestem wyizolowany czy coś. To pozytywne, stanowi część mnie i mojego charakteru jest nietypowe i dziwaczne, lubię to. Ja nie zrozumiałem na początku, myślałem, że szenqz mówisz o szkole. Ale ja bym z ASG postrzelał. Kiedyś miałem dostęp do wiatrówki, fajnie było.

      Usuń
    5. Nie widzę nic złego w kupowaniu czegoś co się chce jeśli to tylko nie tworzy jakichś problemów.

      Usuń
    6. Ja też nie, ale widzę zło, gdy ktoś kupuje coś nie dla siebie, ale tylko po to, żeby się chwalić, że to ma.

      Usuń
  10. Nie jestem pewien o co tobie chodziło Dariusz. Chyba właśnie chodzi ci aby mieć frajdę. Cieszyć się z kupowania czegoś dla siebie a innym pokazać co się lubi i jakim się jest. I to nie jest żaden materializm i kupowanie aby zwrócić uwagę. Ja miałem takich rodziców, którzy kupowali mi masę tanich bubli którymi bawiłem się chwilę i na tej podstawie nie chcieli mi kupić niczego sensownego co było droższe bo też się pobawię tym tylko chwilę i zniechęcali mnie jak tylko się dało so inwestowania w swoje zainteresowania i to co lubiłem naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurde. Ta rozmowa się robi dziwnie męcząca. Jeszcze w tym starym temacie który się już schował.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ej serio nie róbmy z tego posta miejsca żalu. NA shoutboxa chodźcie czy coś :v

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę że z tematem posta rozmowy bardzo związane. XD

    OdpowiedzUsuń
  14. Robiąc sprostowanie, bo coś mnie chyba nie wyszło.
    Okres Gimbazy i premiery BF3 to chyba punkt zapalny. Nagle wszyscy mieli, whooo, jak fajnie, może kiedyś będę miał. Cieszę się ich szczęściem.
    Kupuję go sobie w końcu i....cisza, zrobiłem to rok później zgarniając wszystkie dodatki po drodze...i "nikt nie cieszy się moim szczęściem".
    Innym przykładem: ktoś wbija jakąś dobrą rangę w CS Global Offensive.
    "Stary, zajebiście, gratki"
    Po dłuższym czasie ja ją wbijam.
    "Carrowane gó***"
    Tak samo jest jak zrobię/kupię coś, co tylko mnie interesuje, właśnie NFS(którego jestem wielkim fanem) czy ASG które mnie bardzo zainteresowało.
    Jakoś potrafię przyjąć do wiadomości, że ktoś gra w, załóżmy, Wiedźmina 3(którego jeszcze długo nie pogram, mimo iż spokojnie mogę, a z drugiej strony nie interesuje mnie on po prostu) i ładnie ogarnia i chwalę mu to. A jeśli ja "ogarniam" grę w którą oni(bo dotyczy to wielu osób jakie znam) nie grają to równie dobrze mogę się zamknąć i odejść.
    W skrócie boli mnie to, że "cieszę się ich szczęściem", ale nie mogę dostać tego samego. A jeśli ich w pewien sposób wyprzedzam, to całkowicie odpadam. Ja rozumiem, słabo jest być na dole, osobiście staram się(chyba?) nie wywyższać, ale chyba mnie to nie wychodzi, zawsze gdzieś palnę co mam, a czego mi brakuje. Różnica jest taka, że mnie to motywowało, przynajmniej na Warframe, tam prześcignąłem kolegę w półtorej roku, a kiedy inny kolega chamsko ukradł mi moją postać(grubsza historia) to wku****** zmuszałem się do katowania tych samych misji, by tylko ją zdobyć(finał jest taki, że nic to nie dało...).
    W innych grach to samo, inni mają czołg X tieru? Ja też chcę i cóż, na tym się kończy bo nikt nie gra w WoTa(w szkole) i nagle jestem "noł-lajfem"...
    "Jeśli ktoś coś tak robi, OK. Jeśli ty to tak robisz, nie OK."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może zależy od punktu widzenia. Jeżeli uznasz, że ktoś jest fajny, że coś ma to potem spójrz jak dużo osób go wychwala (w przykładzie podałeś tylko siebie, więc nie wiem nic na ten temat). Zastanów się też czy ta osoba jest popularna wśród znajomych czy też nie, ponieważ ludzie zazwyczaj cieszą się z sukcesów przyjaciół, ale maja gdzieś (a nawet, jak to się mówi, hejtują) tych, których nie lubią lub są dla nich neutralni.
      Osobiście doświadczam dosyć często takiej zależności, więc uznałem (jak to już wielokrotnie wspominałem), że niektóre rzeczy trzeba robić tylko dla siebie, a nie dla innych. Jednocześnie nie mówię, że trzeba odcinać się od ludzi - po prostu należy zachować równowagę. Należy działać wspólnie dla ogólnego dobra grupy, ale jeżeli jest się w pewnym sensie kimś "innym" w grupie trzeba też umieć radzić sobie samemu np. poprzez egoistyczne wychwalanie swoich czynów :D.
      Mówiąc krótko, ludzie to ***wstaw_dowolne_przekleństwo***, którzy najczęściej działają na swoją korzyść dlatego wolą wychwalić tych, którzy mają jakieś wpływy, są fajni, dostarczają innym pewne korzyści (np. kujoni, którzy dają zadanie domowe za bycie lubianymi) lub po prostu są ich najbliższymi przyjaciółmi. Natomiast ci, którzy nie należą do żadnej z tych grup nie są potrzebni, więc nie ma sensu ich chwalić (według ludzkiej psychologii).
      Życie jest trudne...

      Usuń
    2. Mogę być "przyjacielem" wszystkich, ale nikt nie chce być moim...that's don't make sense...for me.
      Dzisiejszy dzień za to pokazał mi jak bardzo muszę się odizolować. Dla większości klasy jestem skreślony(nie przez MLP...na szczęście?) i dla bezpieczeństwa zaraz idę odpuścić sobie majową imprezę.
      Widocznie los tak chciał, że mam zostać sam.

      Usuń
    3. Twój problem polega na tym, że nie posiadasz II grupy tej piramidki:
      http://kierunekturystyka.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/632913/files/blog_jx_4289610_6496686_tr_154.jpg
      Jako człowiek z Internetu nie jestem w stanie Ci pomóc, ponieważ Cię nie znam...
      Za to przepraszam.

      Usuń
    4. Jak ja bezpiecznie to rzadko się czuję, także brakuje 4/5
      Nikt nie jest wstanie mi pomóc, bo każdy kto mnie nawet zna ma mnie w plocie...

      Usuń
    5. Też nie wiadomo czy nie zależy to od Twojego charakteru.

      Usuń
    6. Dobijasz leżącego, ale OK.

      Usuń
    7. Nie chodziło mi o dobicie Ciebie, po prostu mam taki charakter, który jest w stanie analizować różne zjawiska w sposób obiektywny. Przez to mogę być czasem niemiły chociaż nie mam takiego zamiaru.
      Jeżeli to Cię obraziło to znów przepraszam.

      Usuń
    8. Nic się nie stało.
      Po prostu napisałeś co wiedziałem, co tylko "wzmocniło" lekko mój marny humor ostatnio.

      Usuń

Prześlij komentarz

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!

Popularne posty