bod For Glorious Equestria: [Aktualizacja] The Final Countdown: Relacja z pokazu przedpremierowego „MLP: Film” + wywiady z aktorkami głosowymi
mnie nie widać! yay!

czwartek, 5 października 2017

[Aktualizacja] The Final Countdown: Relacja z pokazu przedpremierowego „MLP: Film” + wywiady z aktorkami głosowymi


[Aktualizacja znajduje się na dole posta]
3 października był dniem pierwszego w Polsce pokazu przedpremierowego „My Little Pony: Film”, na którym nie mogło nas zabraknąć. Dwójka naszych redaktorów, Luxis i Wonsz, w asyście Eljonka przygotowali relację z tego wydarzenia. Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z ich tekstem.



Ileż było oczekiwania na ten dzień. Uroczysta premiera wraz z gwiazdami polskiego dubbingu, choć to, kto się pojawi, pozostawało tajemnicą. Od samego rana wizytę w Multikinie w Złotych Tarasach umilał polski soundtrack z filmu oraz kolorowa oprawa wizualna przygotowana z niemałym rozmachem. Wchodząc tam, na chwilę przenosiliśmy się do małej namiastki Equestrii, wszędzie było pełno balonów, banerów, standów, roll-upów i innych materiałów promocyjnych z wizerunkami dobrze nam znanej szóstki bohaterek. A jeśli komuś było mało słodyczy, to mógł za darmo do woli zajadać się watą cukrową, lodami i babeczkami z bufetu. Widać było, że wszystko było bardzo starannie przygotowane i dopięte na ostatni guzik. Poza aktorkami głosowymi, które podkładają głosy pod postacie z filmu, zadbano też o obecność celebrytów jak Kasia Cichopek czy Piotr Rubik, a co za tym idzie, wraz z nimi pojawili się fotoreporterzy i ekipa telewizyjna TVP. Przy wejściu na salę miłe panie i panowie z obsługi rozdawali dzieciom paczki z upominkami. My, niestety, na dzieci nie wyglądamy i torebka z prezentami nie była dla nas, ale szczęśliwie udało nam się otrzymać jedną paczkę na poczet tej relacji. Dla ciekawskich – w skład takiej torebki z prezentami wchodziła gazetka „My Little Pony”, figurka z nowej serii The Movie, kucykowy spinner i paczka cukierków.

Po wejściu na wielką salę naszym oczom ukazał się widok kilku screenów z filmu oraz logo sponsorów, które zapętlone leciały przez cały czas przed emisją filmu, która opóźniła się nieco przez korki w mieście i liczne telefony od uczestników z prośbą o przesunięcie startu o kilka minut. Po kilkudziesięciu minutach czekania rozpoczęło się otwarcie, które poprowadziła Kasia Cichopek, która zabawiała dzieci na sali przez prosty trik z wzywaniem kucyków, które nie mogły pojawić się osobiście na premierze „ponieważ Equestria jest bardzo daleko stąd”, ale udało im się skontaktować z publicznością głosowo i po krótkiej rozmowie z dziećmi rozpoczął się film i na dobre półtorej godziny przenieśliśmy się do Equestrii.



„MLP: Film” to pierwsza produkcja z kucykami zrobiona w Harmony. Choć na trailerach można było już zobaczyć, jak mniej więcej się prezentuje nowa animacja, to jednak dopiero w czasie seansu możemy poczuć prawdziwą moc nowego programu. Animacja jest po prostu piękna. Gdybym miał ją do czegoś porównać, to byłyby to filmiki typu „Ponies in real life”, ponieważ otoczenie jest trójwymiarowe, jednak postacie nie do końca; nie jestem specjalistą, ale na moje oko laika to jest coś między 2D znanym z serialu, a pełną animacją 3D. Jedno wiem jednak na pewno – efekt jest zachwycający, ponieważ umożliwia zupełną zmianę podejścia do pracy kamery w filmie i otwiera wiele nowych dróg do dużo dynamiczniejszych scen. Po obejrzeniu filmu animacja w serialu wydaje mi się jakaś taka papierowa, drewniana, mało dynamiczna. Bardzo bym chciał, by następna generacja była tworzona w ten sam sposób. Przed premierą miałem pewne wątpliwości, ale teraz wiem, że Harmony to jest to! To tyle na temat animacji, która jest pierwszą i najbardziej uderzającą zmianą w pierwszych minutach filmu. Normalnie poświęcilibyśmy kilka linijek na opis fabuły, ale z oczywistych względów tego nie zrobimy. Możemy jednak zdradzić, że zawiązanie akcji następuje bardzo szybko (być może nawet zbyt szybko) i każdy, kto oglądał „Gwiezdne Wojny”, „Pulp Fiction”, „Drużynę A”, „Angry Birds: Film”, „Zwierzogród” i inne kultowe animacje Disneya i innych wytwórni, poczuje się jak w domu. Film czerpie całymi garściami z kultowych dzieł, nie tylko umieszczając mniej lub bardziej ukryte nawiązania gdzieś w tle, ale wręcz odtwarzając pewne sceny i schematy, zastępując bohaterów i scenografię, dlatego też w niektórych momentach filmu będzie wam towarzyszyć uczucie typu „gdzieś to już widziałem”, co pozwala spojrzeć na pewne sceny z innej perspektywy i odkryć w nich drugie dno, którego dzieci nie mają prawa wyłapać. Zresztą wspomniane wcześniej dzieci też były odpowiedzialne za budowanie mikroklimatu na sali. Ja i Luxis to już stare konie, więc mamy inną wrażliwość, ale małe dziecko przepraszające jedną postać w imieniu drugiej albo płaczące przy niewesołej scenie potrafi chwycić za serce. 

Eljonek z Agnieszką Mrozińską

Eljonek z Julią Kołakowską-Bytner

A jak wypada polski dubbing? – zapytacie. Znakomicie – odpowiemy. Wielu zaskoczeń nie było, bowiem główna część obsady pozostała niezmieniona, więc wiadomo było, czego się spodziewać, choć było kilka niespodziewanych momentów, jak jedna z piosenek, w której Rarity nie śpiewa głosem aktorki do piosenek, tylko głosem Moniki Kwiatkowskiej. Najsłabiej, według Luxisa, wypadła Anna Sochacka, która udzieliła w piosenkach głosu Applejack. Do reszty strony dźwiękowej nie można się przyczepić, choć nie byłbym sobą, gdybym nie narzekał na rzeczywistość prawną, w której przyszło nam żyć, a przez którą piosenki śpiewane przez Się pozostały w oryginalnej wersji, co rozbija spójność, kiedy postacie mówią po polsku, a za chwilę ktoś śpiewa po angielsku, ale można przymknąć na to oko, bo Sia naprawdę się spisała ze swoimi piosenkami.

Po seansie udało nam się krótko porozmawiać na temat pracy nad filmem i wrażeń z nim związanych z czterema aktorkami i reżyserką dubbingu; były to Julia Kołakowska-Bytner, Dominika Kluźniak, Agnieszka Mrozińska, Małgorzata Szymańska i Joanna Węgrzynowska, czyli odpowiednio głosy Pinkie Pie, Spike'a, Rainbow Dash, Fluttershy i reżyserka. Poniżej prezentujemy zapisy udzielonych nam wywiadów:


Agnieszka Mrozińska (Rainbow Dash)


Luxis: Jak podobał się pani film?

AM: Bardzo mi się podobał, bardzo się cieszę, że ten film w końcu powstał. Serial nagrywamy już od lat, uwielbiam go nagrywać, uwielbiam moją Rainbow Dash i pozostałe kucyki, bo w końcu przyjaźń to magia. Bardzo się cieszę, że mogłam w końcu zobaczyć „My Little Pony: Film” na dużym ekranie.

L: Co podczas nagrywania dubbingu do filmu sprawiło pani największą frajdę?

AM: I piosenki, i dialogi były bardzo fajne. Bardzo się cieszę, że Basia Kurdej-Szatan, moja prawdziwa przyjaciółka, naprawdę ze mną zagrała. Fajnie, że miałyśmy wspólną piosenkę. Bardzo, bardzo, bardzo fajna bajka, fajnie się grało. I piosenki, i dialogi były dla mnie bardzo pozytywne.


Joanna Węgrzynowska (reżyseria)

L: Reżyseruje pani serial „My Little Pony” już od jakiegoś czasu. Jak podobało się pani reżyserowanie dubbingu w filmie?

JW: To była dzika frajda i przyjemność, jak zobaczyłam ten film, gdy przyszedł jeszcze w wersji produkcyjnej, to naprawdę uśmiechnęłam się na twarzy, w duszy i w sercu, bo pomyślałam, że to będzie fantastyczna zabawa. Są świetne piosenki, jest genialnie wymyślona akcja, pojawiły się nowe postaci i to była super, super przygoda.

L: Czy podobał się pani film i końcowy efekt pani pracy?

JW: Należę do osób, które zawsze uważają, że coś można poprawić, chociaż lepsze jest wrogiem dobrego. Parę rzeczy bym poprawiła, ale generalnie jestem bardzo zadowolona i bardzo... wydaje mi się – zwłaszcza po reakcji dzieci, że warto było i że sprawia im to dużą frajdę, a to jest najważniejsze. Nasi widzowie to są ci, dla których te filmy robimy, dla których spędzamy godziny w studio i nie żałuję żadnej przepracowanej nad tym filmem godziny. To na prawdę była duża przyjemność.

L: Czy poleciłaby pani ten film?

JW: Absolutnie tak. Są tu cudowne przesłania, o tym, że przyjaźń zawsze zwycięża i o tym, żeby zawsze się wspierać, żeby być razem – są to ponadczasowe wartości i dzisiaj, czy 10 lat temu, czy za 20 lat będzie to samo – więc absolutnie tak. Wszystkich, wszystkich zapraszamy na piękny film „My Litle Pony”.


Julia Kołakowska-Bytner (Pinkie Pie)

L: Gra pani Pinkie Pie już od jakiegoś czasu, mieliśmy nawet okazję się spotkać na ponymeecie w 2016 roku. Jak ocenia pani efekt końcowy filmu?

JKB: Jestem bardzo zadowolona z naszej pracy, wiem, że zarówno ja, jak i nasza ukochana pani reżyser, Joasia Węgrzynowska, że cała ekipa, która użycza głosu postaciom, włożyła nie tylko głos, ale też kawał serducha w tę pracę. Ponieważ są to bardzo wdzięczne postaci, opowieści są takie motywujące, nakładające jakby dużo nacisk, akcent na pojęcie przyjaźni i szacunku do drugiej osoby, miłości i takiej magii, która dzieje się pomiędzy ludźmi – nie tylko kucykami, ale i ludźmi – magii, która dzieje się wtedy, kiedy po prostu rozmawiamy ze sobą jako przyjaciele.

L: Czy poleciłaby pani ten film naszym czytelnikom?

JKB: Oczywiście, że tak. Namawiam cały fandom, namawiam wszystkich tych, którzy tu dzisiaj z nami nie byli, którzy nie mogli z różnych powodów być, namawiam z całego serca na to, żeby się wybrali, posłuchali wspaniałych piosenek i posłuchali superwesołych dialogów, ale też i poczuli taki lekki dreszczyk niepokoju, ponieważ dzieją się tutaj różne bardzo niebezpieczne rzeczy – w scenariuszu i w całej opowieści. Sama byłam zaskoczona, ponieważ ja nagrywałam wyrywki – w studio nagrywam tylko miejsca, w których jestem, natomiast tutaj niektóre sytuacje naprawdę mnie przeraziły. Mogłam je zobaczyć już jakby w ciągu opowieści i zagrały na moich emocjach, tak że wciągnęłam się. Polecam, Pinkie Pie.


Dominika Kluźniak (Spike)

L: Gra pani w serialu o kucykach już od kilku lat, jak to było grać w filmie pełnometrażowym?

DK: Nie było jakiejś specjalnej różnicy, dlatego, że zawsze nagrywamy to w jednym studio, z jedną ukochaną panią reżyser i atmosfera jakby nie różniła się. Oczywiście mam takie poczucie, że jest więcej piosenek, trzeba nagrać jeszcze oprócz tego dialogi, ale ponieważ znamy się od tylu lat, to tylko się cieszyłyśmy, że to będzie trochę dłuższy odcinek.

L: Jak ocenia pani efekt końcowy całej produkcji?

DK: Oj, jestem bardzo szczęśliwa dzięki pani reżyser, która to wszystko bardzo pięknie ogarnęła. Piosenki są bardzo ładnie zrobione, bardzo mi się podobają. Przyszłam tutaj z córką trochę starszą niż większość dzieci, które tutaj latają, ale była również bardzo zadowolona i ja przyznam się szczerze też.

L: Czyli poleciłaby pani ten film?

DK: Ależ oczywiście, tak jak wspominałam, polecam ten film wszystkim, ponieważ nadaje się i dla maluchów i dla takich trochę nastolatek i dla rodziców, którzy z nimi przyjdą.


Małgorzata Szymańska (Fluttershy)

L: Jak pani ocenia cały film?

MS: Bardzo mi się podobał. Dopiero teraz zobaczyłam tę końcową wersję, ponieważ moja postać w filmie nie powiedziała zbyt wiele, więc nie miałam możliwości zobaczenia zbyt wielu fragmentów. Ale film mi się bardzo podobał, było też momentami troszeczkę strasznie dla mojej sześcioletniej córki, ale generalnie bardzo mi się podobało i jestem zadowolona.

L: Czyli poleciłaby pani ten film?

MS: Oczywiście. Nie muszę polecać, bo większość moich koleżanek, które mają dzieci, zamierza przyjść na ten film, więc myślę, że „My Little Pony” nie jest filmem, który trzeba polecać, gdyż nie ma chyba dziewczynki, która nie zna kucyków i myślę, że rodzice będą zmuszeni przyjść do kina.


Podsumowując, „MLP: Film” to kawał epickiej przygody w fantastycznej oprawie audio-wizualnej, który każdy Brony i każda Pegasis powinien obejrzeć, najlepiej na wielkim ekranie dla spotęgowania wrażeń, jakie zapewnia ten film. Jako fan „My Little Pony” z sześcioletnim stażem jestem przeszczęśliwy, że mogłem wziąć udział w pierwszym pokazie filmu w Polsce. To nic, że znacząco zawyżaliśmy z Luxisem i Eljonkiem średnią wieku widzów, ale będąc w wieku tych dzieci zawsze marzyłem o wygraniu jakiejś nagrody w konkursie, w którym nagrodą byłoby coś pokroju takiego zamkniętego pokazu i wreszcie spełniło się moje marzenie, choć musiałem poczekać na ten moment ładnych kilkanaście lat. Wracając do filmu, moi drodzy, dotrwaliśmy do tego momentu. Po prawie siedmiu latach od emisji pierwszego odcinka „My Little Pony: Przyjaźń to Magia” do kin wchodzi film pełnometrażowy z naszymi ulubionymi bohaterkami, w dodatku dystrybutor nie skąpi środków na promocję filmu, dlatego zachęcam bardzo gorąco do korzystania z kucykomanii, która ogarnęła kina. Nie zdradziłem w tym tekście żadnego szczegółu fabuły, jednak zaufajcie mi, warto iść na ten film do kina. Czekaliśmy na niego 7 lat. Nie zmarnujcie tej szansy, bo druga może nadejść nieprędko lub nawet nigdy!

Aktualizacja


30 komentarzy:

  1. Czyli wszystko wskazuje na to, że ten film będzie jednak świetny! A więc można odetchnąć z ulgą! Uff! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piątek już zaplanowany, trzeba będzie jeszcze odwiedzić dodatkowo Smyk i kupić coś na promocji. Już nie mogę się doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie podobnie ale niedziela na 14 i do tego do sklepu skoczyć bo nie wytrzymam na filmie będę musiał usta chipsami zatkać

      Usuń
    2. Ja w tę niedzielę wstaję o 8:00 rano i o 9:00 jadę z rodziną do Białegostoku do Helios w galerii Alfa, gdzie ten film ma zacząć się o godz 10:45. Mam tylko nadzieję, że oni nic nie zmienią.

      Usuń
  3. Naprawdę warto wybrać się do kina! Fabuła może nie jest jakiś najwyższych lotów, ale naprawdę magicznie ogląda się ten film na wielkim ekranie. Toon Boom Harmony dało tyle możliwości, że razem z Luxisem i Wonszem momentami byliśmy pod wielkim wrażeniem efektów graficznych i animacji postaci.
    Ja daje dużą okejkę!

    OdpowiedzUsuń
  4. > „DK: Nie było jakiejś specjalnej różnicy, dlatego, że zawsze nagrywamy to w jednym studio, z jedną ukochaną panią reżyser i atmosfera jakby nie różniła się”.

    Jasne... :-/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że ten film będzie w internecie czy coś, bo do kina chyba nie pójdę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie polecam polecam kino a potem 1080p na kartę pamięci czy gdzieś nie mogę się doczekać

      Usuń
    2. Angielska wersja jest chyba od początku miesiąca. Widziałem, nie żałuję (monitor w formacie kinowym), ale na seans i tak pójdę.

      Usuń
    3. Może to zabrzmi jak tanie wymówki, ale stoję przed wyborem: obejrzeć w Internecie albo nie obejrzeć wcale.

      Prawdopodobnie film wcześniej czy później poleci na płatnym kanale, za który płacę jako klient pay-tv, więc ostatecznie i ja pośrednio zapłacę za ten film. Ponad to w cenach produktów i usług ukryta jest cena emisji reklam w TV i kinie.

      Wychodzi więc na to, że za ten film zapłacą nawet ci ludzie, którzy go nie obejrzą.

      Usuń
    4. wiesz co daniel patrz cda niekiedy wrzucają kilka dni po premierze a po 2-3dniach usuwają jak ci się uda to pobierz tak jak ja zrobię jak coś to tu masz stronę pobieracz.net

      Usuń
    5. Dzięki za radę. Na pewno sobie poradzę. Film gdzieś będzie. Jeśli nie zostanie wrzucony przez bronies, to zostanie wrzucony przez zwykłych piratów.

      Usuń
  6. Czyli jednak nie będzie złego scenariusza. Niepotrzebnie nas straszyliście.

    OdpowiedzUsuń
  7. ,, Zresztą wspomniane wcześniej dzieci też były fajnym dodatkiem do filmu. '' Dobra, gimbusiarski humor, ale to serio nie brzmi za dobrze XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie, to chyba masz rację xD

      Usuń
    2. Zupełnie nie zwróciłam na to uwagi, sprawdzając posta. Przecież Wonszyk i Luxis to są tacy grzeczni chłopcy, o co Ty ich podejrzewasz ;<

      Usuń
    3. Ja? grzeczny? Mhahah, dobry żart, Rarity :P

      Usuń
  8. Kiedy dziewczyna lat 14 mówi swoim rodzicom,że chcę iść do kina na film o "kucakach pony"XD Btw wybira się ktoś z okolic Częstochowy na premierę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy 18 letni chłopak nie mówi swoim rodzicom że idzie na kucyki

      Usuń
    2. Sam chciałem się zapytać czy jest ktoś z czewy. Niestety raczej nie pójdę na premierę.

      Usuń
    3. mnie jak ktoś się spyta gdzie idę powiem się przejść do miasta albo do roboty do miasta i mam spokój od telefonów ps. mam 17 lat

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Już tylko 2 dni zostało. Cierpliwości, koleś. Wytrzymaj jeszcze trochę. ;)

      Usuń
    2. u mnie jeszcze 3 nie wytrzymam i chyba bedę spał pod tym kinem

      Usuń
    3. Widzę że tylko ja nie wytrzymałem i ob.. znaczy powodzenia wam xd

      Usuń
  10. Hej hej hej, idzie ktoś z Zielonej Góry? Na pewno Focus bedzie wypełniony broniaczami, to chociaż zadeklaruje sie, zeby do grupy jakiejs dobic na krzywy ryj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Zielonej Górze są jacyś broniacze w ogóle?

      Usuń
  11. >Kasia Cichopek
    >2017
    ...
    Poprostu nie.

    Może by się przydało jeszcze raz przypomniec tą tabelkę "kto z jakiego miasta idzie?" z wczesniej.
    https://docs.google.com/spreadsheets/d/18MjNZ0krKd4t6lqGeJWHS-hO31M0CLKv8n_bSQMZhgI/edit#gid=0
    Nie ma za co.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ma to jak zaprosić na przedpremierę filmu gwiazdy, które nawet pół stopy w esdijaju nie postawiły, gdy trwały nagrania dubbingu.

    OdpowiedzUsuń

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!