"Equestrium" zdecydowanie jest największym albumem Tripona i jak można było się spodziewać - zabrał się znów za neurofunk, w którym czuje się jak ryba w wodzie. Miejscami muzyka jest nieco lżejsza niż to co zazwyczaj tworzył Tripon, mimo wszystko to wciąż solidny neurofunk drum & bass. Słuchając niektórych kawałków (m. in. pierwszy i ostatni) miałem wrażenie, że album jest swoistym "tribute" dla serialu/fandomu. I to sie u mnie ceni.
Album dostępny jest na bandcampie w myśl polityki "płacisz ile chcesz".
Album dostępny jest na bandcampie w myśl polityki "płacisz ile chcesz".

Fajne wiertarki
OdpowiedzUsuńNie wiem czemu utwór "Infinity" skojarzył mi się z Avengersami. xD
OdpowiedzUsuń