... pewien malutki pegaz zmienia życie milionów kucyków...
W oczekiwaniu, na „Lesson Zero” postanowiłem napisać specjalny odcinek „Dawno, dawno temu...”, który poświęcę fanowskiej animacji. Był to jeden z pierwszych tak wielkich projektów, jakie udało się z sukcesem doprowadzić do końca. Wprawdzie wcześniej pojawiały się fanowskie animacje, jednak mówimy tutaj o „odcinku” od długości 14 minut (!) Na początku 2013 roku, światło dzienne ujrzała niesamowita pod wieloma względami animacja zatytułowana „Snowdrop”
Zaraz... Nie pamiętacie? Proszę bardzo: oto wersja z napisami przygotowanymi przez legendę naszego fandomu: Mystherię
Pierwsze, co zwraca uwagę to oczy naszej klaczki. Snowdrop jest niewidoma od urodzenia, co też jest obiektem drwin ze strony całej klasy. O jej kalectwie, dowiadujemy się jednak nieco później. Animacja w tym miejscu ma zdecydowanie za dużo ekspresji związanych z oczami. Snowdrop mruga, rusza oczami, co może być nieco mylące. Dopiero, gdy klaczka rozmawia ze swoja mamą, mamy wprost powiedziane, co się dzieje.
Już od samego początku „Snowdrop” jest bardzo przygnębiającą animacją. Klaczka, przez swoje kalectwo czuje się zwyczajne beznadziejną, nic nie potrafiącą ofiarą losu. Dopiero jej mama znajduje sposób by pocieszyć swoje dziecko. Niestety, nie na długo...
Mamy tutaj bardzo wzruszającą scenę, co ciekawe, nie ostatnią.
Nasz dzielna klaczka dokonuje niesamowitego odkrycia. Piórkiem ze swojego skrzydła rzeźbi zamarzniętą łzę.
Snowdrop opuszcza dzień szkoły i zjawia się dopiero na spotkanie z księżniczkami. Zwraca tutaj uwagę jednokolorowa grzywa i ogon Celestii i... wygląd Luny. Klaczka składa w podarku, dosyć koślawo wyrzeźbiony, mający przypominać gwiazdkę, płatek śniegu. Oczywiście, komentarze reszty klasy są jak zawsze złośliwe (odważne dzieciaki, tak przy księżniczkach). W przepięknej i wzruszającej przemowie, Snowdrop porusza serduszko samej Luny (już wtedy wydającej się nosić oznaki żalu i smutku, które finalnie doprowadziły ją do przemiany w Nightmare Moon). Tak kończy się właściwa część historii...
To jednak nie koniec całości. Ponownie słyszymy cudny głos Celestii, która opowiada dalszy ciąg historii. A my widzimy, jak Snowdrop dostaje swój znaczek: kwiat z płatka śniegu.
Przenosimy się tysiąc lat do przodu... tuż po powrocie Luny. Królewskie siostry stoją w komnacie z cutie markiem Snowdrop na witrażu. Na środku sali stoi dzbanek, niegdyś wypełniony, zrobionymi przez Snowdrop płatkami śniegu. Tym razem został już tylko jeden.
Siostry wychodzą na pałacowy taras i wznoszą dzbanek ku niebu. Ostatni z płatków śniegu opad na ziemię. Na koniec, Luna żegna swoją jedyną przyjaciółkę. Jedyną istotę, która rozumiała, czym jest noc.
Nawet po tylu latach, powtórka tej animacji wywołała u mnie sporo łez. Już na wstępie, słysząc nastrojowy głos księżniczki, oczy zaczynały się pocić:) A im bliżej końca, tym leciało ich coraz więcej. Snowdrop to świetna animacja, w moim odczuciiu prezentująca o wiele wyższy poziom niż opublikowany niewiele później „Double Rainboom” który zwyczajnie mnie zawiódł. Również i fandom przyjął Snowdrop bardzo życzliwie, bardzo chwaląc dobór głosów i samą animację, uważając ją za najlepszą fanowską produkcję.
Podsumowując, polecam wszystkim zapoznać się ponownie z tą produkcją (szczególnie, jeśli ktoś jeszcze nie widział, ale wątpię by znalazły się takie osoby:).
Możliwe, że i inne fandomowe produkcje zagoszczą jeszcze w tej serii:)







*atak serca*
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu samego wpisu tutaj oczy zaczęły mi się na nowo pocić
OdpowiedzUsuńMuszę obejrzeć!
OdpowiedzUsuńPamiętam jak oglądałem zaraz po premierze. Trudno uwierzyć, że to już 6 lat...
OdpowiedzUsuń