Pony Music News XXXVI

Najlepszy orchestral od długiego czasu...

Miałem wstawić dzisiaj singla z powyższym utworem oraz newsy. Jako że jestem leniwym redaktorem, to macie single newsy, czyli newsy z najlepszym kawałkiem w nagłówku... well... to chyba zły pomysł, ale kto by się tym przejmował! Dzisiaj w rozwinięciu parę naprawdę dobrych kawałków, przesłuchanych przez grupkę prelistenerów i... dziewczynę Winyla (też się zdziwiłem, że ma dziewczynę O.o) , która ma kompletnie inny gust muzyczny od większości prelistenerów. Zapraszam do czytania!




[Orchestral] [Chill] Radiarc - The Garden:
Buczo: Jest epicko, czyli tak jak zawszę. Jednak tym razem, Radiarc wzorował się na muzyce z Japonii poprzez te flety czy coś takiego :I W każdym bądź razie brzmi to super! Maybe yes+
Thorus: Klasyczny Radiarc, co tu dużo ująć. Po tym brzmieniu skrzypiec wszędzie bym poznał. Tak też w swoim stylu nie zawiódł i tym razem przynosząc odpowiednią dawkę instrumentalnej epickości. Ale odejmę tę pół punktu za ciągły reverb, wszystko ma swoje granice :I Maybe yes
Toczas: Nie przepadam za utworami bez tekstu, wole wsłuchiwać się w słowa, jednak warto by coś napisać na temat tego utworu. Spokojny, ale nie smęci, na upartego da się słuchać. Maybe yes.
SpeedVolume: Typowy Radiarc. Dorównałby Carbonowi Maestro w sztuce robieniu muzyki klasycznej, z tą różnicą, że oba style tych wykonawców się różnią, i to znacznie - Carbon robi szybki, sytuacyjny i mocny orchestral, a Radiarc - miły, wolny i przyjemny dla ucha. Maybe yes.
Polonius: Charakterystyczny Radiarc. Miła dla ucha, spokojna kompozycja. Chociaż do tytułowego ogrodu jakoś mi nie pasuje. Może jakieś góry, albo miasto? Nie mniej jak przystało na tego twórcę, muzyka najwyższych lotów. Maybe yes
Winyl: W końcu wróciłem z urlopu. Nareszcie mogę zając się moim ukochanym zajęciem w raz z innymi prelistenerami. :* Ale koniec o tym... Dziś oceniam z dziewczyną, (która za kucami specjalnie nie przepada) nie dorabiaj ideologii!!! :P więc opinie będą dziwne. :v Wkleję jej i moje opinie do piosenek... A więc... Jestem pod pełnym podziwem nad wykorzystaniem komputera do stworzenia tej piosenki. Pomimo powtarzającego się motywu jest to całkiem przyzwoity utwór, ponieważ melodia choc powtarzalna, to zaakompaniowana nie nużącymi dla ucha dźwiekami. Piosenka delikatna, ale momentami mocna. Moja ocena to: Maybe yes.
Amber Waves (dziewczyna Winyla): No to ta pierwsza maybe yes - jest melodyjna, dopracowana ze szczegółami, może odrobinkę monotonny motyw, mógłby ewoluować bardziej w kulminacyjnych momentach. świetnie wykorzystana instrumentacja, plus za podobieństwo do ścieżek dźwiękowych z filmów Zhanga Yimou, szczególnie gdzieś od 2 minuty 40. plus też za delikatność, wyobraźnię, nastrojowość. dałabym maybe yes yes, bo na samo yes to musiałoby coś mnie powalić. Ale jak na to co do tej pory słyszałam to bardzo-bardzo
roz: A co, też coś napiszę, to pobijemy rekord w ilości opinii pod jednym utworem. Dziewczyna Winyla pisze mniej zrozumiale niż Winyl, Buczo znowu dziś nie ogarnia niczego, a ja znowu piszę brednie by przedłużyć komentarz. Może lcizę na to, że nikomu nie będzie się chciało czytać aż tak długiego wall of text? (I tak wiem, że w komentarzach na złość znajdę kilkanaście "przeczytałem twoją opinię, wstydź się") Co do utworu, spokojny, elektroniczny chill, dobrze zmasterowany, stworzony na Linux MultiMedia Studio (Kolejny Linuxiarz?). Po prostu typowy Radiarc - Maybe+?


[Vocal] [Acoustic] ...And I Will Wait (For Your Safe Return) - By Joaftheloaf:
Buczo: Dobry utwór grany na pianinie ze świetnym wokalem Joafa. Po prostu się siada, odpala, wsłuchuję i czerpię przyjemność z tego co nagrał. Maybe yes+
Thorus: Dobrze. Like, fav, share. Oprócz 2 ostatnich. Maybe yes
Polonius: Kolejny artysta do przesłuchania. Bardzo dobry wokal, przyjemne pianino, utwór spokojny ale i przesiąknięty emocjami. Maybe yes +
roz: Stary dobry Joaf. Spokojny instrumental złożony z pianina oraz lekka, cicha, elektryczna perkusja. Uczciwie? Bardziej preferuję jego gitarowe utwory, jednakże technicznie nie da się tu niczego zarzucić. No, może tylko to, że ten tekst pod ten utwór pisał z 5 miesięcy temu, o ile dobrze pamiętam naszą rozmowę... Jeśli nadal będzie szedł tym tempem... To nie spodziewajmy się nowych utworów wkrótce. A szkoda, bo to jeden z lepszych fandomowych artystów. Yes-
Winyl: Dobre. Nie porywa, ale dobre. Wokalnie spodziewałem się czegoś lepszego po tym artyście, ale cóż... Nie można miec wszystkiego. Kompozycja także nie urywa ogona. A poza tym jest za cicha w stosunku do wokalu. :P  Maybe
Amber Waves: Za dużo przeżywania w tej piosence. Mało skomplikowany tekst, niezbyt dobry, a potraktowany dość pompatycznie. Ładna melodia, ale w ogóle nie zaskakuje, trochę kiczowata. Takie słuchadło na raz, miłe, wdzięczne, choć za bardzo przesłodzone. Nic po nim nie zostaje w środku. Ale słyszałam dużo gorsze rzeczy. Ocena:maybe


[Dark] [Electronic] Aviators - Shadows (Feat. Glaze):
Buczo: Po przeczytaniu Aviators Feat. Glaze na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech :D Po pierwszych 10 sekundach stwierdziłem, że ten kawałek będzie świetny i już go polubiłem. Dobrze zrobiłem i polecam Wam zrobić to samo :I Spodziewałem się typowego głosu Glaze’a lecz co on nam daję? Swój kompletnie nie przerobiony wokal ._. Wszystko utrzymane w tajemniczym oraz mrożącym krew w żyłach klimacie.. Yes i tyle
roz: Kompletnie nie przerobiony? Śmiechłem.
Thorus: Hmm... O ile u Aviatorsa efekty są wyraźnie słyszalne to gościnny występ Glaze’a jest miejscami dość surowy. Może i to lepiej. Całość komponuje się wyśmienicie, brzmienie jest ciężkie, tu i ówdzie mógłby być nieco inny balans poziomów, ale to wszystko. Maybe yes+
Polonius: Czy wkład Drewnianego Tostera jest naprawdę taki mały? Ja go tam słyszę dosyć często w warstwie instrumentalnej. No i oczywiście wokal. Sam utwór jest dosyć mroczny. Jak zresztą przystało na cienie. Maybe yes +
Amber Waves: Podoba mi się już od samego początku. Skojarzyło mi się trochę z soundtrackiem do Once Upon A Time, ale to tylko moje zboczenie. Głos wokalisty pasuje idealnie do klimatu, który jest czasami na granicy delikatnej tandety, ale nie przekracza jej, zachowuje umiar i wyważenie. Tekst mógłby być lepszy, ale nie czepiajmy się, nie jesteśmy na filologii. Podobają mi się przesterowania głosu, choć te wstawki electro około 3:15 są niepotrzebne. Długość też nie musiała być aż taka. Spokojnie można było skondensować utwór do 4-5 minut. Plus za gitary elektryczne, szczególnie te w duecie pod koniec. Ocena: Maybe yes++++
Winyl: Aviatorsi wciąż w formie. Biorąc do zespołu Glaze’a zrobili duży krok na przód. Jest mrocznie, wręcz mistycznie rzec można. Jeszcze większym krokiem jest tutaj brak wiertarek, co mnie strasznie cieszy. Maybe yes.
roz: A prelistenerzy znowu mają inne zdanie niż ja... To co ja zayesuję, oni dadzą ocenę niżej, to co im się podoba, tam ja mogę się zacząć czepiać. Zacznę od wyraźnego różowego szumu akustycznego, szczególnie słyszalnego podczas wstawek elektronicznych. Poza tym, wokale OBA przepuszczone zostały przez parę filtrów. Sound design też nie imponuje, poza tym ma się wrażenie momentami że główny motyw jest zbyt powtarzany. Całość odbieram raczej neutralnie, widziałem dużo lepsze utwory w wykonaniu obu tych artystów. Powiedzmy... maybe-

[Acoustic] [Instrumental] A Day In The Farm - Sicknessia (acoustic instrumental):
Buczo: Całkiem dobre ale brakuje wokalu przez co kawałek staje się monotonny. Maybe+
Polonius: Zdecydowanie brakuje tutaj wokalu. Może sam utwór nie jest jakiś specjalnie monotonny, ale czuć, że czegoś mu brak. Maybe yes -
Thorus: Wkrada się monotonia, ale generalnie wyczuwam same pozytywne aspekty. Melodia jest zadowalająca, instrumenty brzmią krystalicznie czysto. Nieco szumy wkradają sie z nienacka i tak samo znikają, ale sam fortepianowy fragment zasługuje na uznanie. Wady: za mało fortepianu, wokal mógłby się pojawić, ale nie jest niezbędny. Maybe yes-
Amber Waves: Bardzo, bardzo ładne. Od razu jednak pomyślałam, że beznadziejny dobór tytułu. Farma to to nie jest. No i odrobinę tandetne tło do tej gitary. Wolałabym coś symboliczniejszego niż sztuczne smyczki, czy keybord. Niemniej urocze, naprawdę mi się podoba. Ocena: yes-
Winyl: Fajnie, zawsze przepadałem za coverami gitarowymi, a ten nie jest taki zły. może trochę ubogi, ale zly na pewno nie jest. Tylko ta perkusja mi tu nie pasuje. Perkusja jest super!!! Powinna byc nieco rozmaitsza. :I Maybe no. What??!! Nie podoba mi się. A mi się ty nie podobasz, i co z tego? :P Nie wygląd jest najważniejszy. Chociaż ja z tym nie mam problemu. :P Śpisz dzisiaj w piwinicy. Znowu?... ;_; Do tej pory była kanapa, dziś przegiąłeś na całej linii! Ale kot śpi ze mną! Nie, bo zmarznie. Eh...
roz: Nie chcę wiedzieć o co poszło tym wyżej. :I


[Disco] [Nie miałem na to tagu :I ] Freewave Befriends Eurobeat Brony - Disco(rd):
Buczo: Tak bardzo nietypowe.. Pierwszy taki remix z jakim się spotkałem. Typowe disco z lat 60! Wszyscy zakładamy afro, wrotki, przyklejamy włosy na klatę, rozpinamy trzy pierwsze guziki w koszuli i lecimy na parkiet w rytm tego kawałka! Weeeee.... Maybe yes+
rozrabiaka: Tak, nietypowe to dobre słowo. Disco nie często trafia się wśród muzyki fandomowej. Jakość wykonania też jest nie byle jaka. Trochę nie pasują mi te spowolnione wokale, ale może to fakt, że jest już 4 nad ranem... Tak czy siak, za oryginalność i wykonanie ode mnie yes-.
Polonius: Yay, disco a la lata 70te. Oryginalne. I dźwięki przypominają muzykę z Seksmisji oraz Raymana 3. I mimo że mi osobiście utwór do gustu nie przypadł, daję zasłużone Maybe yes +
Thorus: Suddenly, disco... *Podnosi kołnierzyki koszuli i zakłada różowe okulary* Wokale nie pasują, ale disco, rzeczy i oryginalność jest najważniesza.. Maybe yes za instrumental.
Amber Waves: Może jestem dziwna, ale pobrzmiewa mi to jakimś Bollywood pomieszanym z Janem Sebastianem Bachem, filmami Xaviera Dolana i Abbą. Za dużo, a emocji nie wzbudza. Chociaż odkąd pan zaczyna śpiewać nawet fajne. Jednak ogólnie to niezbyt udany przejaw eklektyzmu. I za mało poweru. Maybe no.
Winyl: Uła uła DISCO DISCO UŁA UŁA DISCO DISCO! Ciekawe, jeszcze nie słyszałem czegoś podobnego w fandomie. Bardzo ciekawy pomysł na piosenkę, aż przypominają mi się lata 70’te i spodnie dzwony i “Gorączka sobotniej nocy” i kluby wrotkowe i.. i... Ah, sami wiecie o co mi chodzi. Maybe yes.


[Vocal] [Rock] The Night Armies by M Pallante:
Buczo: A Pallante jak zwykle nas nie zawodzi... Wspaniały metal bez howlingu który jest utrzymany w troszkę mrocznym klimacie. Podkład jest sam w sobie prosty a jednak brzmi nieźle oraz mamy oczywiśćie wokal Michalea.. Czego więcej nam potrzeba do szczęścia w jego utworach? Maybe yes
rozrabiaka: I kolejny utwór z starszego już albumu Pallantego. Mógłbym tu przyczepić się lekkich błędów w miksowaniu gitary, ale są to naprawdę ciężkie do wychwycenia pomyłki, które wychwyciłem dopiero za którymś przesłuchaniem więc se odpuszczę i wystawię ocenę, na jaką zasługuje. Maybe yes-.
Polonius: Bardzo ciekawy, z lekka mroczny utwór. I do tego dosyć energiczny. Pasuje do tytułowych, nocnych armii. Bardzo dobra gitara i charakterystyczny wokal. Maybe yes
Thorus: Ten wokal, trzeba do niego przywyknąć. Na szczęśćie jak już się przywyknie można się w spokoju delektować wybornymi dźwiękami gitarowych riffów. Melodia nie jest zbyt szczególna, ale za to cały utwór jest bogaty i różnorodny. Maybe yes
Amber Waves: Czy początek i smyczki w tle to jest jakaś bardzo nędzna inspiracja riffem z Kashmiru Led Z? A potem to już średni hard rock. Nie. Było. Powtarzalność. Nuda. Nie jest złe, absolutnie. Tylko nudne. Maybe no.
Winyl: Kocham go za ten glos, ale nie wiem co tak wszystkich teraz ciągnie do przerabiania wokalu na ten stary, zniekształcony, zanieczyszczony rodzaj mikrofony. Co druga piosenka mi tym smierdzi. Ogólnie niezłe, a nawet bardzo. Maybe yes.


[Vocal] [Rock]
I Live Forever (Chrysalis Theme) - by MandoPony [50k Sub Special!]:
Buczo: Uhuhuhu, Mando spróbował czegoś bardziej cięższego. Jak zwykle mu to wyszło. Dobry metalowy riff oraz to co słyszę po raz pierwszy - mroczny, typowo-metalowy wokal Mandego! Osobiście bardzo mi się to spodobało. Yes-
Polonius: Kiedy pierwszy raz to usłyszałem, w Everfree Radio, moja reakcja była w stylu: „Wow. Fajne. Tylko dlaczego wokal mi przypomina Mando?” Później okazało się, że się nie pomyliłem – to był on. Jeden z niewielu metalowych utworów, które mają dobry wokal a nie przysłowiowe „darcie mordy”. Polecam wszystkim miłośnikom mocniejszego brzmienia, a już szczególnie fanom Rammsteina. Yes -
Thorus: Co tu dużo pisać. Słuchawki na maksa i jazda. Linia melodyczna wokalu mocno powtarzalna, gitarowe riffy ciężkie i mroczne.Wszystko ma zniekształcone, nieczyste brzmienie, które potrafi na początku odrzucić. Nie spodziewałem się tego po Mando i to czyni ten utwór jeszcze bardziej niesamowitym. Maybe yes+
Amber Waves: Jak to jest metal to chyba już jestem stara... Za delikatne:P Ale podoba mi się. Wokal rzeczywiście niezły, wyważone proporcje wszystkiego. Dobra instrumentalizacja. Tekst z pazurem, bez szału, ale spoko. Riffy odrobinę za wolne, ale to minimalny szczególik. Maybe yes-.


[Orchestral] [Chill] Destiny (By TheDashDub):
Buczo: Przyjemny instrumental oparty głównie na pianinie wspieranym skrzypcami. Wpada w ucho, można się odprężyć. Co by tu jeszcze podać.. Wiem! Jest gites :v Maybe yes+
Thorus: Czy DashDub tym razem mnie zaskoczył? Nie. Stworzył kolejny bezbłędny instrumental o kojącym, anielskim brzmieniu. Melodia pozwala się odprężyć i zrelaksować. Żadnych zastrzerzeń. Yes
Amber Waves: Gdyby nie to pianinko i sztuczne smyczki... Klimat jak z płyt z muzyką relaksacyjną z Biedronki. Ale duży plus za rozwiązania harmoniczne. Bardzo fajnie przenikają się poszczególne głosy. Anielskie to dobre słowo - zbyt słodkie zdecydowanie. I zdecydowanie za długie!!! Ale tej harmonii nie mogę się oprzeć... Maybe.

[Vocal] [Brak pomysłu na drugi tag] [Funny] Hoofdachest (song):
Buczo: Osobiście bardzo lubię Kumquata oraz jego utwory. Ma on bardzo fajny styl tworzenia muzyki który mi wpada w ucho. Fajny wokal w połączeniu z fajnym elektronicznym coverem. Te jego kawałki mają to “coś” co sprawiają, że naprawdę fajnie brzmią ._. Maybe yes+
rozrabiaka: Uh, obiecałem sobie że będę krytykował kumkwata od czasu pewnej rozmowy... a on chyba specjalnie stara się mi udowodnić, że coś potrafi. I to na dodatek całkiem sporo (nie mówcie mu tego, ale ten utwór mi się podoba <_< ). Całkiem fajny styl i jakość. Widać, że wie po co zamówił to AKG C414... Wokal czystszy niż przy użyciu mojego Blue Yeti :I Well, maybe yes+
Thorus: Wait, what? Ten utwór jest tak dziwny dziwny, że aż śmieszy. Nie wiem, czego się Kumkwacie spodziewałem. Jedno jest pewne, im dłużej go słucham tym bardziej zaczyna mi się podobać, albo zaczynam go hejcić. Jedno z dwóch. Technicznie jest nieźle, tylko skąd to ciągłe uczucie wtf? Dunno. Maybe yes
Amber Waves:
Mały koszmarek prześlizgujący się po granicy mojej tolerancji słuchowej. Nie wiadomo o co chodzi ponad to, że pan chciał się popisać i dobrze bawić przy piosence. Wyrazy uznania za radość tworzenia, energię, funky-hunky, ale nic więcej. Maybe no.


[Orchestral] [Chill] Radiarc - The Life of Pie:
Buczo: Tak. Typowy Radiarc. Teraz jest jednak nieco spokojniej. Słychać tutaj przemianę stylu muzycznego i klimatu tak jakby Pinkamena zmieniała się spowrotem w Pinkie.. Słychać to pod koniec utworu. Maybe yes
Thorus: Kolejny świetny i rozbudowany kawałek. Ma niestety jedną, ale wkurzającą wadę. Ten nieustanny reverb, który towarzyszy Radiarc-owi w niemal każdym utworze. Wystarczy... Nie mniej wciąż utwór zasługuje na uznanie i odpowiednią ocenę. Maybe yes-
SpeedVolume: Najpierw wchodzi wiolonczela, grana na najgrubszych strunach(tych o najniższym tonie), po czym dochodzi stopniowy... “grzmot” (ładniej to ująłem, niż chciałem na samym początku D:) instrumentami. Na początku tego nie słychać, lecz potem następują wyraźne zmiany w muzyce, które idzie porządnie odczuć na własnych uszach. To jest tak zwana manipulacja instrumentami, o której każdy doświadczony muzyk powinien znać przynajmniej podstawy. W tym przypadku nie jest to wątpliwe. Daję zasłużone Maybe Yes.


[Vocal] [Piano] [Guitar] Somber - Jeff Burgess:
Thorus: Doznałem małego eargasmu podczas partii accapella. Już mi przeszło. Poszukam tylko patyczków do uszu... :P Świetna gitara, czysty wokal, a refren to niezłe cudo. Momentami przynosi mieszne uczucia, ale koniec końców nie zawodzi. Maybe yes+
Buczo:
To samo co u mojego przedmówcy >.> Maybe yes
SpeedVolume: Kurde, muszę dawać oceny szybciej, niż Thorus. Powiedział o wszystkim, o czym ja chciałem, tak więc macie skopiowaną wersję (:v):”Doznałem małego eargasmu podczas partii accapella. Już mi przeszło. Poszukam tylko patyczków do uszu... :P Świetna gitara, czysty wokal, a refren to niezłe cudo. Momentami przynosi mieszane uczucia, ale koniec końców nie zawodzi. Maybe yes+”



[Orchestral] [Epic] The Darkbringer:
Buczo: Nie będę się rozpisywał o danych elementach ponieważ jestem leniwy. Wszystko brzmi idealnie, całość utworu jest zmienna. Raz jesteśmy atakowani falami spokojnej epickiej muzyki po czym zostajemy przeniesieni na pole bitwy gdzie doznajemy całkiego odmienienia stylu. Bardzo przyjemnie mi się tego słuchało. Yes-
Thorus: Sombra i jego niedopowiedziana przeszłość. Ten utwór stara się pobudzić słuczacza do samodzielnego dobudowania jego przeszłosci. Częściowo to się sprawdza, jeśli spędzimy kilka chwil i wysilimy się na przeczytanie krótkiego opowiadania zawartego w opisie. Bez tego ani rusz. Utwór został podzielony na pięć zupełnie odrębnych części, w ramach których jesteśmy raczeni dość jednorodnymi i hermetycznymi motywami. W oderwaniu od całości ich prosta konstrukcja brzmi interesująco, ale bez większych emocji. Razem tworzą coś zupełnie innego. Opowieść. Jedynym moim zarzutem jest brak ciągłości. W jednej chwili mamy łagodny wstęp, a następnej przystępujemy do epickiej bitwy. Brakuje mi tutaj odpowiedniego budowania napięcia. Wręcz przeciwnie, każda z partii potrafii nieco zamulić słuchacza i pozbawić go zainteresowania. W kontekście tak rozbudowanego utworu trudno o większą wadę. Maybe+
roz: Brak ciągłości? Nie widzę tu wady. Dzięki temu jesteśmy w stanie przesłuchać te 11 minut muzyki, utrzymując cały czas stały poziom zainteresowania. Co do muzyki... gosh... te trąby w 5 minucie... epickie. Naprawdę czekam na więcej takich utworów od tego autora, gdyż jeśli poświęci się chwilkę na przeczytanie opisu, można się bez problemu wczuć w nastrój kryształowego imperium - a tego brakuje większości fandomowych utworów. Nastroju. Yes

Komentarze

  1. Winyl ma dziewczynę?
    LOL I DON`T CARE!!!
    To ma być post z muzyką, czy kółko wzajemnej adoracji?

    I to ja robiłem "For Glorious Ravebow" buahahah

    Odsłuchałem kilku utworów i nadal nasz fandom jest pod względem muzyki poniżej czegokolwiek. Ilość nie idzie w parze z jakością.

    Jeden utwór jednak przyciągnął moją uwagę!
    "Hoofdachest" nadaje się IDEALNIE jako podkład muzyczny do jakiegoś gejowskiego klubu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko wyobraźcie sobie...

      Wieczór, idziecie przez ciemną uliczkę oświetloną jedynie słabym światłem pobliskiej latarni. Na końcu alei widzicie różowy neon. (tutaj odpala się Hoofdachest). Podchodzicie bliżej i wita was uprzejmy ochroniarz ze słitaśnym makijażem. Wpuszcza was do środka, jednocześnie zachęcająco mrugając w waszą stronę. Przechodzicie przez korytarz oświetlony fioletowym i różowym światłem. Ściany obite są pluszem, a przed wami ukazują się wrota z wielkim sercem na środku. Otwieracie je i...

      Usuń
    2. Piszesz jakbyś opisywał własne doświadczenia.

      Usuń
    3. Nope, przepisałem fragment napisanego przeze mnie FF

      Usuń
    4. Rozwaliło mnie to :)

      Usuń
    5. Cóż, co do tego jednego kawałka mogę się zgodzić... Ale muzyki epickie?! Większość z nich, szczególnie od RardiarC są świetne. Co do TheDashDubba, to mogę przyznać, że ten 1 kawałek może lekko nudzić, ale wciąż większa część tej muzyki jest naprawdę dobra.

      Usuń
    6. Jeżeli to uważasz za gejowskie, to co powiesz o tym? Jeżeli ten utwór uznajesz za gejowski, to co powiesz o tym? http://www.youtube.com/watch?v=iz8CIFsYhQ8
      Co prawda wokal w tym utworze strasznie się snuje, ale gdyby to uznać za oznakę "gejostwa", to większość artystów można by było za takich uznać...

      Usuń
  2. Dlaczego 7 od góry przypomina mi tematem muzykę z filmu "Piła"?

    OdpowiedzUsuń
  3. Trolololo, w ostatnim utworze na YT rozrabiaka ma Top Commenta. Marzenia jednak się spełniają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukaj dalej, to nie jedyny taki utwór, gdzie mam top commenta, albo pierwszego komenta, albo oba na raz :3

      Usuń
  4. Love is Magic: zwykle bardzo mi się podobają takie spokojne, relaksujące kawałki, ale ten jest jakiś zbyt... senny? Leniwy? Niemrawy? Sam nie wiem. Chyba po prostu chodzi o to, że partia instrumentalna w tle od 0:30 kojarzy mi się z Simsami... A to niestety nie jest dobre skojarzenie :/

    Radiarc - The Garden: powiedzcie mi, gdzie jest taki ogródek, z mnóstwem smyczków w pełnym rozkwicie, bo mam ochotę położyć się na trawie obok nich i leżeć tak przez cały dzień, wsłuchując się w motyw z 2:34, tak urzekająco nastrojowy.

    And I Will Wait (For Your Safe Return) - By Joaftheloaf: ładne, dobrze wykonane i dość powoli, ale fajnie się rozkręca. Kojarzy mi się z niektórymi kawałkami S.C. Chapmana. Jedyny zgrzyt jak dla mnie to nagłe zatłumienie końcówki refrenu przez instrumenty w 2:40.

    Aviators - Shadows (Feat. Glaze): klimatyczny wstępniaczek. Całość nieco hmm... “ociężała”, ale taki był zamysł. Choć zabawa samplami w 3:15 nieco burzy klimat. Ale za to sama końcówka również brzmi bardzo przyjemnie.

    A Day In The Farm - Sicknessia: gitarka na początku bardzo, ale to bardzo kojarzy z mi się z “O Tobie” Bajmu. Ale utwór faktycznie sprawia momentami wrażenie nieco zbyt “pustego”. Wstawka klawiszowa jak najbardziej na plus. Krótko: odprężający.

    Freewave Befriends Eurobeat Brony - Disco(rd): co do siana?! Po przesłuchaniu trzydziestu sekund zauważyłem, że noga mi sama podskakuje do rytmu, w głowa jej przytakuje. No i jeszcze “Shuffeling Discord” na filmiku... Nieco śmiechowe, ale jak najbardziej pozytywne i oryginalne. Choć wstawki dialogów z serialu były niepotrzebne.

    The Night Armies by M Pallante: instrumentalnie całkiem w porządku, ale wokal średni jak dla mnie. Bardzo przyjemny był breakdown w 2:50 i późniejsze stopniowe włączanie się chórku.

    I Live Forever (Chrysalis Theme) - by MandoPony: utwór może i cięższy, ale od początku czuć styl Mando. Choć to nie moje klimaty, więc średnio mi przypadł do gustu. Ech, wziąłby się lepiej z AcousticBronym za kolejny utwór z serii Elementów Harmonii...

    Destiny (By TheDashDub): ach, DashDub jak zwykle niezawodny, klimatyczny i urzekający. Słuchawki na maxa i rozpoczynam proces rozpływania się.

    Hoofdachest: eee... “oryginalne”. Tak, to słowo chyba pasuje. Całość brzmi bardziej jak zabawa stylami i efektami, niż pełnoprawna piosenka. A niektóre sample, jak choćby kwakanie w 2:10 mnie po prostu rozłożyły.

    Radiarc - The Life of Pie: Radiarc. Nuff said. Po prostu soczysty instrumental.

    Somber - Jeff Burgess: na początku wokalista brzmiał strasznie posępnie, zgodnie z tytułem, co jednak trochę wg. mnie zepsuło wstęp. Ale potem przyszła świetna partia acapella, po której utwór pokazał prawdziwe oblicze. Bardzo dobry kawałek.

    The Darkbringer: słodka Luno, jedenaście minut epickości... eargasm za eargasmem... Delikatny wokal w trzecim akcie kojarzy mi się ze ścieżką dźwiękową Mass Effect 3. Trąbki są fenomenalne, stanowią świetny wstęp do aktu “bitewnego”.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!

Popularne posty