Music will last FOREEEEVER
![]() |
| http://soulspade.deviantart.com/ |
Dzisiaj mam dla was coś specjalnego! Cztery różne albumy muzyczne, zrecenzowane przez współpracującego z Angelem (ze mną już mniej...) prelistenerem. Zapraszam.
Fall
by HeyLasFas
wydany: 13 lipca 2012
gatunek: mieszany (experimental/progressive)
link: http://heylasfas.bandcamp.com/album/fall
cena: 0+
Od momentu wydania Nightfall byłem poniekąd fanem twórczości HeyLasFas. Widziałem ile pracy i zapału wkłada w swoją muzykę. Wiedziałem, że nie boi się eksperymentów. Kiedy przyszła pora przesłuchać Fall, spodziewałem się tylko jednego - zaskakującej mieszanki stylów.
Cały album jest bezsprzecznie energetyczny. Wolniejsze utwory służą tylko jako chwila oddechu, a i one stoją na wysokim poziomie. Po krótkim intro z udziałem CMC wchodzi przyjemna dla ucha elektronika. Bez dwóch zdań moim faworytem z tego albumu jest kawałek 4. Up Her Sleeve, które zaczyna się na moje ucho jak wolna piosenka reggae (ale to może tylko moje ucho), a potem raczy słuchacza lekko pokrętną elektroniką z gęstym, energetycznym klimatem. Następnie autor przechodzi do czegoś, w czym był i jest najlepszy - instrumenty. Perkusja, gitarowy podkład, syntezatory, wszystko to poprzeplatane elektroniką. Mamy tu także bardzo ciekawy, dziewięciominutowy(!) remiks utworu Lucid z albumu Nightfall, wykonany przez WolfOfSadness i nasycony elementami dubstepu. Po czym ciekawostka, cały album Rocket To Insanity przeniesiony do tej kompilacji. Jeżeli tytuł kojarzy się komuś z fanficiem o tej samej nazwie, wie jakiego klimatu się spodziewać - ciężkie, bardzo ciężkie brzmienia gitarowe, momentami wręcz chaotyczne, jak na nieoficjalny sequel Cupcakes przystało. Album zamyka poważny, wolny ambient, charakterystyczny dla całej twórczości HeyLasFas, przywodzący na myśl jego inne albumy.
Opinia końcowa: Niezaprzeczalnie jest to album, który trzeba samemu przesłuchać, aby wyrobić sobie o nim zdanie. Słowami ciężko opisać “co autor miał na mysli”, tworząc te utwory. Ze swojej strony serdecznie polecam fanom muzyki eksperymentalnej i progresywnej.
- PoldekPL
by Koroshi-Ya
wydany: 8 czerwca 2012
gatunek: hip-hop/rap, metal
cena: - (darmowy link mediafire w opisie)
Koroshi-Ya. Nie mam pojęcia kim ten człowiek jest, ile ma lat, ani nawet skąd jest, ale wszystkie wokale w jego utworach brzmią jak piętnastolatek świeżo po mutacji. Word Life to dziewięć (+bonus track) utworów brzmiących, jakby ktoś chciał, a jeszcze nie mógł.
Ciężko się rozpisywać o rapie/hip-hopie. Najwięcej można chyba mówić o stronie technicznej śpiewu, choć ja osobiście nie czuję się najlepszą osobą w tej roli. Niemniej album prezentuje dość szeroką tematykę, wychodzącą poza stereotypowe “rapowanie o kucykach”. Mamy tu piosenkę wytykającą muzykom ich “wyższość” po zyskaniu wirtualnej sławy w internecie, utwór przedstawiający Discorda/Chrysalis jako SCP (polecam cały projekt SCP, esencja creepypasty w przerażająco poważnej otoczce), piosenki dedykowane Rainbow Dash, Pinkie Pie i jej wpływowi na czwartą ścianę oraz changelingom. Jest nawet piosenka o... konferencjach na Skype. Koroshi nie stroni od przekleństw, które są słyszalne chyba w każdym utworze.
Opinia końcowa: Bez dwóch zdań jest to album dla kogoś, kto gustuje w hip-hopie niezależnie od jego wykonania. Ja na przestrzeni całego albumu nie stwierdziłem jakiegokolwiek progresu.
- PoldekPL
by Psychedelic Brony
wydany: 03 czerwca 2012
gatunek: psychodela
link: http://goo.gl/52BjT
cena: $0.50+
Psychedelic Brony. Człowiek-gatunek. Niepowtarzalny muzyk, którego piosenek nie ma sensu analizować. Wystarczy dam im się ponieść. Psychodeliczne przeżycia muzyczne w klimatach lat 60-70, stosowane dousznie. Clipitty Clop to 15 utwórow, które trzeba przesłuchać, żeby poznać ich moc.
Jak już wspomniałem, tego albumu nie ma sensu próbować zrozumieć. Zaczyna się od minutowego nagrania wolno idącego i pasącego się konia. Cała reszta tej składanki to wolniejsze lub szybsze (od jazzu i powolnych kompozycji gitarowych, przez rocka, po psychodeliczny dubstep(!)) przeżycia same w sobie. Mamy tu zarówno kompozycje własne, jak i rearanżacje utworów z serialu lub z fandomu, a nawet cover September i collab z SoGreatandPowerful. Ciężko zarzucić temu albumowi coś od strony technicznej. Wszystkie utwory przezentują bardzo równy, a przede wszystkim wysoki poziom. To, co ma być wyraźne, jest wyraźne, to, co ma tworzyć klimat, jest odpowiednio umieszczone w tle. Nie mam również nic do zarzucenia wokalom, zarówno nagrywanym, jak i wziętym z serialu.
Opinia końcowa: Polecam każdemu. Sam osobiście przed poznaniem twórczości Psyche uważałem takie utwory za usypiające smęcenie lub muzykę do słuchania wyłącznie pod wpływem środków psychotropowych. Cóż, kucyki zmieniają ludzi.
- PoldekPL
wydany: 18 maja 2012
gatunek: acoustic
cena: $1+
Derpidety - żywa definicja spokojnej, nastrojowej muzyki gitarowej. Od wydania utworów Derpy’s Journey Part 1 - 3, jestem niekrytym fanem jego twórczości. Tym razem stworzył on pięcioutworowy soundtrack do fanowskiego filmu pod tym samym tytułem. I uwierzcie mi - w tych pięciu utworach jest czego słuchać.
Można by uznać, że tworząc wyłącznie wolną, akustyczną muzykę gitarową, można wpaść w monotonię i zacząć się powtarzać. Dzięki Bogu, Celestii#, wszystkim świętym i samej Lauren Faust, Derpidety wciąż ma w sobie to coś. Coś, co czyni, że każda jego piosenka nie dość, że brzmi wyjątkowo i niepowtarzalnie, to jeszcze niesie ze sobą historię (patrz Derpy’s Journey na YouTube). I# choć tym razem wszystkie utwory akompaniamentują jednej fabule, każdy z nich ma oddzielny charakter. Nie wiem czy autor nagrywa swoje utwory na prawdziwych instrumentach, czy tak operuje na komputerze. Momentami również gubię się, czy to jeszcze łagodna gra na gitarze elektrycznej, czy to już akustyczna, ale wiem jedno - nie znam drugiego takiego muzyka.
Opinia końcowa: Niezależnie, czy ktoś gustuje w spokojnych, powolnych utworach akustycznych, czy ogólnie jest fanem gry na giatrze, powinien przesłuchać ten album (jak i całą twórczość Derpidety). Z mojej strony pełna rekomendacja.
- PoldekPL
Mam nadzieję że miło się czytało, do usłyszenia.
- rozrabiaka
PS: Poldek, jeśli to czytasz, to wiedz, że odwaliłeś kawał dobrej roboty...
PS: Poldek, jeśli to czytasz, to wiedz, że odwaliłeś kawał dobrej roboty...

Post dużo ciekawszy niż "playlisty". :D
OdpowiedzUsuńZnowu nic ciekawego... I NEED MORE METAL!
OdpowiedzUsuńME TOO! GROWL! xP
UsuńWha... ._. nie wiem czy was kochać czy się na was obrazić. Sukinsyny <3
OdpowiedzUsuń