Fanfik: Szkatuła


[Dark] [Normal]
Autor: Mordecz
Korekta i pomoc: Alberich93 oraz Decaded

Od autora: Chciałbym powitać wszystkich serdecznie. Na FGE jestem nowy, niewidoczny, ale czasem udzielam się w fanficach bawiąc się w recenzenta i krytyka. Nadeszła chwila, by zostać skrytykowanym :) Chciałem przedstawić wszystkim moje pierwsze (i pewnie ostatnie ^^) opowiadanie. Zachęcam do dzielenia się opiniami oraz do wytykania błędów wszelakiej maści.

Będzie to krótka historia rozpisana w kilku rozdziałach + epilog. Pojawią się oczywiście wszystkim znane Mane6(wiele z nich będzie posiadała osobny epizod), ale również inne epizodyczne postaci, które w mniejszym lub większym stopniu zapadły w pamięć fandomu. Jeśli chodzi o OC, to będzie tylko “jeden” wyszczególniony - główny bohater.

Słowem wstępu: Do Ponyville przybywa tajemniczy kucyk, o tajemniczej przeszłości i z równie tajemniczą, tytułową szkatułą. Pragnie wykorzystać umiejętności Twilight Sparkle w celu rozwikłania zagadki skrywanej w tymże przedmiocie... Oczywiście zawsze ktoś musi mu stanąć na drodze. Zazwyczaj jest to ‘Smętny Los’.

“Szkatuła” jest to opowieść o poszukiwaniu odpowiedzi na typowe problemy egzystencjalne - czy skoczyć do wody na główkę, czy może na bombę? To historia pełna różu, przyjaźni, problemów oraz sucharów, okraszona odrobiną derpa i w pierwszoosobowej narracji. Proszę się nie zrażać po przeczytaniu pierwszego rozdziału, potem jest gorzej :)


Link do folderu z całością dotychczas napisaną: LINK

Komentarze

  1. Panie Kredke, mały błąd. To nie ten hiperlink. Ten jest poprawny - https://docs.google.com/document/d/18uKr-6Q8Hq8h-2eRWKd2IseBkbDGXboq3iGw9sVfa_0/edit

    Tutaj jest dokument. Można się do nieog dostac również poprzez klikniecie folderu przy nazwie pliku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poniższy komentarz może zawierać śladowe ilości spoilerów oraz orzeszków arachidowych.

    Pora, żebym ja też napisał coś dłuższego pod jakimś fikiem :P

    Fabuła fika, choć całkiem przyjemna, czerpie ze schematów. Tajemniczy przybysz, tajemnicze pudełko z tajemniczą zawartością... Generalnie są to rzeczy dość często pojawiające się w opowiadaniach, przez co można się w pewnym stopniu domyślić, co będzie dalej, a nawet jakie jest przeznaczenie tego, co skrywa szkatuła. Ale z drugiej strony są to też sprawdzone rozwiązania, których odpowiednie wykorzystanie może przyciągnąć czytelnika.

    Tym co mnie najbardziej zaciekawiło, jest główny bohater. Zgorzkniały kucyk ziemny, rasista (!), pochodzący z odległej krainy, w której najwyraźniej takie rzeczy jak cukier, śliczności i różne słodkości wywołują reakcje alergiczne. Całość potęguje jego naprędce wymyślone imię. Miła odskocznia od tych wszystkich praworządnych protagonistów, którzy chcą ocalić swoje miasto/kraj/świat/ukochanych (niepotrzebne skreślić), pomagając wszystkim po drodze i szerząc przy tym ideę przyjaźni i tolerancji. Tutaj mamy do czynienia natomiast z kimś, komu zależy (tak przynajmniej wynika z I rozdziału) głównie na zaspokojeniu własnej ciekawości, a o pomoc do Twilight zwraca się bardzo niechętnie i tylko dlatego, że wyczerpał już wszystkie inne możliwości. No i interesujące jest jeszcze fakt, że każdego dnia budzi się z zanikami w pamięci i najwyraźniej czując się coraz to słabszym (choć to może akurat wynikać nie z jego winy, a ja tylko nad interpretuję pewne rzeczy).

    Ja chyba muszę się w końcu nauczyć pisać krótsze zdania.

    Co do stylu i błędów, to kilka propozycji poprawek tego, co mi się rzuciło w oczy wysłałem już wcześniej. Więcej nie piszę, bo na tym forum są osoby bardziej kompetentne ode mnie, które pewnie wypowiedzą się na ten temat ;)

    Generalnie, całkiem niezłe opowiadanie, w dodatku napisane z perspektywy pierwsze osoby (co jest rzadko spotykane). Przyciągnął mnie bohater oraz wspomniane wcześniej "schematy fabularne" (by gdy nastąpi jakiś niespodziewany zwrot akcji, to jest wtedy tym bardziej zaskakujący) :).

    Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym pisaniu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra, tagi dark i normal, coś co powinno mi się spodobać. No właśnie, POWINNO.

    Na początku zajmę się czymś łatwiejszym, czyli plusami, zaletami itp. Styl jest bardzo dobry, nastrojowy i budujący jakiś klimat. Poprawność też jest niczego sobie, korektor wykonał dobrą robotę. Dialogi też ujdą, mimo, że nie reprezentują mistrzowskiego poziomu.

    A co mi się nie podobało? Całkiem dużo rzeczy. Po pierwsze bohater- irytujący i przejawiający czasami starannie ukrytą głupotę. W żaden sposób nie można się z nim zżyć, czy nawiązać jakąś więź. Gdyby w rozdziale II. umarł, to nie dość, że by mnie to nie obeszło, to jeszcze bym się ucieszył. Paradoksalnie, zastosowanie 1 osoby tylko pogorszyło sprawę, w FF taki zabieg często prowadzi do utożsamiania się autora z postacią, co niekoniecznie dobrze wpływa na utwór. Przynajmniej w mojej opinii. Wiem, że być może takie było założenie FF, ale jak bohater nie przyciąga do czytania, to co? Bo fabuła też jest na razie średnia. Typowa historia o emo-podróżniku z innymi przekonaniami, którego nikt nie rozumie, z tajemniczą szkatułką. Akcja jest wypełniona smętami o różnych, niekoniecznie ciekawych sprawach, wygląda to jak dziennik z poglądami autora/bohatera. Sytuacje poprawia nieco ciężki styl i ogólnie "lekkość" w pisaniu autora.

    "“Szkatuła” jest to opowieść o poszukiwaniu odpowiedzi na typowe problemy egzystencjalne - czy skoczyć do wody na główkę, czy może na bombę? To historia pełna różu, przyjaźni, problemów oraz sucharów, okraszona odrobiną derpa i w pierwszoosobowej narracji. Proszę się nie zrażać po przeczytaniu pierwszego rozdziału, potem jest gorzej :)"

    Eh, no właśnie, "typowe problemy egzystencjalne". Nie wiem jak Ci się to uda zrobić później, ale na razie to wszystko wydaje się być wciśnięte na siłę, ponadto same rozważania bohatera to niewiele. Potrzeba jakiś niespotykanych sytuacji, czy dialogów z innymi bohaterami by to jakoś urozmaicić. Pondato mam nadzieję, że to nie ewoluuje w typowe "o boshe, nikt mnie nie rozumie, mószę siem pociońć".

    Dygresja: "ale czasem udzielam się w fanficach bawiąc się w recenzenta i krytyka." Czasem to chyba trochę na wyrost :p.

    To tyle, mam nadzieje, że nie przesadziłem z hejtem, FF nie jest zły ale ma parę elementów które zniechęcają do jego czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dygresji - szkoda, że Kredke nie zrobił stosownej poprawki, kiedy przeprowadzałem modyfikacje w tekście "Zero" :P Mój błąd, mogłem poinformować zawczasu. Wypadłem infantylnie i niepoważnie. Trudno, przeżyję. Jak zresztą stwierdziłem - jedna jaskółka (tam była sójka, ale ona za morze lata) wiosny nie czyni - mamy tego dowód. Uroki internetu - samowolka ^^

      Pamiętaj, kolejne rozdziały będą gorsze. Spoilerujesz, snując takie teorie :/ I co ja teraz biedny zrobię, skoro zdradziłeś fabułę wszystkich rozdziałów o emo-podróżniku?

      Usuń
  4. Uwaga ta szkatułka to "skrzynia duszy"! On ma w niej esencję Coraka, cyborga stworzonego przez Starożytnych do chronienia światów odciętych przez inwazję Kreegan!

    A tak poważniej, żeby na covera fanfika dawać grafikę z Might and magic 5? Węszę tu próbę przypodobania się jednemu z recenzentów (czyli mi), ale co tam grutn, że udana... ale wstrzymam się z czytaniem, póki nie będzie więcej rozdziałów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiele ze zdań w tekście jest źle sformułowanych i dziwnie brzmi. Mocno utrudnia to czytanie tekstu i odbiera wszelką przyjemność z niego płynącą (przynajmniej dla mnie).
    Co gorsza bohater jest straszliwie irytujący. Co cię podkusiło, żeby wykorzystać narrację pierwszoosobową w przypadku takiego zgreda - tego też nie rozumiem. I jeszcze jakieś wtrącone myśli, ciągle ponure rozmyślania... Dobra, taka postać jest stosunkowo interesująca przez kontrast z innymi mieszkańcami Ponyville, ale wydaje mi się, że przesadziłeś. Zwłaszcza że nie wiemy co dokładnie go takim uczyniło. Nie możemy z nim sympatyzować, ani mu współczuć. Uczyniłeś z głównego bohatera postać, którą czytelnik najchętniej widziałby martwą. Tak, w tej szkatułce siedzi demon, który wysysa siły życiowe jej właściciela - a gdy zostanie otwarta, demon go pożre i wszyscy będą świętować!
    Wybaczcie, trochę się rozpędziłem...
    Podsumowując - ten rozdział niemal całkowicie zniechęcił mnie do sięgnięcia po kolejne. Najprawdopodobniej zajrzę do nich, żeby sprawdzić czy coś się poprawiło, ale jeśli sytuacja będzie taka jak tutaj, to chyba sobie daruję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Proszę, niech mi jakiś pre-czytacz powie, czy jeśli raz wysłałem opowiadanie z r34, to czy jestem na jakiejś szarej liście, czy czymś w tym rodzaju? ;__;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szarej? Raczej w piekle jesteś. To nie jest miejsce na taką "twórczość" :)

      Usuń
    2. Jesteś na liście czarnej jak piekło, czerwonej jak ogień. Niektórzy lubią clopy, ale szczęśliwie na tym portalu się ich za bardzo nie uświadczy. Pomyśl ewentualnie o forum.

      Usuń
  7. FF godny przeczytania.
    To, co najbardziej mi się podoba, to charakter bohatera - nie bez powodu takie seriale jak "M.D. House" (pozdrawiam wszystkich oglądających) cieszą się dużą sławą. Narracja pierwszoosobowa jest..
    Okej, nie będę się rozpisywał. Przede mną zdążyły się już pojawić mądre komentarze. O ile zawsze zgadzałem się z opinią Kessega, tak teraz się nie zgodzę. Fakt, czasami zdarzały się źle sformułowane zdania, ale reszta, a już najbardziej bohater, przyciąga do tego FF'a. Z nieukrywaną przyjemnością przeczytam dalsze rozdziały.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nareszcie znów widzę komentarze wyczerpujące należycie tematykę.
    Mogę w takim razie wrócić pod mój kamień położony w cieniu Mistrzów
    ; p.

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie zagmatwany wydawał mi się ten rozdział. Może to dlatego, że czytałem go trochę w pośpiechu. Ale widać, że bohater zdecydowanie ceni sobie towarzystwo innych kucyków ziemnych (poza Pinkie :P).

    No nic, czekam na dalsze rozdziały, bo ta szkatułka mnie coraz bardziej intryguje...

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja na przekór poprzednim komentarzom powiem, że fanfik bardzo mi się spodobał, co prawda oklepany motyw z kiepskich OC, jakiś tajemniczy gość przybywa do Ponyville i spotyka mane6, ale na moc entropii! Cały plot jest na tyle przemyślany, sensowny i spójny, że spokojnie jestem w stanie to wszytko łyknąć, może to kwestia tego, że podoba mi się sposób myślenia głównego bohatera, może tego, że autor nie wpycha całej mane6, chociaż główny bohater mógłby spotkać też innych mieszkańców ponyville, ale dzięki temu wyjazdowi ten postulat został spełniony(+10 do epickości za Quickeya) .

    Do tego dla mnie świetny pomysł z wydarzeniami, które okazują się sennymi marami, na smoka dałem się złapać, w pociągu gdzieś tak w połowie akcji stwierdziłem, że jest coś nie tak.
    Ale jedna kwestia mnie nurtuje czyżbyś zamierzał dać Hayseeda Greenhooves (tak, to mój ulubiony kucyk), wtedy byłby to pierwszy (znany mi) fanfik w którym on występuje (+10% do oceny, +34% do hejtu, bo TO JA miałem napisać o nim pierwszego fanfika. ;P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę powiedziawszy, nie myślałem o kreacji Mr. Greenhoovesa w tym fiku, tak więc poziom hejtu i ocena będą mogły ulec zmianie :) Po mojej łepetynie krąży pomysł na innego fika, w którym prawdopodobnie Haysead wystąpi, ale to są odległe plany. Cholibka, pospieszyłeś się z reakcjami z III rozdziału, podczas gdy Kredke nie dał nawet notki o dacie publikacji :P

      Póki co, dziękuję za komentarz(twój i poprzedników) oraz zachęcam do wyczekiwania kolejnych rozdziałów. Pamiętajcie - każdy kolejny rozdział będzie coraz gorszy ;)

      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Alberich93 zapraszamy do KKK! chyba że ci już ktoś o tym powiedział...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem wewnętrznie skonfliktowany odnośnie tego fika. Powinienem sobie dawno dać z nim spokój, ale jednak ciągle mam wrażenie, że może jeszcze z tego opowiadania, niczym z tytułowej szkatuły, wychynąć coś lepszego.

    Styl, muszę niestety powiedzieć, jest tra-gi-czny. Co prawda błędów ortograficznych i tym podobnych nie widziałem, ale szyk zdań jest skrajnie nienaturalny i niechlujny. Naprawdę, nie chce się tego czytać więcej niż trzy strony dziennie. Zamierzona stylizacja nie tłumaczy czegoś takiego, bo wygląda to bardziej na powrzucane jak ślina na język przyniesie sformułowania, bez zastanawiania się jak to będzie wyglądało i czy takiej konstrukcji dałoby się użyć w dialogu czy opisie.

    Po drugie, opowiadanie jest pełne "idiomów" i sformułowań, które w polskim języku po prostu nie są poprawne, a których nie będę tu przytaczał, bo post byłby trzy razy dłuższy.

    Kolejnym problemem jest wypranie stylu z wszelkiego dynamizmu czy emocji. Ja rozumiem, wewnętrzny monolog i te sprawy, ale bohater reaguje np. na złamanie Rainbow Dash kopyta i poturbowanie jej równie flegmatycznie, jakby sytuacja opisywała kupno kartonu mleka w spożywczym. Tu już nawet nie chodzi o to, czy on się tym przejmuje czy nie, tylko że dynamiczna i dosyć dramatyczna sytuacja jest opisana równie monotonnie, jak każda inna.

    Fabuła... nie wiem nawet, czy istnieje. Niby jest tytułowy rekwizyt, tyle że nic co bohater (świadomie) robi w zasadzie nie przybliża go do rozwiązania zagadki. Twilight posuwa ten plot do przodu (poza opowiadaniem!), a nasz bohater snuje się, rozmyśla, i bierze udział w niezwiązanych scenach. Kiepski z niego protagonista. Poza tym, z powodu kiepskiego stylu, rozdziały są nadmuchane do 20 stron (całkiem dużo, jak na większość fików które czytałem), podczas gdy dzieje się w nich naprawdę niewiele.

    Właśnie, bohater. Większość komentujących go nienawidzi, ja też go nie darzę sympatią, ale mimo wszystko nie uważam go za tragiczną postać. Około trzeciego rozdziału jego przeszłość, kontakty, czy wiecznie zmieniające się imiona, tworzą dość interesującą mieszankę. Jestem przekonany, że gdyby styl był lepszy, to i jego zrzędzenie byłoby do zniesienia. W zasadzie, mój jedyny poważny zarzut dla niego to jego skrajna schematyczność. Kucyk który nie ceni magii przyjaźni pojawia się w Ponyville? Ojej, ciekawe jak to się może skończyć...

    Natomiast jest jedna rzecz, którą pochwalić muszę. Opisy scen snów. Kapitalnie ci wychodzą. Monotonia opisu oraz pokręcone rozumowanie bohatera tu działają całkowicie na twoją korzyść, bo na ogół nie da się zauważyć przejścia między światem rzeczywistym i światem snu, tak samo jak ma z tym problem główna postać. Bardzo dobry efekt, ale moim zdaniem nijak nie rekompensuje braków stylu.

    Podsumowując: mam pewne nadzieje co do treści fika. Było parę scen i dialogów, które autentycznie mnie rozbawiły. Ale jeśli nie popracujesz nad formą zdań, to po prostu nie mogę uznać tego opowiadania za dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo tragicznego opowiadania, wciąż zatrzymuję czytelnika. Patrzcie, jaki to ja zdolny jestem! Nadawałbym się do marketingu - sprzedawałbym produkty, bazując na ludzkiej litości! Dobra, odreagowałem; przejdźmy do konkretów:

      Nie użyłeś w swojej wypowiedzi magicznego słówka, więc mogę mówić o sukcesie. Zresztą nie ukrywałem, że opowiadanie będzie nudne, że kolejne rozdziały będą coraz gorsze (bo monotonia, nuda, flegmatyczność kumulują się), a całość przeprowadzę w miałkiej i dziwacznej formie.

      Doprawdy... Wykorzystywać narrację pierwszoosobową w celu bliższego przedstawienia starego zgreda, który potrafi tylko robić na drutach, podróżować po Equestrii i narzekać na wszystko co popadnie? To się mija z celem i właśnie o to chodzi. Bohater, którego większość potępia, ma taki być - wkomponowana w ten sposób kreacja nieprzypadkowo ma drażnić, denerwować oraz zniechęcać. Jak na złość wciąż fragmenty kolejnych rozdziałów pojawiają się w Kwiatkach, przedstawiając humorystyczne wstawki, a raz na jakiś czas ktoś zechce skomentować.

      Fabuła nie jest przedstawiona wprost, dlatego nie można powiedzieć czegokolwiek o jej istnieniu. Mimo wszystko coś tam się dzieje, ponieważ na początku kolejnych rozdziałów bohaterowie nie zaczynają od samego początku opowiadania tylko bazują na pewnych informacjach. Może jednak jest coś innego, co pchnie wszystko do przodu niż rekwizyt, który pojawia się w szczątkowych ilościach, a wydaje się być wątkiem głównym?

      Na chwilę obecną nie będę się wypowiadał na temat samej kwintesencji narracji, która jest przedstawiona w postaci biernego obserwatora, dla którego śmierć oraz kupno parówek to jedno i to samo. Po pierwsze - nie chce mi się (tak, bywam leniwy), a po drugie - to nie jest odpowiedni czas na tego typu wyjaśnienia.

      Ach, pozostała jeszcze kwestia zakończenia. Sam jestem ciekaw, co z tego wyniknie. Co prawda sam tekst zalega na dysku od półtora miesiąca i zapomniałem większości rzeczy, ale niedługo wyślę kolejny rozdział, aby przybliżyć czytelnika (ta, chcielibyście) do rozwikłania tajemnicy szkatułki. Tak, na końcu opowiadania główny bohater się potnie w swej rozpaczy. Tak, będzie to happy ending. Tak, szkatułka zawiera w sobie artefakt, którym zdoła zniszczyć świat :P

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!

Popularne posty