OC: HappyCog, Lazy Colors, WarWing, Helpie
![]() |
| Rysunek rodzinny namalowany przez Lazy Colors |
Autor: Fyrloczek
Imię: HappyCog
Wiek: 14 lat
Rasa: Jednorożec
Rodzina i przyjaciele: Helpie (macocha), WarWing (macocha), Lazy Colors (przybrana siostra), pani HoneyCake ( HappyCog traktuje ją jak babcię, chociaż to guwernantka), Iron Pony.
Miejsce zamieszkania: obrzeża Canterlot
Zawód: Wynalazca
Uroczy Znaczek: Zębatka
Charakter: Bardzo wesoła klacz, zawsze chętna do pomagania innym. Nie potrafi być na nikogo zła, jest optymistką i każdemu daje drugą szansę (czasem jest zbyt ufna i naiwna). Uwielbia majsterkowanie! Bardzo stara się zadowolić i zdobyć uznanie swojej macochy – WarWing. Mimo, że WarWing znacznie różni się od jej pierwszej „mamy” kocha ją tą samą miłością.
Znak szczególny : złamany róg, często przypalony ogonek (niektóre wynalazki mają tendencję do wybuchania).
Imię: Lazy Colors
Wiek: 17 lat
Rasa: Kucyk ziemny
Rodzina i przyjaciele: Helpie (macocha), WarWing (macocha), HappyCog (przybrana siostra), pani HoneyCake
Miejsce zamieszkania: obrzeża Canterlot
Zawód: artysta malarz
Uroczy znaczek: pędzel z nałożoną farbą
Charakter: Strasznie, strasznie, strasznie leniwy kucyk! Przejawia energię wyłącznie wtedy, gdy uciekała z Domu Samotnego Źrebaka, opiekuje się HappyCog oraz maluje. Jej lenistwo potwornie irytuje WarWing, z czego Lazy zdaje sobie sprawę („matka” i „córka” są ze sobą w konflikcie). Robi to, co chce, kiedy chce i jak chce. Nie uznaje autorytetów. Lazy dla swojej siostry zrobi wszystko. Inne sprawy mało ją obchodzą.
Imię: WarWing
Wiek: 40 lat
Rasa: Pegaz
Rodzina i przyjaciele: Helpie (siostra), Lazy Colors (adoptowana córka), HappyCog (adoptowana córka), pani HoneyCake.
Miejsce zamieszkania: obrzeża Canterlot, koszary
Zawód: Kiedyś dowódca oddziału bojowych pegazów, aktualnie trener rekrutów.
Uroczy znaczek: Miecz, który zamiast rękojeści ma skrzydła.
Charakter: Poważny i zdyscyplinowany pegaz. Z upływem lat postanowiła „przystopować” i zająć się trenowaniem nowych rekrutów. Przekłada służbę ojczyźnie nad rodzinę. Nie potrafi odnaleźć się w roli matki. Nie czuje się dobrze w swobodnych kontaktach z innymi. Sądzi, że najważniejszą cechą, którą powinien szczycić się każdy kucyk, to pożyteczność.
Znak szczególny: Trochę wyższa od pozostałych pegazów.
Imię: Helpie
Wiek: --
Rasa: Pegaz
Rodzina i przyjaciele: WarWing (siostra), Lazy Colors (adoptowana córka), HappyCog (adoptowana córka), pani HoneyCake.
Byłe miejsce zamieszkania: obrzeża Canterlot
Zawód: Lekarz wojskowy
Uroczy znaczek: Czerwony Krzyż
Charakter: Pegaz, która przede wszystkim pomagała innym. Była dobra, opiekuńcza i wyrozumiała. Jako jedyna potrafiła przemówić WarWing do rozumu i pokierować nią, gdy ta źle czyniła. Pokochała i adoptowała dwie klacze z Domu Samotnego Źrebaka w Manehattanie.
HappyCog została znaleziona przez Lazy Colors gdy była jeszcze malutkim źrebakiem. Gdy siedmioletnia Lazy kolejny raz uciekała przez mokradła (a opiekunka Domu Samotnego Źrebaka dziarsko ją ścigała) w pobliżu miasta Manehattanu, natknęła się na pływającą beczkę. Usiłując wejść do środka aby schować się przed opiekunką okazało się, że beczka ma już swojego mieszkańca – malutkiego jednorożca, niemającego więcej niż cztery latka. Zdając sobie sprawę, że jeżeli natychmiast nie ruszy w dalszą drogę zostanie złapana, Lazy Colors nie potrafiła podjąć tej z pozoru oczywistej decyzji. Pierwszy raz w życiu poczuła, że na kimś jej zależy i chce się tym kimś zaopiekować. Dlatego gdy panna Gonzales (sprinterka wśród personelu placówki) wreszcie dopadła wychowankę, okazało się, że Dom Samotnego Źrebaka uzyskał nową lokatorkę (a Lazy i tak dostała szlaban).
HappyCog podczas stosunkowo niedługiego pobytu w Domu Samotnego Źrebaka była nieustannie pod opieką Lazy Colors. Ta niespodziewana troska starszej klaczki zdziwiła zarówno innych wychowanków jak i pracowników placówki ( panna Gonzales najbardziej obawiała się tego, że nowy nabytek odziedziczy po „siostrze” nawyk ucieczki).
Życie małej HappyCog zmieniło się, gdy do Domu przybył lekarz. Uściślając, był to pegaz - pani doktor, zwana Helpie. Z powodu nagłej choroby, kucyk, który zazwyczaj zajmował się doglądaniem pacjentów w Domu Samotnego Źrebaka musiał poprosić o zastępstwo. Na jego prośbę odpowiedziała właśnie Helpie, lekarz wojskowy oddziału powietrznego. Kiedy znalazła się na miejscu zauważyła niewielkiego jednorożca. Mała HappyCog najpierw długo wpatrywała się w oczy dorosłego kucyka, a następnie podniosła kopytka w prośbie o przytulenie. Nie trzeba dodawać, że od tej chwili Helpie pokochała brzdąca i rozmawiała z dyrekcją w sprawie jej adoptowania.
Lazy Colors dowiedziawszy się, że następnego dnia HappyCog opuści placówkę, spędziła noc tuląc ją do siebie. Nie wyobrażała sobie życia bez niej – teraz, gdy odkryła najpiękniejsze uczucie na świecie, zostanie ono jej odebrane. Rankiem, gdy wszystko było już gotowe (rzeczy HappyCog zostały spakowane – w tym jej portret namalowany przez Lazy) Helpie zjawiła się by zabrać do domu swoją adoptowaną córkę. HappyCog nie rozumiała wszystkiego, co się wokół niej działo – czuła jednak, że ta pani ze skrzydłami jest dobra. Pani doktor wsadziła małego jednorożca do powietrznego dyliżansu (dyliżans dostosowany zarówno podróży powietrznych jak i naziemnych, marki Fly&Go!), po czym powoli zaczęły oddalać się od dawnego domu HappyCog. Ta jednak zorientowawszy się, że prawdopodobnie już nigdy nie wróci do Domu Samotnego Źrebaka, przestraszyła się, wygramoliła z pojazdu (korzystając z faktu, że dyliżans nie wzbił się jeszcze w powietrze) i tak szybko na ile pozwalały jej malutkie kopytka pobiegła z powrotem do budynku, do Lazy Colors. Znalazła ją w kącie świetlicy i jak najszybciej wtuliła się w siostrę, nie zważając na to, że wielkie krople łez spadają jej na główkę. Helpie goniąc córkę i zastawszy ją razem z innym kucykiem zrozumiała, że albo stanie się matką dla obu, albo dla żadnej. Poczuła, że te dwie klacze łączy silna więź i nie ma prawa jej zrywać – co więcej, powinna zatroszczyć się o obie. W ten sposób Lazy Colors dzięki HappyCog znalazła nowy dom (panna Gonzales nie musząc już gonić najsławniejszej uciekinierki z ośrodka poczuła wypalenie zawodowe. Zapał odzyskała dopiero jako zawodowa sprinterka).

Helpie okazała się pierwszym lekarzem wojskowym prestiżowego oddziału bojowych pegazów z samego Canterlot. Jej dom znajdował się nie w samym centrum (nie lubiła tłumów), ale na obrzeżach stolicy. W dużym budynku razem z Helpie mieszkała jej siostra WarWing ( „mieszkała” to za duże słowo. Raczej pomieszkiwała, ponieważ WarWing wolała przebywać w koszarach dzień i noc) oraz guwernantka, pani HoneyCake (Lazy sądzi, że imię nie dotyczy umiejętności a raczej wieku sędziwej klaczy). Przez pół roku Helpie stała się dla małych kucyków ukochaną mamą, której dotąd nie miały. Wyrozumiałą, stanowczą, wesołą, troskliwą, ale przede wszystkim kochającą. To dzięki niej Lazy Colors odkryła swój Cutie Mark - (trochę późno, ale w Domu Samotnego Źrebaka ciężko swobodnie szukać swojego talentu) - Lazy stworzyła portret Helpie i widząc dumę oraz radość mamy zrozumiała, że tylko malując potrafi uszczęśliwić kucyki. Ponadto wyłącznie tworząc obrazy zazwyczaj leniwa klacz czuje zapał do pracy. HappyCog zaczęła przejawiać coraz to większe zainteresowanie wszelkiego rodzaju narzędziami i częściami maszyn. Co prawda o wiele częściej bawiła się elementami mechanizmów niż cokolwiek budowała, to Helpie miała jednak przeczucie, że jej młodsza córeczka w przyszłości zbuduje niejedną maszynę. Co tu dużo mówić, te pół roku było jak raj dla dawnych wychowanek z Domu Samotnego Źrebaka.
Jednak życie pisze czasem scenariusze inne od tych, których oczekujemy. Helpie jako lekarz wojskowy często była wzywana na kilkudniowe misje. Właśnie po jednym z takich wojskowych zadań nagle zachorowała. Czekające w domu kucyki zamiast swojej mamy zobaczyły wyższego pegaza o nieprzyjemnym spojrzeniu, ubranego w zbroję. Dotychczas spotkały go tylko raz, ale rozpoznały w nim siostrę mamy, czyli WarWing. Oznajmiła, że od dzisiaj to ona przejmuje nad nimi opiekę oraz że Helpie już nie wróci. Lazy Colors zrozumiała co się stało i płacząc przytuliła do siebie siostrę. Ona jednak patrząc prosto w oczy WarWing zapytała: „Czyli mama wróci jutro”? WarWing czuła się w tej nagłej sytuacji bardzo niezręcznie, nigdy nie prosiła losu o rolę opiekunki nad sierotami przygarniętymi przez jej siostrę. Tak naprawdę nie radziła sobie w kontaktach z innymi - najczęściej wydawała rozkazy, nie dyskutowała, nie wyjaśniała. Powiedziała do HappyCog swoim zwykłym, nieco oschłym wojskowym tonem: „wasza mama nie wróci już nigdy”. Następnie odwróciła się na kopycie, kazała pani HoneyCake zająć się dziewczynkami i odleciała w stronę koszar.
WarWing nie była złym pegazem. Ona od maleńkiej klaczy wiedziała kim chce być w przyszłości – żołnierzem. Za młodu była typową chłopczycą i ani jej w głowie były typowo dziewczyńskie zabawy, które kochała jej siostra. Po ukończeniu licznych kursów lotniczych, szkół wojskowych oraz dostatecznie długo odbywanej służby wojskowej, w wieku trzydziestu lat nareszcie zdobyła upragniony awans na dowódcę oddziału powietrznego Canterlot. Swoich podwładnych trzymała krótko wymagając od nich pełnego poświęcenia, dyscypliny, niezawodności, punktualności (cecha o której istnieniu nie ma pojęcia Lazy Colors) oraz gotowości do ciągłego rozwijania swoich umiejętności . W kucykach ceniła przede wszystkim przydatność, dlatego niechętnie obserwowała poczynania Lazy jako malarki („Sztuka? Phi! Sztuka to hobby, nie poważne zajęcie!”) i miała nadzieję, że HappyCog została obdarzona bardziej pożytecznym talentem. WarWing kiedyś przyznała siostrze, że nie widzi się w roli matki. Nie nadaje się do założenia rodziny, twierdząc, że zarówno ona, jak i jej mąż oraz „wszystko tylko nie dzieci” byłyby nieszczęśliwe. Głównym celem jej życia jest służba jako żołnierz i trenowanie przyszłych pokoleń. Nie pochwalała decyzji swojej siostry, gdy ta postanowiła adoptować jakieś dwie klacze. Próbowała przemówić Helpie do rozsądku, sugerując, że jako lekarz wojskowy nie będzie w stanie cały czas opiekować się maluchami, a jej rozkojarzenie będzie zgubne dla wszystkich misji w których brałaby udział.
Jedna z tych misji (ponoć ostatnia misja Helpie, która postanowiła definitywnie przedłożyć życie rodzinne ponad zawodowym) skończyła się dla siostry WarWing tragicznie. Po ciężkiej chorobie spowodowanej zatruciem jadem, Helpie zmarła. Jednak zanim odeszła, wymusiła na siostrze przysięgę zaopiekowania się HappyCog i Lazy Colors.
WarWing stanęła przed ciężkim wyborem – mogła dalej poświęcić się służbie wojskowej albo porzucić ją dla swoich nowych „dzieci”. Połączenie obowiązków obu tych ról było dla niej niemożliwe – WarWing uważała, że skupiając się w pełni tylko na jednej sprawie można wykonywać swoje obowiązki dobrze. W końcu zadecydowała – pozostaje na dotychczasowym stanowisku. „Przecież spoczywa na mnie wielka odpowiedzialność względem Canterlot, a dziewczynkami zajmie się HoneyCake – tłumaczyła swoją decyzję WarWing - Poza tym będę je odwiedzać od czasu do czasu a one są na tyle duże żeby dać sobie radę”.
HappyCog i Lazy Colors są pod opieką WarWing już od niecałych dziesięciu lat. W tym czasie HappyCog przy desperackiej próbie zaimponowania macosze odkryła swój Cutie Mark, Lazy Colors poważnie pokłóciła się z przybraną matką (w skutek czego opuściła nowy rodzinny dom), HappyCog straciła coś ważnego, ale zyskała przyjaciela, WarWing okazała się być kimś innym niż dotychczas myślała, a Helpie nie zostawiła swojej rodziny samej sobie. Ale to wszystko opowieści na inną okazję… gdy do grona dołączy Iron Pony.




Fyrloczek to ty z serwisu minecrafci ? :D
OdpowiedzUsuńJasny gwint, wszędzie mnie poznają xD Nigdzie się człowiek nie ukryje...
Usuńo yea ! Ja to mam cela :D (jeżeli chcesz być niezauważona to zmień nick :P)
UsuńNie martw się. Ja nie mam pojęcia kim jesteś :)
UsuńA OC ciekawy. Wyszedł z tego mini fanfic.
Ale śliczne kucyki :O Piękne rysunki, historia też nieziemska. W końcu jakieś normalne OC.
OdpowiedzUsuńFajna historia, taka bardziej... ludzka. No i świetne obrazki, choć mogłoby być ich więcej ;)
OdpowiedzUsuńDzięki :) Długo myślałam nad tym czy pokazać innym moje OC... ale w końcu, co mi szkodzi?
UsuńOC-ty mają z reguły dziwne kolory, tutaj tez się to potwierdza
OdpowiedzUsuńTroche szkoda tych źrebaków.
OdpowiedzUsuńTakie OC rzadko się zdarzają. Świetna robota! Chociaż przyznam, że po przeczytaniu, iż zarówno WarWing jak i Helpie są macochami Happycog i Lazy Colors, to nie przyszło mi do głowy, że są siostrami, oj nie... Wszystko jest okrutnie ładnie narysowane i w ogóle szacun.
OdpowiedzUsuńTeż myślałeś, że łączy je coś innego... Nasz świat robi się coraz dziwniejszy... Ale OC fenomenalne. Czekam na kontynuację;]
UsuńNo faktycznie, dwie macochy mogą zmylić ;)
UsuńW sumie "myślałam", nie "myślałem" xD
UsuńMam wrażenie, że War Wing jest bardziej ciotką dla nich niż macochą.
OdpowiedzUsuńPrzy okazji, pierwsza myśl, po spojrzeniu na relacje rodzinne to "lesby", a to nie brzmi dobrze...
Nie będę czepiał się stylu i błędów. Pod tym względem sytuacja jest do przeżycia. Sama budowa tekstu jest nieco chaotyczna. Można by go uczynić czytelniejszym.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o same postaci, to są fajne zarówno pod względem ich charakterów, historii i wzajemnych relacji. Nie jestem pewien, ale to chyba pierwszy raz, gdy ktoś zdecydował się opisać całą rodzinę - to duży plus.
Yay! Czteropak, jesli chodzi o design to mi do gustu najbardziej przypadły Helpie i Warwing (choć na rodzinnym obrazie, medyk wygląda nieco łysawo, a pegaz... taka chłopczyca, że nie mogłem uwierzyć, że jest kobietą ;) )
OdpowiedzUsuńCo do samej historii to mamy coś w połowie drogi między zwięzłym opisem a fanfikiem, dlatego uważam, że to jest zaryz i prezentacja możliwości... według mnie bardzo obiecująca, bo autorka wymyśliła spójną i wiarygodna historię, choć nie brakuje humorystycznych wyskoków.
No to co? Pomysłowe postacie, które od razu się lubi, Lazycolors ma dodatkowy punkt za pomysłowe wykorzystanie ogona. :P