Fanfik: Skrzydło i Róg
[Violence]
Autor: Polonius
Od autora: Historia powstania Equestrii jest z grubsza znana wszystkim, nawet najmniejszym, kucykom. Ale czy coroczne przedstawienia naprawdę ukazują całą prawdę? Czy może zapomniano o jednej, małej wojnie, wywołanej przez ogiera żądnego nie złota, nie władzy, ale wiecznej pamięci? Bohaterką fanfica jest Glass Soul - nieśmiała pegazka, która posiada niespotykany dar - talent do opowiadania historii. Z pozoru zwyczajny, ale to właśnie on daje klaczce awans i poszanowanie. Kiedy bowiem przywódca walczy dla sławy, bardziej od żołnierzy liczy się ktoś, kto to wszystko opowie... Glass Soul staje się marionetką ambitnego wodza. Ale czy taka marionetka na pewno nie może być także decydującą siłą? Przygotujcie się na krwawą wojnę potęgowaną przez coraz większą zamieć i malejące w zastraszającym tempie racje żywnościowe...
Pierwszy, przy okazji nowy :D
OdpowiedzUsuńTo witamy w stadzie :)
UsuńWitamy witamy ;-)
UsuńCiekawie się zapowiada :)
OdpowiedzUsuńPrzez 15 minut zastanawiałem się, jak zacząć pisać ten komentarz. Cóż...
OdpowiedzUsuńPrzebrnąłem przez jeden rozdział, wskazując drobne błędy. Wybaczcie, ale nie mam siły, by przeglądać to dalej. Tłumaczę się faktem, że aktualnie sam siedzę nad fanfikiem, który zostanie wkrótce opublikowany na fge i zobaczę, jak to wszyscy pozostali czytelnicy, zrównają mnie z powierzchni ziemi. Tyle słowem wstępu.
Cóż, by powiedzieć o fabule... 16 stron poświęconych dwóm dialogom. Niby dobrze, niby źle, ale wciąż, jak niewiele wiedzieliśmy, tak niewiele wiemy. Idzie wojna. Koniec. Przynajmniej kłótnia została dodana do tego spotkania; było na co przykuć większą uwagę.
Kończące się racje żywnościowe i poszukiwanie stosownego rozwiązania. Dla mnie to zbyt słaba podstawa do prowadzenia wojny. Mógłbym to odpowiednio skomentować, ale obawiam się, że wyprzedzę niektóre wydarzenia. Mówiąc wprost - nie widzę tego.
Założenia koncepcyjne są... Słabe. Może już mnie za bardzo nosi, ale przypomina mi sytuację, jak to Soft:Ubi tworzyło fabułę Heroes VI: Dobra, stworzyliśmy gniot, ale nas nie powieszono jeszcze za gonady - to znak, że możemy posunąć się dalej! Skoro telenowela w świecie fantasy się sprawdziła, przenieśmy akcję o 500 lat wstecz i powtórzmy to wszystko, czyniąc świat kAshanu bardziej intrygującym. W rezultacie stworzyli mega-gniot, który mieli czelność nazwać grą komputerową i przy okazji doprowadzi do bankructwa dwie firmy. Francuzi jak widać znają się na wyciskaniu kasy z frajerów takich, jak ja... Za bardzo odbiegam od opowiadania, więc już wracamy na właściwe tory.
Skoro omówiłem fabułę, zajmę się postaciami. Również słabe. Postawy bohaterów przeczą ich dokonaniom. Skoro mamy państwo policyjne, widzimy dominację siły nad innymi wartościami. Jakim cudem Hurricane mogła zostać dowódcą, skoro wymiękła na widok zdradliwego porucznika? Przedstawienie Shining Lawa, jako bezwzględnego psychopatę, jest tu o wiele bardziej trafne, ale autor do tej pory nie udowodnił mi, dlaczego ten oziębły i uparty dureń został przywódcą. Nie ma charyzmy - to udowadniasz od samego początku. Zostaje przywódcą, bo Hurricane czuje do niego miętę i nikt tego nie widzi? Nawet z tamtych wspomnień, dotyczących ich relacji, można dojść do wniosku, że coś iskrzyło. Te dwa kuce nie są wysoko postawione "od tak"! Oni musieli zasłużyć na te stanowiska! I to mi tutaj nie pasuje - robisz z całego państwa pegazów bandę (wstaw tu jakieś pejoratywne określenie)!
Kolejna rzecz, to sposób prowadzenia akcji. Wielu rzeczy może się czytelnik sam domyśleć, ale autor stara się go prowadzić za rączkę, tłumacząc większość rzeczy. Często oddane są one w sposób prosty i naiwny. Można napisać, że jabłko jest ładne - ale dla kogo jest ładne? Mniej subiektywnych określeń i więcej ekspresji uczyni tekst o wiele bardziej treściwym i interesującym. Szkoda tylko, że samej akcji jest naprawdę mało.
Pozostałe błędy masz wyszczególnione w dokumencie. Spróbuj zwrócić uwagę, kiedy masz do czynienia ze zdaniami wtrąconymi. Często tracisz na tym panowanie i zapominasz o przecinkach. Imiesłowy traktuj na równi z czasownikami (którymi są). Jeśli masz n czasowników/imiesłowów w zdaniu, musisz wstawić co najmniej n-1 przecinków. Taka żelazna zasada.
Podsumowując, opowiadanie nie wywarło na mnie wrażenia. Nie będę go skreślał i przeczytam kolejne rozdziały w stosownym czasie. Mam nadzieję, że autor czymś mnie zaskoczy i będę mu kibicował, aby stał się lepszym pisarzem.
Pozdrawiam
PS. Dlaczego wszyscy używają słowa "klaczka"? To mnie wnerwia! :D Z samej nazwy wiemy, że klacz to kobieta-koń (jak to brzmi...), a dla mniej opornych żeński koń. Niech mi ktoś wytłumaczy znaczenie tego słowa albo przedstawi jego etymologię.
Na samą myśl przypomina mi się cytat z Piątku "(...) wziąć, a nie wziąść! Tam nie ma "ś", nie ma! ** ****! Sprawdźcie sobie.(...)" ~ Piątek: The Series s03e04
Klaczka, za wikipedią, samica konia między 12 a 36 miesiącem życia. Czyli taka jakby nastoletnia klacz. Ale czy określenie zostało poprawnie użyte w opowiadaniu, to się dowiem dopiero jak przeczytam.
UsuńDziękuje
UsuńFF prezentuje się nieźle, jak dotąd przebrnąłem przez prolog oraz pierwszy rozdział. Resztę dokończę wieczorem, i już mogę powiedzieć, że z niecierpliwością będę oczekiwał na następne rozdziały. A jeżeli pociągniesz to do długości Smoczych Łez, to będzie super ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Nie lubię wojen, szczegółnie w świecie MLP, ale opowiadanie chętnie przeczytam. Zapowiada się interesujaco :D
OdpowiedzUsuń"Jak żyć?"(z 1 rozdziału). True story.
OdpowiedzUsuńHm, nie jest za dobrze. Musisz "zatrudnić" korektora to po pierwsze. Po drugie musisz popracować nad dialogami które są albo drętwe, albo nic nie wnoszą do fabuły albo po prostu dziwne. Fabuła jest ok, ma potencjał chociaż popracuj nad logicznymi uzasadnieniami bo one kuleją. Więcej opisów, wprowadź jakąś głębie do postaci i powinno być ok.
OdpowiedzUsuńNo to zaczynamy - prolog jest ok, nie mam specjalnie nic do zarzucenia, niczym się też nie wyróżnia, więc jedziemy od razu dalej.
OdpowiedzUsuńFabuła wydaje się nieco uproszczona, styl również, często wkradają się wyrażenia, które psują nastrój - ogólnie rzecz biorąc opowiadanie nie utrzymuje odpowiedniego "epickiego" klimatu. Dialogi są mniej lub bardziej naciągane - porucznicy narzekający jak przekupki sprawili naprawdę przykre wrażenie. Potem przejście od głębokiego sceptycyzmu do euforii - również niezbyt przekonujące. Ponadto całość dzieje się zbyt szybko. Można by dać kilka scen przedstawiających stan pegazów, nastroje w obozie, rozmowy między żołnierzami (może między czarnowidzem a optymistą) itp.
Pod względem poprawności - ktoś już zaznaczał błędy, więc się tym zbyt dokładnie nie zajmowałem. Kilka uwag ogólnych:
- w dialogach wykorzystuj myślniki tylko przy wtrąceniach narratora. Wszelkie dodatkowe wprowadzają niepotrzebne zamieszanie.
- kwestia zapisu dialogów kropek i wielkich liter - odsyłam tutaj: http://wehikulczasu.mojeforum.net/viewtopic.php?t=808
- pracuj nad interpunkcją
- uważaj na powtórzenia
Dobrze było gdybyś pracował nad poważnym, epickim stylem pasującym do historii. Widzę, że próbujesz, ale czasami wszystko psujesz błędami, zbyt prostymi zdaniami czy nieodpowiednimi sformułowaniami.
Bohaterowie są słabo zarysowani, a jeśli już się czegoś o nich dowiadujemy to te same informacje rzucane są nam w twarz po dwa-trzy razy. Straszliwie irytujące.
Co do fabuły... cóż, niewiele mogę powiedzieć, bo na razie jej praktycznie nie ma! Minęły dwa rozdziały a tu nic się nie dzieje! Jeszcze bym to zrozumiał, gdyby spożytkować ten czas na budowę klimatu, dokładne wyjaśnienie sytuacji, prezentację bohaterów - lecz tu tego nie ma. Ogólnie jest dość... miałko.
Podsumowując: jest słabo, ale nie tragicznie. Pracuj nad sobą. Raczej nie zrobisz z tej historii wielkiego dzieła, ale niech chociaż posłuży do szlifowania twoich pisarskich umiejętności.
Ja się dołączam do chóru korektorów, generalnie nie zwracam uwagi na interpunkcje i gramatykę, ale w tym przypadku to nawet mi to przeszkadzało... choć może to kwestia podkreśleń w tekście. :P
OdpowiedzUsuńOczekiwania miałem wygórowane (fanfik, który NIE dzieje się w czasach mane6), ale niestety są zgrzyty, jestem gotów wiele łyknąć, ale ta mięta Komandor Hurricane (punkt za żeńską płec, bo generalnie w fandomie krąży jako ogier ;P) do Shinig Lawa zdecydowanie do mnie nie trafiła. Zachowania postaci też są dziwne, pownienieś je nieco stonować (niech nowy komandor nieco poczeka z tym wywoływaniem wojny, najlepiej dość długo, by wmówić wszytkim, że Hurricane zaginęła i nie wróci) Jednak Glass Soul według mnie wypadła dosyć dobrze.
Podsumowując, przez niedoróbki fanfik "tylko" nadaje się czytania, a mogło być całkiem nieźle... potrzebna będzie ostra edycja.