Fanfik: Osobliwość
[Sci-fi] [Violence] [Adventure]
Historia opowiada o trzech kolegach: Entropym, Radiationie i Integralu. Są bardzo uzdolnionymi, ale jednocześnie bardzo „typowymi” studentami i uczą się na tej samej uczelni w Canterlocie. Pewnego dnia na swojej drodze spotkali Twilight i jej przyjaciółki (lecz to nie one są głównymi bohaterkami tego fanficu). W międzyczasie kosmos przyszykował dla nich spore wyzwanie... Więcej nie będę zdradzał.
Od pre-readera:
Z góry chciałem przeprosić za kłopoty ale (w wyniku problemów których wolałbym nie opisywać) fanfik pojawił się w wersji nie do końca sprawdzonej. Zachęcam do wytykania błędów przez ''komentarze'' w serwisie Google Docs.
Ja jako autor mówie aby zastosować ten
OdpowiedzUsuńhttp://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/cd/Black_Hole_Milkyway.jpg
To uczucie, gdy jesteś autorem a nawet nie jesteś wspomniany w poście.
UsuńJa bym się zirytował :p.
Jakbym sie tak o wszystko irytował to bym w Morawicy wylądował :D
UsuńPoprawione. Autora jeszcze raz przepraszam za zamieszanie.
UsuńBTW: W tej Morawicy to co jest?
Szpital psychiatryczny :D A kiedy wrzucicie 4 część czy rozdział jak wy to nazwaliście?
UsuńO, to chyba tam wpadnę na jakiś czas:)
UsuńZa około tydzień - ogólnie wrzucamy po ok trzy rozdziały na raz - wydaje mi się, że to optymalna ilość "na raz". Z tego co zauważyłem, ludzi niekiedy odrzuca widok większej ilości linków na raz. Inna rzecz to ten "dreszczyk oczekiwania" na kolejny rozdział :P
Dobra. Dziękuję za poprawienie :D
UsuńTak to jest jak się ogarnia posty w środku nocy ledwo patrząc na oczy. Autora przepraszam. Jak tylko wrócę z pracy to poprawie.
OdpowiedzUsuńO! Tag sci-fi, fizyczny tytuł i symulacja czarnej dziury na tle drogi mlecznej... już czytam, nie ma opcji abym nie przeczytał.
OdpowiedzUsuńO yes! wreszcie opublikowane...kredke dostaje brohoofa za wrzucenie !!!
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać reszty
OdpowiedzUsuńA już przeczytałeś/łaś 3 obecne rozdziały?
UsuńPo przeczytaniu rozdziału 1. nie mogę się powstrzymać przed kolejnymi. Fanfik jest świetny i nie mogę się od niego oderwać.
OdpowiedzUsuńDobra, dokończyłem pierwszy rozdział (nie pierwszą część). Nie cierpię fizyki, nie lubię nauki w światach magicznych, ale ten fik zaczyna się całkiem w porządku.
OdpowiedzUsuńObiecuję, że dalej nie będę już taki czepliwy. Skupię się tylko na ewidentnych błędach. Po pierwsze: pod względem stylu nie jest wcale tak źle (nie licząc interpunkcji, ale ta nigdy nie była moją mocną stroną, więc nawet nie chce mi się nad tym ślęczeć); po drugie: z braku czasu muszę ograniczyć moje korektorskie zapędy. Jak na razie doradzam szczególnie uważać na podmioty domyślne i składnię zdań, która czasem kuleje.
Przyznaję, że wciąż jestem sceptyczny, na razie nieco znudzony, ale może akcja się rozkręci.
Humor iście studencki, czyli stare, proste dowcipy.
UsuńZachowanie bohaterek serialowych jest "meh, ok". Może poza tym momentem: "Poświecenie się w imię wyższych wartości jest zaszczytem, do którego każdy kucyk dąży. A wy go dostąpicie. My niestety musimy już uciekać. Bywajcie", który nie pasuje i jest straszliwie pośpieszony.
Muszę przyznać, że sporo tego jest, a przynajmniej takie wrażenie odnoszę, nieco zmęczony bombardowaniem to studenckim humorem, to naukowymi zwrotami.
Dobra, w pierwszej części było to jeszcze w miarę zabawne, ale w drugiej zrobiło się już męczące. Gdybym chciał poczytać historyjki o studentach albo stare dowcipy, to na inną stronę bym wszedł.
UsuńDobra, zakończenie drugiej części było nawet zaskakujące, chociaż naciągane.
Użyli Elementów Harmonii sami z siebie? Bez wiedzy i pomocy powierniczek? Teraz to już ostro pojechałeś...
Jestem rozczarowany zakończeniem wątku czarnej dziury.
Motyw mechanizacji jest kolejnym udziwnieniem, które mi osobiście do gustu nie przypadło. Wyjaśnienie zdolności PP jest interesujące, ale nieco psuje frajdę z nich. Zakończenie trzeciej części znów daje odrobinę nadziei na ciekawszą akcję, bo szczerze powiedziawszy zaczęło się robić nudno. Mane6 są niezmiennie przedstawiane w sposób uproszczony a naukowcy jakoś nie potrafią (w moim odczuciu) pociągnąć fabuły i przykuć zainteresowania.
Nie jestem taki który się wykłóca. Każdy ma inne zdanie na każdy temat. Ale do jednej rzeczy nie masz racji.
Usuń"Użyli Elementów Harmonii sami z siebie? Bez wiedzy i pomocy powierniczek? Teraz to już ostro pojechałeś." - ach te moje skróty myślowe. Oczywiście, że to bohaterki ich użyły a oni jednocześnie użyli swojej wersji. Poprawiłęm to w tekscie by było bardziej zrozumiałe.
A, w takim razie ok, zwracam honor w tej kwestii :)
UsuńDobra, przeczytałem wszystko. Strasznie długie te rozdziały xp.
OdpowiedzUsuńNa początku powiem, że ten FF przypomniał mi, czemu nie lubię Hard Sci-Fi. Naukowe wyjaśnienia po pewnym czasie zaczynają być strasznie męczące, a motywy, w stylu zmiany biegu czarnej dziury są strasznie naciągane. Ponadto wybrałeś sobie bardzo trudne miejsce akcji- statek. Ogranicza to różnorodność to minimum.
Najbardziej kuleje według mnie logika. Trzej przypadkowi studenci mówią głowie państwa, że za parę tysięcy alt (sic!), czarna dziura której nawet nie widać (sic!!), zniszczy całą planetę. Srsly, który z władców by się zgodził na taką akcję? I czemu kieruje nią 3 młodych ludzi, a nie posłuszni władzy, doświadczeni, elitarni naukowcy? I po co Celestia poświęca 6 ulubionych podwładnych i Elementy Harmonii? Nie mówiąc już o tym że nikt normalny nie mówi sobie "O, nie mamy co robić, nie mamy swojego życia, więc może wyruszymy na samobójczą misję? Okej, świetny pomysł!".
Trzej nowi bohaterowie są trochę... nijacy. Typowi studenci-nerdy. Irytuje mnie to "imprezowanie" i te tłumaczenie "niepełnosprtytnym" koleżankom niektórych rzeczy. Takie sytuacje są dobre na komedię... której jest tutaj dużo i jest całkiem dobra. Tyle że nie widzę tutaj tagu "Komedia".
Tak jak mówiłeś, niektóre relacje i zachowania bohaterów są nienaturalne. Zachowują się czasami chaotycznie i nielogicznie, są mocno przerysowane, a na dodatek charaktery są nieco zbyt płaskie. Cała naukowa otoczka całkowicie wypruwa FF z klimatu. Nie ma swojej niepowtarzalnej, oryginalnej atmosfery. Czytając go, czułem się jakbym siedział przy jakimś artykule popularno-naukowym.
Czytając ostatni rozdział, miałem na twarzy jedno, wielkie, WTF. Akcja do tej pory szła dobrym tempem a tutaj... przeszła chyba na napęd nadprzestrzenny. Tym co się tutaj działo, można było obdarować parę osobnych opowiadań. Są; wyścigi, robo-kuce, nanomaszyny, gadające atomy (?), kamienie filozoficzne (??), elementy nauki (???) duchy (????), przejmowanie ciał (?????)... Totalny chaos. Tak to wyglądało jakbyś wstawił niektóre wątki tylko po to... żeby były. Bez niektórych można by się spokojnie obejść, bo nie wnoszą nic specjalnego do fabuły. Musisz zrobić jakiś plan i stopniowo wprowadzać te motywy, a nie że wszystko jest od razu podane na tacy w 3 rozdziale. Jakaś tajemnica, ukryte wątki może? I wracając jeszcze do nanotechnologii- skąd ona się wzięła? To są przecież dziesiątki lat badań, a jak mówiłeś Celestia nie chciała rozwijać nauki. Nie mówiąc już o łączeniu tkanki z implantami.
No i tam parę zastrzeżeń które wymienił Kesseg. Też muszę powiedzieć że w pewnym momencie zaczynało się robić nudno.
Cóż, mam nadzieje że moja krytyka Cię nie zniechęciła. Z Sci-Fi jest tak że trzeba uważać... przesadzić jest tak samo łatwo, jak w High-Fantasy. Tyle że próby tłumaczenia tego wszystkiego też odbierają trochę przyjemności z czytania. Generalnie rzecz biorąc, nie jest źle. Ale nie jest też świetnie. Powiem szczerze, że tutaj zaśmiałem się o wiele więcej razy niż w dwóch "Party Hard" fikach jakie czytałem niedawno. Może pomyślałbyś o tym żeby było to coś bardziej Sci-Fi, Adventure i Comedy?
Widzę, że jesteśmy kwita :D ale jako autor pozwolę dodać coś od siebie.
UsuńTylko trzej studenci zauważyli, że grozi im niebezpieczeństwo. Celestia zauważyła ich po tym wypadku z eksperymentem i zrozumiała, że rzeczywiście jak będzie panować przez te kilka tysięcy lat, to będzie to zsyłać coraz więcej katastrof na planetę. Poza tym chciała się ich pozbyć bo widziała w nich te właśnie Elementy Nauki i wiedziała że mogą stanowić dla niej zagrożenie.
Co do <"O, nie mamy co robić, nie mamy swojego życia, więc może wyruszymy na samobójczą misję? Okej, świetny pomysł!"> to akurat kierowałem się taką postawą jaką mieli generałowie Hitlera (tak sobie to wyobraziłem). Mane 6 miało być ich taką "policją polityczną" i pilnować studentów, żeby nie zrobili niczego nieodpowiedniego.
Uwierz, że mozna być kimś takim samym jak np. Entropy. Nie będę zdradzał skąd ja to wiem. Ich stworzyłem na podstawie codziennych obserwacji.
Myślałem żeby dać tag "comedy", ale kolega powiedział mi żeby lepiej nie dawać.
No dobra, te elementy mogą wydawać się dziwne, ale w ostatniej części każde z nich będzie miało swoje 5 minut. a co do "gadających atomów" to to mu się akurat śniło a głos nie pochodził od atomu :D
Oni te badania po cichu przeprowadzali, dlatego tak mało osób wiedziało np. o sztucznym rogu.
Dzięki za wyczerpującą wypowiedź. Jestem zadowolony, że kogoś rozbawił mój humor :D Powodzenia w twoim fanficu :)
Zmieszajcie mnie z błotem, ale prosze o nawet najbardziej lakoniczny komentarz :D
OdpowiedzUsuńZa szybkie wprowadzenie do finału w 4 rozdziale, reszta, szczególnie fabuła, wyśmienite.
OdpowiedzUsuńTo wciąga jak czarna dziura ;)
OdpowiedzUsuńCzwarty rozdział to zlepek różnych motywów sf. Całkiem interesujący pomysł, na pewno w porównaniu do tego co było wcześniej - można by z tego pociągnąć całą wielką opowieść. Styl wciąż jest nienajlepszy i irytujący dla mnie. Brak rozwoju bohaterów, fabuła gnająca na łeb na szyję, niesatysfakcjonujące zakończenie.
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc nie zależało mi na 100% happy endzie. Mam pytanie. Czy dobrze zrobię jak napisze sequel (w sumie mam już 13 stron, ale nauka całek do wrześniowej poprawki mocno mnie spowalnia)?
UsuńA jednak zrobiłeś happy end. I to w moim mniemaniu boleśnie sztampowy. Ale mniejsza już o to.
UsuńCo do sequela - cóż, niektórym się podobało, więc mógłbyś go napisać, choć ja osobiście ucieszyłbym się bardziej, gdybyś spróbował swych sił w nieco innym stylu. Odsyłam do wcześniejszego komentarza Kervaka.
Ok, fanfic nie w moim typie, nie przeczytałem całości i raczej nie przeczytam. Ale znalazłem jedną taką rzecz w IV rozdziale:
OdpowiedzUsuń"Moje algorytmy heurystyczne" -- Nie. Albo coś jest heurystyką, albo jest algorytmem, te dwie definicje są ze sobą sprzeczne. Zdecyduj się.
Hmm, w konfiguracji avasta jest napisane: "czułość algorytmów heurystycznych". Ja to rozumiem jako algorytm nie będący zwykłym algorytmem tylko kierujący sie zasadami heurystyki.
OdpowiedzUsuńJedyna różnica między algorytmem i heurystyką to zakończenie: algorytm gwarantuje rozwiązanie postawionego problemu, heurystyka nie.
UsuńTak więc to co masz na myśli (oraz avast) to heurystyka/metoda heurystyczna.
Może "algorytm heurystyczny" brzmi mądrzej i jest stosowane potocznie, ale nie jest poprawnym sformułowaniem.
Wiesz, może bym się nawet tego szczegółu nie czepiał, ale ton tego opowiadania zobowiązuje. Nie będziesz wzywał imienia dziekana swego nadaremno. :P
Dobra, już poprawiam.
Usuńten fanfic jest .. jest .. taki ... "montry"
OdpowiedzUsuńpowiedziałbym ,że zacny
OdpowiedzUsuńBardzo dobre opowiadanie! Planujesz napisać kontynuację? Jeśli tak to czekam z niecierpliwością. ;)
OdpowiedzUsuńJuż kawałek napisałem, ale studia bardzo mi przeszkadzają :(
UsuńCóż, studia są ważniejsze ale bardzo się cieszę, że piszesz kontynuację i już nie mogę się doczekać :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNa dobry początek autor ma obiecany "wpierdol" za nazwanie "rozdziałem" czegoś co jest raczej "częścią" - bo ja tu sobie myślę "4 rozdziały zaraz przeczytam i napisze komentarz", ale gdy skończyłem o 3 w nocy to stwierdziłem, że najwyższa para spać.
OdpowiedzUsuńDo czytania zebrałem się późno, choć przyznam, że tag "sci-fi" był intrygujący, do tego zachęcające imię "Entropy", ale jakoś "fantasy" jest dla mnie łatwiej przyswajalne.
Przedmowa była bardzo zachęcająca... broohooh od studenta Wydziału Chemicznego Politechniki Łódzkiej! Poza tym sam też uwielbiam bawić sie w pseudonaukowe hipotezy dotyczące fantastycznych światów.
No to jedziemy, "rozdział I" idzie przeżyć, trójka protagonistów nie jest zbyt płaska (ale wciaż nie jestem przekonany do dawania liter na cutiemarkach), ale miałem nadzieję, ze mane6 naprawdę będzie epizodyczne, a tu co rusz wracają, przynajmniej dzięki humorowi studenckiemu (choć wszytko już gdzieś wcześniej słyszałem) i wstawkom naukowym (obliczanie stężeń roztworów jest mi szczególnie bliskie) jakoś to poszło.
Mimo wszytko ta grupka 3 przeciętnawych (nikt nie wiedział, że są elementami nauki) studentów cieszy się zbyt dużą atencją elemnetu magii, wiernej uczennicy Celestii ale powiedzmy, że nie należy tych fragmentów (niewidzialne pudełka po pizzy) zbyt poważnie.
Ale powoli zbliżamy się do najsłabszego fragmentu, że trzeba "coś" zrobić z tą czarną dziurą (ale mogłeś podkręcić kację uderzeniem jakiegoś meteorytu) to nie mam wątpliwości, że wysyłają tą trójkę? Świetny wybór! Ale elementy harmonii? Chyba po to, zeby Disocrd mógł się uwolnić! Przecież to najsilniejsza broń Equestri bez której padłaby pod naporem zewnętrznych wrogich sił (King Sombra?), kiedy mane6 zostały wysłane w kosmos to od razu zastanawiałem co zniszczy Equestrię? Jak musiałeś je wpychać to trzeba było tak zakombinować, że ich obecnośc na statku, była... dosyć przypadkowa, a po starcie nie ma już odwrotu. ;P
Ale jak już to się przełknie to jest lepiej, ciężkie rozkimy magiczno-naukowe na omawianie których jestem zbyt trzeźwy, ale jako osoba po bio-chemie która uczyła się (a przynajmniej powinna) o fotosyntezie i Cyklu Krebsa miałem zastrzeżenia do "odżywiania się kuców", ale już tam.
UsuńI na koniec elementy nauki, ja bym szedł w kierunku "element logiki", element analizy" i tak dalej, a nie matematyka, fizyka i chemia, bo można się wykłócać, że biologię trzeba dorzucić albo chemię wywalić, a tak skojarzyło mi się z moimi "Elemnetami supermegapotężnego kaca" - też trzy sztuki...
Jako bonus masz elemnet nauki:
http://25.media.tumblr.com/tumblr_m0t4vwyC9t1r8hntxo5_r1_1280.jpg
Dalej to są już zadymy, kolejne teorie, naukowe rozkminy mi tam się podobało, ale tym "kamienim filozoficznym" Pinkie Pie to już rzeczywiście przegiąłeś
I tak doszlismy do rozdziału czwartego czyli, końca... czyli jednej wielkiej zadymy, weszło gładko, tylko oczywiście główni bohaterowie musieli natrafić (na szczęście nie od razu) na ostatnią ostoję "cywylizacji", na którą spadł wyniszczający atak niedługo po ich przybyciu.
Motyw obcej cywilizacji "łasic" i sondy, które źle zinterpretowała pewien sygnał jakoś mi nie podszedł, prędzej bym uwierzył w wewnętrzne niebezpieczeństwo(King Sombra?), które doprowadziło do takiego stanu.
A samo zakończenie? Dało mi kopa, i wbrew Kessegowi nie uważam go za happy enda.
Choć im dłużej o nim myśle tym bardziej wydaje mi się naciągane.
Oczekiwałem, że całość pod koniec zostanie w jakiś sposób "odkręcona" i coś takiego nastąpiło... ale czy rzeczywiście?
Elementy nauki nie odwróciły biegu wydarzeń, zagłada nadeszła/nadejdzie i nikt tego nie zmieni, "jedynie" pomogli mane6 uciec przed "konsekwencjami" do jakichś światów alternatywnych gdzie choć otoczone przyjaciółmi i rodziną będą osamotnione w swojej świadomości.
Dlaczego naciągane? No bo jeśli został utworzony tunel czasoprzestrzenny to Twilight nie powinno przenieść w całości? I dlaczego miałaby się niby "nadpisywać"? równie dobrze mogłaby się zamień z "miejscową" Twilight i ją wysłać na "zniszczoną Equestrię". Tym bardziej, że pod koniec opowieści była po takich przejściach, które z pewnością odbiły się na jej fizjonomii.
Na koniec przyznam dodatkowe punkty za "alternatywne wersje OC-etów", ale mogłeś się wysilić i wymyślić jakiś "łoryginalniejszy" układ słoneczny i galaktyki... specjalnie dla Equestri.
I jakoś nie mogę sobie wyobrazić kontynuacji tej historii.
Dzięki za przeczytanie :D
UsuńPozwól, że wyjaśnię kilka rzeczy. Księżniczki uznały tych trzech studentów za priorytetowe zagrożenie, dlatego kazały lecieć z nimi elementom harmonii, żeby ich pilnowały (był przypadek ich interwencji nawet). Z taką technologią zawsze mogli zawrócić i z wysokości orbity namieszać w państwie.
Taka interpretacja sygnału przez sondę była mi potrzebna żeby oni sami nieumyślnie wywołali kataklizm za który będą się czuć odpowiedzialni.
Tunel który stworzyli przesyłał tylko informację, dlatego została nadpisana.
Myślałem nad oryginalniejszym układem słonecznym, ale zauważyłem, że w odcinku z czasem Twilight mówi: "na Jowisza", więc uznałem że nazwy planet sa te same.
Na koniec powiem tyle: kontynuacja będzie działa się w świecie do którego trafiła Twilight, który jest bardziej tolerancyjny dla naukowców i oni spowodują problem, który będzie mógł być rozwiązany tylko przez elementy nauki, które trzeba będzie jakoś odtworzyć.
Pozdrawiam.
Późna odpowiedź jest późna.
UsuńTen bajer z pilnowaniem to znam, bo o nim wspominałeś we wcześniejszych komentarz, ale do mnie trafia, bo co ta trójka nerdów mogła zrobić z orbity, narysować penisa na księżycu? Puszczać audycję o grubym zadzie Celestii? w takim razie można byłoby ich oskarżyć o sprzeniewierzenie się celowi misji i zdradę stanu.
Poza tym do pilnowanie tej trójki to nadawałaby się dowolna szóstka "zwykłych" strażników z Canterlotu, może nie byliby tak sprytni, ale mane6 to skarb narodowy, może po prostu nie mogę zaakceptować wizji w której mane6 omija całe ich życie, bo poleciały w nieznane kosmiczna konserwą.
Historię z przesyłem "informacji" kupuję, lecz "nadpisywania się" już nie... dusza "postapokaliptycznej Twilight" opanowała ciało "młodej Twilight", a jej dusza została wygnana... być może się zamieniły miejscami, jakby nie patrzeć.. wyjątkowo wredne rozwiązanie...
Nie lepiej nie najeżdżaj na moją wizje nieśmiertelnej i niepodzielnej(mniej więcej) duszy, bo się nie dogadamy.
A na tej zniszcznoej Equestri zostały jakieś niedobitki ponylignów? A wyjaśnienie z układem słonecznym przyjmuje.
Cóż, księżniczki wierdziały, że oni mają potężne możliwości dlatego stwierdziły, że strażnicy by sobie z nimi nie poradzili (np. Entropy mógłby im wyłączyć syntezę ATP i szlag by trafił ich metabolizm). Poza tym nie chciały żeby oni czuli się kontrolowani więc wysłały mane6 żeby myśleli że będą im tylko pomagać w misji (a ich pomoc się nie raz przydała).
UsuńZauważ że mimo że byli w kosmosie to mieli potężne możliwości działania. Zawsze mogliby zawrócić swoim statkiem i zrzucić na Ziemię jakąś bombę atomową, a księżniczki nie mogłyby im w żaden sposób przeszkodzić.
Nie chcę się sprzeczać co do "nadpisywania się". Potraktowałem to tak a nie inaczej i tego już się nie zmieni. Jak to pisałem to nie myślałem właśnie o duszach tylko o informacji.
Tamta wioska była ostatnim miejscem zamieszkania Ponylingów. Po nich już nie było nikogo więcej.
Ludzie..człowiek czyta i połowy nie rozumie...ale przynajmniej ucze się chemi i fizyki..zwłaszcza fizyki...
OdpowiedzUsuńFanfik super, miło się czyta, niedługo zabieram się za "Kamień" :) Hug i brohoof dla autora.
OdpowiedzUsuńBTW: Chce takie ciało jak Entropy! :D Zainspirowałeś mnie do rozpoczęcia paru projektów, z Arduino i Lego Mindstorms NXT 2.0 :D
Bardzo dziękuję :D
Usuń