Okiem Broniego 17: Cheerilee
Dobra, jasne, trzeba się uczyć, ale przecież kiedyś trzeba odpocząć, nie? Ten czas odpoczynku pozwoliłem sobie poświęcić na kolejną część mojego starego i doszczętnie zapomnianego cyklu: Okiem Broniego, w którym to bezwstydnie obgadywałem poszczególne kucyki, a potem wyszedł sezon 2 i okazało się, że połowa z tego, co napisałem, jest już niewiele warta. No cóż, może kiedyś wrócę do tych starych postów, by je trochę zaktualizować. Wcześniej chciałbym pomęczyć was moimi przemyśleniami na temat jednej z najmilszych postaci całej serii:
No, ale tak macie rację. Cheerilee w twórczości fandomu występuje głównie u boku Big Macintosha lub Berry Punch. Ewentualnie oczywiście jako nauczycielka CMC, która uczy ich całek i nie przejmuje się tym, że akurat im one do niczego się nie przydadzą.
Jakość tego nauczania jest jednak wątpliwa, bowiem tablicy w klasie od zarania dziejów nikt nie ścierał. Może to wina lenistwa młodzieży?
Minął cały sezon, a tablica wciąż taka sama. Dopiero Babcia Smith postanowiła się tym zająć.
Co?! No dobra, czego ja oczekuję! To tylko serial dla małych dziewczynek, prawda? Pomijając zamachy stanu (Chrysalis), używki (mikstury, cydr), problemy psychiczne (Lesson Zero, Party of One) oraz zdobywanie cutie marków będące metaforą...
Wracając... Cheerilee jakimś cudem stała się postacią ważną. Ojej, to zabrzmiało okrutnie. No dobrze, to, że jest ważniejsza od Scootaloo , nie jest niczym dziwnym. Ale o to zadbali już sami twórcy i żadne pokłony ku czci Lauren Faust tego nie zmienią. Cheerilee jest po prostu charyzmatyczna. Lubi dzieci, a dzieci lubią ją. Można podejrzewać, że w dzieciństwie opiekowała się rodzeństwem (tutaj Berry znowu pasuje jak ulał).
90% obrazków z Cheerilee to shippingi. Deal with it... Ale spokojnie, jak na postać trzecio-planową dostała naprawdę dużo czasu antenowego. Nie jest kimś z tła, ale chyba tylko dlatego, że potrzebna była rola znajomej znajomego znajomej, której to znajoma uczy w szkole.
Zwróćcie uwagę, że tak naprawdę nikt nie wie nic pewnego o Cheerilee. Myślicie, że ją znacie. Myślicie, że pojawiła się wystarczająco dużo razy, by wyrobić sobie na jej temat opinię. Ale jaka jest prawda? Pomijając fakt, że jest przedstawicielką starszego pokolenia (no, trochę przesadziłem) i dawniej wyglądała dosyć obciachowo... Nie, no, poważnie, wyobrażacie sobie taką "hipsterkę" idącą środkiem Ponyville? A potem ni stąd ni zowąd zostaje nauczycielką? Podejrzana sprawa.
Ok, miejsce akcji to Equestria, więc pewnie sex, drugs and rock&roll zostały zastąpione przez friendship, flowers and country, ale wciąż...
>W każdym razie nie miała w życiu szczęścia do miłości. Może to z powodu aparatu na zęby, dziwnej fryzury, czy buńczucznego wychowania... w każdym razie nie miała nigdy swojego specjalnego kucyka. Doszło do tego, że nawet dzieciaki chciały ją rozpaczliwie zeswatać z byle którym ogierem w mieście. Ostatecznie okazało się, że jedynym wolnym i w miarę normalnym jest Big Macintosh (jemu też w życiu nie wyszło). >
Pomimo znalezienia dla niej odpowiedniego kandydata, nie miała wielkiej ochoty wskakiwać mu w ramiona (heh, ciekawie by to wyglądało). Podziałała na nią dopiero zbawienna moc pewnej substancji, którą można nabyć w każdej aptece - tak, myślę oczywiście o witaminie C. Pani w okienku powiedziała mi, że z taką twarzą, to już tylko to może mi pomóc. Ekhem, nie piszę tego po to, by robić przytyk do urody Cheerilee. Nie, myślę, że to naprawdę uroczy kucyk, ale jakby to ująć... coś jej przeszkadza w znalezieniu prawdziwej miłości.
Może to przez...
No, cóż... bez komentarza. Jak takie osoby mogą uczyć w szkole? Wiem, to brzmi jak propaganda...
Lubię Cheerilee, naprawdę. Powiem więcej - wszystkiemu winna jest jej siostra!
Rodziny się nie wybiera. Skąd pomysł, że Berry Punch to siostra Cheerilee? Gra kolorów?A może po prostu chęć niektórych osób, by nie wszystkie relacje pomiędzy kucykami ograniczały się do shippingu? (Niestety już nieaktualne. W trakcie wyszukiwania powyższego obrazka natknąłem się na parę clopartów) W każdym razie jest grupa ludzi, która popiera to, że klacze są rodziną. Poza tym często tak się zdarza, że nauczycielki mają siostry alkoholiczki (amerykańskie filmy z gatunku dramat obyczajowy).
Cheerilee i Mere Jump w radosnym... a nie, to przecież Spike! Za długo mam już swój avatar.
No, ale tak macie rację. Cheerilee w twórczości fandomu występuje głównie u boku Big Macintosha lub Berry Punch. Ewentualnie oczywiście jako nauczycielka CMC, która uczy ich całek i nie przejmuje się tym, że akurat im one do niczego się nie przydadzą.
Jakość tego nauczania jest jednak wątpliwa, bowiem tablicy w klasie od zarania dziejów nikt nie ścierał. Może to wina lenistwa młodzieży?
Minął cały sezon, a tablica wciąż taka sama. Dopiero Babcia Smith postanowiła się tym zająć.
Co?! No dobra, czego ja oczekuję! To tylko serial dla małych dziewczynek, prawda? Pomijając zamachy stanu (Chrysalis), używki (mikstury, cydr), problemy psychiczne (Lesson Zero, Party of One) oraz zdobywanie cutie marków będące metaforą...
Wracając... Cheerilee jakimś cudem stała się postacią ważną. Ojej, to zabrzmiało okrutnie. No dobrze, to, że jest ważniejsza od Scootaloo , nie jest niczym dziwnym. Ale o to zadbali już sami twórcy i żadne pokłony ku czci Lauren Faust tego nie zmienią. Cheerilee jest po prostu charyzmatyczna. Lubi dzieci, a dzieci lubią ją. Można podejrzewać, że w dzieciństwie opiekowała się rodzeństwem (tutaj Berry znowu pasuje jak ulał).
90% obrazków z Cheerilee to shippingi. Deal with it... Ale spokojnie, jak na postać trzecio-planową dostała naprawdę dużo czasu antenowego. Nie jest kimś z tła, ale chyba tylko dlatego, że potrzebna była rola znajomej znajomego znajomej, której to znajoma uczy w szkole.
Czy jednak za maską uśmiechniętej sąsiadki nie kryje się tajemnica? W końcu dla kogo oryginalnie został kupiony kapelusz z odcinka "Secret of My Excess"?
Cheerilee doczekała się nawet swojej własnej zabawki - czy tylko mi na pierwszy rzut oka wydawało się, że jest w kolekcji razem z Apple Bloom?
Podsumowując:
Cheerilee... no, jakby to powiedzieć... po napisaniu tego wszystkiego nie widzę większego sensu w tworzeniu tego posta. Jednakże wypadało coś o tej postaci napisać. Nie jestem na bieżąco z fanfikami, więc możliwe, że przegapiłem, jak to Cheerilee uczy się wschodnich sztuk walki, by zemścić się na szefie mafii (czy ja tego gdzieś już nie widziałem?).
Fajna postać, choć mało "krwista". Ale czego ja oczekuję, skoro Applejack i Fluttershy mają tak mało odcinków?
Dwa obrazki z tą postacią, które zwróciły moją szczególną uwagę.
Najdziwniejszy - jest taki dziwny, że go tutaj wstawiam. Po prostu nic na tym obrazku nie jest normalne. To jest takie dziwne, że to nawet nie jest shipping!
A drugi na odmianę - najbardziej uroczy, którego znalazłem dosłownie przed chwilą:
Podsumowując:
Cheerilee... no, jakby to powiedzieć... po napisaniu tego wszystkiego nie widzę większego sensu w tworzeniu tego posta. Jednakże wypadało coś o tej postaci napisać. Nie jestem na bieżąco z fanfikami, więc możliwe, że przegapiłem, jak to Cheerilee uczy się wschodnich sztuk walki, by zemścić się na szefie mafii (czy ja tego gdzieś już nie widziałem?).
Fajna postać, choć mało "krwista". Ale czego ja oczekuję, skoro Applejack i Fluttershy mają tak mało odcinków?
Dwa obrazki z tą postacią, które zwróciły moją szczególną uwagę.
Najdziwniejszy - jest taki dziwny, że go tutaj wstawiam. Po prostu nic na tym obrazku nie jest normalne. To jest takie dziwne, że to nawet nie jest shipping!
A drugi na odmianę - najbardziej uroczy, którego znalazłem dosłownie przed chwilą:












Ostatni
OdpowiedzUsuńAle z Ciebie nołlajf, kto o tej porze przegląda FGE?
UsuńPrzyganiał kocioł garnkowi a sam w dołki wpada!
UsuńKto siedzi? Ja siedzę.
UsuńPrzecież to świetna pora na naukę fizyki, co niniejszym czynię.
UsuńNie do wiary, witaj w klubie.
UsuńWujku Mere to opowiedz nam z tej okazji jakąś naukową ciekawostkę! Prosiiimy!
UsuńI nie będzie bajki :(. Miałem nadzieję.
UsuńHm... może nie będzie bajki na dobranoc, ale będzie na dzień dobry. Czy wiecie, że zasada nieoznaczoności Heisenberga mówi nam, że nie istnieje stan, w którym ściśle określony jest pęd i prędkość, ponieważ pomiar jednej wielkości wpływa na pomiar drugiej? No i kot Schrodringera jest zarówno martwy jak i żywy.
UsuńA wiecie, że szkło jest ciałem ciekłym? To dopiero rozkmina!
UsuńTeraz mogę sobie spokojnie wsadziuć kciuk do gęby i iść spać ;]
UsuńO! Witam grono! Czyli wszyscy zakuwają coś z fizyki?
UsuńNo, ale oczywiście nie samą fizyką...
UsuńDzisiaj po raz pierwszy natrafiłem na serię filmików "There she is" (nie żartuję, nie znałem tego wcześniej - podobno wstyd).
Moje reakcje:
1. No ciekawe, ale żeby zaraz robić z tego hit?
2. No ładnie zrobione, chociaż powielanie motywów razi w oczy.
3. Fajne.
4. Don't cry. Dont't cry.
5. Daaaawwww.
Potwierdzam, sen jest dla słabych ludzi.
UsuńA tak poza tym, zauważyłem, że na blogu się trochę pusto robi. Mam nadzieję, że to tylko chwilowy "zastój",
UsuńPo prostu duża część redakcji ma teraz sesję. Podobnie jest z czytelnikami. :D
UsuńZawsze miło sie czegoś dowiedzieć o zasadzie nieoznaczoności (jak dla mnie brzmi całkiem sensownie). O, kota Shrodingera akurat znałam. Bo to dosyć znana rzecz xD A sesja to wkurzająca sprawa, ech :U
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńA niech to! Nie ma czego hejtować!
OdpowiedzUsuńA wziąłeś pod uwagę że w odcinku o kronikach Uroczego Znaczka jest pokazane, że Cheerilee chodziła z Rarity do jednej klasy w szkole?
OdpowiedzUsuńTak, wziąłem, choć o tym nie napisałem (stąd mój przytyk o starszym pokoleniu).
UsuńPani Cheerilee to mój ulubiony kucyk. Fajnie że ktoś napisał o niej artykuł.
OdpowiedzUsuńPS Tego z tablicą to nie zauważyłem :P
"Cheerilee is sweet and kind..."
OdpowiedzUsuń:)
Okiem Broniego będzię się jeszcze ukazywać?
OdpowiedzUsuńTablica is a Lie :)
Rozumiem, że chodzi o Inne Spojrzenie?
UsuńNiezależnie od tego odpowiedź jest jedna:
będzie, będzie...
po sesji będzie
A ja to bym chciała żebyś się zajął Vinyl :) Albo może hm... Państwem Cake? Spa sisters? Wymyśl coś jeszcze, jestem głodna!
OdpowiedzUsuń