Relacja z Majówki
Dziś, moje małe kucyki, mam dla Was wielką relację przygotowaną przez kolektyw broniaków uczestniczących w Bronymajówce, która odbyła się w Ochotnicy Górnej w tzw. Flutterchatce w czasie... majówki (well, no shit).
Blogger absolutnie nie byłby w stanie ogarnąć epickości tej relacji, dlatego przeczytacie ją sobie na Doksach. Zapraszam zatem.
Relacja z Majówki
Bonus - "Dodatek Lunański", czyli MMM okiem delegacji poznańskiej.

A ja tam byłam! *______*
OdpowiedzUsuń// pierwszy post.
Widać, że zabawa była super.
OdpowiedzUsuńAutorowi relacji gratuluję talentu, powinieneś pisać opowiadania.
Pozostaje tylko jedno pytanie: czemu mnie tam nie było? a, no tak, nigdzie nie było informacji o tej majówce - poprawcie się następnym razem (:
Hej :)
UsuńBrak informacji o majówce na serwisach ogólnopolskich nie był przeoczeniem z naszej strony. Dałem znać o projekcie tylko na kilku lokalnych grupach bronies na facebook'u, z kilku prostych powodów:
- pomimo dosyć długiego stażu w pracy z młodzieżą (6 obozów harcerskich, 2 w kadrze), nigdy nie organizaowałem podobnego wyjazdu. Starlight i Bittersweet także. To była dla nas próba. Średnio udana, swoją drogą.
- potrzebowaliśmy ludzi znanych i pewnych. Góry potrafią być zdradliwe, a ludzie nieodpowiedzialni.
- chcieliśmy zabrać osoby, które się już trochę znają, żeby łatwiej było ogarnąć Stado. I tak nie uniknęliśmy kwasów jak diabli, sprzeczek (lekkich, lecz zawsze), nie wyrobiliśmy harmonogramu, a wracaliśmy tak długo (i z przygodami :) gdyż goście nie sprzątali po sobie, i 4,5 godziny zeszło nam na ogarnięciu domu. Niektórzy nawet nie przeczytali regulaminu, w jednym punkcie zatytułowanego "OBEY!" i całkiem surowego (i bez poczucia humoru). Nawet na zgranej paczce dyscyplinę było wymóc ciężko.
- termin był niefortunny na dawanie znać większej ilości osób. Musieliśmy się nachodzić po górach z powodu kaprawych połączeń - autobusy jeżdżą tylko w dni robocze. Co by się podziało, gdyby nagle 30 osób zapragnęło wpaść? całą majówkę szukalibyśmy kolejnych turystów...
Podsumowując: Przepraszamy za brak informacji. Wyjazd majówkowy był eksperymentem. Musieliśmy się nauczyć kierować ludźmi we w miarę przyjaznych warunkach, pozbierać wnioski, zobaczyć, jak harmonogramy wychodzą w praktyce. I jak sprawdzają się nasi podopieczni. Plik wnioskowy, dosyć obszerny, już jest. Popracujemy nad sobą w pierwszej kolejności, w drugiej nad planami a w trzeciej nad odsiewem osób nieodpowiedzialnych.
Więc nie bój nic :) wyjazd się sprawdził na 65-70%, debiut niezły :) Planujemy już kolejny, i ten będzie całkiem publiczny. Szykujcie się w wakacje :*
Gannet
Emes! To celowe, że mogę edytować relacje na Google document? Jak nie to weź to napraw szybko, bo ktoś może namieszać.
OdpowiedzUsuńA możesz zapisywać zmiany? Bo ja nie. Zresztą, nie ja jestem właścicielem dokumentu, więc to nie ja mogę zmienić, jakby co.
UsuńJuż telefon do właściciela był i wszystko jest załatwione.
UsuńDziękuję, chłopaki za telefon :*
UsuńWięcej takich relacji! :)
OdpowiedzUsuńChciałbym na taką majówkę się za rok wybrać.
chyba najzabawniejsza relacja jaką czytałam :D (i najdłuższa ale to szczegół . Charleka lubić długaśne i fajaśne (gdzie ja wygrzebałam tą frazę ? O.o ) teksty ;D )
OdpowiedzUsuńjestem pod wrażeniem - wszystko jest opisane tak ... tak ... nie wiem jak to określić - chodzi mi o to że nie wiem czy wszystko tu jest prawdą czy nie , ale nawet jeśli nie jest to we wszystko tu można uwierzyć XD
tak czy inaczej - widać że zabawa była świetna
Wszystko zawarte w relacji jest 100 % prawdą. Co prawda podane w kombatancko-grafomańskim sosiku i półsuchym poczuciu humoru, ale wszystko się zgadza :)
UsuńGannet
c:
Pozdrawiam wszystkich kogo to ominęło. Możecie byc tylko zazdrośni.
OdpowiedzUsuńCóż, ta relacja właśnie doszczętnie zburzyła moje plany dotyczące uczenia się do dwóch testów i zrobienia całej masy pracy domowej. DZIĘKI!
OdpowiedzUsuńAle muszę powiedzieć, czytało się ekstra :) Widać, że zabawa była przednia. Chętnie bym wpadła na coś takiego w wakacje, ale pod warunkiem, że mój ukochany tatuś nie wymyśli znów jakiegoś dziwacznego argumentu dla którego nie mogę jechać :) No i pod warunkiem, że pojedzie ktoś z Łodzi xD Sama się nie ruszam :3
A teraz komuś popsuję humor. To naprawdę wygląda jak puchatek z beczułką. NAPRAWDĘ.
Gannet, jak mogłeś -_-
OdpowiedzUsuńBez oporów. Dobry tekst, nie powinien się marnować.
UsuńByło super <3
OdpowiedzUsuńUrodziny we Flutterchatce i w obecności tak rewelacyjnych ludzi. OMG! Wciąż nie mogę otrząsnąć się z zajebistości MMMakabrycznie MMMorderczej MMMajówki! *-*
OdpowiedzUsuńJedenasty
OdpowiedzUsuńTeż mam taką tabakę hehe (dobry gawiś - apricot jest). Pozatym relacja fajna :D.
OdpowiedzUsuń