OC: Locke

Postać z fanfica KLIK

Autor: Ravebow Dash


Imię: Locke
Rasa: Gryf
Rodzice: Enyo i Clinis
Wiek: 30 lat

Historia:
Locke to dosyć młody gryf, który urodził się w mało znaczącej dla Imperium rodzinie. Rodzice w młodym wieku wysłali go do akademii, w której uczył się posługiwać orężem. Z początku wydawało się, że Locke nie nadaje się do walki i jego wychowankowie pogodzili się z tym, że ich syn skończy co najwyżej jako pielęgniarz, albo kucharz polowy. Cała nauka w akademii trwa od 6 do 10 roku życia. Zwieńczeniem treningu jest ostateczny test, który przechodzą wszystkie młode gryfy w wieku 10 lat, a polega on na walce z innym gryfem na arenie. Zwycięzca zostaje przyjęty do armii i od tego czasu trenuje już z innymi żołnierzami, jednak nawet, jeżeli ktoś przegrał, to miał szansę na dostanie się do oddziału - wystarczyło zrobić wrażenie na widowni i sędziach. Mimo, iż uczniowie walczą prawdziwą, ostrą bronią, to nie zdaża się, żeby ktokolwiek ginął. Gryfy uczone są szacunku dla przeciwnika i incydenty, w których kogoś ponosi są bardzo rzadkie. Zwykle sędziowie reagują odpowiednio szybko i nikt nie cierpi. W całej historii zdarzyły się tylko trzy śmiertelne wypadki.
Locke słabo radził sobie z bronią strzelecką, więc zdecydował się na broń białą. Zwykłe miecze były wykonywane ze stali albo żelaza, tylko najwięksi wojownicy mogli dzierżyć magiczne miecze pozostawione przez nieznaną rasę. Wiadomo o nich tylko tyle, że zasilane są mocą klejnotów i uruchomić je mogą nieliczni - reagują tylko na niektóre z gryfów.
Nadszedł dzień ostatecznej próby. Dzień walk jest uważany za święto i każdy powinien zjawić się na widowni. Clinis i Enyo spojrzeli na siebie i zaczęli zastanawiać się, czy ich syn da sobie radę. Ujrzeli Locke`a, który stał jako drugi w kolejce do walki. Walka, która toczyła się przed nim była bardzo brutalna i niefortunnie zostały dobrane dwa gryfy o zupełnie innych poziomach umiejętności. Wątły i słaby Elix walczył mieczem, a potężny Pheon używał włóczni, która była jego pamiątką rodzinną. Kilka razy jego ciosy mogły przebić wroga na wylot. Sędziowie nie przerywali walki, gdyż nie życzył sobie tego żaden w walczących. Locke bał się, że jego umiejętności nie wystarczą. Spojrzał na strażnika i leżące obok dwa pozłacane, magiczne miecze. Pomyślał, że chciałby kiedykolwiek ich użyć, lecz już kiedyś próbował je aktywować - bezskutecznie. Sytuacja na arenie stawała się coraz bardziej napięta, gdy Elix padł na ziemię. Sędziowie przerwali walkę, lecz przeciwnikowi było za mało. Cisnął z potężną siłą miecz, który należał do jego rywala. Wszyscy byli tak zaskoczeni, że nikt nie był w stanie zareagować. Locke instynktownie wyrwał się z kolejki i podniósł dwa miecze leżące obok strażnika. Ku zdumieniu wszystkich, obydwa klejnoty zasilające zostały aktywowane i tunel przed wejściem został oświetlony czerwonym i zielonym światłem. Locke wyrwał się z niesamowitą prędkością na arenę i cisnął jednym z mieczy do przodu, jednocześnie szykując drugi do ataku. Rzucony miecz zdołał odbić lecącą w stronę Elixa broń. Widząc to Pheon ze wściekłością poszybował w stronę swego przeciwnika, mierząc swą włócznią prosto w jego pierś. Locke nie tylko zdołał zablokować ten cios, ale też wyrwać przeciwnikowi z dłoni jego broń. Pheon oszołomiony i powalony falą uderzeniową, która powstała przy zparowaniu ciosu magicznym mieczem stracił przytomność. Widownia zamilkła, wszyscy wpatrywali się w młodego gryfa, któremu jako pierwszemu od ponad 5 lat udało się aktywować broń starożytnych. Sędziowie jednogłośnie zadecydowali, że Locke zdał egzamin. Po kilku dniach został przydzielony do najlepszego oddziału w kraju.
Przez wiele lat trenował tak siebie, jak i nowych uczniów. Pewnego dnia dostał ważną misję - miał eskortować grupę archeologów, którzy znaleźli na pustkowiach dziwny zwój. Cała misja zakończyła się sukcesem, ale samo znalezisko sprawiło, że gryfy w całym Imperium zaczęły słyszeć dziwne szepty. Przywódca nakazał więc jego ukrycie w podziemnych archiwach. Jednym z żołnierzy, którzy się do tego zgłosili był właśnie Locke. Wyruszył więc głęboko pod ziemię, aby ukryć ten kawał pergaminu. Drużyna ukryła go w najgłębszej części archiwów, na ołtarzu, za wielkimi drzwiami. Na powierzchni wszystko wróciło do normy i życie gryfów nie było już niczym zakłócone.
Kilka miesięcy później do stolicy zawitali niezwykli goście - kucyki z Equestrii. Jeden z nich podawał się za księżniczkę, ale sam Locke nie chciał w to wierzyć. Tego samego dnia Imperium zostało zaatakowane przez nieznanego wroga. Choć wszyscy byli doskonale wyszkoleni, nikt nigdy nie brał udziału w prawdziwej walce. Locke dostał rozkaz eskortowania kucyków w bezpieczne miejsce. Niestety, na dziedzińcu został otoczony i gdyby nie dowódca gryfów, to kucyki nie zdołałyby tego przeżyć. Ta rysa na honorze Locke`a sprawiła, że jeszcze tego samego dnia zgodził się z własnej woli wyruszyć wgłąb tuneli po zwój, który jeszcze parę miesięcy wcześniej sam ukrywał. Jako doradca i ochroniarz w jednym podróżowali przez ciemne korytarze, aż do wielkiej bramy, przy której zostali zaatakowani przez nieznanych napastników. Wyszkolenie bojowe Locke`a sprawiło, że tym razem ochronił wszystkich. Przez wyrwę w podłodzę dostał się do legendarnego podziemnego miasta. Po znalezieniu wyjścia, znaleźli się w komnacie z ołtarzem. Niestety z tego pomieszczenia nie było innego wyjścia, niż wielka brama, a oni sami wpadli w pułapkę. Locke walczył dzielnie i z przekonaniem, że nawet gdy zginie, to zginie w walce - broniąc innych. Jeden z przeciwników zaszarżował prosto na kucyka. Locke instynktownie, tak samo jak przed laty, zasłonił go własną piersią. Włócznia przebiła go na wylot, ale on sam czuł, że odzyskał honor i spełnił swoje zadanie - ochronił jednorożca. Padł ledwo żywy na ziemię. Chwilę pózniej przez dach wpadła eskadra ciężko opancerzonych gryfów, którzy uratowali wszystkich i zabrali Locke`a do szpitala. Ciężko ranny gryf wykrwawił się na stole operacyjnym. Jednorożec, którego uratował podszedł ze łzami w oczach do jego martwego ciała i rzucił tajemnicze zaklęcie. Locke wziął głęboki oddech i zmartwychwstał. Słyszał w głowie czyjś głos i czuł, jakby w jego ciele zamieszkała druga osoba. Jego rany się natychmiastowo zagoiły, a on sam jak gdyby nigdy nic wyleciał ze szpitala na dziedziniec. Nikt nie mógł uwierzyć, że on żyje, a do tego jest w pełni sił. Nie było czasu na wytłumaczenia, bo Locke, już jako generał, musi czym prędzej wyruszyć ze swoim oddziałem w stronę Ponyville, aby powstrzymać jego oblężenie.

Komentarze

  1. Chętnie przeczytam dalszą część, jeśli takowa powstanie. Chociaż historia jest przewidywana, przynajmniej na tym etapie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do mojego FF - końcówka OC jest już tam szerzej opisane... dalsza historia już się pisze.

      Usuń
  2. Aha!!! A ja za to widziałem juz ten wpis kilka dni wcześniej(może nawet tydzień do dwóch tygodni)!!

    A co do OC, to miło widzieć coś innego! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham gryfy i tak I WANT MORE

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że ktoś robi rysunki gryfów. Może kiedyś poproszę autora o jakiś szkic gryfa ze swojego opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rofl... ja to zrobiłem na odwal w godzinę... (z czego 30 minut poprawiałem głupie kończyny :P)

      Usuń
  5. Historia ciekawa trzyma w napięciu. Po raz pierwszy sama z siebie czytałam histrię XD! Ja lecę pisać fanfic.

    OdpowiedzUsuń
  6. Za obrazek masz kopa w dupe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciało mi się tego robić... poza tym, ja to narysowałem już dobre 3 miesiące temu :D

      Usuń
  7. wychowankowie - to ktoś kogo się wychowuje, nie ktoś wychowujący

    Historia napisana dość chaotycznie. Bohater odrobinę op. Jednak w ostatecznym rozrachunku całość ujdzie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!

Popularne posty