OC: Ray
PINK HAIR PONY GO!
Historie OC się pokrywają więc przed rozpoczęciem warto przeczytać ten post.
Autor: Resset
Imię: Ray
Wiek: 10
Rasa: Pegaz
Miejsce Urodzenia: Stableside
Miejsce Zamieszkania: Ponyville, pracownia projektancka Soft Style
Rodzice:
Matka: Silverstone (Jednorożec)
Ojciec: Wildfire (pegaz)
Uroczy Znaczek: Brak
Charakter:
Ray to wścibski, niegrzeczny, rozgadany i zawsze szczęśliwy dzieciak. Jest Bratem Soft Style. Nie odkrył jeszcze swojego talentu ale ciągle marzy o wielkiej karierze. Pragnie osiągnąć taki sukces jak jego siostra. W przeciwieństwie do Soft Style jest białym pegazem o długich pomarańczowo-czerwonych włosach i krótkim ogonie. Jedyną ich cechą wspólną są oczy tego samego koloru. Uwielbia wyścigi na krótki dystans. Nigdy nie wspomina o swojej przeszłości tłumacząc się, że nie pamięta nic z wcześniejszych lat jego życia.
Historia:
Ray urodził się w wiosce Stableside. Jest bratem Soft Style. Zanim przyszedł na świat jego siostra miała 8 lat. Odkąd pamięta jego rodzice bardzo go rozpieszczali. Chodził do tej samej szkoły co Soft Style. Nie był prymusem i często rozrabiał. Kiedy jego siostra uciekła z domu nie rozumiał dlaczego uciekła skoro rodzice są tacy dobrzy dla niego. Prowadził sielankowe życie do czasu gryfiego napadu.
Stało się to w jego urodziny. Silverstone i Wildfire przygotowali dla młodego Ray'a przyjęcie urodzinowe. Impreza miała się odbyć wieczorem. Wszystko było przygotowane lecz brakowało jeszcze zamówionego tortu. Wildfire udał się po tort do pobliskiej piekarni. Wziął przesyłkę, zapłacił i zaczął się kierować w stronę domu. Przy wyjściu zaczepiła go banda gryfów.
- Ej ty, przyjemniaczek! Wyskakuj z kasy, ciasta czy co tam masz! - zaczął ich herszt.
- Przepraszam, bardzo się spieszę! - odpowiedział Wildfire
- Ty chyba nie rozumiesz szefa! To był rozkaz!
- Niestety, nie mam żadnych pieniędzy. Proszę was, dajcie mi spokój!
- Posłuchaj no, przyjemniaczku! - herszt znowu się odezwał - Wiesz kim ja jestem? Jestem Maltrex z Gryphus! Herszt tutejszej bandy gryfów. Więc jeśli nie oddasz nam tej kasy, to cała wioska pójdzie z dymem! Zrozumiano?
- Przepraszam na prawdę muszę już iść... - Wildfire zbiegł jak najszybciej z miejsca.
-Tee, Nimrel, śledź tego patałacha. - powiedział Maltrex zwracając się do najmniejszego z gryfów. - Rozniesiemy jego wioseczkę z dymem...
Wildfire wrócił trochę zdenerwowany do domu. Silverstone zapytała z niepokojem.
- Kochanie co się stało?
- Nic strasznego... - Odpowiedział Wildfire
- Jak to nic? Widzę to po twoich oczach, że coś cię przestraszyło... Czy to te przeklęte gryfy? - zapytała.
- Czy możemy już przejść do rozpoczęcia przyjęcia urodzinowego dla Ray'a? To był bardzo ciężki dzień... - wybełkotał.
- Oczywiście. Szkoda, że nie ma tu z nami Soft Style. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wróci. - Silverstone uroniła łzę.
- Ja też, kochanie, ja też... - odpowiedział pegaz, przytulając jego żonę.
Spokojna atmosfera trwała do czasu, kiedy Ray podszedł do pięknego tortu przygotowanego przez Pana Cane. Kiedy miał już zdmuchnąć świeczki przez okno wleciał mały gryf z pochodnią. 'TO JA!!! PAMIĘTASZ MNIE?!' Gryf krzyknął w stronę Wildfire’a, wyrzucając podpaloną pochodnię pod okno. Wildfire poznał tego gryfa. Był to Nimrel, sługus Maltrexa. Wszystko w domu zaczęło się palić. Od ram okiennych po pamiątki rodzinne. Ray zlękniony sytuacją, uciekł szybko do swojego pokoju. Wykorzystał swoje ukryte wyjście, dzięki któremu uciekał, kiedy rodzice dawali mu szlaban. Nie mógł rozwinąć skrzydeł. Strach paraliżował jego ruchy. Na szczęście znalazł wystarczająco siły do ucieczki pod drzewo, do którego zwykle się krył. Widział z daleka jak jego dom, wioska i życie zostaje zniszczone przez gryfy. Przeczekał najgorszy czas w swojej dziupli w drzewie. Kiedy minęła noc, Ray udał się do szczątek swojego domu, licząc na znalezienie czegoś o nowym zamieszkaniu jego siostry. To co tam ujrzał było makabrą w jego oczach. Jego matka rozszarpana gyfimi szponami i ojciec przybity do ziemi gruzami. Kiedy mały pegaz stracił nadzieję na to, że usłyszy jeszcze głos rodziców zobaczył, że jego ojciec jeszcze żyje.
- Tato! Co się stało?! - krzyczał Ray.
- Hnngh.. Maltrex... Gryfy... Fillydelphia... Soft Style... - Tymi ostatnimi słowami pożegnał Ray'a na zawsze.
Ray rzewnie zapłakał. Tyle zła dla takiego małego pegaza to za dużo. Postanowił udać się do Fillydelphii w poszukiwaniu siostry. Spod gruzów wygrzebał swoją szkatułkę, gdzie trzymał oszczędności na swój pierwszy wyjazd na obóz lotników w Cloudsdale. 'Cóż, obóz musi poczekać! Trzeba znaleźć moją siostrę i powiedzieć co się stało!' Udało mu się zapewnić godny pochówek dla rodziców. Kiedy załatwił już wszystko, udał się w podróż do Fillydelphii. Przed wyjazdem ustalił, że Soft Style pracuje w zakładzie projektanckim. Wysłał tam telegram, zapominając się podpisać (jak to u zestresowanego kucyka bywa). Po kilkugodzinnej podróży udał sie do tego zakładu. Właściciel poinformował go, że Soft Style wyjechała do Ponyville zaraz po otrzymaniu telegramu. Powiedział również, że była załamana stratą rodziny. Ray nie powiedział kim na prawdę jest dla Niej. Przytłoczony tą wiadomością oraz brakiem środków w portfelu, poprosił właściciela o mapę do Ponyville. Na początku nie chciał On udzielić takiej odpowiedzi, ale po nie długiej namowie udało mu się zdobyć mapę lasu Everfree. Pełen odwagi ruszył w jego stronę.
Kilka godzin wędrówki zmusiło Ray'a do odpoczynku. Był wycieńczony, ale pomimo tego nie stracił hartu ducha. Zgubił się. Jedyną możliwością zostało mu odpalenie racy pomocy, którą dał mu ojciec na siódme urodziny. Powiedział mu "Podpal ją, a zjawi się ktoś kto ci pomoże.". Bez chwili namysłu zapalił ją i wyrzucił. Wydobyło się jaskrawe światło i świszczący dźwięk. W tym samym czasie Ray zemdlał.
Pegaz obudził się w białej sali. Ściany były wykonane z chmury. Naokoło stały łóżka, w których leżały inne kucyki różnych ras. Wokół kręciły się pegazy w stroju pielęgniarek.
- Co się stało? Czy to niebo? Czy ja... umarłem? - zapytał mętnym głosem.
- Nie martw się. Jesteś bezpieczny. Znajdujesz się na oddziale ratunkowym szpitala w Cloudsdale.
- Cloudsdale? Zawsze chciałem tu przyjechać na obóz... Auu, moja... głowa... - jęknął.
- Postaraj się nie robić żadnych gwałtownych ruchów. Trafiłeś tutaj, bo ktoś odpalił racę ratunkową. Nasi zwiadowcy to zauważyli i wezwali pomoc. Ciesz się, że ktoś był na tyle hojny i poświęcił tak drogi przedmiot dla ciebie. - uśmiechnęła się pielęgniarka.
- Muszę... zobaczyć się z siostrą. Mój dom... Stableside... gryfy... Maltrex...
- Maltrex, powiadasz? To jest jeden z najgroźniejszych bandytów krążących po Equestrii. Szuka wszędzie guza dla zabawy. Nikt nie potrafi go złapać, ponieważ ciągle zmienia miejsce zamieszkania. Ciesz się, że uszedłeś z jego szponów cało. Teraz powiedz mi, kim jesteś.
- Ray... mieszkam... mieszkałem w Stableside... szukam siostry... uciekła przeze mnie... Nazywa się... Soft Style... - wybełkotał Ray i stracił przytomność.
- Trzeba jak najszybciej znaleźć twoją siostrę. Teraz odpoczywaj. Czeka cię duża droga do zdrowia.
Minęły dwa tygodnie i Ray powrócił do pełni zdrowia. Jego umysł wyparł ten smutny epizod i znowu był tym małym, radosnym dzieciakiem. Nabrał jednak więcej odwagi. Dostał informację, że jego siostra właśnie tutaj leci. Ray nie mógł okiełznać swojej radości. Intrygowało go jednak jak kucyk ziemny wejdzie na teren Cloudsdale. Pielęgniarka zapewniła go, że kucyki każdej rasy mogą wejść do placówki, ponieważ posadzka zbudowana jest z magicznej odmiany chmur. Ray czekał, spoglądał przez okno i chodził w kółko. bardzo chciał zobaczyć swoja siostrę po tak długim okresie czasu , oraz po tym co przeszedł by ją odszukać. Kiedy jego siostra sie zjawiła, poznał ją tylko po takim samym kolorze oczu. Od razu do niej poleciał i wtulił się w nią mocno. Krzyczał 'Odnalazłem cię! Siostrzyczko!' Soft Style mu nie odpowiedziała. Zauważył, że dalej obwinia go za krzywdy, których musiała doświadczyć w czasie ucieczki. Soft Style zapytała się pielęgniarki 'Gdzie mam odebrać wypis?' Jej głos był spokojny, stonowany i bardzo melodyjny, taki jak matki. Ray wiedział już w stu procentach, że to jest jego siostra. Kiedy szli w stronę w powozu, pielęgniarka opiekująca się małym pegazem zaczepiła Soft Style. Poprosiła ona Ray'a żeby zaczekał na zewnątrz. Opowiedziała ona Soft Style całą historię, którą udało jej się usłyszeć od pegaza. Zdała sobie sprawę, że jej młodszy braciszek przebył również wiele cierpienia. Usłyszała też, że Ray ciągle obwinia się o jej ucieczkę. Zrozumiała, że każdy zasługuje na drugą szansę.
Ostatni rok dla Ray'a był najszczęśliwszym rokiem w jego życiu. Poznał wielu nowych znajomych w Ponyville, udał się na obóz lotników w Cloudsdale . Największym jednak sukcesem jest to, że jego relacje z siostrą się poprawiły. Jak to w każdej rodzinie bywa, są wzloty i upadki. W ich życiu nie brakuje kłótni . Na szczęście zawsze oboje starają się trzymać razem.
Kiedy Soft Style wychodzi wieczorami na skraj miasta, Ray chowa się w pobliskich krzakach i wpatruje się z siostrą w zachód słońca żeby wspominać swoją przeszłość. To jest najprawdopodobniej kolejna ich wspólna cecha.
Historie OC się pokrywają więc przed rozpoczęciem warto przeczytać ten post.
Autor: Resset
Imię: Ray
Wiek: 10
Rasa: Pegaz
Miejsce Urodzenia: Stableside
Miejsce Zamieszkania: Ponyville, pracownia projektancka Soft Style
Rodzice:
Matka: Silverstone (Jednorożec)
Ojciec: Wildfire (pegaz)
Uroczy Znaczek: Brak
Charakter:
Ray to wścibski, niegrzeczny, rozgadany i zawsze szczęśliwy dzieciak. Jest Bratem Soft Style. Nie odkrył jeszcze swojego talentu ale ciągle marzy o wielkiej karierze. Pragnie osiągnąć taki sukces jak jego siostra. W przeciwieństwie do Soft Style jest białym pegazem o długich pomarańczowo-czerwonych włosach i krótkim ogonie. Jedyną ich cechą wspólną są oczy tego samego koloru. Uwielbia wyścigi na krótki dystans. Nigdy nie wspomina o swojej przeszłości tłumacząc się, że nie pamięta nic z wcześniejszych lat jego życia.
Historia:
Ray urodził się w wiosce Stableside. Jest bratem Soft Style. Zanim przyszedł na świat jego siostra miała 8 lat. Odkąd pamięta jego rodzice bardzo go rozpieszczali. Chodził do tej samej szkoły co Soft Style. Nie był prymusem i często rozrabiał. Kiedy jego siostra uciekła z domu nie rozumiał dlaczego uciekła skoro rodzice są tacy dobrzy dla niego. Prowadził sielankowe życie do czasu gryfiego napadu.
Stało się to w jego urodziny. Silverstone i Wildfire przygotowali dla młodego Ray'a przyjęcie urodzinowe. Impreza miała się odbyć wieczorem. Wszystko było przygotowane lecz brakowało jeszcze zamówionego tortu. Wildfire udał się po tort do pobliskiej piekarni. Wziął przesyłkę, zapłacił i zaczął się kierować w stronę domu. Przy wyjściu zaczepiła go banda gryfów.
- Ej ty, przyjemniaczek! Wyskakuj z kasy, ciasta czy co tam masz! - zaczął ich herszt.
- Przepraszam, bardzo się spieszę! - odpowiedział Wildfire
- Ty chyba nie rozumiesz szefa! To był rozkaz!
- Niestety, nie mam żadnych pieniędzy. Proszę was, dajcie mi spokój!
- Posłuchaj no, przyjemniaczku! - herszt znowu się odezwał - Wiesz kim ja jestem? Jestem Maltrex z Gryphus! Herszt tutejszej bandy gryfów. Więc jeśli nie oddasz nam tej kasy, to cała wioska pójdzie z dymem! Zrozumiano?
- Przepraszam na prawdę muszę już iść... - Wildfire zbiegł jak najszybciej z miejsca.
-Tee, Nimrel, śledź tego patałacha. - powiedział Maltrex zwracając się do najmniejszego z gryfów. - Rozniesiemy jego wioseczkę z dymem...
Wildfire wrócił trochę zdenerwowany do domu. Silverstone zapytała z niepokojem.
- Kochanie co się stało?
- Nic strasznego... - Odpowiedział Wildfire
- Jak to nic? Widzę to po twoich oczach, że coś cię przestraszyło... Czy to te przeklęte gryfy? - zapytała.
- Czy możemy już przejść do rozpoczęcia przyjęcia urodzinowego dla Ray'a? To był bardzo ciężki dzień... - wybełkotał.
- Oczywiście. Szkoda, że nie ma tu z nami Soft Style. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wróci. - Silverstone uroniła łzę.
- Ja też, kochanie, ja też... - odpowiedział pegaz, przytulając jego żonę.
Spokojna atmosfera trwała do czasu, kiedy Ray podszedł do pięknego tortu przygotowanego przez Pana Cane. Kiedy miał już zdmuchnąć świeczki przez okno wleciał mały gryf z pochodnią. 'TO JA!!! PAMIĘTASZ MNIE?!' Gryf krzyknął w stronę Wildfire’a, wyrzucając podpaloną pochodnię pod okno. Wildfire poznał tego gryfa. Był to Nimrel, sługus Maltrexa. Wszystko w domu zaczęło się palić. Od ram okiennych po pamiątki rodzinne. Ray zlękniony sytuacją, uciekł szybko do swojego pokoju. Wykorzystał swoje ukryte wyjście, dzięki któremu uciekał, kiedy rodzice dawali mu szlaban. Nie mógł rozwinąć skrzydeł. Strach paraliżował jego ruchy. Na szczęście znalazł wystarczająco siły do ucieczki pod drzewo, do którego zwykle się krył. Widział z daleka jak jego dom, wioska i życie zostaje zniszczone przez gryfy. Przeczekał najgorszy czas w swojej dziupli w drzewie. Kiedy minęła noc, Ray udał się do szczątek swojego domu, licząc na znalezienie czegoś o nowym zamieszkaniu jego siostry. To co tam ujrzał było makabrą w jego oczach. Jego matka rozszarpana gyfimi szponami i ojciec przybity do ziemi gruzami. Kiedy mały pegaz stracił nadzieję na to, że usłyszy jeszcze głos rodziców zobaczył, że jego ojciec jeszcze żyje.
- Tato! Co się stało?! - krzyczał Ray.
- Hnngh.. Maltrex... Gryfy... Fillydelphia... Soft Style... - Tymi ostatnimi słowami pożegnał Ray'a na zawsze.
Ray rzewnie zapłakał. Tyle zła dla takiego małego pegaza to za dużo. Postanowił udać się do Fillydelphii w poszukiwaniu siostry. Spod gruzów wygrzebał swoją szkatułkę, gdzie trzymał oszczędności na swój pierwszy wyjazd na obóz lotników w Cloudsdale. 'Cóż, obóz musi poczekać! Trzeba znaleźć moją siostrę i powiedzieć co się stało!' Udało mu się zapewnić godny pochówek dla rodziców. Kiedy załatwił już wszystko, udał się w podróż do Fillydelphii. Przed wyjazdem ustalił, że Soft Style pracuje w zakładzie projektanckim. Wysłał tam telegram, zapominając się podpisać (jak to u zestresowanego kucyka bywa). Po kilkugodzinnej podróży udał sie do tego zakładu. Właściciel poinformował go, że Soft Style wyjechała do Ponyville zaraz po otrzymaniu telegramu. Powiedział również, że była załamana stratą rodziny. Ray nie powiedział kim na prawdę jest dla Niej. Przytłoczony tą wiadomością oraz brakiem środków w portfelu, poprosił właściciela o mapę do Ponyville. Na początku nie chciał On udzielić takiej odpowiedzi, ale po nie długiej namowie udało mu się zdobyć mapę lasu Everfree. Pełen odwagi ruszył w jego stronę.
Kilka godzin wędrówki zmusiło Ray'a do odpoczynku. Był wycieńczony, ale pomimo tego nie stracił hartu ducha. Zgubił się. Jedyną możliwością zostało mu odpalenie racy pomocy, którą dał mu ojciec na siódme urodziny. Powiedział mu "Podpal ją, a zjawi się ktoś kto ci pomoże.". Bez chwili namysłu zapalił ją i wyrzucił. Wydobyło się jaskrawe światło i świszczący dźwięk. W tym samym czasie Ray zemdlał.
Pegaz obudził się w białej sali. Ściany były wykonane z chmury. Naokoło stały łóżka, w których leżały inne kucyki różnych ras. Wokół kręciły się pegazy w stroju pielęgniarek.
- Co się stało? Czy to niebo? Czy ja... umarłem? - zapytał mętnym głosem.
- Nie martw się. Jesteś bezpieczny. Znajdujesz się na oddziale ratunkowym szpitala w Cloudsdale.
- Cloudsdale? Zawsze chciałem tu przyjechać na obóz... Auu, moja... głowa... - jęknął.
- Postaraj się nie robić żadnych gwałtownych ruchów. Trafiłeś tutaj, bo ktoś odpalił racę ratunkową. Nasi zwiadowcy to zauważyli i wezwali pomoc. Ciesz się, że ktoś był na tyle hojny i poświęcił tak drogi przedmiot dla ciebie. - uśmiechnęła się pielęgniarka.
- Muszę... zobaczyć się z siostrą. Mój dom... Stableside... gryfy... Maltrex...
- Maltrex, powiadasz? To jest jeden z najgroźniejszych bandytów krążących po Equestrii. Szuka wszędzie guza dla zabawy. Nikt nie potrafi go złapać, ponieważ ciągle zmienia miejsce zamieszkania. Ciesz się, że uszedłeś z jego szponów cało. Teraz powiedz mi, kim jesteś.
- Ray... mieszkam... mieszkałem w Stableside... szukam siostry... uciekła przeze mnie... Nazywa się... Soft Style... - wybełkotał Ray i stracił przytomność.
- Trzeba jak najszybciej znaleźć twoją siostrę. Teraz odpoczywaj. Czeka cię duża droga do zdrowia.
Minęły dwa tygodnie i Ray powrócił do pełni zdrowia. Jego umysł wyparł ten smutny epizod i znowu był tym małym, radosnym dzieciakiem. Nabrał jednak więcej odwagi. Dostał informację, że jego siostra właśnie tutaj leci. Ray nie mógł okiełznać swojej radości. Intrygowało go jednak jak kucyk ziemny wejdzie na teren Cloudsdale. Pielęgniarka zapewniła go, że kucyki każdej rasy mogą wejść do placówki, ponieważ posadzka zbudowana jest z magicznej odmiany chmur. Ray czekał, spoglądał przez okno i chodził w kółko. bardzo chciał zobaczyć swoja siostrę po tak długim okresie czasu , oraz po tym co przeszedł by ją odszukać. Kiedy jego siostra sie zjawiła, poznał ją tylko po takim samym kolorze oczu. Od razu do niej poleciał i wtulił się w nią mocno. Krzyczał 'Odnalazłem cię! Siostrzyczko!' Soft Style mu nie odpowiedziała. Zauważył, że dalej obwinia go za krzywdy, których musiała doświadczyć w czasie ucieczki. Soft Style zapytała się pielęgniarki 'Gdzie mam odebrać wypis?' Jej głos był spokojny, stonowany i bardzo melodyjny, taki jak matki. Ray wiedział już w stu procentach, że to jest jego siostra. Kiedy szli w stronę w powozu, pielęgniarka opiekująca się małym pegazem zaczepiła Soft Style. Poprosiła ona Ray'a żeby zaczekał na zewnątrz. Opowiedziała ona Soft Style całą historię, którą udało jej się usłyszeć od pegaza. Zdała sobie sprawę, że jej młodszy braciszek przebył również wiele cierpienia. Usłyszała też, że Ray ciągle obwinia się o jej ucieczkę. Zrozumiała, że każdy zasługuje na drugą szansę.
Ostatni rok dla Ray'a był najszczęśliwszym rokiem w jego życiu. Poznał wielu nowych znajomych w Ponyville, udał się na obóz lotników w Cloudsdale . Największym jednak sukcesem jest to, że jego relacje z siostrą się poprawiły. Jak to w każdej rodzinie bywa, są wzloty i upadki. W ich życiu nie brakuje kłótni . Na szczęście zawsze oboje starają się trzymać razem.
Kiedy Soft Style wychodzi wieczorami na skraj miasta, Ray chowa się w pobliskich krzakach i wpatruje się z siostrą w zachód słońca żeby wspominać swoją przeszłość. To jest najprawdopodobniej kolejna ich wspólna cecha.


To jest takie słodkie <3.Naprawdę, podziw.Ciekawa historia, postać.. Czekam na więcej Twoich OC.
OdpowiedzUsuńŚwietne arty :p
OdpowiedzUsuńOC też fajny. Siadaj na kompa i rób następnego
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńO, nowa postać Resseta! Soft Style bardzo mi się spodobała tak więc z chęcią przeczytałam o Ray'u. c:
UsuńCzy ten drugi obrazek to nie jest przypadkiem przerobiona mała RD, po stworzeniu Rainboom'a? Tak mi się mina i poza skojarzyła.
A teraz ocena:
+ Ładne rysunki.
+ Ciekawa historia.
+ Relacje z siostrą. Dobrze, że mu wybaczyła. c:
+ Charakter, który lubię.
+ Za normalność.
- Czemu zemdlał?
9/10. Liczę na więcej. c:
W poprzednim poście porobiłam masę błędów.
Kilkugodzinny marsz bez pożywienia robi swoje dla organizmu :) Co do drugiego rysunku to dopiero teraz zauważyłem, że te obrazki są bardzo podobne. Język polski robi jednak swoje z mózgownicą :P
UsuńNo w sumie tak, ale zdziwiło mnie, że zemdlał w tym samym czasie, kiedy wystrzelił racę. c: No, w sumie to nie jest taki strasznie duży minus, bo postać ogółem jest bardzo dobra.
UsuńPS. Czy oczy Ray'a są zrobione komputerowo? Bo wydają się takie żywsze niż reszta rysunku, a kredką trudno taki efekt uzyskać. [W pierwszym obrazku. c:]
Tak. Na początku chciałem zrobić animację, ale przez moje lenistwo tak zostało... :P
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMam być szczery? Najlepsze OC jakie czytałem ostatnim czasy i jedno z najlepszych w ogóle. No i wielki plus za brak krwi, śmierci i mordowania... czyli w końcu coś normalnego!
UsuńArty dobre, historia trzyma się kupy i jest porządnie napisana.
9/10
Przecież ten zły Gryf zabił rodziców Ray'a i Soft Style.
UsuńAle napisanie "zabić" a opisywać w szczegółach sposób tego zabicia to dwie różne rzeczy.
UsuńSpoko postać. Kolejna traci w brutalny sposób rodziców, ale wszystko się dzieje dobrze. MATKOOOO! Czy wszystkie historie muszą mieć jakiś pierwiastek ŚMIERCI?!
OdpowiedzUsuńP.S Fajna ta banda gryfów, mam pytanie jeżeli będę kiedykolwiek pisał OC lub Fanfic(i do jednego i do drugiego by mi pasowało) czy mógłbym skorzystać z tej grupki bandytów?
Nie mam żadnych zastrzeżeń. Rób z nimi co chcesz :)
UsuńA coś nie śmiercio-pierwiastkowego postaram się wymyślić. Może kolejna lekcja języka polskiego coś przyniesie do mózgu :D
Jest fajne, strasznie podobają mi się rysunki, sam OCet przyjemnie się czytał, i postać w miarę ciekawa ;> Ja daję jakieś... 9/10. Mały minus za pewne potknięcia w tekście i w fabule, ale prawie niezauważalne, gratuluję dobrego OC ;>
OdpowiedzUsuńchłopie dla mnie jesteś mistrzem wszystkiego.
OdpowiedzUsuńCo do OC to niestety nie doczytałem do końca bo.. wzruszyłem sie tak jak przy czytaniu Soft Style
dla mnie 10/10
P.S.: 2 obrazek seryjnie przypomina RD podczas Sonic'a
No, tutaj przynajmniej część fragmentu "charakter" rzeczywiście opisuje charakter. Historia jest źle opisana, ale widać autor choć trochę nad nią popracował.
OdpowiedzUsuńOgólnie rzecz biorąc: słabo, ale nie tragicznie.