Fanfic: Liść Róży
[Shipping]
Jednostrzałowy shipping autorstwa Kaczego. Ostrzegam zawczasu - osoby uczulone na kontrowersję niech się trzymają z daleka. Opis i link do Google Docs w rozwinięciu posta.
Autor: Kaczy
Opis: Aidan, główny bohater zmagający się z niedawną porażką, trafia zrezygnowany do Ponyville. Poznaje tam klacz imieniem Roseluck. Nie wie, że jak bardzo zmieni to jego życie... Krótka i prosta historia o rozterkach i odnajdywaniu siebie. Bo często liczy się nie to, co z pozoru najpiękniejsze...
Od Autora: Opowiadanie to lekki shipping, ale czysto emocjonalny - nie ma w nim żadnych "cielesnych" odniesień. Życzę więc miłej lektury!

Link nie działa.
OdpowiedzUsuńUff, właśnie widzę. Tutaj działający link.
UsuńAle derp... Już naprawiam.
UsuńPrzeczytane.
OdpowiedzUsuńDobry shipping nie jest zły, ale... kurna, takiego plot twista to się nie spodziewałem. Teraz będę miał traumę. ;P
Ładny styl pisania. Mimo iż shippingów nie lubię, czytało się to naprawdę dobrze. Plus za brak, cytując: "cielesnych odniesień". I to zakończenie (choć przyznam że coś tak podejrzewałem od pewnego momentu:) fakt, kontrowersyjne, ale czy aż tak bardzo? Czy danie temu "rangi" shipping nie było cokolwiek na wyrost? Zakończenie mi nie przeszkadzało, a takie "metro" klimaty dość ciężko trawię.
OdpowiedzUsuńNormal to to na pewno nie jest xd Więc w sumie shipping jest odpowiednio nadany.
UsuńDla niektórych pewno będzie "bardzo" :P
Naprawdę dobrze i sprawnie napisany fanfic! Tym bardziej, że jestem fanem shippingów.
OdpowiedzUsuńAle samo zakończenie... eeeeewwwwwwwwhurrrrrrrrghhhh
Czytało się lekko i przyjemnie. Pod koniec zaczynałem się już zastanawiać o co chodzi z tą kontrowersyjnością, w końcu lekki shipping to nic złego, a tu akapit dalej taki numer. Chociaż wywołało to u mnie jedynie zaskoczenie, a nie jakieś negatywne uczucia. Ogólnie brawa za dobrze napisanego fica.
OdpowiedzUsuńPS. Mój pierwszy komentarz na blogu. Tak więc witam wszystkich.
Obrzydliwe.
OdpowiedzUsuńWydawało się być naiwną historyjką, a skończyło...
No, ale z drugiej strony, takie zakończenie jest zaskakujące.
... Nie zmienia to faktu, że obrzydliwe.
Poza tym, to dziwne że główny bohater załapał się do gwardii. A na pewno, jego kariera po takiej przygodzie by się szybko skończyła.
Niby z jakiej racji? Co takiego zrobił, może coś przeoczyłam?
UsuńFanfic bardzo dobrze napisany, miło się czytało, przyjemni bohaterowie.
OdpowiedzUsuńAczkolwiek nie będę ukrywał faktu, że jestem negatywnie zaskoczony zakończeniem. Oczywiście, dobrze jest napisać coś wyróżniającego się ale... tak wzorowa sielanka zasługiwałaby moim zdaniem na to "inne" zakończenie. To bardziej traumatyczne niż "Cupcakes"!
Kończy się nietypowo, ale w końcu wszyscy są zadowoleni, więc happy end jest. Każdy kucyk zasługuje na trochę szczęścia :P
Usuń@Cierń
UsuńCiebie może takie rozwiązanie nie ruszyło. Ale wystarczy przejrzeć te kilka komentarzy, by zobaczyć, że opowiadanie choć cel osiągnęło, jest ciężkie do strawienia (chodzi mi oczywiście tylko o szok, choć parę błędów jest, ale przy sesji nie chce mi się pisać).
Happy end, byłby i tak, bo:
O szczęściu nie mów, bo główny bohater, jak sama fabuła prowadzi (nie chcę spoilerować dlatego piszę tak ogólnie), byłby równie zadowolony, gdyby to ona go adorowała. Jest po prostu bierny i czeka na impuls, mający go nakierować. Przecież nic nie czuł (prócz tęsknoty), a wyraźnie był gotowy na jakieś uczucie. Jednym słowem każdy powód do powrotu był dobry.
I tu pada tylko pytanie: Dla kogo?
W zakończeniu można po prostu wpisać każde imię (np. Pani Cake) i też będzie brzmiało sensownie. Wyraźnie chodziło autorowi o zaskoczenie czytelnika i tyle.
Podoba mi się bardzo styl w jakim piszesz, na pewno nie nudzi, a co do zakończenia to...WTF takiego obrotu akcji się nie spodziewałem. Czekam z niecierpliwością na więcej takich pokręconych pomysłów.
OdpowiedzUsuńGdy to czytałem, bardzo podobał mi się styl pisania i mimo że była 3 w nocy i czytałem to na telefonie (co jes niewygodne), to czytałem do końca nie nudzą się ani odrobinę. Jak już napisałem, jest to kawał dobrego fanfica.
OdpowiedzUsuńAle jeśli chodzi o opisana historię...
Mmyślałem że Aidan i Roseluck zostaną parą, będzie im się szczęśliwie żyło w Ponyville po wieki.
A tu proszę, taki szok że ją dziękuję... Żeby się zakochali, koń w koniu, facet w facecie jak zwał tak zwał, nie wiem jak dokładnie mam to określić...
W każdym razie, Imho nie powinno się tak skończyć, on powinien się zakochali w Roseluck i nawzajem. Ale cóż, autorowi nic nie mogę kazać, jego fanfic :/
Mózg zakończeniem rozje*any, szok porównywalny do "Cupcakes", jednak w innej formie i łatwiejszy to przeżycia.
Pisane z telefonu, mogą wystąpić dodatkowe kropki w zdaniach i dziwne zwroty spowodowane autokorektą XT9
Wow, można się było tego spodziewać, ale i tak zakończenie mnie powaliło. Jest urocze i przewrotne, czyli dokładnie takie, jakie być powinno. A już nawet przez chwilę myślałem, że Aidana Clover i Roseluck potną na kawałeczki w piwnicy, czy coś, choć tag na to nie wskazywał. Te wszystkie mrugnięcia, brr...
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem przesadziłeś z prędkością wydarzeń w końcówce. Wszystko dzieje się stanowczo za szybko. Słabo też nakreśliłeś relacje między bohaterami, przez co niezbyt dobrze można wytłumaczyć decyzję bohatera. Poza tymi wadami, jest dobrze, miejscami bardzo dobrze.
Wielkie dzięki za udany, sympatyczny fic. :)
@Gravis - Cóż, główny bohater najzwyczajniej w świecie nie wiedział, kim jest, stąd ta bierność. A że się skończyło, jak się skończyło, musi być jakaś różnorodność, nieprawdaż?
OdpowiedzUsuń@Adamovix - Taka wzorowa sielanka zasługuje na... właściwe zakończenie, cz takie, żeby wszyscy byli szczęśliwi. I są. Cel osiągnięty. Ale żeby porównywać do Cupkakes? No tego się nie spodziewałem. :D
@Flutterguy - Z tą końcówką, masz rację, chyba zbyt pognałem. Ale gdybym chciał bardziej rozwinąć akcję i relację pomiędzy... ważniejszymi postaciami, to... (pomimo braku "cielesnych odniesień", co podkreślam) zrobił by się tutaj flame war. ;)
[spoilery] I teraz: jak najbardziej, chodziło mi o zaskoczenie czytelnika. Forma taka a nie inna, raz, żeby... wywrzeć wrażenie, jeśli tak to mogę ująć, a dwa, że byłem ciekaw Waszych reakcji(które zresztą trafnie przewidziałem). I jestem przekonany, że gdyby odwrócić płcie bohaterów, wszyscy (a przynajmniej zdecydowana większość) byliby zadowoleni. A tak, "szok", "Cupkakes" i "trauma". No cóż... Życie prowadzi wieloma krętymi ścieżkami.
I jeszcze dodam, że prawdopodobnie takich krótkich historyjek (niekoniecznie shipów m/m), będzie więcej. Z różnymi bohaterami, ale osadzone w tym samym czasie i miejscu, ze stricte serialową atmosferą. (Niewykkluczone, że będą powiązane w jakiś sposób).
Więc udało mi się dobrze zinterpretować tekst i intencje autora. To się cieszę.
UsuńRóżnorodność jasne:
Pegazy, alikorny, jednorożce, kucyki, gryfy, gadające smoki, demony- taka różnorodność mi wystarczy. Ale TAKA różnorodność, mi zupełnie nie pasuje. Jest taki shipping o fluttershy, czytać go nie jestem w stanie. Poprostu TAKA różnorodność jest dla mnie, jak ten wycięty akapit z Cupcakes. Odrażające!
Nie wiem, poco TAKĄ różnorodność pchać do tak ładnego i czystego uniwersum.
Co nie zmienia faktu, że efekt zaskoczenia osiągnąłeś.
[spoiler] Co do "zakochanych":
Jak się zastanowić, to się wykpiłeś męską wersją Rose he, he. Motywacja bohatera musi być taka, że nie wie kim jest, bo inaczej nie da się wyjaśnić jego wyboru. Randka z rana- gdybyś to umieścił w jakichś bardziej romantycznych warunkach, to by się ten ogierek nie zpedalił. A tak, dałeś mu wybór między "niezobowiązującą" randką, a tajemniczą grą o jego serce (lub coś innego- twu).
Rozśmieszyło mnie:
Przy scenie pierwszego spotkania gł. bohatera z Rose- siedział w koszarach rok i ledwo na nią spojrzał, ona zaś zachowywała się jakby polowała na jakiegoś podpitego ogiera. Chęć upicia się cydrem, prędzej utopienia- cydr jest słabszy od piwa. Pobudka! Dziewczyna chce iść na randkę- co tam pełnia sezonu, trzeba się integrować.
Błędy o których wspomniałem:
Nie będzie tak szczegółowo jak gdzie indziej, bo sesja. Masz małe problemy z ze znaczeniem słów (np. zarekomendował, wpajać się weń itp.). Nie pasują do kontekstu wypowiedzi. To dość istotne, bo sprawia wrażenie jakbyś tych słów nie rozumiał, a domyślam się że to pomyłka.
Budowa zdań- zdarza ci się upychać wtrącenia mogące być równie dobrze odrębnymi zdaniami. To zaburza odbiór tekstu.
Zdarza ci się ciągle określać gł. bohatera- bohaterem- nie jest to złe, gdyby nie nagromadzenie tego słowa w niektórych akapitach.
Co do następnych tekstów:
Chętnie przeczytam jeszcze kilka takich pracek, o niemal bezproblemowym świecie. Proszę cię jednak, oszczędź mi TAKIEJ różnorodności, bo mam do niej wstręt (i jak widać po komentarzach nie tylko ja).
@Kaczy
Usuń"Szczęście dla wszystkich!... Za darmo!... Ile kto zapragnie!... Chodźcie tu wszyscy!... Starczy dla wszystkich!... Nikt nie odejdzie pokrzywdzony!" - Artur Badbridge po dotarciu do Złotej Kuli, na chwilę przed rozerwaniem na strzępy przez anomalię - Stalker: Piknik na skraju drogi, Strugaccy
Niestety, szczęście to pojęcie względne. We współczesnym świecie ogranicza się do łamania praw boskich i ludzkich. Do przeciwstawienia się ograniczeniom. Może to złe, a może dobre?
Obawiam się idealizacji świata, więc potencjalne szczęście niezgodne z pewnym przyjętym prawem niepisanym, moralnym czy też religijnym jest moim zdaniem straszne i nie powinno mieć miejsca. Szczęście wogóle nie powinno mieć miejsca, ale takie jest wręcz absurdalne.
Tak więc czekajmy na kolejny ogólnoświatowy konflikt, który w końcu zmiecie ludzi ostatecznie.
PS.Nie porównywałem do "Cupcakes", po prostu ten fanfic bardziej mnie przeraził.
No więc tak: główny bohater się nie "spedalił", bo (jak zakładam), to niemożliwe. Jako, że jest dość młody (przeszło ponad rok od wyfrunięcia z domu), dopiero wkroczył w dorosły świat i zaczął odkrywać siebie - dość powoli, niechętnie, wiedział że "coś" jest na rzeczy, lecz nie wiedział co. Dopiero impuls ze strony Clovera uświadomił mu to i owo. Rose z kolei (poza pierwszym spotkaniem w barze, wynikającym z jej wrodzonej chęci pomocy) praktycznie od początku stara się wybadać bohatera, jako że ten wpadł w oko jej bratu. Stąd te randki, przegadane, "suche", dość bezowocne.
UsuńCo do błędów, wiem, będę w przyszłości zwracał na nie szczególną uwagę.
I jeszcze, już pisałem, że prawdopodobnie stworzę więcej podobnych historyjek, ale nie banalnych, poruszających inne problemy - choć prawdopodobnie będą się (nieznacznie) zazębiać.
@Kaczy - Czyli w sumie mission accomplished ;] Nawet było lepiej niż sądziłem (dat Cupcakes xD).
OdpowiedzUsuń"Tyle dobrego, że ciężar będziemy ciągnąć z powrotem, to znaczy z górki..."
OdpowiedzUsuńZ powrotem z portu, czyli przystań leży wyżej niż Ponyville. Jak rozumiem port sąsiaduje z morzem? :D Czyli według Ciebie wioska kucyków leży w depresji? Ciekawa teoria...
Eee... cóż... Bardzo oczywista nieścisłość. Mea culpa.
Usuńport był rzeczny o ile zrozumiałem, ale też mnie zastanawia, dlaczego rzeka płynie wyżej od miasteczka, i to sporo wyżej, skoro wspinali się pod tą górkę "kilkadziesiąt minut"
OdpowiedzUsuńchoć to chyba jedyna nieścisłość jaka mi zapadła w pamięć
Kuuuuurrwww...!!! Czy teraz homo-ogirestwo jest modne w fanfikach?!Tak fajne się czytało, aż tu nagle... Ja pier*ole!
OdpowiedzUsuńFacepalm
OdpowiedzUsuńBardzo fajny fic, dobrze napisany, ciekawy styl, miło się czytało.
OdpowiedzUsuńTez miałem nadzieje, że chodzi cały czas o Roseluck, to jak ją opisywałeś sprawiło, ze mam kolejnego ulubionego BGP. Nie zauważyłem jaka ona jest urocza, a taki wesoły charakter naprawdę pasuje do niej.
Zakończenie nie było dla mnie aż tak zaskakujące, po pierwszej "przepustce" zacząłem coś podejrzewać.
Fajne było to, że pod koniec uzupełniłeś wszystko o informacje, które nie zostały podane w stanie"wskazującym" na początku historii.
Gdyby były oceny dostałbyś ode mnie 4,5/5.
P.S Nie pomyślałbym , że Clover i Roseluck to rodzeństwo, bardziej obstawiałbym, ze ma 2 siostry: Daisy i tą tam jeszcze jedną. Rozumiem, że to na potrzeby historii i bardzo mi się to podoba.
P.S.2. Reakcje w stylu "trauma", "mózg roz*****" i "gorsze od Cupcakes" tylko ukazują głębokoą homofobie, mi to nie przeszkadza nawet jak 2 kolesie idą za rączekę ale niech się po prostu nie całują i NIE adoptują dzieci i tyle.
Przepraszam bardzo, homofobem nie jestem.
UsuńNo to ciebie moge skeślić z listy xP
UsuńHomofob! faszysta! Jak możesz im nie pozwalać na adopcje dzieci! Jeszcze może powiesz, że nie powinni w szkołach prowadzić lekcji wychowania do życia w rodzinie!
UsuńNa poważnie: Nie zahaczaj o takie tematy i nie rzucaj takimi określeniami, bo to wsadzanie kija w mrowisko. Powinieneś zrozumieć, że żyjemy w społeczeństwie dosyć konserwatywnym. Mi jest w nim bardzo dobrze, ty pewnie też nie masz powodów by narzekać.
Znam pary homoseksualne i są to osoby na tyle przyzwoite, by w miejscach publicznych nie zwracać na siebie uwagi. Podobnie w kontaktach ze znajomymi potrafią się powstrzymać, od pieszczot, bo wiedzą, że to jest rażące.
A tak nawiasem: nie zastanowiło cię nigdy, że pedofile interesują się głównie chłopcami? Taka łamigłówka na zastanowienie.
Ludzie kulturalni nie rozmawiają, o takich rzeczach. Więc nie chcę rozwijać tego okropnego tematu.
Dobra, nie roztrząsajmy tego. Też znam jednego homoseksualistę, spoko gość nie można się przyczepić, skoczyłbym za niego w ogień. Powody by narzekać na społeczeństwo znajdą się zawsze i to różne.
UsuńNo i masz. Zwykle nie czytam shippingów(ten jest drugi), ale ta kontrowersja mnie zaciekawiła. Co też autor mógł tam wklepać? Z tego co pamiętam to robienie clopficów jest dzięki Celestii zabronione, więc chyba nie chodzi o tego typu sprawy.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałem jakąś połowę fanficka, przewijałem dość sporo gdyż zaczynał mnie nużyć.
Odnalazłem w końcu tą kontrowersję.
Nie tego się spodziewałem, ale uczciwie trzeba przyznać, że fanfick spełnił moje wymagania by być uznanym jako shipping, który może egzystować w świecie MLP.(pomijając zakończenie)
W kwestii kontrowersji.
Sam uznaję się za człowieka tolerancyjnego, jednak także końcówka nieco mnie obrzydziła.
Wydaję mi się, że powodem jest to, iż zawsze czytając coś wczuwam się mniej lub bardziej w główną postać. Tutaj postać w którą się wczuwałem okazała się być homo, co mocno koliduje z moim hetero upodobaniem.
Miałem opublikować, ale widzę że ktoś tu jeszcze o homofobii pisze.
Przyznam szczerze, nie podoba mi się gdy widzę dwóch gości idących za rączkę, obściskujących się. Obrzydza mnie to.
Jednakże obrzydza mnie także to, gdy ktoś w mojej obecności je steka krwistego, lub wątróbkę.
Nie zabraniam jednak pierwszym robić tego co robią tak jak tym drugim nie zabraniam jeść wątróbki(ohydne).
A, widzisz. "Tutaj postać w którą się wczuwałem okazała się być homo, co mocno koliduje z moim hetero upodobaniem." I o to dokładnie mi chodziło, taki jest cel tego opowiadania. Nie zawsze wszystko idzie tak, jakbyśmy chcieli.
Usuń@Kaczy - Cel jaki sobie postawiłeś był dosyć dobrze widoczny. Ja jednak odbieram zakończenie nie przez pryzmat postaci jaką wybrał Aidan, a miejsca, które wybrał. Jak pisał wcześniej Gravis, bohater był bierny w sprawie swoich uczuć. Moim zdaniem on był bierny całe życie. Ciągle płyną niesiony prądem rzeki, na końcu zaś sam wybrał rzekę, której chce się poddać. Clover czy Rose byli tylko pretekstem.
OdpowiedzUsuńCo do reakcji czytających. Homo, mimo swoich wysiłków, ciągle nie cieszą się zbyt dużą sympatią. Zauważyłem jednak, że jak u mężczyzn lesbijki cieszą się większą tolerancją, tak u kobiet to geje mogą się tym pochwalić. Zaznaczam przy okazji, że sam jestem zatwardziałym hetero i gdyby w opowiadaniu doszło do czegoś więcej, zwróciłbym wczorajszą kolację.
"Homo, mimo swoich wysiłków, ciągle nie cieszą się zbyt dużą sympatią."
UsuńPowiedziałbym, że głównie DZIĘKI swoim wysiłkom. Homoseksualizm przecież nie pojawił się dopiero w tym wieku, a jakoś wcześniej nie miano z nim za bardzo problemów.
Czy bierny... fakt, w znacznej części. Ale zwróć uwagę, że jego osobowość dopiero się kształtowała, niedawno utracił marzenie, ledwo wszedł w dorosłość. I czy wybrał tę rzekę... raczej wątpię, on już wcześniej nią płynął. Tyle że teraz udało mu się określić dokąd ona prowadzi.
UsuńKaczy, ty zakładasz, że gł. bohater był pedałem od początku. Tylko, że homoseksualizm nie jest przyrodzony, a powstaje w wyniku zetknięcia się słabej/osłabionej psychiki z warunkami podsuwającymi jej takie rozwiązanie.
UsuńTu mamy bohatera, który jak sam twierdzisz, przeżywa kryzys tożsamości. Nasuwa mu się chłopak i dziewczyna. Chłopak go podrywa, a dziewczyna chce być podrywana.
Czyli mamy psychikę idącą na łatwiznę. Poszedł w kierunku gdzie nie musi się starać. Mimo, że masz inne założenia, sprawdzają się tu i moje. Zabawne.
Interesujące rzeczy prawisz, bo ja słyszałem, że przynajmniej częściowo warunkowany jest genetycznie.
UsuńPóki co jednak brakuje jasnej odpowiedzi na to jaki czynnik jest dominujący w wykształceniu takiej orientacji, więc nie rzucaj tekstami faktami niepopartymi.
Zaś w sprawie słabiej psychiki, to wydaje mi się, że osoba deklarująca swój homoseksualizm, narażając się na brak akceptacji ze strony społeczeństwa wykazuje raczej silną psychikę.
@Gravis Uch, drażliwa kwestia dość. Nie wnikam w to, jak powstaje. Brak mi kompetencji, by to określić - wszakże nie jestem naukowcem zajmującym się tą kwestią. Założyłem, że był "pedałem" od początku, bo takie stanowisko utrzymują środowiska naukowe, a nie widzę osobiście powodu, by je kwestionować.
UsuńI dalej. "Czyli mamy psychikę idącą na łatwiznę. Poszedł w kierunku gdzie nie musi się starać." - z całym szacunkiem do Ciebie, ale ludzka psychika (a zwłaszcza w tej sferze) tak nie działa. Niby jak to ma być, "skoro muszę się męczyć z podrywaniem babki, to lepiej poddam się facetowi, który najwyraźniej mnie chce?" Psychika to nie źdźbło trawy uginające się pod każdym podmuchem wiatru.
Szczerze, na koniec dodam, że rozgrzebywanie tej - jakże trudnej kwestii, nie ma po prostu sensu w świetle tego opowiadanka. Nie zgłębiałem tam psychiki bohatera, nie pokazałem jego przeszłości, po prostu jest, jaki jest.
Jest jaki jest... Ok, nie bawię się w psychologa. Skoro nie rozbudowałeś psychiki, to nie ma co się doszukiwać.
UsuńCo do środowisk naukowych, ciągle się o coś kłócą i mają co najmniej kilka, na tą chwilę, teorii na ten temat.
Co do psychiki- ona sama nie wie jak działa. Ja tu opieram się na... i zapomniałem tytułu. Wyjdę teraz na niewiarygodnego... No, w każdym razie sam sobie tej teorii nie wymyśliłem.
@Gravis
UsuńSugerujesz, że "osłabiona" psychika sprawia, że człowiek wybiera drogę, która wiąże się z kontrowersją, możliwym społecznym prześladowaniem i potępieniem i być może odrazą do siebie samego? I jest to "pójście na łatwiznę"? Trochę dziwne rozwiązanie.
Otóż, często ofiary gwałtu (pedofila, lub pedała, nie ma znaczenia) by wytłumaczyć się przed samym sobą, popadają w homoseksualizm. Najczęstszą, o ile dobrze pamiętam, przyczyną popadania w homoseksualizm jest poczucie niższości, oraz fascynacja doskonalszymi kolegami (oczywiście we wczesnej młodości).
UsuńDane przytaczam z pamięci, jednak mechanizm jest prosty. Psychika nie radzi sobie z doznawanym stresem. Wiec obiera ucieczkę, pod opiekę innego mężczyzny. Zastrzegam, że to wytłumaczenie dotycz tylko mężczyzn i jest nie pełne, ale dotyczy największej puli homoseksualistów.
Nie mówię, by rozwiązanie było dobrym, tak się dzieje, a oni cierpią. Dlatego im współczuję.
"Otóż, często ofiary gwałtu (pedofila, lub pedała, nie ma znaczenia) by wytłumaczyć się przed samym sobą, popadają w homoseksualizm."
UsuńCo wytłumaczyć? Że zostali zgwałceni? "Zgwałcili mnie, bo jestem gejem"? No faktycznie sensowne...
Nie wiem, na jakich Ty "danych" się opierasz, ale okrutnie zalatuje frojdyzmem. Zresztą to, co piszesz, nie bardzo da się potwierdzić empirycznie i w obiektywny sposób - to tylko teoria. Dlatego przedstawianie tego jako jedynej słusznej prawdy jest z Twojej strony sporym nadużyciem.
@Emes - W sumie masz rację. Im bardziej się starają, tym spotykają się z większą wrogością. Jak widać trzecia zasada mechaniki jest bardzo uniwersalna.
UsuńCo do przyczyn homoseksualizmu. Teorii jest masa. Błędem było by uznanie tylko jednej. Wszystko po prostu wskazuje, że czynniki przez nie wskazywane poprostu się uzupełniają. Chociaż pewnie najważniejsze są pewnie wrodzone predyspozycje. W końcu zgwałcony samiec pluskwy (to się naprawdę zdarza) nie zaczyna nagle gustować w swoich kolegach :)
PS. Ile czasu potrzeba na opublikowanie wysłanej do was pracy?
Ależ można potwierdzić, mam znajomego psychologa, który zna takie przypadki z własnej praktyki. Poza tym wierzyć mi na słowo nie musisz. Tylko, że sam będziesz musiał sobie poszukać. W każdym razie, moje twierdzenie uważam za prawdziwe. Zamiast gadać o gwałtach, proponuję ci przeczytać moje zakończenie tego fanfika (jest gdzieś na dole)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNie twierdze, że takie traumatyczne doznania nie mogą wpłynąć na ukształtowanie się określonej orientacji. Zwracam tylko uwagę na to, że same z siebie wiele w tej materii zdziałać nie mogą. Taki przykład z życia. Pewnego słonecznego dnia dostałem niedwuznaczną propozycję od pewnego geja. Jako, że jestem dość wrażliwy, nie mogłem się pozbierać po tym przez dość długi czas. Ale nadal gustuje w płci przeciwnej. Uprzedzając potencjalną odpowiedź - tak wiem, to zupełnie nie ten kaliber.
UsuńNosz kurdee. Fajnie się czytało i miło to tu dwie ostatnie strony i sru. Dlaczego nigdy nie chcę wierzyć opisom i ostrzeżeniom na początku D:
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony po otworzeniu Linku z Pinkie Pie przy perkusji widzę że Kaczy zrobił celowo takiego TROLL-ficka.No cóż udało mu się, więc z jego punktu widzenia mu się fanfic udał. Oceny nie dam bo to zbyt zryło mi mózg- znowu będę miał traumę- a może się nawet skończyć Shippingo-fobiąXD.
PS: Dear princess Celestia, dziś nauczyłem się że nawet w śród bronych trzeba uważać na to co się czyta, i trochę poważniej brać do siebie ostrzeżenia Moderatorów FGE. W przeciwnym razie można dostać porządnej traumy, mind fucka lubi innego skrzywienia psychicznego. Your faithfull student Avak42
Nie mam czasu i ochoty na rozpisywanie się, więc po prostu powiem, że mi się podobało.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałem to już jakiś czas temu, więc miałem trochę czasu na przemyślenie całej sprawy. To jest po prostu obleśne. Co teraz? Dwie cioty będą handlować razem w kwiaciarni?
OdpowiedzUsuń"Aidan obudził się w swoim łóżku, które stało w niewielkim gościnnym pokoiku. Wczoraj nieźle popił i trochę bolała go głowa. Było to jednak nic w porównaniu z potwornym cierpieniem jego zadu, które rozlewało się na resztę ciała. Spojrzał z pretensją na Clovera, który wciąż smacznie spał koło niego.
- Trzeba było jednak wybrać Roseluck. - pomyślał. - No nic, kucyk się myli całe życie."
Czy może Aidan wróci do gwardii:
"- Panie kapitanie, chciałem zameldować, że lubię chłopców. I to bardzo. - powiedział kuc o piaskowej sierści. W garnizonie zapanowała absolutna cisza i wzrok wszystkich, którzy tam przebywali powędrował na Aidana.
Kapitan Giwera spojrzał na swojego podwładnego poważnym wzrokiem. Po chwili milczenia w końcu przemówił.
- To wspaniałe wieści chłopcze! Chyba rozpatrzę twoją prośbę o awans w trybie natychmiastowym. Oczywiście odpowiedź będzie pozytywna. Leć do sklepu kupić szampana! Trzeba to uczcić!
- Panie kapitanie, pan mówi poważnie? - spytał Aidan z radością w głosie.
- Jaja sobie robisz żołnierzu? To jest Gwardia Królewska, a nie jakaś cwelownia! Może resztę oddziału też mi przerobisz na cioty? Pakuj się, masz pięć minut! Potem wylatujesz na zbity ryj! I nie martw się, zadbam o to, żebyś już nie znalazł żadnej pracy w służbach mundurowych. W Canterlocie jesteś skończony."
Heh, jeszcze bym tu dorzucił parę tematycznych tekstów w stylu kapitana Bomby :D
UsuńHeheh dobre xD to jak by epilog
Usuń"Dwie cioty będą handlować razem w kwiaciarni?" - obleśne... Straszne. Horror. Koniec świata. A może po prostu happy end krótkiej historyjki? :D
Usuń"Aidan obudził się w swoim łóżku(...)" - A widzisz, bo to było jednoosobowe łóżko. Kurdę, musiało im być ciasno strasznie...
A w Gwardii... Raczej nie mają tam don't ask, don't tell. Molestia by do tego nie dopuściła. :D
Komentarze Dalegora i ludzi o podobnym zdaniu, są dla mnie znacznie bardziej obrzydzające niż zakończenie omawianego fanficka.
UsuńUff dobrze że tym razem poczytalem komenty bo nie byłem powien tej kontrowersji.
OdpowiedzUsuńMyslalem ze to będzie moj pierwszy shipping jaki przeczytam, ale jednak sobie odpuszcze i poczekam na jakieś inne. Teraz bedziecie mieli okazję mnie powyzywac, bo ja pedalstwa nie trawie, oczywiście nie biegam za homosiami wykrzykując na stos pedaly, spalić zaraze, ale tez nie toleruje ich, oczywiście jak się normalnie zachowuja publicznie to mi nie przeszkadza, no le trafiają się tez przypadki które niezbyt sobie zdają sprawę ze to innych obrzydza.
Ej, to przy rekrutacji do wojska nie robią testów na pedalstwo? :D
OdpowiedzUsuńTak szczerze - gdyby to się zakończyło "Roseluck i Aidan związali się ze sobą i żyli długo i szczęśliwie", to ten fanfik byłby banalny i w zasadzie kompletnie niegodny uwagi. A tak, to cóż... jest godny uwagi :). Kontrowersje i emocje są, a przecież o to chodzi! Więc brawo, Kaczy :).
Nawiasem, to jest ten gwardzista, co to niby do Spektruma podobny? Nie obrażaj mojego bohatera! :D
Co do samego homoseksualizmu, no to cóż - to jest jak z jedzeniem robaków. Szanuję to, że niektórzy ludzie tak lubią, ale zarazem niekoniecznie mam zamiar o tym czytać, a co dopiero oglądać.
Ale fanfik niewątpliwie wyróżniający się ;).
Cała przyjemność po mojej stronie. Widzisz, pierwotnie "mój" pegaz był podobny do Twojego bohatera, ale totalnie przemodelowałem tę postać (włącznie z orientacją), co dało... dość wybuchowy efekt. :)
Usuńpo przeczytaniu tego zacznę unikać kontaktu z nieznajomymi
OdpowiedzUsuńJeszcze jeden komentarz, do pozostałych komentarzy.
OdpowiedzUsuńPrawdę powiedziawszy, spodziewałem się wielu negatywnych komentarzy odnośnie zakończenia i nie zawiodłem się. Jakże to obleśne, obrzydliwe, wtrącające ludzi w fobie i depresje, deprawujące, niszczące świat, przyjaźń i kucyki. Ja to bym się teraz bał schylić, bo kto wie, czy przypadkiem jakiś narwaniec zainspirowany tą gorszącą lekturą nie zechce skorzystać z okazji...
Dystansu ludzie, dystansu. I bardziej humorystycznego podejścia do życia! ;)
Brawa dla tegio Pana! *clap*clap*clap*clap*clap*
UsuńHmm ciekawe czy w Royal Guard mają plutony egzekucyjne, a tak w ogole wszyscy tutaj piszą ff o Royal guard, a co z Royal Night Guard ?:)
UsuńNo jak nawet autor mówi że to tylko wyrafinowany żart- chociaż jak dla mnie osiągnąłeś poziom"MAXIMUM TROLLING" przez ten fanfic.
UsuńJak byś następnym razem coś pisał to i tak na wszelki wypadek poczytam sobię komentarze, bo zaiste op tej bajce przeczytałem sobie pierwszy lepszy ale krótki fanfic na FGE(Padło na -TO FEEL THE MUSIC) żeby wypchnąć ten twój jak najdalej od moich myśli.
Chociaż staram się tego nie okazywać to swojego rodzaju Homofobię mam i do tej pory udawało mi się unikać tematyki YAOI.
Ps: To opowiadanie właściwie jest w założeniu bardziej żartem czy prowokacją z twojej strony?
W znacznej części żart, po części prowokacja, ciekawość Waszych opinii w tym temacie, obnażenie idei Love&Tolerance, którą tak wielu Bronies się podpisuje, jak widać wybiórczo, ogólne trolololo.
UsuńKaczy, napisałeś bardzo przeciętny fanfic. Nieprzemyślany (rzeka nad miastem, lololol) i dość ogólnikowy. Z początku jeszcze robiłeś ciekawe opisy, potem coraz bardziej lecisz po łebkach (chyba nie mogłeś się doczekać pedalskiego happyendu :D). Nie jestem pewien, czy przeczytałeś to chociaż raz po napisaniu, ale w sumie się nie dziwię, jeśli nie. Kto by chciał czytać to po raz drugi? Wiesz, może nawet nie chodzi o sam fakt, że jeden kuc będzie drugiemu mieszał w kakao, a Ty chcesz, żebyśmy byli z tego powodu szczęśliwi. Chodzi raczej o to, że za szybko to poszło. Ciężko to pisać, ale gdybyś to rozwijał jakoś pomału, nie wiem, że mają wspólne zainteresowania, że Clover podoba się Aidanowi, albo mu imponuje w jakiś sposób, to było by o wiele łatwiej strawić tego zakalca, który nam zaserwowałeś. Jedyną "zaletą" twojej opowieści jest to, że jest kontrowersyjna. Nie wiem co chciałeś nam przekazać, bo jeśli to miał być żart to się niepotrzebnie wysiliłeś.
UsuńCóż... rozczarowałem się tym bardziej...
UsuńMyślałem, że to jakaś pokojowa próba ukazania pewnych rzeczy postrzeganych za złe w pozytywny sposób, a tu prowokacja. Bardzo ładny sposób na ściągnięcie uwagi, naprawdę. Ale to troszkę niski poziom. Narobić hałasu i zwiększa się prestiż. Była już przecież taka barwna historia na blogu...
To jak przyznanie się, że fanfic nie ma żadnych wartości dydaktycznych.
BTW. Jestem bardzo zawiedziony, że nie zgasiłeś moich wywodów z poprzedniego komentarza. Spodziewałem się jakiejś mózgo-rowalającej riposty.
Eh, uh oh. Wybacz, jakiś cudem go nie zauważyłem.
UsuńŹle się wyraziłem - jak najbardziej, głównym celem tego "czegoś" jest zaskoczyć czytającego, może troszkę zszokować, sprowokować. Ale bezsensem byłoby pisać tylko w tym celu. To w zasadzie jest próba ukazania, że społeczeństwo odciska się na nas schematami, które nierzadko z trudem przychodzi nam łamać. No i fakt, że odkrycie (czasem bardzo nagłe) własnej "inności" może być wielkim, zupełnie niespodziewanym zaskoczeniem, pomimo tego, że jest się tym "innym" swoje całe dotychczasowe życie.
Świetnie zdaję sobie z tego sprawę (pierwszy komentarz). Bardzo trafiły do mnie słowa "W znacznej części żart". Być może niepotrzebnie wziąłem to zbytnio do siebie. Brzmi to jakbyś cały utwór miał zamiar napisać tak, a nie inaczej chcąc bardziej wkręcić ludzi niż ich czegokolwiek nauczyć. Jak było inaczej - zwracam honor.
UsuńNaprawdę nie rozumiem tego narzekania na zakończenie. Wydaje mi się, że do niektórych rzeczy trzeba raczej podchodzić z przymrużeniem oka, a nie ze strachem o własny tyłek. :D
OdpowiedzUsuńFanfic natomiast bardzo mi się spodobał. Fajny styl, miło się czytało. Zakończenie natomiast (z końcowym linkiem na czele) sprawiło, że omal nie spadłem z krzesła. Nie z obrzydzenia i obawy o spedalenie. Ze śmiechu.
Dzięki za fanfica, czekam na więcej. :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńLiść Róży (tak btw. nie chodziło Ci przypadkiem o płatek?) - prawdziwe zakończenie.
OdpowiedzUsuń"Po odebraniu kilkudniowej przepustki od przełożonego Aidan od razu skierował się do Ponyville. Po dotarciu na miejsce poszedł do kwiaciarni. Zatrzymał się na chwilę przed czerwonymi drzwiami sklepu, westchnął jeszcze i wszedł do środka. Dzwonek zawieszony nad wejściem zabrzmiał w charakterystyczny sposób. Roseluck, która stała za kasą odwróciła się i zauważyła swojego znajomego.
- Aiiiiiiiiiiiiidan! - krzyknęła wesoło. - Jak dobrze, że jesteś!
- Chciałem Ci coś powiedzieć...
- No? Dawaj! - powiedziała rezolutnie.
- To bardzo ważne, więc proszę, nie mów nic przez chwilę, tylko mnie wysłuchaj. Cały czas myślałem o tym, gdy byłem w gwardii. W każdej momencie pełnienia obowiązków, w każdej sekundzie samotnej warty w pałacu. Nie wiedziałem jak to nazwać, nie byłem pewien swoich uczuć, ale teraz już wiem. Przychodzę tu, by Ci powiedzieć, że Cię kocham maleńka. Pokochałem Cię w pierwszej chwili, gdy ujrzałem Twoją piękną twarz, Twoją cudną grzywę, gdy usłyszałem Twój wspaniały, melodyjny głos. Kocham, kocham, kocham! Nic na to nie poradzę, nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.
- Przykro mi donie Aidanio, ale nie odwzajemniam Twoich uczuć. - odparła głosem totalnie zimnej suki.
- Ale.. ale jak to? Te paczki i listy, które mi wysyłałaś, Twoja gościnność i szczodrość, określenia, jakimi mnie nazywałeś, oczka które puszczałaś. To nic nie znaczy. Zadrwiłaś sobie z moich uczuć? - spytał łamiącym się głosem. Był bliski rozpaczy.
- Cóż, nie do końca.
- A więc jednak czujesz coś do mnie?
- Nie, ale jest ktoś to Cię kocha. Tym kimś jest Clover.
- A kto to kurwa jest?
- Nie mów, że mnie nie pamiętasz ogierze. - Usłyszał głos za plecami, odwrócił się i ujrzał starszego brata Roseluck.
- Że niby Ty mnie kochasz? To jakiś rodzaj niesmacznego dowcipu?
- Nie! Mogę Cię zapewnić, że moje uczucia są w stu dwudziestu procentach prawdziwe.
- Bez jaj! Przestańcie się wygłupiać. - Spojrzał po twarzach dwójki rodzeństwa, oczekując zapewnienia, że to wszystko nieprawda.
- O co Ci chodzi? - zapytała ze zdziwieniem kwiaciarka. - Nie cieszysz się, że masz szanse spędzić resztę życia a moim bratem? Daj mu szanse, choćby w podzięce za listy i paczki.
- A więc to on je wysyłał? - Pegaz chwycił się za głowę. - Na rany Celestii! To ja nosiłem te listy pod zbroją, na sercu. Czytałem je w nocy, gdy czułem się samotnie. Wąchałem je nawet, a czując delikatny zapach płatków róż myślałem, że to Ty je dla mnie pisałaś. - tu przerwał na chwilę bo coś sobie uświadomił. Zrobiło mu się niedobrze, a śniadanie, które zjadł jeszcze w jednostce podeszło mu do gardła.- A więc posiłki które dostawałem to też jego robota? Matko jedyno! Ten majonez na sałatce odpoczątku wydawał mi się podejrzany. Clover, ty chora świnio! - Obrzucił go wzrokiem pełnym pogardy.
- Wy to kurwa wszystko zaplanowaliście! - mówił dalej. - Nie wiem kto jest gorszy, on, że jest bezwstydną ciotą czy ty, za bycie podłą intrygantką. Skąd w ogóle przyszedł do tych waszych zrytych łbów pomysł, że chciałbym pójść na taki układ?
- Cóż gdy zawitałeś w naszym mieście po raz pierwszy - Clover zabrał głos - i spiłeś się cydrem, opowiadałeś nam o Wonderbolts, a w szczególności o jednym z nich Soarinie, w niedwuznaczny sposób.
- I już? To wszystko? Wy wiecie jakie głupoty gadam po pijaku. Masakra! Miałem was za taką miłą i serdeczną rodzinę, a wy po prostu chcieliście mnie zgwałcić! Gardzę wami. - Wyszedł z kwiaciarni trzaskając drwami.
Gdy później jechał pociągiem w odwiedziny u rodziców w jego głowie kołatało się jedno zdanie: "Clover i Roseluck, pedał i dziwaczka."
Tym przemiłym akcentem żegnam się z "twórczością" pana Kaczego, zarówno obecną i (nie daj Bożę) przyszłą.
Macham białą chustką na pożegnanie!
UsuńJednocześnie dziękuję za krytykę i jakże urocze alternatywne zakończenie. ;]
Dalegor, ty wiesz, że w takich momentach to niczym się nie różnisz od homoseksualistów, którzy wychodzą na ulicę i domagają się tolerancji od innych? Ty robisz to samo, tylko w drugą stronę.
UsuńJak to mówią, "jebać pedałów". ;D
UsuńEee nie pojmuje :P
UsuńTo samo, tylko w drugą stronę... czyli "Jesteś hetero i wychodzisz na ulicę domagając się tolerancji od homo?" ^^
Źle się wyraziłem
UsuńHomo: 'Tolerujcie nas, bo mamy prawo do tego i owego'
Delikwent nie tolerujący: 'Nie tolerujcie homo, bo to sprzeczne z naturą'
@Nero
UsuńBłąd. To po prostu wolność słowa i wyrażanie swojej opinii. Dalegor nikogo do niczego nie namawia, nie próbuje przekonać. Tępienie homoseksualistów to bardzo stara "tradycja" sięgająca jeszcze początków cywilizacji.
Ja też uważam, że usta służą do spożywania pokarmów, a siedzenie do wydalania. Tak nas Bóg stworzył. Przepraszam.
Mądry gość, ten delikwent. Ciężko się z nim nie zgodzić.
Usuń@Adamovix
UsuńA niech se głosi co chce, byleby nie było to gloryfikowanie faszyzmu czy innego komunizmu. Mnie tylko denerwuje to, że jedna grupka chce przekrzyczeć drugą, a i tak nic z tego nie wynika.
@Nero
UsuńOch... komunizm to najwspanialsza ideologia na świecie! Oczywiście ją wyznaję! Jako wyznawca nietzscheanizmu czuję się także faszystą.
Czytałeś może "Manifest Komunistyczny"?
Kolejny...
Co 'kolejny'? Wystarczy, że moja rodzina bardzo negatywnie wspomina tamte czasy, a zwłaszcza stan wojenny. Komunizm może w założeniach był słuszny, ale wykonanie już kategorycznie nie.
Usuń@Adamovix
UsuńKomunizm - ideologia może i wspaniała, ale niemożliwa do zrealizowania.
Nietzscheanizm? Znam bardzo pobieżnie filozofię Nietzschego, ale z tym pojęciem się nie spotkałem. Zaciekawiło mnie to. Mógłbyś wyjaśnić?
Otóż to! Był słuszny! To ludzie psują tak wspaniałą ideę.
UsuńWięc po co nazywać gówniany ustrój totalitarny komunizmem? To co się dzieje na świecie pod hasłem "komunizm" to łajdactwo ludzi.
@Korek
UsuńAleż proszę! Ja uwielbiam Nietzschego. Miałem takie same poglądy jak on zanim poznałem "Tako rzecze Zaratustra". Traktuję go jak mentora.
A więc:
- Altruizm to sposób bycia ludzi słabych
- Zasady moralne nie istnieją (faszyzm, rasizma etc. mile widziane ;])
- Jest rasa "nadludzi", ludzi wybranych, którzy stoją ponad innymi i nie ograniczają ich żadne zasady
- Bóg umarł dla ludzi, nie jest potrzebny nam, istnieje ale stoimy ponad nim, nie liczymy na jego łaskę
Tyle starczy na razie. Jakby co pytać.
@Adamovix
UsuńSpodziewałem się odpowiedzi w takim stylu.
Gdyby to był blog na temat poglądów zadałbym ci kilka pytań, ale jako że nie jest zaśmiecać nie będę. Napiszę zatem tylko, że nie zgadzam się z założeniami Nietzscheanizmu.
Może skype albo gg? Wszędzie mam nick Adamovix.
UsuńOczywiście, kiedyś też się nie zgadzałem, ale wyzbyłem się wszelkiej moralności i straciłem wiarę w ludzi. Zrozumiałem kilka rzeczy ze zbitki wielu filozofii. Nie uznaję szczęścia, miłości i przyjaźni.
Światem rządzi egoizm!
"Ja też uważam, że usta służą do spożywania pokarmów, a siedzenie do wydalania. Tak nas Bóg stworzył. Przepraszam."
UsuńEj, ej, to seks oralny także jest nie w porządku? :(
"A niech se głosi co chce, byleby nie było to gloryfikowanie faszyzmu czy innego komunizmu"
Czyli wolność słowa w stylu Radia Erewań... Jak ja to kocham.
Panie, takie coś masz w konstytucji zapisane, więc nie do mnie pretensje. W Anglii też możesz mówić co chcesz, bylebyś królowej nie obrażał. ;P
UsuńJa wiem, ja wiem. Co nie znaczy, że aprobuję.
UsuńOsz cholera. Takiego zakończenia to się na serio nie spodziewałam. Miły shippging, ale koniec mimo wszystko mało zachwycający. Nie żebym nie była tolerancyjna. Po prostu jakoś tak liczyłam na to, że zwiąże się z Rose. :d
OdpowiedzUsuńAha, zapomniałam dodać. Tłumaczy ktoś pozostałe rozdziały "Too Shy For A Rainbow"? W sumie mogła bym poczytać po angielsku, ale nie jest to szczególnie wygodne.
W sumie wszystkie robi Deveel. Ale nie wiem... może to akurat wina małego ficowego zastoju, że się nie ukazały :P
UsuńDokładnie. Ja przesłałem wszystkie od razu. Zawsze najpierw tłumaczę, a potem przesyłam całość. Ze względu na zamieszanie redaktorskie nie ma jeszcze wszystkich. Mam nadzieję, że Frey niedługo się tym zajmie:)
UsuńPoradnik jak zdobyć ponad 50 komentarzy jednego dnia dla swojego FF/OC:
OdpowiedzUsuń1) Napisz coś kontrowersyjnego
2) Profit ^^
Damn... to teraz mój CK, którego już posłałem na bloga, przejdzie niezauważony... Buuu.... ;]
UsuńJest jeszcze druga metoda - Napisz coś naprawdę dobrego.
UsuńAle po co się wysilać?
Smocze Łzy: Ledwo 68+22 w nowym temacie :P Twój argument jest inwalidą :D
UsuńTy poczekaj, aż ktoś wpadnie z tłumaczeniem 'Fallout: Equestria'.
UsuńWiesz, o Smoczych Łzach też bym mógł powiedzieć parę miłych słów, ale chyba się powstrzymam. Jeden zrażony autor dziennie wystarczy. :D
UsuńJuż jest xd
Usuńhttp://mlpcommunity.square7.ch/index.php - na naszym forum. Kto zainteresowany, niech wbija ;]
Ukrytym forom i obowiązkowi rejestracji w celu przeglądania mówimy twarde i zdecydowane nie.
UsuńLeń :P
UsuńAnyway, zachęcam autora, by wrzucił na bloga - może się uda ;]
@Dalegor: ale aż mnie ciekawi, co byś powiedział o tym moim Cupcakes Killerze :P
Nero, ty wiesz, że w takich momentach to niczym się nie różnisz od administratorów, którzy zakładają zamknięte fora i domagają się rejestracji od innych? Ty robisz to samo, tylko w drugą stronę.
UsuńDobra riposta nie jest zła.
Usuń@Niklas A więc próbowałem czytać tą opowieść. Daleko nie zabrnąłem. Gdy okazało się, że [spoiler] Pinkie to nie Pinkie tylko jakiś zmiennokształtny jednorożec [koniec spoilera] to zwątpiłem. Rozwaliło mnie też założenie, że opowieść "Cupcakes" występuje fizycznie w świecie kucyków.
Usuń@Dalegor
UsuńNo, a czemu by nie? ;]
Czyli, jak rozumiem, nie podeszło ci? :P
@Niklas
UsuńNo nie zainteresowałeś mnie tym fanficiem, jeśli mam być szczery. Za to chętnie poczytam jeśli napisałeś coś jeszcze, byle w innych klimatach. ;D
Zasadniczo mam tutaj jeszcze tylko "Winnego" - otagowane jako Light Sad xd
UsuńPowstał w sumie jako takie sprawdzenie się w nieco innym od grimdarka stylu xd
A tak, "Winny" dopiero teraz się zreflektowałem, że czytałem tego fanfica. :D
UsuńNo i tu muszę przyznać, że był bardzo fajny. Czekam na dalsze przygody kelnerki w wielkim świecie Equestrii!
Ło matko z córką. Od kiedy to liczba komentarzy jest miarą czegokolwiek?
OdpowiedzUsuńA zresztą, czytanie flejmu działa odprężająco i relaksuje. :>
Zgadzam się i z jednym i z drugim ;]
UsuńOd nigdy, tylko stwierdziłem ciekawą zależność :P Jeżeli się przeczyta już te komentarze, to tak jak teraz zostaje z 30-40 góra zwykłych, a reszta to pogadanki ^^
UsuńBTW: Gdzie ty tutaj widzisz flejm?
Kaczy
OdpowiedzUsuńMam dla ciebie świetny pomysł. Jako że praca jest przeciętna. A parę osób wymyśliło całkiem zabawne zakończenia, zbierz to i daj jako epilog. To podniesie walor pracy i jej humor.
Twierdzisz, że to żart. Skoro tak, to jest świetna okazja by, żart stał się jeszcze śmieszniejszy.
A wiesz, że to bardzo dobry pomysł. Jutro, jak znajdę trochę więcej czasu, postaram się wrzucić je razem. O ile autorzy się zgodzą. :D
UsuńOde mnie masz pełne błogosławieństwo i krzyż na drogę. ;p
UsuńKaczy- Żebyś tylko nie zapomniał kto ci go poddał.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńThis thread became silly http://www.youtube.com/watch?v=Np4uGXi2gT8
OdpowiedzUsuńEhh opcja opowiedz mi niedziala :/
OdpowiedzUsuń@Adamovix; ciekawe poglądy masz jak na broniego. To prawda ze światem zawsze rządzi egoizm, kazdy bedzie dbał o wlasny tyłek najczesciej, ale nie kminie tego z wyzbyciem sie moralności i straceniem wiary w ludzi.
Mogę w razie czego wytłumaczyć ^^
Usuń@Paszka
UsuńOj może wytłumaczyć, może...
Na Celestię, ile komentarzy!
OdpowiedzUsuńNotatka na dziś: gejostwo jest bardziej kontrowersyjne od zabicia Flutterhsy.
Emesie! Mimo wszystko mnie bardziej interesował twój fanfick.
UsuńTo już wiemy, jaką nową sprawę rozwiąże Spektrum.
UsuńCiekawe co jutro będzie kontrowersyjnego... wczoraj OC, dzisiaj FF, więc obstawiam jakieś cloparty na głównej :P
UsuńCiekawe, jak to inni zareagują na ten pewien wątek z CK :P Taki "zabójczy" i z Shy xP
UsuńHuehuehue a najlepiej clopart plus adekwatny do niego clopfic :D Bo jak widzimy fandom MLP jest prezentowany już prawie bez żadnych wykluczeń, więc idźmy krok dalej :)
UsuńNo ba. Właśnie zabieram się za kontynuację. I teraz będzie ostro, bez trzymanki. To będzie wyuzdane, obrzydliwe i rozpasane, bohaterowie tym razem dotkną się aż DWA RAZY. I to nie uściskiem, a klepnięciem w RAMIĘ. Czysta perwersja. To dopiero będzie kontrowersja.
UsuńNieee, jak dla mnie to po prostu wybrałeś złą opcję przy realizowaniu zamierzonego celu.
UsuńAlgorytm działania na tejże płaszczyźnie jest banalny:
Gay shipping = fuuuu, obrzydlistwo, na miłość boską weźcie to!
Lesbian shipping = FUCK YEA!!!
Daj spokój! Spamowałem tutaj, zamiast pisać własnego fanfica. Ale cóż poradzić? Niektórzy wiedzą, jak mnie wkurwić. :D
OdpowiedzUsuńW ogóle już drugi raz zapomniałem, więc pisze teraz: wkradło się parę stylistycznych błędów :). Teraz to pamiętam tylko "wolny wakat" - co jest pleonazmem, bo wakat z definicji jest wolny :).
OdpowiedzUsuńDobra a ja napiszę kommenta tutaj, bo nie pasuje mi odpowiedź pod żadnym wcześniejszym wątkiem:P
OdpowiedzUsuń@Kaczy Twój fanfik czytało mi się bardzo lekko i jednym tchem. Nie ukrywam, że przez pierwsze 15 stron nie miałem się do czego przyczepić, ale potem zacząłem mieć wrażenie jakbyś gnał żeby tylko dojść do końca. Jeśli dorzuciłbyś jeszcze z 5 stron poświęconych na relacje Clovera z Aidanem, albo samego Clovera, lub trochę powiększył opisy to byłoby to moim zdaniem dużo lepsze. Zakończenie oczywiście było zaskakujące ale ja nigdy nie miałem nic do gejów, więc i to mnie zbytnio nie rusza. Zaskoczenie - tak. Zniesmaczenie - nie. Mimo, że tak jak mówię, trochę na siłę połączenie homo. Wiem, że chodziło o kontrowersje, co idealnie się udało:P
Widzę, że na górze rozgorzały ogólne dysputy o homoseksualiźmie. Mam swoje zdanie i go nie zmienię - każdy jest takim samym człowiekiem. Nie mam nic przeciwko ich związkom, parom, małżeństwom a nawet adopcjom. Często bywam w gejowskim klubie, bo jest tam dobra atmosfera, a poza tym znam DJ-a i jest tam niezłe karaoke:P Ale nigdy nie spotkałem się tam z nieżyczliwością, dlatego mam zdanie takie jakie mam. I uważam, że nasza seksualność jest wrodzona i późniejsze kształtowanie psychiki nie ma nic do tego. A teraz niech się zacznie flame :P
I jeszcze raz Kaczy, świetny fanfik, z trochę olanym zakończeniem. Moja ocena 8/10
odnośnie dyskusji, czy to wrodzone czy nie...
Usuń1) sposób połączenia komórek nerwowych w pewnym obszarze mózgu położonym przednio do układu limbicznego zawsze jest taki sam u osób (zwierząt) o konkretnej orientacji
2) homo(bi)seksualizm jest naturalny dla części populacji, u niektórych gatunków osiągając do 80%
3) ogólnie mówiąc orientacja jest wrodzona, ale u ludzi przeważa jednak wychowanie społeczne i rozwój psychiki nad cechami wrodzonymi
źródło: biologia na weterynarii
3 punkt jest dla mnie niestety dużym nagięciem istoty sprawy. Biologicznie aż tak bardzo się od zwierząt nie różnimy, jasne - lepiej rozwinięte układ nerwowy (chociaż tu też bym dyskutował, bo po prostu my mamy rozwinięte lepiej inne ośrodki, podczas gdy to zwierzęta wygrywają, jeśli chodzi o rozwój innych) i ogólnie budowa ciała - kośćca, inne rozłożenie mięśni itd ale tak musi być, bo inaczej nie byłoby rozgraniczenia, na lekarzy od ludzi i weterynarzy. Ale łatwo sobie jest stwierdzić, że przeważa wychowanie społecznie i rozwój psychiki nad cechami wrodzonymi. Tak mogli wymyślić tylko ludzie, którzy nie mają o tym pojęcia. W identyczny sposób można by było podciągnąć pod wychowanie również inne rzeczy, jak skłonność do alkoholu, używek, styl życia itd. Ale każdy człowiek jest inny i jest odrębną jednostką, z własną genetyką, własnymi uwarunkowaniami i chociaż maglowałoby się go po 24 godziny na dobę czymś, czego nie czuje, to za cholerę się go nie zmieni. Nie mówię o jednostkach niepewnych własnej tożsamości, tudzież orientacji, bo to trochę inna bajka.
UsuńOdnośnie punktów 1 i 2 w pełni się zgadzam.
odnośnie tego społecznego wychowania, to taki człowiek może być skrycie homo, choć nigdy tego nie okaże, bo tego oczekuje otoczenie
Usuńja tutaj rozpatruję w kontekście zachowań, bo jaki ktoś naprawdę jest, to się nigdy nie dowiesz
ten trzeci punkt działa raczej w kontekście tej sytuacji, gdzie naturalny homo jest zmuszony do życia i bycia hetero, tu się chyba nie nagina teorii
Równie dobrze, jeśli mówimy o takich sytuacjach, to moglibyśmy zrobić też hipotezę, że każdy z nas jest skrycie homo ale się do tego nie przyzna. Orientacja to nie zachowania ukazywane, orientacja to coś co siedzi w nas w środku nawet jeśli nikomu tego nie powiemy, ani nie pokażemy. A tutaj dyskutujemy o orientacji. Nieważne co ktoś pokazuje na zewnątrz, w środku i tak będzie czuł, że jest np. orientacji homo lub na odwrót. Nie wiem, po prostu ten 3 punkt mi nie pasuje, bo jestem trochę przewrażliwiony na punkcie wpływu wychowania na wszystko. Ale to już może być mój problem:)
UsuńOdwieczny konflikt natywizm vs empiryzm.
UsuńA to, że jest "odwieczny", wskazuje na to, że to nie jest łatwy problem, w którym można ot tak udowodnić którychś z tych poglądów. Z jednej strony wciąż sś znajdowane biologiczne podstawy różnych cech, chorób czy zaburzeń, a z drugiej... jezuici mawiali "dajcie nam na wychowanie dziecko do piątego roku życia, a zrobimy z niego, co zechcemy". I raczej nie rzucali tych słów tak całkiem na wiatr.
W psychologii obecnie nieco "omija" się ten problem, przyjmując podejście interakcjonistyczne - że rozwój człowieka zależy od skomplikowanej, wzajemnej zależności między uwarunkowaniami biologicznymi i społecznymi. Na tyle skomplikowanej, by nie za bardzo dało się jednoznacznie coś ustalić i przewidzieć...
I w ostatnim zdaniu powiedziałeś praktycznie wszystko, co da się o tym powiedzieć. Myślę, że jednoznacznie nikt nic nie ustali i nie przewidzi. A mówienie czegoś ze 100% pewnością w takim temacie jest dla mnie trochę śmieszne. Dlatego ograniczam się po prostu do poglądu na dany temat.
UsuńTak w sumie to zechciało mi się przeczytać ten fanfick dopiero jak zobaczyłem pod nim tę masę komentów. "Tyle komentów?! To pewnie coś kontrowersyjnego! A rzeczy kontrowersyjne z przyjemnością przeczytam!"
OdpowiedzUsuńNo i zwrot akcji pod koniec był całkiem i sympatyczny i mnie bynajmniej nie oburzył, nie mam nic przeciwko homo shippingom, a szczególnie tym lesbijskim. W sumie to śmieszą mnie tutaj te reakcje niektórych. "Co? Gejowski Shipping? Feeee ochyda."
Ja też postanowiłem napisać własne zakończenie. Jest jakie jest i niedopracowane, ale da się przeczytać. Kaczy- pozwalam na jego opublikowanie jako załącznik do twojego opowiadania.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wam się spodoba.
-No jasne, że chcę - odparł Clover- nawet wiem gdzie możemy pójść!
Po przejściu kilkoma znanymi Aidanowi ulicami. Stanęli przed speluną do której zawędrował Aidan pierwszego dnia w Ponyville.
-Po co tu przyszliśmy?- zapytał nasz bohater.
-Jak to po co? Przecież to tu pierwszy raz wyznałeś mi, co do mnie czujesz. Pamiętasz?
-Nie
-Opowiedziałeś mi o Soarinie. A potem, że mam taką samą grzywę jak on, że pozwolisz mi na sobie pobrykać, tak szybko, jak on lata.
-Ale ja byłem pijany!- zdziwił się Aidan poważnym tonem Clovera- I chyba nie o to mi wtedy chodziło.
- To teraz nie ma znaczenia.- Odpowiedział Clover wesołym tonem.
Aidan wzruszył ramionami i weszli do środka. Na jego widok sprzedawca w brudnej koszuli magią wyciągnął butelkę zimnego cydru i umieścił przed oboma kucykami, siadającymi przy jednym ze stołów.
- Jak on pamiętał, co wtedy zamawiałem?- zdziwił się Aidan, na widok znajomego kształtu butelki.
- Przecież zamawiałeś to u niego nie raz.- zaśmiał się Clover.
- No tak, ale to było ile miesięcy temu!
- Takich imprez się nie zapomina!- odpowiedział jednorożec w brudnej koszuli, który nie wiadomo kiedy stanął zaraz za plecami naszego bohatera.
- Nie zdarzają ci się klienci, którzy się upijają?- zapytał Aidan, nieco zaskoczony ożywieniem i skróceniem dystansu przez sprzedawcę.
-Zdarzają, ale to co ty wypiłeś, i co zjadłeś, to jeszcze nie widziałem!
Sprzedawca nagle zamilkł i uśmiechnął się sztucznie, na widok skwaszonej miny Clovera.
Aidan spojrzał, na niebieskogrzywego kucyka, następnie na wycofującego się jednorożca.
- Ile wtedy wypiłem?- pytając, podniósł się z miejsca-Co takiego zjadłem?!
-O to nic w porównaniu do tego, co zrobiłeś na tym, tam stole.- odpowiedział skrępowany napiętą sytuacją jednorożec. Aidan nie wytrzymał i wzbił się ponad sprzedawcę.
-CO... TAKIEGO... ZROBIŁEM?!
- Och, nic takiego!- odparł wesoło Clover, zwracając uwagę pegaza na siebie- Tylko, umyśliłeś sobie, że sprawa z Wonderbolts to jeszcze nic straconego i tu na miejscu do nich się dostaniesz.
Pegaz wylądował na podłodze. Skierował pytające spojrzenie na Clovera.
- Nic wielkiego! Przez parę godzin latałeś i spełniałeś najdziwniejsze życzenia wszystkich gości.
- A jak się o tym miasto dowiedziało, to zleciało się ze sto kucyków!- dodał podekscytowanym tonem jednorożec.- Z rana impreza przeniosła się do ratusza, który był w remoncie. A koło północy zawitałeś tu znowu, z całą gromadą kucyków, jeszcze bardziej piany.
-To spędziłem na piciu Dwie noce i dzień?!- zakrzyknął Aidan.
- No trochę dłużej. Najważniejsze, jednak że nikomu się nic nie stało.- odpowiedział rozbawiony sprzedawca.
-A co mogło się stać?
- Ktoś ci powiedział, że pegaz Rainbow Dash, również chce być w Wonderbolts. Gdy ci ją pokazali, latałeś za nią jak pies. Dobrze, że ten tu, ci cały czas siedział na plecach.- Jednorożec wskazał na zarumienionego Clovera.- A jego siostra ci coś obiecała na ucho, jeśli się uspokoisz. Piątego dnia, co to była za heca, gdy wpadłeś do cukrowego kącika i wgryzłeś się we włosy tej różowej Pinkie, bo myślałeś, że to wata cukrowa . Pan Cake musiał jej obciąć część grzywy,żeby ją od ciebie uwolnić. Na szczęście była tam Rose i cię uspokoiła, jak zwykle coś ci obiecując.
-Co obiecała mi twoja siostra?- Aidan spojrzał na Clovera, który wyglądał jak źrebię, kture się zaraz rozpłacze- Co obiecała mi twoja siostra?...
Po kolejnej chwili milczenia, Aidan wyleciał przez otwarte okno, kierując się do kwiaciarni...
Fajne zakończenie.
UsuńO cholera Gravis, co dalej?
UsuńJenda rzecz :"ktUre"
Ciekawe co mu obiecała? No a z piciem to trzeba ostrożnie jeśli nie jest się pewnym towarzystwa ;P
UsuńWiesz Gravis chyba przesadziłeś z tym ile on pił, raczej nie mógł chlać 5 dni bez przerwy.
UsuńNie przesadziłem. To on przesadził he he.
UsuńNo a tak na serio- zdziwiło mnie, że służył w gwardii rok (w koszarach, więc nie miał gdzie wydawać) i po odejściu miał ledwo kasy na bilet i kilka dni przeżycia. Wykorzystałem z opowiadania: relacje bohaterów na temat zachowania pijanego Aidana(trochę rozbudowałem), reakcje Pana Cake, wątek o Soarinie, lokacje, bohaterów (nic nie dodałem). Więc wszystko pasuje do opowiadania.
Jak mogłeś w tym momencie przerwać, co? Teraz mogę się domyślać tylko, co jemu obiecała Rose... Albo nie, specjalnie to zrobiłeś, aby podbudować innym wyobraźnię.
UsuńA tak to, nie jest źle... jest śmiesznie.
Hmm... jest to mój pierwszy komentarz na tym blogu więc najpierw chcę Was powitać :3
OdpowiedzUsuńNo a co do fanfic'a - bardzo mi się spodobał, jestem fanką shippingów wszelakiego rodzaju, a szczególnie tych nie-hetero xD bardzo ciekawie napisane, ładny styl, nie nudzi się. Dla mnie świetne :3
Welcome to the herd :)
UsuńBTW - świetny avatar.
Taak. Shippingi są fajne. Szczególnie te homo. ;) Niestety na blogu nie ma ich za wiele.
UsuńWidzę że dyskusja się rozszerzyła na wiele frontów:)Napiszę to raz,lubię shipinig w zwłaszcza te lesbijskie,czytało się bardzo dobrze a zakończenie mi się podobało co prawda gdzie nie gdzie przynudzało,ale mimo to nadal kawał dobrej pracy 4,5/5 i więcej shippingów:)
OdpowiedzUsuńHhm, no muszę przyznać, że gratuluję autorowi. Nie jestem pewna jaki fanfic miał cel, ale chyba go osiągnął. A przynajmniej osiągnął nie małe zaskoczenie czytających, oraz ostrą dyskusję na temat homoseksualizmu i innych aspektów filozoficznych. A co do treści... Od początku to rodzeństwo nie wzbudziło we mnie jakichś szczególnie pozytywnych uczuć. Uważam, że są nieźle kopnięci. Ale jak bohaterowi odpowiadają, to proszę bardzo, ja nie oceniam. Samego bohatera też jakoś nie polubiłam, ale wyjątkowo przyjemnie się czytało, czekam na więcej twórczości :3
OdpowiedzUsuńMnie ogólnie homoseksualizm nie przeszkadza, tacy ludzie mogą być całkiem spoko. Wydaje mi się, że niezależnie od powodów, ci ludzie nie zostają homo z własnego wyboru, tylko przez środowisko w którym się wychowują, itp. więc nie bardzo jest ich o co winić. Owszem, jest to nienaturalne, ale tacy ludzie są zupełnie normalni. Pff... Nigdy się w to nie zagłębiałam, i raczej nie zamierzam, więc powiem po prostu że mi homoseksualiści nie przeszkadzają, i tyle.
Łeeee tam, nawet ładnie napisany, styl leciutki, chociaż parę błędów logicznych by się znalazło, trochę za krótko i za szybko...
OdpowiedzUsuńA to, że jest homo shipping - zaskoczyło mnie, ale nie zniesmaczyło, więc takiego boom nie rozumiem. Chociaż, dla innego człowieka są różne granice przyzwoitości i tyle. :P
Mam pomysł na alternatywne zakończenie, gdzie wszyscy będą happy... ale nie wiem, czy mnie bronies nie zlinczują, iks de.
Stary! Spójrz w górę. Już powstały ze cztery zakończenia. Przeczytaj je sobie, żeby się nie powtarzały pomysły i dorzuć tutaj własne. Kaczy ma je zebrać i załączyć do swojego fanfika.
UsuńPrzy okazji, wyraź opinie pod moim zakończeniem, bo jestem ciekawy, jak mi wyszło.
Dziękuję, ale jestem kobietą. :)
UsuńWłaśnie jestem w trakcie pisania, tylko nie wiem, czy wyjdzie mi...
Oj... Nie wiedziałem. Po nicku nie da się rozpoznać. A czy wyjdzie, czy nie to się okaże jak opublikujesz, a martwić na zapas nie ma co. Poza tym, i tak miło będzie widziane, bo sam fanfik (wg autora) jest żartem i prowokacją. Więc każde inne zakończenie będzie dobre.
UsuńAha- Ponawiam pytanie co do mojego zakończenia.(ale jestem upierdliwy)
Twórz :)
UsuńIm więcej zakończeń, tym weselej :D
@Gravis
UsuńPewnie, że każde zakończenie będzie dobre. I wszystkie zostaną załączone już wkrótce. ;]
A i Twoje, jest dość intrygujące. Tylko ostatecznie nie wiadomo, co mu obiecała... Chyba, że nie umiem czytać pomiędzy wierszami.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńBudził się nowy dzień, słońce powolutku wychodziło zza horyzontu, a jego blask oświetlał małą, niebieską sypialkę. W niej, drzemało dwóch kochanków, złączeni razem uczuciem... właściwie, to jeden ogier spał. Drugi, o piaskowym umaszczeniu spoglądał przez okno, zastanawiając się nad własnym życiem. Aidan wspominał wczorajszą, niezapomnianą noc, gdzie spędzał randkę z Cloverem, spacerowali po miasteczku... ten uśmiech nieśmiały, duchowe uczucie bliskości tego jedynego...
OdpowiedzUsuńWłaśnie... czy tylko jego, zwykłego żołnierza gwardii Królewskiej? Przecież przez cały pobyt w tym miasteczku, polubił to rodzeństwo, zżył się... czy pokochał? Jasne, rozumiał to, że błękitnogrzywny czuł do niego uczucie. Teraz to wtulił się bardziej do Aidana, szeptał słodkie słówka przez sen. Tylko... czy można kochać dwie istoty na raz, tym samym uczuciem?
Nie no, pomyślał piaskowy ogier, przecież do niczego nie doszło tej nocy, tylko spali obok siebie. Nie... kochali się namiętnie. Poczuł dreszcz przez moment.
Aż podskoczył, kiedy jego partner wybudził się, spojrzał na Aidana zaspanymi oczami, uśmiechnął się czule.
- Dzień dobry, słodko... - ziewnął Clover, potem ucałował w nos - Jak ci się spało?
- Dobry... - Westchnął tylko Aidan, potem zarumienił się.
Jednak chwila ta trwała zbyt krótko.
- Muszę... ci coś wyznać, Clover. - Zaczął niezręcznie ogier o piaskowej sierści, aż nie chciał patrzeć na jego niebieskie oczy - Chodzi o to... o miłość.
- Wiesz, że cię kocham, Aidanie.
- Tak... Jesteś wspaniały... właściwie, to wy, rodzeństwo. Okazaliście mi wiele ciepła, byliście mi jak rodzina, najbliższa... - westchnął na to i skończył - Pomyślałem o Rose...
- Co z nią?
- Kocham ją...
Aidanowi odpowiedziała krótka cisza, przerwana smutnym westchnieniem Clovera.
- Czyli... mnie nie kochasz.
- Tego nie powiedziałem. Chodzi o to, że jestem rozdarty. Strasznie... Rany, głupia sytuacja. - Aż złapał się za głowę, nie mogąc uwierzyć, że tak wyszło. Aidan wziął głęboki oddech, to posmutniał.
- Nie chcę wybierać pomiędzy tobą, a twoją siostrą, o to mi chodzi. - Wyszeptał.
W odpowiedzi na to, Clover ucałował czule w czoło, pogłaskał kopytkiem po włosach. Pokiwał głową, że doskonale rozumie.
+++
Rosebuck zaczęła podlewać róże, to oglądała uważnie liście krzewu. Aż się odwróciła, podskoczyła gdy ujrzała Aidana, z bukietem w pyszczku.
- Chcym s toblą poloffmawiać. - Wyseplenił na to. Beżowa klacz zaśmiała się.
- Poczekaj, głuptasku, wyjmij te kwiaty i powtórz, gdyż nie zrozumiałam cię. - Oznajmiła, wracając do oględzin róż. Aidan zaś odstawił bukiecik i wyznał bezpośrednio.
- Kocham cię.
Rosebuck z wrażenia upuściła konewkę, którą podlewała krzew, to odwróciła się w stronę piaskowego ogiera. Była blada.
- A... A Clover? Co on...
- Jego też kocham całym sercem. Ale, Rose, ciebie też... Chcę ciebie, jego chcę. Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale kocham was, jako rodzeństwo! Jesteście wspaniali! - Aż upadł na kolana i począł całować po kopytkach, ale Rosebuck cofnęła je.
- Jesteś... Chory! Ja... - po tych słowach, uciekła z kwiaciarni. A Aidan poczuł się, jak ostatni cham.
c.d.n...
+++
OdpowiedzUsuń- Doprowadziłeś ją do łez, jak mogłeś?
Clover nie krył oburzenia, kiedy Aidan opowiedział, co się rankiem wydarzyło. Było południe, pora obiadowa, a oboje spędzali czas w kuchni. Błękitnogrzywny pilnował, aby zupa marchewkowa nie wykipiała.
- Wiem... przepraszam cię. - Tu piaskowy ogier aż uderzył głową w stół, czując się zażenowany całą absurdalną sytuacją. Ziemny na to tylko postawił miseczkę z zupką, popatrzył czule na ukochanego.
- Masz, zjedz proszę... może będąc najedzonym, coś przyjdzie co do głowy? - Powiedział Clover zatroskanym głosem. Pegaz powolutku siorbał zupę, która była, nie powiem, wyśmienita. Za to pokochał go, za wyśmienitą kuchnię.
- Mam ochotę znów się zalać.
- O nie, mój piegusku. Pójdziemy razem do Rose. Porozmawiamy i... Aidan, szczerze powiedz mi. Kochasz mnie?
Pegaz to mruknął, nadal jedząc zupę, to aż ją rozlewając po stole.
- Tłumaczyłem już, kocham cię...
- Nie... przeszkadza ci to, że jestem... no wiesz... facetem?
Clover dostał właśnie szmatką po głowie.
+++
Przez cały dzień Aidan szwendał się po mieście, walcząc ze swoimi myślami, które go gnębiły. Kochał ich, to racja... ale nie chciał jednego odrzucać na rzecz drugiej. Najchętniej... nie, to chore! Nie mógł od tak, kochać obojga, zresztą, to rodzeństwo! Jak to będzie, wpadnie im do łóżka i...
Tu aż piaskowy ogier krzyknął, chcąc odgonić kudłate myśli. A może w tym szaleństwie brzmi metoda? Czy... w tej metodzie jest szaleństwo... nieistotne, na lekcji o frazeologii to spał.
Usiadł na ławeczce, to oglądał zachodzące słońce, co się chowało za horyzontem, obserwował pomarańczową łunę na niebie... i nagle przykuło wzrok... dokładnie, to był szary pegaz... klacz... chwila, miała na sobie fotel, dźwigała go?
- Co ty odwalasz? - Aidan krzyknął do klaczki, co tamta odwróciła się. Na to popatrzyła zezowatymi oczyma, uśmiechnęła się tylko.
- Nie widać? Mam fotel... ze sobą... - Tu z głośnym pach, położyła na trawie. Rozsiadła się na nim i obserwowała zachód słońca. Aidan zaś zastanawiał się, co właściwie się zdarzyło przed momentem.
- ... No dobrze, ale na co ten fotel tobie? Nie za ciężko ci?
Szara klaczka zaśmiała się tylko, to wyciągnęła zestaw do robienia baniek.
- Głupie pytanie! Noszę ze sobą fotel, bo jak się zmęczę, to na nim wygodnie usiądę! - Potem puściła parę baniek, a piaskowy ogier obserwował je...
Potem odleciał, zaskoczony niecodzienną sytuacją.
+++
Wrócił do domu Clovera i Rosebuck, cichutko wszedł do salonu. Nadal bijąc się myślami, schodami wchodził na piętro, potem ruszył do pokoju... Otworzył drzwi, to znów podskoczył zdumiony.
Na jego łóżeczku leżała sama... Rose...
Spoglądała wyzywająco na pegaza, a biedny nie mógł podziać wzroku, odwracał się rumiany.
- Ro... Rose! Jak...
- Nie chcesz mnie? - zapytała tylko słodko, a Aidanowi się aż ciepło zrobiło. Już myślał, że nie będzie gorzej... a było. Za nim stał Clover, miał różyczkę w ustach, to podał mu.
- Co jest, rumaku? - Zaśmiał się tylko.
- Co... się tu dzieje!? Na Celestię! - Wykrzyknął skołowany pegaz, potem usiadł z wrażenia.
- Rozmawiałam z bratem... o tym... co czujesz. - Zaczęła Rosebuck, ale Aidan zerwał się i zaczął krzyczeć.
- Nie będę wybierał pomiędzy wami! Koniec tematu, ja... - urwał na to, czując się zażenowany, to... niemożliwe, czuł większe pożądanie do dwójki.
- Oj tam... przecież... lubisz nas, nie? - Clover wtulił się w ukochanego, to ucałował czule.
A Aidan? Poczuł się dziwnie... tu nagle uśmiechnął się, rzucił błętitkowłosego do łóżka, to sam wparował się pomiędzy rodzeństwem.
- Jesteście... wspaniali...
I po raz pierwszy w życiu poczuł się spełniony, całkowicie i zupełnie. Gdyż miał przy sobie tych, których kochał...
Alternatywne zakończenie by A.J.G, mający charakter żartobliwy. Nie wysyłajcie mnie na księżyc. :P
LOL Jarius, to było jeszcze lepsze niż oryginał:P
UsuńCzyli jesteś pierwszą osoba, której rozwaliłam system moją wizją zakończenia... ale patrz, teraz cała trójka jest szczęśliwa.
UsuńNo i gitara. Biseksualizm o wiele łatwiej zaakceptować od homoseksualizmu.
UsuńA już myślałem, że Aidan weźmie się za Derpy, to by był dopiero twister fabularny. :D
Hah, też pomyślałam o tym, aby zabrał się za Derpy. Kto wie, może ktoś rozwinie ten wątek? :D
UsuńSzczerze?
UsuńKaczy approves. :P
Myślałem nad podobnym zakończeniem, ale to chyba troszkę za mocne, zważywszy, że to rodzeństwo. No i koncepcja, że bohater jest bi - mi pasuje. I teraz wszyscy faktycznie powinni być zadowoleni. :D
No i podsumowując całą tą dyskusję:
Nie przypuszczałem, że ta "kontrowersja" odbije się takimi reakcjami - jestem pozytywnie zaskoczony. Choć oczywiście w znacznej części wynikają one z niechęci do kwestii homoseksualizmu (a zwłaszcza męskiego) i wiedziałem, że pojawi się wiele negatywnych opinii na ten temat. Mimo to, fakt pojawienia się przekształceń pewnych fragmentów tekstu oraz zakończeń (będących dość gorzką wizją ultra-heteronormatywności) jest dość niespodziewany. W świetle całego opowiadanka, nastawionego żartobliwie na zaskoczenie czytelnika, umieszczenie Waszych zakończeń będzie miłym dodatkiem i nagrodą zarazem. Bo fakt, że przeczytanie tego zmotywował Was do pisania - przerósł moje najśmielsze oczekiwania, za co serdecznie dziękuję. ;]
Aha - zbiorę to wszystko do kupy i wrzucę razem jutro, lub w sobotę. Dam znać, jak to zrobię. ;)
DZIWNE!!! Ale przez to bardzo fajne. Tylko chyba kobieta by wpadła na taki kompromis! O wiele lepsze łatwiejsze do zaakceptowania.
UsuńA scena z Derpy, nic z niej nie rozumiem. Po co? Jest jeszcze śmieszniej.
Ale ta scena z samcami w łóżku- twu, całującymi się- twu. Ale tym się nie przejmuj, to reakcja normalnego faceta na taki widok.
AHA. Pojawiło się kilka pytań do mojego i innych zakończeń.
UsuńProponuję by autorzy zakończeń zaczekali do publikacji, i wtedy dopiero podali wyjaśnienia. Ja mam zamiar tak zrobić, bo w swoim upchnąłem parę rzeczy, które jak się spodziewałem was zaintrygowały.
Gejostwo i kazirodztwo w jednym. Nie sądziłem, że na tym blogu coś takiego przeczytam :).
UsuńEmes
UsuńNo wiesz! Myślałem, że masz bardziej otwarty umysł (NIE staram się ciebie obrazić). Kazirodztwo to to nie jest. Byłoby, gdyby to brat z siostrą. A tak to, to związek jak w Pakistanie. No wiesz- Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek. Obrzydliwe, ale to nie kazirodztwo.
@Gravis
UsuńChyba że :). Ja się tam nie orientuję, zresztą, kto ich tam wie, jak to rozwiążą :).
@Emes spoko, spytamy sie Jarius w sobote o wszystkie szczegoly:P
UsuńTakie zakończenie zostało oficjalnie zaakceptowane xP
UsuńŁadne zakończenie :D
OdpowiedzUsuńRobi się coooraz weselej ;]
No to do jedno strzalowego ff mamy masę komentarzy, z 4 alternatywne zakonczenia,dyskusję na temat homoseksualizmu i poglądów, Kaczy osiągnął swoj cel, co do ff jak wyjdzie z tymi alternatywnymi zakonczeniami to napewno przeczytam :p a zkonczenie A.J.G to niezły kompromis, jak zacząłem je czytać to podejrzewałem że może tak się skończyć :D
OdpowiedzUsuńWilk syty i owca cała
A tak btw to po tych zakonczeniach, to zdaje mi sie ze to niezła rodzinka dziwakow.
Tez bym napisał jakieś alternatywne zakojczenie takie bardziej brutalne, ale na komie to mi palc...kopytka odpadną :p
Pisz! Pisz!
UsuńJak się dorzucisz, to zakończenia łącznie będą dłuższe od opowiadania.
A wychodzi na to, że są lepszą zabawą niż czytanie samego fanfika.
Zastrzegam- najpierw zapoznaj się z wcześniejszymi zakończeniami, by pomysły się nie powtarzały.
OK. Obiecywałem później, ale zrobiłem wcześniej. Trzy zakończenia zostały dodane na końcu fica.
OdpowiedzUsuńJak to mówią hamerykanie - "enjoy".
Jeśli ktoś chce się dorzucić do wora, proszę bardzo, jestem otwarty na Waszą twórczość. :D
Nigdy bym nie przypuszczał, że tak się sprawy potoczą... Ach, ci źli geje! :D
Kaczy tylko pamiętaj, kto rzucił ten pomysł. Liczę na jakieś wspomnienie/ dziękuję, czy cuś.
UsuńTaak- siła w tradycji. Dzięki reakcji, powstało coś naprawdę fajnego.
Hej Kaczy :D. Tak jak Ci pisałem, tak też i zrobiłem. Masz tutaj skrobnięte dziś alternatywne zakończenie w wydaniu naszej części forum :p.
OdpowiedzUsuńNikt nie usłyszał odpowiedzi Clovera. Drzwi do budynku w którym się znajdowali eksplodowały z potężnym hukiem. Fala uderzeniowa przewróciła całą trójkę, a niesione nią drzazgi, odłamki ścian i inne drobne elementy boleśnie wbijały się w skórę.
- C... Co się stało? - Aidan próbował się podnieść, gdy nagle ujrzał, że przez powstałą wyrwę wchodzą jakieś postacie. Opancerzone, umundurowane i uzbrojone. - Kim wy jesteście?
W odpowiedzi dostał siarczystego kopa w żebra, a następnie ktoś przygniótł mu twarz do ziemi potężnym okutym buciorem firmy “Rzeź”. To był piękny but. Naprawdę piękny but. Rozmiar 44 z czarnej smoczej skóry z dodatkowymi wzmocnieniami. Aidan mógłby patrzeć na niego z zachwytem całymi godzinami, gdyby tylko mu w tym nie przeszkadzały połamane żebra wbijające się w lewe płuco i rozorana gruzem gałka oczna. Wydał więc z siebie jedynie bulgoczący charkot i obrzygał się krwią.
- Kapitan Marcus... Policja Myśli jeśli już musisz wiedzieć. - Mówiąc to nawet nie zaszczycił brązowogrzywego swym wzrokiem, tylko rozglądnął się po pomieszczeniu.
- Nie wiem czy wiecie, ale pewne... sytuacje... są niedopuszczalne w tym mieście. Szczególnie na MOJEJ zmianie.
Wzrok kapitana zatrzymał się na leżącej na ziemi Rose. Była nieprzytomna, ale oddychała. Jej skórę pokrywała skorupa brudu z osiadłego kurzu i popiołu, a przypalone włosy zwisały w bezładzie zasłaniając twarz. Jak widać to ona przyjęła główny impakt uderzenia. Pechowa dziewczyna. Sama sobie jednak jest winna. Powinna donieść o całym incydencie lokalnemu przedstawicielowi służb porządkowych. Tak jak zrobiłby to każdy lojalny obywatel i sługa Celestii.
- Dziewczyna w kącie - Marcus zwrócił się do swych zamaskowanych żołnierzy. - Zanieście ją we dwóch do łazienki, oblejcie benzyną i spalcie. Wcześniej jednak skręćcie jej kark. Niech kuce nie mówią, że nie znamy litości. Reszta... wiecie co robić. To ma wyglądać na wybuch kuchenki gazowej. Tylko zróbcie to dziś jakoś... artystycznie. Chcę jutro z rana przeczytać o tym w gazetach.
Policjanci Myśli natychmiastowo zajęli się swymi zadaniami. W ich płynnych ruchach i szybkości z jaką się uwijali widać było lata treningu i dyscypliny. Byli prawdziwą dumą Equestrii. Najlepszymi z najlepszych. Cóż za gracja! Gracja w śmierci.
- PROSZĘ! Nie zabijajcie nas! - Clover, dotychczas skamieniały z przerażenia, zaczął wyć jak oszalały - Zostawcie nas! Co wam zrobiliśmy! Czemu nas at-
Jego wypowiedź została brutalnie przerwana pałką policyjną, druzgoczącą szczękę i otwierającą przed niebieskogrzywym zupełnie nowe spektrum bólu, rozlewające się po ciele i paraliżujące nerwy.
- Trzeba było się nie odzywać gnojku. - Syknął anonimowy żołnierz. - Teraz będziesz cierpiał.
Kucyk spróbował coś powiedzieć, ale nie zdążył. Na jego ciao spadły potężne ciosy miażdżące kości, rozrywające mięśnie i powodujęce otwarte złamania. Tego było już za wiele dla wymęczonego organizmu. Clover doznał łaski omdlenia i jego umysł pogrążył się w błogiej ciemności.
Chwilę po północy okolicą wstrząsnęła eksplozja. Była na tyle silna, że powybijała okna w okolicznych domach. Nie była spowodowana precyzyjnym ładunkiem kierunkowym, jak ten, którym wysadzono drzwi. Teraz huk miał się nieść wszędzie niczym burzowy grom. Wszyscy mieli się dowiedzieć o “nieszczęśliwym wypadku”. Kapitan patrzył na ten widok smutnym wzrokiem.
OdpowiedzUsuń- Święta Celestio... - westchnął i wyciągnął z kieszeni zmięty papieros. To była jedna z niewielu przyjemności, na które mógł sobie pozwolić w swym pracowitym życiu. Odpalił go szybko od zapalniczki podstawionej przez jakiegoś komandosa i zaciągnął się. Pierwszy raz tego dnia. Z pewnością nie ostatni.
- Tyle obowiązków, a tak mało czasu. Gdyby księżna wiedziała choć o procencie tego co dla niej robimy! Z pewnością byłaby zachwycona... Kogo odwiedzamy teraz? - Ostatnie zdanie rzucił w kierunku swego adiutanta.
- Niejaką Rainbow Dash, Sir. - Wojak wyprostował się służbiście i sprezentował przełożonemu salut godny pałacowej gwardii - Jeśli się pośpieszymy, to trafimy tam jeszcze przed świtaniem.
- Dobrze więc. Ruszajmy.
Wśród zamieszania spowodowanego wybuchem, nikt nie zwrócił uwagi na smukłą sylwetkę pojazdu odlatującego z pobliskiego wzgóza. Tak właśnie działali.
Policjanci Myśli.
Avanidius, coś ty wymyślił. Poprostu ich zabiłeś. Mało to finezyjne hehe. Na dodatek wymyśliłeś Policję Myśli hehehe. Która bezkarnie grasuje i zabija kucyki jak leci hehehehe. Podlega bezpośrednio Celestii i ma pozwolenie na wszystkie metody HAHAHA.
UsuńNo, to i tak ciekawsze od homo happy endu. Choć z tym donosicielstwem i zabiciem klaczy przegiąłeś. Zaś zabicie Rainbow nie wchodzi w grę, bo to element harmonii.
A to jest już straszna niekonsekwencja, przecież Rainbow to element broni strategicznej.
Oj tam :P. Są oddani Celestynce, fanatyczni, wszechwładni... ale nigdzie nie napisałem, że księżna wie dokładnie co oni robią. Wśród tych "mniej niż 1%" informacji mogą być zwyczajne raporty policyjne :D. To trochę tak jak z prezydentem USA i akcjami CIA tyle, że do kwadratu. Władza nie musi mieć pojęcia o wszystkich operacjach.
UsuńCzemu lecą do RD też nie napisałem. Może chcą ją jedynie pouczyć za ściąganie nielegalnego oprogramowania :p? A może są przekonani, że sami świetnie sobie poradzą w obronie Equestrii a elementy harmonii ( pomimo nazwy ) są tylko czynnikiem destabilizującym?
Możliwości jest zbyt wiele :).
No a cóż. Samo zakończenie to rzeczywiście ordynarne wykończenie wszystkich :p. Nie będę się spierał.
Hehe Też fajne zakończenie, zero litości, We are Celestia angels of death, not her angels of mercy. Ale czemu RD? ona coś za często jest obiektem różnych przestępstw , lub sama jest zabijana jak w cupcakes ;/
UsuńDzięki wielkie. :D
UsuńDodane do pozostałych. Ktoś jeszcze chętny? :>
skąd ci do głowy wpadła Policja Myśli w Equestrii?!
Usuńpoza tym, jeśli to ma jakieś związki z "1984" Orwella, to dlaczego oni działają tak szybko, zamiast troszkę 'nawrócić' łamiących prawo?
Skąd? Nie wiem. Trochę brutalnej rzeczywistości w pysk nigdy nie zaszkodzi. Zawsze lubiłem kuce w tych klimatach :p. Co do kojarzenia tego z Orwellem... owszem, są podobieństwa ( choćby nazwa jednostki/wydziału ), ale porównywanie mojego zakończenia z "Rokiem 1984" to za daleko idące wnioski. Tego typu organizacje występowały i będą występować w każdym systemie totalitarnym. Lud określa władzę, więc trzeba go kontrolować.
UsuńCzemu nie nawracali? Być może Kapitan miał zły dzień, lub jego przełożeni mają inne plany. Być może tajne rozporządzenie 877b/21 zakopane gdzieś wśród akt Ministerstwa Ochrony Środowiska i Rozwoju Przemysłu Małego, mówiło wyraźnie o zapobieganiu bądź eksterminacji czynników destabilizujących wedle gustu oficera prowadzącego.
twoje zakończenie, to praktycznie kalka sceny z zatrzymania Smith'a i jego dziewczyny przez Policję Mysli w "1984", nawet w takim samym stylu napisane, trudno było mi więc nie nawiązać
UsuńDokładnie. Jeszcze gdyby zamiast po prostu ubijać wszystkich na miejscu, zabraliby ich do pokoju 101... Na Canterlocie... :P
UsuńPowiem szczerze, nie było to moje zamierzenie D:. Po prostu użyłem typowego, szybkiego i surowego działania takich jednostek z dziesiątek filmów i książek. Ale jak się tak zastanowić...
UsuńW pokoju 101 zawsze może wylądować Rainbow Dash. Można pociągnąć to w tym kierunku.
Avanidius! Nic nie mów! Zaczekaj aż twoje zakończenie wraz z innymi ukaże się oficjalnie. Wtedy odpowiesz na ewentualne pytania, bo przecież nie będziesz odsyłał ludzi do wcześniejszych komentarzy.
UsuńAle pomysł z pociągnięciem swoich wątków dalej jest kuszący. Zastanawiałem się nad nim, ale to by było...
@Gravis - już się "oficjalnie" ukazały - zostały dodane na końcu, informowałem o tym.
UsuńGapa ze mnie, nie zauważyłem.
Usuń@Kaczy- dzięki za wspomnienie. Teraz fanfik nabrał wyraźnych rumieńców.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńBędziesz dalej tłumaczył Social Standars?
OdpowiedzUsuń"Standards"
OdpowiedzUsuńCo do stylu: nie jest źle, ale masz tendencję do spiętrzania i komplikowania zdań złożonych. Momentami źle się to czyta.
OdpowiedzUsuńKwestia portu i wysokości nad poziomem morza chyba już została wytknięta.
Domyśliłem się zakończenia w momencie, gdy zaczęły przychodzić paczki z jedzeniem. Osobiście bardzo spodobał mi się taki zwrot akcji - wielka pochwała dla autora, tym bardziej, że (jak widzę w komentarzach) wiele osób jest dość przewrażliwiona na tym punkcie. Chociaż rzeczywiście drugą połowę można by trochę rozpisać, nie śpieszyć się tak. Nie jest to jednak wielki problem.
Przyznaję, że zupełnie nie spodziewałem się zakończeń alternatywnych, które z kolei (poza jednym) mocno zwarzyły mi humor.