mnie nie widać! yay!

środa, 6 grudnia 2017

Teorie wyssane z kopyta #22 – Halo, Discord?


Teorie wyssane z kopyta – seria (bez)sensownych badań dwóch naukowcuff, próbujących wyjaśnić największe tajemnice Equestrii i jej zewnętrznych rubieży. Nic nie zdoła umknąć ich uwadze w drodze do osiągnięcia upragnionego celu i zdobyciu fabryki smartfonów pożądanych wyników.

Witam serdecznie. Siemson. Mamy środek tygodnia roboczego i na pewno jesteście spragnieni nowych Teorii wyssanych z kopyta, dlatego nie przedłużając, zapraszam do czytania.

Nikogo chyba nie zdziwi fakt, kto został Naukowcem Tygodnia.


Całkiem sensowna teoria, aczkolwiek nie widzę sensu używania przez pegazy odpowiednika muszkietu. Dalej sądzę, że możliwe byłoby stworzenie specjalnego siodła bojowego lub uprzęży, dzięki czemu pegazy mogłyby pełnić funkcje nie tylko bombowców, ale także myśliwców.

Dzisiejszy temat:


No popatrz, nie trafiło się. :P

W sumie to była jeszcze jedna propozycja Hussaryi33, ale została już wyjaśniona przez Rysunkową Sucharię (jej teoria załapała się nawet na Komentarz Tygodnia w Niedzielnych). W każdym razie przejdźmy już do wyjaśniania dzisiejszego zagadnienia.


Władca bałaganu i organizacja pracy


Przede wszystkim rozpoczęcie rewolucji przemysłowej utrudni natura Discorda. Jest panem chaosu, wszelkiego nieporządku, a to nie są zjawiska mile widziane w przemyśle. Jeżeli urządzenia miałyby być produkowane masowo, należałoby zbudować fabrykę, stworzyć maszyny odpowiedzialne za poszczególne części i złożenie wszystkiego w całość. Tak duże przedsięwzięcie wymaga dokładnych planów i porządnej organizacji zasobów kuczych, gdyż każda oznaka niedopracowania i bałaganu w planach może poskutkować upadkiem projektu i stratami materialnymi. Oczywiście sam Discord nie musiałby nadzorować całego procesu, mógłby zająć się tym ktoś, kto potrafi zająć się organizacją, jednak pozostaje problem z samym urządzeniem.


Magia czy już technologia?


Skąd właściwie dobrze nam znany draconequus bierze wszelkie przedmioty? Często wygląda, jakby po prostu sprowadzał potrzebną mu w danej chwili rzecz z innego miejsca na świecie. I wtedy z chmury pod postacią waty cukrowej zaczyna padać czekoladowy deszcz, a obok przelatują śpiewające torebki do herbaty i świecące chusteczki złożone w origami. Takich rzeczy nie spotyka się na co dzień. Discord natchnął te przedmioty magią czy nawet stworzył je od podstaw (patrz: cukrowa chmura), co pozwala założyć, że sam smartfon mógł być wymyślonym na potrzeby chwili magicznym tworem, którego nie można zbudować konwencjonalnymi metodami. Chyba że…


Wymiar nie ma znaczenia


Świat Equestria Girls jest technologicznie zbliżony do naszego, są tam samochody spalinowe, komputery, smartfony itd. Jeżeli magia pana chaosu sięga do innych wymiarów, to mogłaby faktycznie rozpocząć rewolucję. Kucyki mogłyby badać pokazane przez Discorda wynalazki, próbować je skopiować, a nawet Twilight mogłaby zadbać o kontakt z uczennicami liceum Canterlot w celu koordynacji wymiany technologicznej. Nie, żeby kucyki miały dużo do zaoferowania, chyba że szprycowanie magią, ale to temat na inne Teorie.


Hmm… no nwm nwm. Przedsiębiorczość to nie moja bajka. Wolę zajmować się leżeniem i nic nierobieniem. To bardzo uwydatnia moje procesy myślowe, ale jak widać tylko w niektórych kwestiach. Rewolucja przemysłowa? No przemysł to mi się z rynkiem kojarzy, rynek gier komputerowych, artykułów spożywczych. No ale rewolucja? Że co, że niby jakiś pietruszkowy Kościuszko będzie chciał zmusić rosyjskie ziemniaki do przyjmowania jabłek? Nie, nie rozumiem totalnie. Pustka. Sądzę, że tak wygląda rewolucja przemysłowa, ale co to ma wspólnego z telefonem Discorda? Przecież to chyba nie oznacza procesu zmian technologicznych, gospodarczych, społecznych i kulturalnych, który został zapoczątkowany w XVIII wieku w Anglii i Szkocji. No proszę was. Tylko wariat by na coś takiego wpadł. No biorąc pod uwagę to, że no za bardzo innowacji nikt w Equestrii nie szuka, a do Discorda wiele kuców nadal jest sceptycznie nastawiona, to myślę, że nie wzbudziłoby to większego ruchu wśród mieszkańców magicznej krainy. Poza tym, pamiętacie, jak wyglądały czasy bez telefonów? Kiedy bawiliście się ze znajomymi na dworze? Te niezliczone przygody? Co jak co, ale nawet Discord nie chciałby nikomu tego odbierać. :P


Podsumowanie:
Teoria 1: Wdrożenie smartfona się nie powiedzie, bo Discord nie może niczego zorganizować, gdyż jest panem chaosu.
Teoria 2: Smartfon był wytworem magii i działał tylko dzięki niej. Zero techniki, zero szans na odbudowę.
Teoria 3: Discord podebrał go z wymiaru Equestria Girls.
Teoria 4: Rewolucja przemysłowa jest bez sensu, a kucykom bez telefonów osobistych będzie się żyć lepiej.

To tyle na dziś. Do zobaczenia za tydzień! Narka!

5 komentarzy:

  1. Kurczę, już piętek 17:00, a wciąż zero komentarzy. Co się stało?

    "W sumie to była jeszcze jedna propozycja Hussaryi33, ale została już wyjaśniona przez Rysunkową Sucharię (jej teoria załapała się nawet na Komentarz Tygodnia w Niedzielnych)."
    Iksde, jakim cudem nie zauważyłam, czytając niedzielne?

    "nawet Twilight mogłaby zadbać o kontakt z uczennicami liceum Canterlot w celu koordynacji wymiany technologicznej"
    Ej, toć zagwostka właśnie. Przecież kontakt dwóch cywilizacji o różnym poziomie rozwoju skutkuje przenikaniem technologii z tej bardziej rozwiniętej do mniej rozwiniętej. Jakim cudem, dociekliwa Twilight nie zrobiła nic, żeby wszcząć w Equestrii prace nad wytworzeniem wynalazków, które napotkała w świecie ludzi? Przecież nieraz widzieliśmy, że lubi maszyny i te takie, więc powinna być raczej skora do wykorzystania ludzkich pomysłów i upowszechnienia w swoim świecie pewnych nowinek technologicznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod ostatnimi „Teoriami" wypisało się dość dużo osób i to całkiem obszernie, więc może to takie twórcze bum, i teraz czas na naładowanie od nowa szarych komórek :P Albo w weekend nadrobią, bo więcej czasu. Ja po prostu nie miałem pomysłu na fajne wyjasnienie X)

      Usuń
    2. No w sumie tak, a jednak było to nieco dziwne. Poza tym, ogólnie nie każdy kto komentuje musi mieć jakąś porządną teorię. W gruncie rzeczy coś sensownego napisałam może dwa razy, wiadomo, nie zawsze:
      a) ma się pomysł,
      b) ma się te pół godziny, które można zmarnować na opracowanie i napisanie rozkminy,
      niemniej jakieś szybkie spostrzeżenie da się zostawić, więc dokładne zero było zaskakujące.

      Usuń
  2. Pozwolę sobie przytoczyć pewien koncept z oficjalnego komiksu (choć moim zdaniem już niekanonicznego), gdzie Celestia ze Starswirlem podróżowali do innych wymiarów, przy okazji sprowadzając różne rzeczy do Equestrii (nie tylko nowe technologie, ale na przykład kawę). Ciekawe.

    Obawiam się jednak, że nikt nie wyraziłby zgody na masowy import technologii między wymiarami. Już i tak mamy wycieki magii do świata ludzi. Kto wie, co by się stało, gdyby zrobić to na większą skalę.

    Nie zapominajmy też, że to nie same urządzenia, które trzymamy w kieszeniach, przyczyniają się do ich użyteczności. Weźmy chociaż taki tradycyjny telefon sprzed dziesięciu lat. Do korzystania z niego potrzebny był powszechny dostęp do prądu w domu – dla nas żaden problem, ale część kucyków mogła sobie jeszcze go nie zainstalować w domu i wygląda to raczej na domenę firm czy szpitali (przynajmniej w Ponyville).

    Gdy już załatwimy prąd i upewnimy się, że jest on wszędzie w miarę taki sam i że jest kompatybilny z urządzeniami przenośnymi, może zabrać się za obsługę. Do tego potrzebne będą maszty radiowe z odpowiednią technologią. Nie wiem też, jakim cudem można by było w centralach ręcznych to obsłużyć (może by się dało, ale wątpię). Potrzebne by więc były jakieś maszyny, które robiłyby to automatycznie (chociaż wciąż z jeszcze z numerami kierunkowymi, w Polsce pozbyliśmy się ich kilka lat temu). O SMS-ach to już nawet nie wspominam.

    Idąc w nowsze urządzenia, czyli smartfony, przydałoby się załatwić internet. Internet to jeszcze więcej komputerów, najlepiej także domowych, za tym idą przeszkolenia kadry informatycznej… ło matko. A to wszystko po to, żeby pooglądać sobie zdjęcia kotów.

    Technologie to skomplikowany ciąg zależności, pewne osiągnięcia wynikają z drugich. Jeśli Equestria nie chciałaby polegać na stałym imporcie,* to musiałaby podkradać bardzo dużo i po kolei, żeby naprawdę gdzieś zajść. Może lepiej pozwólmy im się rozwijać własnym tempem. I dopóki nie doświadczą tych różnych cudów, nie będzie im to w ogóle potrzebne.

    *Co w sumie nie byłoby takie głupie, bo ma co oddać w zamian. Pytanie tylko, czy to by się im nie odbiło czkawką.

    PS: Ja też uważam, że muszkiety u pegazów to kiepski pomysł. Dlatego zasugerowałem karabin powtarzalny (z nabojem zespolonym, oczywiście).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby ktoś miał zostać naukowcem tygodnia dwukrotnie...

      Usuń

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!