mnie nie widać! yay!

niedziela, 13 sierpnia 2017

Kilka myśli o „Fame and Misfortune”


Wczorajszy odcinek wywołał spore zamieszanie wśród fanów, którzy zauważyli w nim sporo analogii do realnego świata. O co konkretnie chodzi? I czy niektórzy bronies słusznie czują się urażeni? (Post zawiera spoilery. Duh...)

„Fame and Misfortune” skupia się na tym, jak przez czytelników Dziennika Przyjaźni (Friendship Journal) odbierane są jego główne bohaterki/autorki. Reakcje kucyków są bardzo zróżnicowane: od próby dołączenia do rodziny po bojkot i protesty. Dodatkowo dostajemy jeszcze piosenkę „Flawless”, w której członkinie Mane 6 same przyznają się do swoich wad. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby stawiane kucykom zarzuty nie były tak podobne do tych, które sami tak często im stawiamy. Przyjrzyjmy się może po kolei poszczególnym kucykom.


Applejack

Często słyszałam narzekania na fakt, że niemal wszystkie odcinki AJ są w jakiś sposób powiązane z jej rodziną i/lub jabłkami. A co na to wczorajszy odcinek? Związek z jabłkami pojawia się bardzo szybko, już w czasie przeglądania Dziennika Rainbow Dash zauważa: „W lekcjach Applejack jest rozgniecione jabłko.” Następnie mamy odniesienie do klanu Apple: „Przeczytali moje wpisy w dzienniku i poczuli się, jakby byli częścią rodziny! A teraz chcą być częścią rodziny!” Co prawda w tym przypadku „rodzinność” AJ jest postrzegana przez kucyki jako zaleta, nie zmienia to jednak faktu, że jest to jedna z jej najbardziej charakterystycznych cech. A co klacz sądzi o sobie samej? „I bywa, że na siłę chcę się upodobać, ale również szczera do bólu, bo…” Applejack jako element szczerości powinna być prawdomówna, jednak faktycznie zdarza jej się nieco z prawdą przesadzić, czego przykładem z tego sezonu jest epizod „Honest Apple”.


Fluttershy

Co mówią o niej fani? Słodka, urocza, najlepszy kucyk Cichaj Polineks! khe khe Wracając do tematu, cechą charakterystyczną Fluttershy jest bez wątpienia jej nieśmiałość i brak asertywności. Według niektórych osób jest to temat wałkowany aż do znudzenia, wystarczy spojrzeć zresztą na liczbę odcinków, które poruszają go w mniejszym lub większym stopniu: „Dragonshy”, „Green Isn't Your Color”, „Putting Your Hoof Down”, „Hurricane Fluttershy”, „Filli Vanilli”, „Fluttershy Leans In”. Co zaś na ten temat mówi odcinek? Ponownie zacznę od komentarza Dash na temat wpisów do Dziennika: „Lekcje Fluttershy są takim mały druczkiem, że ciężko je przeczytać.” W odpowiedzi na ten zarzut żółty pegaz wyjaśnia: „Chciałam zostawić wam więcej miejsca.” Typowa Fluttershy... Tak nieśmiała, że boi się pisać dużymi literami dbająca o innych, że zapomina o sobie. Po publikacji Dziennika Fluttershy spotyka grupę kucyków, których myśl przewodnia to „Chcemy wiedzieć, czemu Fluttershy uczy się w kółko o tym samym. Bądź już asertywna!” Nie można im odmówić racji, choć z drugiej strony odpowiedź Fluttershy też jest bardzo sensowna: „Ale czy możecie szczerze powiedzieć, że dacie radę się czegoś nauczyć i za pierwszym razem przejść przemianę?” Tak czy inaczej, temat kręci się ciągle wokół asertywności lub jej braku. Ciekawy jest też cytat „Fluttershy jest tak okropnie nieśmiała, że trudno się z nią utożsamić, no proszę was.” O ile duża część bronych faktycznie jest nieśmiała, to zachowanie klaczy takie jak przykrywanie się ogonem i chowanie przed rozmówcą jest już sporą przesadą. W piosence padają natomiast słowa „Zajęło mi trochę czasu, by być pewną siebie, by stać się trochę mniej skrytą”, czyli powtórzenie argumentu o tym, że na przemianę potrzeba czasu.


Pinkie Pie

Przez wielu krytykowana za swoją nadaktywność, nadmierną gadatliwość i brak zdolności do zachowania powagi. Irytująca dla wielu fanów, a czasem także dla swoich przyjaciółek. W Dzienniku Przyjaźni (oczywiście) zostawia pułapkę niespodziankę pod postacią konfetti. Reakcja kucyków na wpisy Pinkie są (zbyt) pozytywne: zaczynają śmiać się ze wszystkich wypowiedzianych przez klacz słów, zaczynają też nagle zwracać na nią uwagę mimo, że przecież znają ją od lat. Skutkuje to następującą deklaracją Pinkie: „Nawet ja nie chcę być cały czas śmieszna! Oświadczam, że moje dni śmiesz-nej-ności… się skończyły!!!” (oraz zamienieniem się w dżina). Piosenka także mówi o nadmiernym żartowaniu: „Kucyki uważają, że ja to tylko bańki i śmiech, że szczerości we mnie brak, mogę sobie żartować nieco za dużo, ale bardzo się cieszę, że jesteście tu.” Jak widać Pinkie jest świadoma tego, że czasem jej żarty wydają się niektórym przesadzone, ale ostatecznie nie zamierza niczego z tym robić.


Rainbow Dash

Jakie zarzuty stawiają Rainbow fani? Zazwyczaj są to nadmierna pewność siebie i przekonanie o własnej fajności. Jasne, wiara we własne siły to dobra rzecz, ale w zbyt dużej ilości potrafi być mocno irytująca dla otoczenia. Dash bywa też często popędliwa i często robi coś szybciej, niż myśli. Tak też jest przedstawiona w odcinku, czego pierwszym dowodem są podarte strony w Dzienniku: „Chyba poszalałaś ze swoimi lekcjami, Rainbow Dash.” Po publikacji Dziennika klacz zaczynają otaczać fani, przekonani o jej czadowości. Oczywiście nie jest to tak przyjemne, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, ponieważ konsekwencją jest na przykład całkowity brak prywatności: „Wiem, że jestem świetna, ale nie mogę nawet pójść do łazienki bez jakiegoś kucyka mówiącego mi, jaka to jestem super.” Słowa o charakterystycznej cesze Rainbow Dash padają też w piosence: „Że mam ego wielkie niczym wieloryb, moja pewność siebie czyni mnie zarozumiałą.”



Rarity

Znana ze zbytniego dramatyzowania i arystokratycznych upodobań. Nie da się ukryć, że Rarity ostatnio ciągle płacze i zaczyna to przeszkadzać także jej fanom (na przykład mi):

Screen z Discorda: nie oglądałam odcinka na streamie, klatka z serialu była więc dla mnie wyrwana z kontekstu

W trakcie oglądania Dziennika uwagę Rainbow Dash zwróciła forma, w jakiej Rarity stworzyła swoje wpisy: „To jest kaligrafia, skarbie. Jeśli chcesz coś napisać, to niech przynajmniej tekst wygląda bajecznie.” Skłonność do ozdabiania wszystkiego i nadużywania słowa „bajeczny” (fabulous) – typowa Rarity. Po publikacji czytelnicy zarzucili klaczy płytkość i zarozumiałość, bojkotując też jej sklepy i anulując dotychczasowe zamówienia. Klacz nie przyjęła tego dobrze, reagując (ponownie) w typowy dla siebie sposób: płaczem i szyciem. W piosence tak jak inne kucyki pokazała, że jest świadoma własnych wad: „Oczywiście mogę i być histeryczką, trochę nadęta, to prawda.”


Twilight Sparkle

O księżniczce przyjaźni pada właściwie niewiele opinii: nie ma słowa o formie jej wpisów w dzienniku, w piosence nie przyznaje się też do żadnych konkretnych wad. Nie zabrakło jednak kilku gorzkich słów z ust małej klaczki: „Powyrywałam wszystkie lekcje Twilight Sparkle, ponieważ przeszkadzały w czytaniu tych dobrych. Nie chcemy słuchać jej nudnych lekcji.” Nie przypominam sobie, bym słyszała kiedyś pod jej adresem zarzuty o bycie nudną, jednak każdy z nas bez wątpienia słyszał to: „Twilight była lepsza, zanim dostała skrzydła!” Alikornizacja jednorożca wywołała w swoim czasie bardzo duże zamieszanie, jej najzagorzalsi przeciwnicy zapowiadali opuszczenie fandomu. Zdanie to jest w pewnym sensie symbolem wszystkich dram, które pojawiały się w fandomie przy okazjach takich jak pojawienie się Cadance, połączenie zalążkiem uczucia Twilight z Flashem czy narodziny Flurry Heart.

Jeśli ktoś się zastanawia, czy na tej analizie zakończę posta, to muszę przyznać, że to raczej wstęp, potrzebny mi do dalszych (choć krótszych) rozważań. Jak wykazałam, zarzuty stawiane głównym bohaterkom Dziennika/serialu przez czytelników oraz przez nie same są często tożsame z zarzutami, które stawiają im bronies. Oczywistym jest, że jako uważni widzowie zauważamy pewny irytujące cechy czy powtarzające się wątki. W zależności od naszych indywidualnych cech charakteru irytują nas one w różnym stopniu, jednak po każdym odcinku znajdzie się grupa niezadowolonych z niego fanów. Często wylewają oni swoje żale w internecie, czasem wręcz piszą w tej sprawie bezpośrednio do twórców serialu. Czy należy więc rozumieć, że przedstawione w odcinku kucyki – nieuważni czytelnicy Dziennika mają symbolizować bronies? Zawsze niezadowolonych, obsesyjnych i małostkowych dorosłych fanów kucyków, którzy skupiają się nie na tym, na czym powinni? Którzy czepiają się charakterów postaci, ich postaw, zainteresowań i stoją w opozycji do wszelkich zmian? Którzy mają pretensje do twórców serialu dla dzieci, gdy ten nie spełnia ich oczekiwań? Którzy ignorują lekcje o przyjaźni, by kłócić się o wyższość jednego kucyka nad drugim?

Czy tak właśnie widzą nas twórcy serialu? Nie da się ukryć, że zachowanie fanów/antyfanów w odcinku było okropne, było też zwyczajnie śmieszne. Skutecznie uprzykrzali oni życie zarówno lubianym, jak i nielubianym bohaterkom. Czy to jednak znaczy, że nie mamy prawa do krytykowania serialu? Że nie możemy wyrażać głośno swojego niezadowolenia? Uważam, że prawda leży gdzieś pośrodku. Nie ma powodu, by nie komentować odcinków wraz z ich wadami i zaletami, by nie dyskutować na różne związane z kucykami tematy. (FGE też musi z czegoś żyć!) Nie warto jednak brać serialu o kucykach zbyt poważnie i publikować dramatycznych deklaracji, gdy coś nam się w nim nie spodoba, a przede wszystkim nie warto mieć o to pretensji do twórców. Z pewnością robią oni co w ich mocy, by MLP było jak najlepszym serialem, a nam pozostaje tylko cieszyć się nim jak najdłużej.

https://derpibooru.org/1509047?q=spoiler%3As07e14

Wszystkie wykorzystane w artykule fragmenty dialogów pochodzą z tłumaczenia chłopaków ze SparkleSubs, którym serdecznie dziękuję za ich udostępnienie.

P.S. Czy Pinkie Pie i Applejack są spokrewnione, czy co?!

20 komentarzy:

  1. Tak szczerze... miałem nadzieje że glim cofnie czas XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no i teraz przez następny tydzień bedzie mnie męczyć co sie stanie dalej

      Usuń
    2. A no i odpowiedź na p.s.: nie wiadomo czy są ale odcinek pinkie apple pie

      Usuń
    3. Nie wiem, czemu, ale ja mam dziwne wrażenie, że w następnym odcinku raczej nie będzie zbyt wielkich śladów tego, co się stało w dzisiejszym.

      Usuń
    4. I ja liczyłem raczej, że Starlight rzuci jakieś skomplikowane zaklęcie, jak w odcinku "Troszkę więcej magii".

      Usuń
    5. @Hussarya33
      Ja tak samo. Zwłaszcza jak powiedziała, że zaraz wraca.

      Usuń
    6. No ja nwm ale to był jeden z tych odcinków całkiem z randomu i nie wiadomo o co chodzi...

      Usuń
    7. Niby tak, ale użycie magii byłoby przeciwstawne do morału - chodzi przede wszystkim o przyjaźń, miłośći tolerancję

      Usuń
    8. Po za tym Starlight po tylu razach mogłaby się wreszcie nauczyć, że NIE NALEŻY rozwiązywać wszystkich problemów magią.

      Plus w rzeczywistości raczej nie mogłaby tak naprawdę cofnąć czasu by temu zapobiec - użycie Znaczkowej Mapy i niespójność różnych alternatywnych rzeczywistości oraz parę innych szczegółów sugeruje, że to była tylko symulacja Znaczkowej Mapy(stworzona po to by Starlight coś uświadomić) i w rzeczywistości sama podróż w czasie jako tako nie miała miejsca. Zresztą gdyby miała to by tylko powstała nieskończona pętla logicznych sprzeczności.

      Usuń
  2. Na pewno będzie to jeden z wyróżniających się odcinków i jeden z mocniej skierowanych do wszystkich bronies, ten tekst Twilihgt była lepsza zanim dostała skrzydła był bardzo dosadny ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona to powiedziała a ja takie: THATS MY PONY! XD

      Usuń
  3. Ostatnio doszłam wniosku, że każda zmiana, jest dla MLP dobra. To naturalne, że niektórzy fani nie chcą żeby zmieniano coś co kochają. Ale jeśli nic nowego nie wprowadzono by do serialu to nie byłoby rozwoju. Wyobraźcie sobie, że już 7 sezonów Twilight siedzi w swojej bibliotece i pisze te listy do Celesti. No nie wiem jak wy ale mi się wydaje, że to by było nudne.
    Tak jak mówię kiedyś też strasznie przeżywała te skrzydła, ale teraz myślę , że między innymi dlatego ciągle mamy ciekawe odcinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się z tym zgodzić, o ile sam nie byłem fanem niektórych znam, choćby tych skrzydeł Twilight, do wszystkich się dałem radę przekonać, a nawet znaleźć w nich pozytywy, jak w swego czasu najbardziej opłakiwanej zmianie, za którą teraz dziękuję scenarzystom, czyli resocjalizacji mojej ulubionej postaci - Discorda (mimo wszystko został sobą, mocy nie stracił, a może sobie ot tak wpaść na herbatkę do Fluttershy, nie trzeba robić kolejnej wielkiej walki dobra ze złem)

      Usuń
    2. Może tylko do jednej zmiany się nie zdążyłem przekonać, albo też scenarzyści nie dali mi szansy, ale nie wiem, co takiego mogliby zrobić, bym polubił nowy wygląd podmieńców.

      Usuń
  4. Czy ktoś wie czy MA Larson powrócił na stałe czy tylko wygrzebali jego stary scenariusz albo zaprosili na chwilę do napisania odcinka? Bo jednak jego odcinki zawsze są jednymi z lepszych (tak jak AK Rogers, no ale ją nam Disney ukradł)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem fanką konstruktywnej krytyki, ale akurat sprawa z "My Little Pony" nie jest taka prosta, bo twórcy nie mają wolności artystycznej. Fani muszą pamiętać, że ten serial nie jest robiony z pasją, nie jest czyimś dziełem życia; jest tylko trwającą już 7 lat reklamą zabawek. Serio śmieszą mnie ci wszyscy krzykacze, którzy prują się, że a to prawa rządzące tym światem nie są spójne, a to charakterystyka postaci jest mało wiarygodna. Naprawdę ktokolwiek oczekuje, że serial dla dzieci będzie dorównywał ich dorosłym standardom? Uwielbiam zakończenie tego odcinka - podczas, gdy wszyscy tru fani spierają się o rzeczy nieistotne, dwie małe dziewczynki (czyli target tego serialu) odnajdują sens tego wszystkiego.
    Podsumowując; krytykować serial/film/książkę za jego wady - tak; krytykować bajkę dla dzieci za bycie bajką dla dzieci - nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przesadzać z prawdą. Nie ma czegoś takiego jak przesadzenie z prawdą. Jest tylko jej nieodpowiednie podanie/przedstawienie.

    Obserwacja w sumie dość słuszne, chociaż... ja nie przypominam sobie by którakolwiek z głównych bohaterek mnie kiedykolwiek irytowała. A praktycznie wszystkie zmiany były moim zdaniem fantastycznym rozwojem(tak alikornizacja Twilight też od razu mi się spodobała). No jedynie nowy wygląd podmieńców mi się niezbyt podoba(ale chodzi o sam wygląd, bo sama koncepcja przemiany jest moim zdaniem super). No i prowadzenie Starlight... u niej o wiele bardziej miałem wrażenie, że się niczego nie uczy... i jeszcze to robienie z niej niewiadomo jakiej czarodziejki, że niby to może być potężniejsza od alikorna(choć ten absurd to bardziej wymysł fanów).

    Choć jeszcze śmieszniejsze i absurdalniejsze niż ci wszyscy fani reprezentowani przez kucyki przedstawione w serialu jest dla mnie twierdzenie jakoby serial był tylko reklamą zabawek.
    Faktem jest, że Hasbro zarabia głównie na zabawkach gadżetach itp. ale gdyby serial sam w sobie nie był dziełem naprawdę dobrym nie byliby wstanie tyle zarabiać i dobrze wiedzą, że nie może on być tylko "20 minutową reklamą". I to widać, bo generalnie mimo tylu sezonów serial wciąż bardzo się rozwija i poziom się raczej podnosi niż spada(kto nie wierzy to niech sobie obejrzy 3, 12, czy 13 odcinek obecnego sezonu).

    Mówienie o braku wolności artystycznej to też trochę absurd no i prawa rządzące tym światem nie są spójne? Bzdura, są jak najbardziej spójne(co najwyżej są czasem minimalne potknięcia czy błędy animatorów, ale dla całościowego obrazu pozbawione znaczenia). Po prostu bardzo złożone i powiedziane nie wprost. Nawet jeśli wyszły one twórcom w mniejszym czy większym stopniu "przypadkiem".

    OdpowiedzUsuń

Tylko pamiętajcie drogie kuce... Miłość, tolerancja i żadnych wojen!